Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 16 wrz 2010, 17:46
_Pete_ napisał(a):Witajcie hipochondrycy i inne maści symulanci :smile:

Wróciłem z urlopu, gdzie wprowadziłem dietę bezglutenową, bezmleczną z mocno ciekawymi rezultatami (yes,yes,yes :mrgreen: ). Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?



_Pete_No wiesz co [foch] :twisted: My tu pracujemy niczym konsylium fachowców szukając w różnych mądrych źródłach i naszych głowach odpowiedzi na pytania, na które nie zna odpowiedzi współczesna medycyna...i ani nam w głowie symulacja, a tym bardziej hipochodria. :twisted:

Gratuluję pomysłu na dietę. Mam nadzieję, że u Ciebie zadziała.
A propos diety w leczeniu nerwic. Wdziałeś ten wątek? :D
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 16 wrz 2010, 17:46
_Pete_ napisał(a):Witajcie hipochondrycy i inne maści symulanci :smile:

Wróciłem z urlopu, gdzie wprowadziłem dietę bezglutenową, bezmleczną z mocno ciekawymi rezultatami (yes,yes,yes :mrgreen: ). Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?



_Pete_No wiesz co [foch] :twisted: My tu pracujemy niczym konsylium fachowców szukając w różnych mądrych źródłach i naszych głowach odpowiedzi na pytania, na które nie zna odpowiedzi współczesna medycyna...i ani nam w głowie symulacja, a tym bardziej hipochodria. :twisted:

Gratuluję pomysłu na dietę. Mam nadzieję, że u Ciebie zadziała.
A propos suplementacji i diety w leczeniu nerwic. Wdziałeś ten wątek? :D
skuteczna-i-szybka-terapia-t23168.html
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 16 wrz 2010, 21:02
Zachmurami to było moje specyficzne poczucie humoru ;)

Linku nie widziałem, ale poczytam sobie, nick brzmi znajomo. Już gdzieś o tym panu słyszałem.

[Dodane po edycji:]

Tak ogólnie to zastanawiam się co tu żreć skoro ten gluten jest wszędzie? Muszę posiedzieć znów trochę w internecie.
_Pete_
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 17 wrz 2010, 10:27
:smile: _Pete_ ależ spoko, humor nam jest jak najbardziej potrzebny. poza tym, zapraszam do pisania, masz dar do wyszukiwania różnych mądrych kawałków 8)
Co do glutenu, polecam forum celiakii.

Tu znajdziesz fajne kompendium i wszystkie zakazy.
http://forum.celiakia.pl/viewtopic.php?t=359

Na razie otoczenie patrzy na mnie jak na freaka. Już dawno pogodzili się z moim niejedzeniem mięcha... ale teraz uważają, że przeginam i sobie wkręcam coś, czego nie mam.

A przecież żeby trzymać tę dietę nie wystarczy nie jeść bułeczek. Trzeba uważać na wszystkie przyprawy dodawane np. do sałatek itp. Nie wszystkie kasze można jeść. Itd, itp.

Odwiedziłam moją mamę - poczęstowała mnie sałatką w której był 'niepewny' keczup. No i zjadłam. Sama skusiłam się na jakąś czekoladę z nadzieniem - później doczytałam, że nie wolno.
Śmietanę już wywaliłam z życiorysu. Nie jestem już pewna jogurtow, twarożków (zwłaszcza tych aromatyzowanych typu Almette)

Kurczę, jeszcze parę dni i będę wiedziała co mi jest...
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 17 wrz 2010, 13:54
Zachmurami, ja sama nie mogę się doczekać Twoich wyników!!!! :D Obstawiam (przepraszam za wyrażenie, niezbyt ładnie brzmi...), że celiakii nie masz, tzn. że wyniki badań wyjdą dobre, a mimo to nie tolerujesz glutenu. :roll:
Ja to już dawno zapomniałam jak smakuje śmietana, ketchup, kasza manna, płatki Cornflakes i wiele innych produktów... Ale coś za coś - jak ich nie jem to czuję się dużo lepiej.
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez polakita 17 wrz 2010, 14:13
_Pete_ napisał(a):Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?

Pete, to jest ciekawe co mówisz, pani która mnie leczy mi mowiła że alergie pokarmowe mogą bardzo wpływać na stan emocjonalny, opowiadała nawet że osoby z autyzmem doznawały znacznej poprawy po zmianie diety. Naprawdę odczuwasz tak dużą poprawę tylko po zmianie diety? To niesamowite!!
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 17 wrz 2010, 16:25
Zachmurami, znalazłam dość ciekawy artykuł co do nietolerancji glutenu. Nie trzeba mieć celiakii, można mieć alergię na gluten, a to nie to samo...

Celiakia i alergia na gluten są dwoma odrębnymi schorzeniami mieszczącymi się w pojęciu nietolerancji pokarmowych i nie należy ich ze sobą mylić. Gluten jest jednym z najczęstszych (po mleku) alergenów - 10-25 % osób z alergią pokarmową ma objawy uczulenia na to białko.

