Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 18 sie 2010, 20:03
http://www.gajanea.pl/czytelnia/candido_zegnaj.html
Bardzo fajna stronka z dietą przeciwgrzybiczą. Całkowicie zamierzam się do niej zastosować dopiero, gdy usunę wszystkie amalgamaty z zębów, zostało mi jeszcze 5... :(
Nawet nie wiesz, jak ja źle się czułam, gdy odstawiałam produkty z cukrem w ubiegłym roku... Myślałam, że tego nie przetrwam, a jednak się udało. ;)
Namawiam na spożywanie jajek, niewielkiej ilości chudego mięsa drobiowego, ryb, a zdecydowane ograniczenie nabiału.
Powiem Ci jedno - masz bardzo wiele objawów wskazujących na problemy z candidą. Pomyśl o tej diecie...

[Dodane po edycji:]

A co do dziwnej alergii... ja w ubiegłym roku na wiosnę nagle po antybiotykach i przyjętych hormonach stałam się alergikiem praktycznie na wszystko, i to był dla mnie szok i wielki dramat. Teraz jest lepiej - gdy stosuję dietę antygrzybiczą. Tylko to musi potrwać, potrzeba dużo cierpliwości. :(

[Dodane po edycji:]

Poczytajcie sobie tą stronkę, do której link Wam podałam. Jest tam wiele przydatnych informacji, nie tylko jeśli chodzi o dietę, ale np. o powstawanie alergii i nietolerancji...

[Dodane po edycji:]

http://www.gajanea.pl/czytelnia/czas_candidy.html A tu coś o szczegółowych objawach zakażenia grzybiczego

[Dodane po edycji:]

I jeszcze coś ciekawego: http://www.gajanea.pl/czytelnia/egzorfi ... mania.html

[Dodane po edycji:]

Jak zapobiegać dolegliwościom po spożytych posiłkach, czyli jak zdrowo jeść... : http://www.gajanea.pl/czytelnia/ilosc_n ... akosc.html

No, trochę zarzuciłam Was tymi stronami, ale można na nich znaleźć wiele cennych wskazówek.
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez pete_27 18 sie 2010, 22:00
Zachmurami napisał(a):pete_27, jeżeli chodzi o Twoje pytania: chyba nie jestem hipochondrykiem, bo zupełnie nie zwracam uwagi na wszelkie drobne objawy i wszystkie sygnały z organizmu płynące, więc jest mi ciężko, ale spróbuję. :smile:

Zdecydowanie mam więcej energii po zjedzeniu czegoś słodkiego: chociażby wypiciu herbaty z miodem, dlatego trudno mi jest odstawić cukry.
Albo ujmę to inaczej: brak cukru odczuwam jako osłabienie, jestem głodna, zaczyna pobolewać głowa.

Ale to takie objawy nie utrudniające życia, w odróżnieniu od żołądka.

Tak, dyskomfort w nosie, zatokach (uczucie zatkania) odczuwam, ale zwykle rano, po przebudzeniu.

I jeszcze jedno: gdy myję rano zęby, dławi mnie coś i dusi, mam napady kaszlu (refluks czy kandydoza przełyku?). Często krwawią mi dziąsła.


To ostatnie to od problemów z żołądkiem, też to miałem jak miałem nadżerkowe zapalenie żoładka, do tego kaszel przy ziewaniu etc. Ten dyskomfort rano to też raczej od problemów w żołądkiem. Możesz spróbować spać z głową uniesioną w stosunku do reszty ciała-powinno pomóc. I nie żreć na noc jeśli to robisz. :) Też pomoże.

Jak nie masz objawów o których pisałem, to ich nie masz, bo drobne to one naprawdę nie są i zauważyć ich nie sposób. Nie ma co się przyglądać.

Generalnie porób sobie badanka i wtedy pomyśl co dalej.

