Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 06 paź 2010, 17:24
Zachmurami, no niby właśnie wygląda trochę na dziwny refluks. Ale dlaczego to się pojawia, gdy nie ma dostępu do tlenu? Czyżby mi wtedy aż wszystkie narządy stawały, że i zwieracz przełyku totalnie przestawał pracować, tzn. jego mięśnie? :( To na pewno ma jakiś związek z tlenem i krążeniem krwi w całym organizmie, bo ogólnie wtedy nie tylko mnie pali, dusi, mam tą wydzielinę, nie mogę dobrze przełykać, ale i robię się blada/sinawa, mam bardzo zimne dłonie i stopy, czasem drętwienia. To wszystko jest bardzo dziwne. Jeśli się kiedyś dowiem, o co w tym wszystkim chodzi to będę najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. :roll:
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 06 paź 2010, 17:28
Asiu a może warto na 100% potwierdzić/wykluczyć tą candidę? Wtedy miałabyś pewność.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 06 paź 2010, 17:34
_Pete_, no ale jak to zrobić, żeby mieć 100% pewności? Ja mam jeszcze problem z chlamydią pneumoniae i mycoplasmą pneumoniae, a one także dają objawy ciągłego niedotlenienia, kłopoty z krążeniem... Ja już kompletnie nie wiem jak to wszystko ugryźć. :why:
-asia-
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 06 paź 2010, 18:04
Zrób sobie może to co ja - d-arabinitol (metabolit grzybów). To jest najbardziej miarodajne badanie, mocno skuteczne, może nie na 100%, ale myślę, że 90% powinno dać spokojnie.Poczytaj o nim, jest trochę materiałów po angielsku. Zwłaszcza jak nic nie wychodzi z posiewów, a są objawy może to oznaczać, że grzybki są poza przewodem pokarmowym i takie badanie rzuca tu światło na problemy. Może warto sprawdzić? Mnie to badanie polecała babka obeznana w temacie, przewlekle chora na kandydozę, a jej z kolei zalecała osoba pracująca w ośrodku pomocy dla dzieci z autyzmem, które jak wiadomo mają problemy m.in. z grzybicą i takie badanie to u nich standard.

Wiesz u mnie były problemy z candidą, przeleczyłem się i trochę pomogło, ale część objawów została. Mając taki wynik mam pewność, że u mnie główny problem to nietolerancje pokarmowe (czyli tak naprawdę leaky gut syndrome).
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 07 paź 2010, 07:37
_Pete_, no to ciekawy pomysł, a gdzie można takie badania w Wawie zrobić? Gdzie je robiłeś? Drogie są?
Ja mam kolejne potwierdzenie, że brak tlenu mi szkodzi - jak zawsze, gdy przebywam w miejscu gdzie go brak następnego dnia mam problemy ze śliniankami (bolą, są trochę powiększone, a w buzi ropa). Tak jak dziś po wczoraj. Do tego wysięk z ucha. Miałam robione kiedyś usg ślinianek i też mi wyszło, że są powiększone. Tak jest za każdym razem przy braku dostępu do tlenu. :( To jakaś komedia. Albo nie - tragedia. :(
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 07 paź 2010, 11:57
-asia- napisał(a): Jeśli się kiedyś dowiem, o co w tym wszystkim chodzi to będę najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. :roll:


Dokładnie, mogę się pod tym podpisać. jeżeli nie wiemy, co z nami się dzieje, to nie mamy pojęcia jak się skutecznie leczyć :(

Jak wiecie, miałam mieć dziś pasaż przewodu pokarmowego w szpitalu. Poodkładałam sobie sprawy zawodowe na później, tak żeby mieć dzień wolny - bo to może potrwać kilka godzin. W szpitalu umówiona byłam na 9 rano. Czekałam pól godziny na radiologa, później gdy juz zaczęłam zdejmować bluzkę...przywieźli kogoś z OIOMU na cito i musiałam się ubrać i poczekać jeszcze dłużej... A w koncu przemiły pan radiolog przeprosił mnie, oznajmiwszy, ze zepsuła się aparatura i badanie się nie odbędzie. Mam dzwonić w przyszłym tygodniu i umawiać się na kolejny termin.
No pech straszny :x Dobrze, że mnie nie zdążyli jeszcze nakarmić barytem, ponoć paskudne to jest.