Objawy

W zależności od czasu wystąpienia reakcję uczuleniową na gluten można podzielić na:

natychmiastową - występującą w ciągu minut do godziny od spożycia pokarmu
późną - objawiającą się po kilku godzinach a czasem nawet po 1-2 dniach

Pierwszy typ reakcji jest zależny od specyficznych dla glutenu przeciwciał w klasie IgE i może objawić się jednym lub kombinacją niżej wymienionych objawów:
wymiotami
biegunką
wstrząsem anafilaktycznym
pokrzywką skórną
wodnistym katarem
skurczem oskrzeli
zmianami skórnymi o typie atopowego zapalenia skóry

Reakcja typu późnego, niezależna od przeciwciał w klasie IgE, objawia się zwykle biegunką lub zaostrzeniem atopowego zapalenia skóry. Przebieg uczulenia na gluten różni się w zależności od wieku. U dzieci jest to najczęściej atopowe zapalenie skóry, rzadziej objawy ze strony układu pokarmowego czy oddechowego, które występują po spożyciu niewielkich, miligramowych, ilości glutenu. W przeciwieństwie do celiakii większość dzieci wyrasta z tego typu alergii.

U dorosłych alergia na gluten ujawnia się najczęściej pod postacią pokrzywki, obrzęku naczynioruchowego, wstrząsu anafilaktycznego lub biegunki. Ponadto u dorosłych obserwuje się postać alergii na gluten, która występuje jedynie po równoczesnym wysiłku fizycznym. W przeciwieństwie do dzieci uczulenie na gluten jest u dorosłych zjawiskiem trwającym latami, a do wywołania objawów alergii potrzebne są znacznie wyższe niż u dzieci ilości glutenu (10 g lub więcej).

Diagnostyka i leczenie alergii na gluten

Badania laboratoryjne mają ograniczone znaczenie w diagnostyce alergii pokarmowej. Dodatnie testy skórne nie występują u wszystkich osób z alergią pokarmową i mają tendencję do utrzymywania się po klinicznym ustąpieniu objawów alergii. Obserwuje się również dodatnie testy skórne u osób, które nie były uczulone na gluten. Jedynie ujemne testy skórne z dużym prawdopodobieństwem wykluczają alergię na gluten. Podwyższony poziom IgE swoisty dla glutenu może mieć pewne znaczenie w wykrywaniu reakcji natychmiastowego typu, jednak korelacja poziomu swoistego IgE z objawami jest umiarkowana. Aby mieć pewność czy objawy alergii na gluten nie są objawami celiakii, oznacza się poziom przeciwciał przeciwko endomyzjum mięśni gładkich (IgAEmA) lub przeciwko tranglutaminazie tkankowej (tTG), które nie występują w przypadku alergii na gluten. Najbardziej wiarygodnym testem w diagnostyce alergii pokarmowej jest dieta eliminacyjna z ponownym wprowadzeniem uczulającego pokarmu.

Podobnie jak w przypadku celiakii podstawą leczenia alergii na gluten jest dieta bezglutenowa.
Źródło: http://www.celiakia.pl/index.php?option ... &Itemid=70

[Dodane po edycji:]

Ja się zastanawiam co by tu sobie nowego wymyślać do jedzenia... Przed chwilą wpadła mi w ręce kasza kukurydziana, chyba się na nią trochę przerzucę, bo już mi się znudziła gryczana i jaglana. :pirate: Tak mi się chce płatków owsianych na sojowym mleku, ale po zjedzeniu ich koszmarnie się czuję. :( :why:
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 17 wrz 2010, 17:35
polakita napisał(a):
_Pete_ napisał(a):Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?

Pete, to jest ciekawe co mówisz, pani która mnie leczy mi mowiła że alergie pokarmowe mogą bardzo wpływać na stan emocjonalny, opowiadała nawet że osoby z autyzmem doznawały znacznej poprawy po zmianie diety. Naprawdę odczuwasz tak dużą poprawę tylko po zmianie diety? To niesamowite!!


Mogą, mogą, ale trzeba mieć do tego predyspozycje, że tak powiem. Jeden będzie mieć tylko gastrologię - drażliwe jelito, gazy etc. Inny objawy astmy, a jeszcze inni (ja) mają full wypas czyli też objawy deprechy i lęku. Dzisiaj zjadłem np. chlebek z masłem i dżemem ze sklepu na śniadanie. Nie wiem co zaszkodziło, ale pewnie masło (zawiera laktozę). Po godzinie - zmęczenie, deprecha, duże problemy z koncentracją, utrata pewności siebie, kiepściutki nastrój, typowa depra. Puściło dopiero o 15. Nie jadłem dzisiaj obiadu i czuję się teraz bardzo dobrze. Ale to, że tak jest u mnie nie oznacza, że tak mają wszyscy. Pewnie się jeszcze tak pobujam od ściany do ściany nim sklasyfikuję i wykluczę wszystko co szkodzi.

P.S. Byłem dzisiaj na stołówce z kartką... po polsku. Mają przygotowywać dla mnie specjalne posiłki. :)

[Dodane po edycji:]

Zachmurami napisał(a):
Na razie otoczenie patrzy na mnie jak na freaka. Już dawno pogodzili się z moim niejedzeniem mięcha... ale teraz uważają, że przeginam i sobie wkręcam coś, czego nie mam.