[Dodane po edycji:]

-asia- napisał(a):[Dodane po edycji:]

A co do dziwnej alergii... ja w ubiegłym roku na wiosnę nagle po antybiotykach i przyjętych hormonach stałam się alergikiem praktycznie na wszystko, i to był dla mnie szok i wielki dramat. Teraz jest lepiej - gdy stosuję dietę antygrzybiczą. Tylko to musi potrwać, potrzeba dużo cierpliwości. :(


Alergie pokarmowe mogą się szybko "wdrożyć". Powstają one na drodze zwiększenia przepuszczalności jelit, które "dziurawią się" m.in. od złej flory bakteryjnej. Kosmki jelitowe szybko się regenerują, ale i szybko niszczą. Wystarczy, że ktoś poprzyjmuje przez dłuższą chwilę bez ochrony silne antybiotyki, dojdzie do wybicia dobrej flory, na jej miejsce namnoży się jakieś badziewie i nabłonek jelit zaczyna być atakowany i w konsekwencji dochodzi do wzrostu przepuszczalności, a to już droga do rzs, alergii właśnie i kupy innych.

Nie wiem czy zapodawałem już na forum, jak nie to jeszcze raz najwyżej będzie:P

http://www.almamedia.com.pl/pliki/PW/20 ... _3_188.pdf

Całkiem ciekawie ten dokument opisuje co się może dziać złego jak panuje dysbioza w jelicie.

[Dodane po edycji:]

pete_27 napisał(a):
Zachmurami napisał(a):pete_27, jeżeli chodzi o Twoje pytania: chyba nie jestem hipochondrykiem, bo zupełnie nie zwracam uwagi na wszelkie drobne objawy i wszystkie sygnały z organizmu płynące, więc jest mi ciężko, ale spróbuję. :smile:

Zdecydowanie mam więcej energii po zjedzeniu czegoś słodkiego: chociażby wypiciu herbaty z miodem, dlatego trudno mi jest odstawić cukry.
Albo ujmę to inaczej: brak cukru odczuwam jako osłabienie, jestem głodna, zaczyna pobolewać głowa.

Ale to takie objawy nie utrudniające życia, w odróżnieniu od żołądka.

Tak, dyskomfort w nosie, zatokach (uczucie zatkania) odczuwam, ale zwykle rano, po przebudzeniu.

I jeszcze jedno: gdy myję rano zęby, dławi mnie coś i dusi, mam napady kaszlu (refluks czy kandydoza przełyku?). Często krwawią mi dziąsła.


To ostatnie to od problemów z żołądkiem, też to miałem jak miałem nadżerkowe zapalenie żoładka, do tego kaszel przy ziewaniu etc. Ten dyskomfort rano to też raczej od problemów w żołądkiem. Możesz spróbować spać z głową uniesioną w stosunku do reszty ciała-powinno pomóc. I nie żreć na noc jeśli to robisz. :) Też pomoże.

Jak nie masz objawów o których pisałem, to ich nie masz, bo drobne to one naprawdę nie są i zauważyć ich nie sposób. Nie ma co się przyglądać.

Generalnie porób sobie badanka i wtedy pomyśl co dalej.

[Dodane po edycji:]

-asia- napisał(a):[Dodane po edycji:]

A co do dziwnej alergii... ja w ubiegłym roku na wiosnę nagle po antybiotykach i przyjętych hormonach stałam się alergikiem praktycznie na wszystko, i to był dla mnie szok i wielki dramat. Teraz jest lepiej - gdy stosuję dietę antygrzybiczą. Tylko to musi potrwać, potrzeba dużo cierpliwości. :(


Alergie pokarmowe mogą się szybko "wdrożyć". Powstają one na drodze zwiększenia przepuszczalności jelit, które "dziurawią się" m.in. od złej flory bakteryjnej. Kosmki jelitowe szybko się regenerują, ale i szybko niszczą. Wystarczy, że ktoś poprzyjmuje przez dłuższą chwilę bez ochrony silne antybiotyki, dojdzie do wybicia dobrej flory, na jej miejsce namnoży się jakieś badziewie i nabłonek jelit zaczyna być atakowany i w konsekwencji dochodzi do wzrostu przepuszczalności, a to już droga do rzs, alergii właśnie i kupy innych.

Nie wiem czy zapodawałem już na forum, jak nie to jeszcze raz najwyżej będzie:P

http://www.almamedia.com.pl/pliki/PW/20 ... _3_188.pdf

Całkiem ciekawie ten dokument opisuje co się może dziać złego jak panuje dysbioza w jelicie. Czytałem ostatnio teorie, że część depresji endogennych może powstawać właśnie w ten sposób.