[Dodane po edycji:]

A dzisiaj czuję się dobrze. Dziwne to wszystko, dziwne :shock:
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 08 paź 2010, 22:23
Zauważyłem u siebie ,że jeżeli coś źle wpływa na krążenie krwi albo jest duszno w pomieszczeniu to zaraz tracę siły ,czuję się otępiony.I nie ma odstępstwa od tej reguły.Umiarkowany wysiłek fizyczny oraz świeże powietrze likwiduje ten problem . Zachmurami, moja przygoda z nerwicą zaczęła się właśnie od bólów brzucha. To było ponad 16-ście lat temu.Ale u mnie wszystkie badania wychodziły prawidłowo .Zresztą do dzisiaj nie miałem ,nie mam żadnych problemów , które by uzasadniały ten ból.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 09 paź 2010, 08:22
Zachmurami napisał(a):
-asia- napisał(a): Jeśli się kiedyś dowiem, o co w tym wszystkim chodzi to będę najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. :roll:


Dokładnie, mogę się pod tym podpisać. jeżeli nie wiemy, co z nami się dzieje, to nie mamy pojęcia jak się skutecznie leczyć :(

Jak wiecie, miałam mieć dziś pasaż przewodu pokarmowego w szpitalu. Poodkładałam sobie sprawy zawodowe na później, tak żeby mieć dzień wolny - bo to może potrwać kilka godzin. W szpitalu umówiona byłam na 9 rano. Czekałam pól godziny na radiologa, później gdy juz zaczęłam zdejmować bluzkę...przywieźli kogoś z OIOMU na cito i musiałam się ubrać i poczekać jeszcze dłużej... A w koncu przemiły pan radiolog przeprosił mnie, oznajmiwszy, ze zepsuła się aparatura i badanie się nie odbędzie. Mam dzwonić w przyszłym tygodniu i umawiać się na kolejny termin.
No pech straszny :x Dobrze, że mnie nie zdążyli jeszcze nakarmić barytem, ponoć paskudne to jest.


Ojej, to faktycznie pech, nie ma co... :( No nic, pozostaje czekać na kolejny termin...

MARIAN1967 napisał(a):Zauważyłem u siebie ,że jeżeli coś źle wpływa na krążenie krwi albo jest duszno w pomieszczeniu to zaraz tracę siły ,czuję się otępiony.I nie ma odstępstwa od tej reguły.Umiarkowany wysiłek fizyczny oraz świeże powietrze likwiduje ten problem .


Dokładnie tak, mam IDENTYCZNIE!!!!!!!!
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 10 paź 2010, 19:54
[quote="Zachmurami"
A dzisiaj czuję się dobrze. Dziwne to wszystko, dziwne :shock:[/quote]

Też tak mam. Zauważyłem tutaj związek między tym co zjem dzień wcześniej, a samopoczuciem dnia kolejnego.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 10 paź 2010, 20:54
_Pete_ napisał(a):[quote="Zachmurami"
A dzisiaj czuję się dobrze. Dziwne to wszystko, dziwne :shock:


Też tak mam. Zauważyłem tutaj związek między tym co zjem dzień wcześniej, a samopoczuciem dnia kolejnego.[/quote]

Coś w tym jest!!!
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 10 paź 2010, 21:39
Jesteście jeszcze młodymi, ale u ludzi po czterdziestce jest to dość powszechne zjawisko.Jak zjem coś ciężko stawnego ,to potrzebuję około godziny odpoczynku ,aby nabrać sił do życia.Kiedy byłem młodszy nie miałem tego.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 10 paź 2010, 22:18
-asia- napisał(a):
_Pete_ napisał(a):[quote="Zachmurami"
A dzisiaj czuję się dobrze. Dziwne to wszystko, dziwne :shock:


Też tak mam. Zauważyłem tutaj związek między tym co zjem dzień wcześniej, a samopoczuciem dnia kolejnego.


Coś w tym jest!!![/quote]

Nietolerancje pokarmowe się kłaniają.
_Pete_
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 10 paź 2010, 22:39
niemądry, Po czterdziestce człowiek wie co jest dobre,co jest złe :mrgreen:
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 11 paź 2010, 19:21
niemądry, jeszcze nie jest tak źle.Sam się czasami dziwię skąd ich tyle mam :105:
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 15 gości

Przeskocz do