U mnie to samo, ale powoli tłumaczeniem ich przekonuję do tego faktu.

"Kurczę, jeszcze parę dni i będę wiedziała co mi jest..."

Ja z wytęsknieniem czekam na d-arabinitol, by się upewnić czy nie ma już candidy (wierzę jednak, że się pozbyłem problemu).
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez polakita 20 wrz 2010, 10:31
_Pete_ napisał(a):Ale to, że tak jest u mnie nie oznacza, że tak mają wszyscy.

No wiem że nie wszyscy, bo ja u siebie np. nie zauważam żadnego związku między stanem psychiki a dietą... ale widocznie u części osób tak jest, dobrze że to zauważyłeś, bo jesteś teraz na dobrej drodze. Ciekawa jestem jakie produkty zwłaszcza pogarszają twój stan?
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 20 wrz 2010, 17:56
Zawierające gluten i laktozę. Do tego jest niekoniecznie dobrze po jajkach, ziemniakach. Generalnie gluten króluje u mnie na liście wykluczonych.

Tak jest u osób które mają nietolerancje pokarmowe.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 21 wrz 2010, 09:01
_Pete_ napisał(a):Zawierające gluten i laktozę. Do tego jest niekoniecznie dobrze po jajkach, ziemniakach. Generalnie gluten króluje u mnie na liście wykluczonych.

Tak jest u osób które mają nietolerancje pokarmowe.


U mnie to samo - gluten i laktoza. Ale gluten znacznie bardziej. Jeśli chodzi o jajka to toleruję żółtka, białek nie. :? Ziemniaki kiedyś znosiłam źle, teraz jest ok, na szczęście, bo uwielbiam. :D
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 21 wrz 2010, 15:10
No i mam wyniki badan w kierunku celiakii. "Wycinki błony śluzowej dwunastnicy bez cech zaniku kosmków i wzrostu liczby limfocytów środnabłonkowych ponad 40/100 EC. Obraz nie upoważnia do rozpoznania choroby trzewnej." No więc, jeżeli mam nietolerancję, to taką ukrytą. W kazdym razie poki co nie wracam do chleba, a wafle ryzowe fajne są, z sałatą, pomidorem i (twarożkiem - ale chyba już niedługo będę wcinać ów twarożek).


Lekarz wspomniał o interesującym badaniu składu flory jelitowej - GASTROLIZER. I nie jest to jakiś hop, siup, czary mary, ale poważny medyczny aparat. :smile:
Słuchajcie drodzy hipochondrycy, narzekający na jelita i żołądki i ukryte nietolerancje pokarmowe to coś dla nas!! :smile:
Tym gastrolizerem można zdiagnozować m.in. nietolerancję laktozy.
Ale mam pojęcia, gdzie można w Wawie to wykonać.

Guglam, guglam i niewiele na ten temat. Nowe to jakieś cuś? :(

Dla tych, co znają inglisz, wklejam artykuł. "Nietolerancja laktozy odpowiedzialna za wczesne oznaki depresji' :shock:
http://www.springerlink.com/content/n728537708l72928/

Postaram sie przetłumaczyć w wolnej chwili, jeżeli chcecie :smile:

Cholera, chyba przestanę wsuwać te twarożki. :(
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 21 wrz 2010, 15:47
Zachmurami, tak myślałam, że jeśli już masz to nie celiakię tylko alergię na gluten (a to nie jest to samo!)...

A o jakie twarożki Ci chodzi? Przestaniesz jeść też chudy twaróg z olejem budwigowym? Ja w końcu mogę pić kawę bez zgagi i kwaśności w buzi, gdy przestałam dodawać do niej mleka krowiego a dodaję sojowe. :yeah:

Też nie mam pojęcia gdzie wykonać to badanie, o którym piszesz, a ciekawie brzmi, nie słyszałam o nim wcześniej.
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 21 wrz 2010, 16:12
-asia- no to fajnie, że kawa Ci nie szkodzi. Ja też muszę jedną filiżankę kawy wypić, rano, najchętniej z odrobiną... mleka (wiem, straszny syf!) :( Staram się, żeby to było mleko sojowe, ale nie zawsze mi się to udaje.

Jeżeli chodzi o ułożenie sobie diety, to niestety, moje głowne grzechy to: lenistwo, brak czasu i konsekwencji. :why:

Właśnie próbuję obczaić, jakim wiarygodnym badaniem (najlepiej trochę tanszym, niż 2 tys pln ;) ) wykluczyć / potwierdzić nietolerancję laktozy (wariant trochę lepszy) i odróżnic ją od alergii na mleko (wariant trochę gorszy).
Trochę skołowana, odbierając i konsultując wynik badan, zapomniałam zapytać o to lekarza.

Olej budwigowy wcinam z kefirem, czasem z chudym twarogiem. Aha, zaczęłam jeść swieże owoce: jabłka, winogrona, nektarynki. Po nich czuję się nieźle, odpukać!
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do