[Dodane po edycji:]

pete_27 napisał(a):
Zachmurami napisał(a):pete_27, jeżeli chodzi o Twoje pytania: chyba nie jestem hipochondrykiem, bo zupełnie nie zwracam uwagi na wszelkie drobne objawy i wszystkie sygnały z organizmu płynące, więc jest mi ciężko, ale spróbuję. :smile:

Zdecydowanie mam więcej energii po zjedzeniu czegoś słodkiego: chociażby wypiciu herbaty z miodem, dlatego trudno mi jest odstawić cukry.
Albo ujmę to inaczej: brak cukru odczuwam jako osłabienie, jestem głodna, zaczyna pobolewać głowa.

Ale to takie objawy nie utrudniające życia, w odróżnieniu od żołądka.

Tak, dyskomfort w nosie, zatokach (uczucie zatkania) odczuwam, ale zwykle rano, po przebudzeniu.

I jeszcze jedno: gdy myję rano zęby, dławi mnie coś i dusi, mam napady kaszlu (refluks czy kandydoza przełyku?). Często krwawią mi dziąsła.


To ostatnie to od problemów z żołądkiem, też to miałem jak miałem nadżerkowe zapalenie żoładka, do tego kaszel przy ziewaniu etc. Ten dyskomfort rano to też raczej od problemów w żołądkiem. Możesz spróbować spać z głową uniesioną w stosunku do reszty ciała-powinno pomóc. I nie żreć na noc jeśli to robisz. :) Też pomoże.

Jak nie masz objawów o których pisałem, to ich nie masz, bo drobne to one naprawdę nie są i zauważyć ich nie sposób. Nie ma co się przyglądać.

Generalnie porób sobie badanka i wtedy pomyśl co dalej.

[Dodane po edycji:]

-asia- napisał(a):[Dodane po edycji:]

A co do dziwnej alergii... ja w ubiegłym roku na wiosnę nagle po antybiotykach i przyjętych hormonach stałam się alergikiem praktycznie na wszystko, i to był dla mnie szok i wielki dramat. Teraz jest lepiej - gdy stosuję dietę antygrzybiczą. Tylko to musi potrwać, potrzeba dużo cierpliwości. :(


Alergie pokarmowe mogą się szybko "wdrożyć". Powstają one na drodze zwiększenia przepuszczalności jelit, które "dziurawią się" m.in. od złej flory bakteryjnej. Kosmki jelitowe szybko się regenerują, ale i szybko niszczą. Wystarczy, że ktoś poprzyjmuje przez dłuższą chwilę bez ochrony silne antybiotyki, dojdzie do wybicia dobrej flory, na jej miejsce namnoży się jakieś badziewie i nabłonek jelit zaczyna być atakowany i w konsekwencji dochodzi do wzrostu przepuszczalności, a to już droga do rzs, alergii właśnie i kupy innych.

Nie wiem czy zapodawałem już na forum, jak nie to jeszcze raz najwyżej będzie:P

http://www.almamedia.com.pl/pliki/PW/20 ... _3_188.pdf

Całkiem ciekawie ten dokument opisuje co się może dziać złego jak panuje dysbioza w jelicie. Czytałem ostatnio teorie, że część depresji endogennych może powstawać właśnie w ten sposób.


[Dodane po edycji:]

Coś się pomerdało mi i nawklejałem tego kilka razy. :evil:
pete_27
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 19 sie 2010, 21:09
Zachmurami, jest jedna rzecz , której na pewno nie rozumiesz.Chodzi mi o wpływ prawidłowego krążenia krwi na prawidłową pracę mózgu.A to oznacza prawidłową jego pracę i prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu,w tym prawidłowe funkcjonowanie przełyku a szczególnie prawidłowe funkcjonowanie zwieracza.Zdecydowanie zmniejsza to refluks.
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez -asia- 20 sie 2010, 08:05
MARIAN1967, myślę, że masz dużo racji jeśli chodzi o krążenie krwi w organizmie. A czy wiesz może jak je poprawić? Ja mam okropne problemy z krążeniem przez co reaguję strasznie na najmniejsze zmiany temperatury - nawet przy obecnym ochłodzeniu bardzo marznę, jestem dosłownie sztywna (szczególnie palce u stóp i dłoni oraz głowa). Z tego powodu cierpię m. in. na ciągłe migreny na skutek skurczu naczyń krwionośnych. Dłonie i stopy zimne, podobnie nos, policzki. Jakby krew do nich nie dopływała. Częste drętwienie kończyn. Robiłam kapilaroskopię, bo mam objaw Raynauda - w wynikach wyszło, że mam bardzo cienkie, słabe i kruche naczynia krwionośne, w polu widzenia nieliczne zatory za to liczne pętle z niedokrwieniem. Żyły - bardzo cienkie, pielęgniarka przy pobieraniu mówi mi, że igła jest grubsza od nich, nie wiadomo jak pobrać (zawsze są problemy).
Zażywam regularnie witaminę C, żeby wzmocnić naczynia. No ale kłopoty z krążeniem mam coraz gorsze (bo robi się chłodniej), wtedy cały organizm pracuje na wolniejszych obrotach, również żołądek. Pomaga mi rozgrzanie, tj. wypicie czegoś gorącego. Nie wiem już jak się ratować, wraz z obniżeniem temperatury znowu zaczyna się to samo. :why: :( Nie mogę ciągle wozić ze sobą wszędzie termosu... :roll: :pirate:
-asia-
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 20 sie 2010, 15:46
Dzięki Wam wszystkim za sugestie dietetyczne i linki. MARIAN1967, masz rację, z krążeniem też nie jest u mnie najlepiej. Zimą marznę potwornie, miewam często zimne ręce i stopy. Lato to dla mnie zdecydowanie lepszy okres.
Ale tak już mam od dziecinstwa, i jakoś z tym funkcjonuję.

Chyba musiałam dać sobie porządnie w kość antybiotykami w ub. roku. :(

Najpierw kuracja doxycylinum, a później (niecały miesiąc 'po' tym fakcie kolejna antybiotykoterapia zwalczająca Helicobactera równocześnie amoxycyliną i klatrytromycyną), dodatkowo grzybicoprzyjazne inhibitory pompy protonowej.... i zjazd na całego. Pamiętam okropną biegunkę po wdrożeniu leków na helicobacter.

Pewnie mam dziurawe jak sito jelita, w którym grasuje candida, do tego wszystko w środku fermentuje (stąd bulgotanie) i szaleją patogeny, system immunologiczny wariuje i pewnie mam na coś alergię - tylko na co? Ten ciągły stan zapalny w żołądku może być też chorobą z autoagresji.

[Dodane po edycji:]

-asia- mały off. Czy nadal wytrwale stosujesz dietę dr Budwig?
Ja tak, od 3 miesięcy już, z przerwą wakacyjną. Czuję się t r o c h ę lepiej: psychicznie na pewno, żołądkowo zmiennie... ale to bardzo ostrożne rokowania. Rewelacji nie ma, ale nie ma dramatycznego pogorszenia.

pete_27, link dotyczący przepuszczalności jelitowej jest genialny. Wydrukowałam go, zamierzam przeczytać... i zrozumieć... Zastanawiam się, czy można coś takiego zapodać lekarzowi, zasugerować, że moje objawy mogą być wynikiem "zespołu przeciekającego jelita"?
Czytałam na forum bioslone o 'teście buraczkowym' , który ma wykryc, czy mamy do czynienia z przeciekającym jelitem, czy nie. Wypijamy pół szklanki soku ze świeżego buraka, i po 2-3 godzinach sprawdzamy kolor moczu. Wynik pozytywny (czerwone zabarwienie) potwierdza istnienie nadżerek w śluzówce jelita.

Co sądzicie o tym forum? Zaglądaliście tam może?
Użytkownicy leczą się sami, nie wierząc za grosz lekarzom i farmaceutom, odrzucając wszelkie leki i suplementy nawet, pijąc codziennie pospolity olej z oliwek pomieszany z aloesem, jako panaceum na wszystkie dolegliwości... i wracając mentalnie do medycyny czasów Hipokratesa.
Trochę intryguje mnie to forum, ale klimat tam panuje dość... hmm dziwny, IMHO. Na forum niepodzielnie królują niejaki Mistrz i jego wierni wyznawcy, odmieńcy i osoby wątpiące są bezwzględnie tępieni. Zaglądałam tam kilkakrotnie i mam... mieszane uczucia.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 20 sie 2010, 22:44
-asia-, ostatnio biorę jedną tabletkę GINKOFARU +jedna tabletkę ACARDU. Z picia kawy musiałem zrezygnować ,podnosi mi za bardzo ciśnienie.Ponadto unikam czynników które wpływają na krążenie krwi ;są to wibracje i intensywne kołysanie.Dlatego podróże męczą ,powodują osłabienie ,otępienie.Zimne stopy mam od zawsze ,jak tylko pamiętam mam z tym problem zimą . Zachmurami, to co zauważyłem u siebie ,że nie tylko dieta ma wpływ na refluks ale również krążenie krwi.Nie wiem czy lubisz pomidory ? Kiedyś dawno temu lekarz zalecił jeść dużo pomidorów .Bardzo usprawniają trawienie .
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez pete_27 21 sie 2010, 10:12
Zachmurami napisał(a):Dzięki Wam wszystkim za sugestie dietetyczne i linki. MARIAN1967, masz rację, z krążeniem też nie jest u mnie najlepiej. Zimą marznę potwornie, miewam często zimne ręce i stopy. Lato to dla mnie zdecydowanie lepszy okres.
Ale tak już mam od dziecinstwa, i jakoś z tym funkcjonuję.

Chyba musiałam dać sobie porządnie w kość antybiotykami w ub. roku. :(

Najpierw kuracja doxycylinum, a później (niecały miesiąc 'po' tym fakcie kolejna antybiotykoterapia zwalczająca Helicobactera równocześnie amoxycyliną i klatrytromycyną), dodatkowo grzybicoprzyjazne inhibitory pompy protonowej.... i zjazd na całego. Pamiętam okropną biegunkę po wdrożeniu leków na helicobacter.

Pewnie mam dziurawe jak sito jelita, w którym grasuje candida, do tego wszystko w środku fermentuje (stąd bulgotanie) i szaleją patogeny, system immunologiczny wariuje i pewnie mam na coś alergię - tylko na co? Ten ciągły stan zapalny w żołądku może być też chorobą z autoagresji.

[Dodane po edycji:]

-asia- mały off. Czy nadal wytrwale stosujesz dietę dr Budwig?
Ja tak, od 3 miesięcy już, z przerwą wakacyjną. Czuję się t r o c h ę lepiej: psychicznie na pewno, żołądkowo zmiennie... ale to bardzo ostrożne rokowania. Rewelacji nie ma, ale nie ma dramatycznego pogorszenia.

pete_27, link dotyczący przepuszczalności jelitowej jest genialny. Wydrukowałam go, zamierzam przeczytać... i zrozumieć... Zastanawiam się, czy można coś takiego zapodać lekarzowi, zasugerować, że moje objawy mogą być wynikiem "zespołu przeciekającego jelita"?
Czytałam na forum bioslone o 'teście buraczkowym' , który ma wykryc, czy mamy do czynienia z przeciekającym jelitem, czy nie. Wypijamy pół szklanki soku ze świeżego buraka, i po 2-3 godzinach sprawdzamy kolor moczu. Wynik pozytywny (czerwone zabarwienie) potwierdza istnienie nadżerek w śluzówce jelita.

Co sądzicie o tym forum? Zaglądaliście tam może?
Użytkownicy leczą się sami, nie wierząc za grosz lekarzom i farmaceutom, odrzucając wszelkie leki i suplementy nawet, pijąc codziennie pospolity olej z oliwek pomieszany z aloesem, jako panaceum na wszystkie dolegliwości... i wracając mentalnie do medycyny czasów Hipokratesa.
Trochę intryguje mnie to forum, ale klimat tam panuje dość... hmm dziwny, IMHO. Na forum niepodzielnie królują niejaki Mistrz i jego wierni wyznawcy, odmieńcy i osoby wątpiące są bezwzględnie tępieni. Zaglądałam tam kilkakrotnie i mam... mieszane uczucia.


Zachmurami, jak miałaś takie leczenie antybiotykami zaserwowane i nic nie brałaś z probiotyków (albo za mało) to masz nadmiar candidy na 100%. Te biegunki same za siebie mówią. Probiotyków trzeba brać niestety sporo by uzupełnić braki, w jelitach jest ok. 2kg flory bakteryjnej,więc jedno opakowanie Trilacu nie wystarczy (albo jogurty :lol: ), jak sugerują lekarze. Na pewno przy ich kupowaniu warto zwrócić uwagę na otoczkę z jakiej są zrobione, bo większość kapsułek rozpływa się w żołądku nie docierając do jelita. Na uszczelnianie jelita (m.in. nadmiar candidy je powoduje) dobra jest l-glutamina, ale ta jest paliwem też dla candidy więc w pierwszej kolejności dieta, dieta, dieta + nystatyna np.

Porób sobie koniecznie badania i upewnij się w diagnozach bo nic gorszego nie ma jak człowiek się męczy nie znając wroga. U mnie stan psychiczny znacznie się poprawił po przeleczeniu się przeciwgrzybiczymi bo i wybiło to candidę, ale i ja miałem pewność, że trafiłem w dziesiątkę. Strasznie pomaga ta świadomość bo inaczej to męczarnia jest nieustanna.

Możesz to druknąć, lekarze wierzą tylko w opracowania napisane przez nich samych. Ja w test buraczkowy nie wierzę, bo przecież mocz zmienia czasem kolor od pokarmów i sądzę, że to norma. Standardem jest tu Sugar Absorption Test,ale w naszym ciemnogrodzie tego nie znalazłem:)

To forum o którym piszesz widziałem. :mrgreen: Panuje tam jakiś fanatyczny klimat, gdzie wielki "Mistrz" pacyfikuje opinie innych niezgodne z jego przekonaniami i przedstawia jedyne słuszne panaceum na problemy zdrowotne. Generalnie jednak jak się spojrzy na jego rady to gość ma sporo racji, ale nie zmienia to faktu, że nawiedzony to on jest. :mrgreen:

A ta mikstura, którą się tak chwali nie jest jego autorstwa. Temat już znany był wcześniej m.in w USA i "mistrz" stamtąd zapewne zaimportował recepturę. :P

Generalnie musisz znaleźć dobrego lekarza, porobić badania, w międzyczasie przejść na dietę, później chemia, no i ..... cierpliwość, bo ta Ci się przyda. Zdrowia życzę.
pete_27
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Shadowmere 21 sie 2010, 14:54
a moglibyście uświadomic mnie o jakim forum mowicie?zdaje mi się,że bylam kiedys na podobnym,wszyscy gadali w kolko o MO,jak pozniej uświadomila mi Joasia,miala to byc omnipotentna,wszystkolecząca mikstura z aloesu,cytryny i oliwy.
Shadowmere
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 22 sie 2010, 22:51
pete_27 - Chyba faktycznie zbyt mało probiotyków typu trilac stosowałam i niezbyt systematycznie. Ok. 4-5 opakowan w ciągu roku)
Niektórych probio przepisywanych przez lekarzy (Enterol) wręcz bałam się zażywać gdyż zawierają... właścnie drożdze. Ale być może niesłusznie, gdyż drożdze niekoniecznie = rozrost grzyba i kandydoza.

Shadowmere, forum o ktorym wspominałam, to bioslone :smile:
http://www.bioslone.pl/
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez pete_27 24 sie 2010, 22:32
Takie ilości drożdży to i owszem mogą być problemem, ale dla "grzybiarzy" z upośledzoną odpornością, których układ odpornościowy nie umie radzić sobie z candidą i wtedy jedzenie drożdży może faktycznie przypominać kopanie leżącego. U Ciebie przyczyną wydaje się być antybiotykoterapia więc chyba aż tak hamować to się raczej nie musisz:)
pete_27
Offline

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 27 sie 2010, 11:47
Odwiedziłam lekarza z wynikami badan posiewów, które nic nie wykazały. Na szczęście lekarz nie zbył mnie, ale potraktował po ludzku. Pouciskał brzuch, stwierdził nasiloną perystaltykę. No i zalecił kolejną gastroskopię (piatą już) :shock: , tym razem z pobraniem z dwunastnicy wycinków przeciwko celiakii, ubolewając, że nikt dotąd nie wpadł na ten pomysł. :( Bo może być tak, że przeciwciał przeciwko endomysium nie ma, a mimo to występuje celiakia. Celiakia może uaktywnić się u osób dorosłych np. po ciąży, poronieniu (mój przypadek), częściej u kobiet i nie jest pełnoobjawowa. Na razie, do czasu badania mam jeszcze wsuwać gluten, żeby wynik był niezafałszowany, ale korci mnie, aby odstawić pieczywo.
Być może jest to przyczyna mojej niedoli. Ech... Trochę mam dość szukania chorób. Ale fakt faktem, że dzien witam biegunką...


Oczywiście, mam nystatynę i nie zawaham się jej użyć :twisted: Drżyj candido! A tak poważnie: dostałam receptę na nystatynę na własną wyraźną prośbę, lekarz pokiwał głową i stwierdził, że grzyba każdy ma, ale jak tak bardzo chcę się przeleczyć, to voilla!

No więc mam zagwozdkę: naturaliści twierdzą, żeby nie leczyć nystatyną, ale te kuracje bezcukrowe niewiele chyba dają.

Dobrze byłoby wykluczyć cukry, gluten, najlepiej przetwory mleczne (bo też mogą uczulać), padliny nie jem. Co zatem pozostaje? :shock:
Shit, najlepiej byłoby przejśc na odzywianie się energią słoneczną, jak roślinki :evil:
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez Zachmurami 30 sie 2010, 15:17
Ciąg dalszy mojego wątkobloga żołądkowotrzewnego (może ktoś z Was jeszcze poczytuje 8) ).

Ja się nie poddam, ja w końcu dopadnę to choróbsko i ukręcę mu parszywy łeb :evil:

Jestem po kolejnej gastroskopii, która była masakryczna :? (miałam pobierane wycinki z dwunastnicy i jelita cczego, w kierunki celiakii i trwało to... wieki całe). Wyniki będą za kilkanaście dni, wtedy okaże się czy to-to.
A poza tym - nic tam nie ma! Wszystko działa sprawnie, błona śluzowa żołądka różowa (nie dopytałam - dobrze to czy źle?), nadżerki zniknęły (dziękuję Ci Maaloxie!), dwunastnica bez zmian. W żołądku znow śladowe ilości żółci, ale endoskopista stwierdził, że ta żółc tam jest pod wpływem... odruchu wymiotnego, spowodowanego obecnością rury w trzewiach.

Dycham jeszcze. :lol: Zaopatrzyłam sie w wafle ryzowe. Będę je żreć, i czytać etykiety wszystkiego, co spożywam. Testujemy dietę bezglutenową. Dziś również zażyję pierwszą dawkę nystatyny
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

Avatar użytkownika
przez MARIAN1967 30 sie 2010, 22:03
Zachmurami, ja czytam , bo jestem ciekawy czy będzie happy end .Mam takie ,może nie dyskretne pytanie.Ile masz lat?
О белые розы ,что с ними сделал снег и морозы ... Don't worry ,be happy ...Всё будет хорошо ...it's a beautiful life .......
Avatar użytkownika
Offline
Posty
614
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:32
Lokalizacja
Ostrzeszów

Re: Żołądek a depresja. Moja smutna historia

przez _Pete_ 30 sie 2010, 23:21
Zachmurami, na Twoim miejscu poczekałbym najpierw na odpowiedź na nystatynę. Bo jeśli zrobisz wszystko naraz i będzie poprawa to tak naprawdę nie wiadomo co pomogło. A tak, poczekasz na wyniki przeciwgrzybiczych i jeśli będzie lepiej to masz jak na dłoni co jest powodem. Na bezglutenową dietę jeszcze przyjdzie pora, takie moje zdanie.

U mnie ostatnia gastroskopia też była przerypana. Usuwano mi polipa i lekarz nie mógł trafić pętelką w obwód, myślałem, że zdechnę na tej leżance:) Co za badanie....

Tak swoją drogą to pisałaś o tym, że jednego dnia jest lepiej, drugiego gorzej. Ja się zorientowałem ostatnio co to jest bo mam tak samo. Np. dzisiaj się czuję wyśmienicie. A dlaczego? Bo wczoraj skacowany praktycznie nic nie jadłem. Jak na dłoni widać zatem, że to alergie pokarmowe/nietolerancje, bo te są rozłożone w czasie i mogą dawać efekty z opóźnieniem. Niedługo zabieram się za uszczelniania jelita, mam nadzieję, że to pomoże.
_Pete_
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 19 gości

Przeskocz do