Zmarnowalem sobie zycie.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez RafQ 17 sie 2010, 21:43
Powiem tak - dzięki lekom mój stan się jakoś ustabilizował i bez nich nie wyobrażam sobie jak mógłbym wyjść z sytuacji,w której 5 lat temu się zalazłem.Po roku leczenia znalazłem pracę i do tej pory pracuję.Nie jest różowo,ale na pewno jest lepiej niż było.I jeszcze wracając do tematu i krótko podsumowując - pracę którą wykonuję bardzo lubię.Problemem jest kwota wynagrodzenia.Zanim zachorowałem pracowałem jako początkujący mechanik i też bardzo lubiałem tą pracę.Po prostu nie wróciłem już do niej,ze względu na moja objawy chorobowe.Teraz jak wspomniałem pracuję w innym miejscu i chyba dzięki tej pracy do końca nie zwariowałem.

Jak kiedyś poczuję się na siłach spróbuje znaleźć coś innego.Jednak bez wyprowadzki do innego miasta nie ma szans dostać lepszą pracę w mojej okolicy bez znajomości.

Leki w pewnych chorobach są niezbędne do funkcjonowania i żadna psychoterapia czy "wzięcie się w garść :mrgreen: " tu nic nie da.
Zainteresowanych zachęcam do przejrzenia tematu o CHAD na tym forum.
RafQ
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 sie 2010, 01:27
dominika92 napisał(a):a poza tym lepiej mieć gównianą pracę niż żadnej.

Tak, jeśli ta gówniana praca jest doceniana przez pracobiorcę. Pracowałem już fabryce i wszystko byłoby całkiem nieźle, gdybym nie musiał pracować po kosztach. W praktyce wyglądało to tak, że grupa górników na emeryturze narzucała bardzo duże standardy pracy, bo oni mieli swoje emerytury i w zasadzie pracowali dla sportu i co zarobili mogli wydawać na samochody, wakacje, picie, itd.
Był ostry zapieprz, duże wymagania jakości, koszmarne warunki (wszędzie olej, straszny hałas, trociny dostające się do ubrania, gorąco na hali) i to wszystko za minimalną.
Wtedy zrozumiałem, że wszystkie te elitarne teksty o tym, jak niektórzy pracownicy są lepsi i zasługują na więcej a inni są gorsi i zasługują na mniej bo są "nieukami", "nieudacznikami", itd. to jedna wielka bzdura służąca tworzeniu systemu opresji i wyzysku. Prawda jest taka, że ci ludzie są niezbędni i że bardzo ciężko pracują, często w bardzo złych warunkach, czego pracodawcy nie doceniają i za co się odwdzięczają pogardą.
Myślę, że to samo w sobie było budujące charakter doświadczenie, ale zdecydowanie zniechęciło mnie do pracy dla kogokolwiek spoza rodziny.

szklanyczlowiek napisał(a):Wielu by sie zgodizlo nawet na 800-900 byle miec prace a nie maja na to szansy

Ale też wielu woli korzystać z zasiłku/utrzymania rodziców jeśli ma wybór. 800-900zł to jest po prostu żart, zero szacunku dla ludzkiego czasu i wysiłku. Zero szacunku dla pracy. Już lepiej wziąć pożyczkę z urzędu pracy i założyć własną firmę i potem zarabiać kilka tysięcy miesięcznie. Po prostu rynek pracy jest tak zapchany i pracobiorcy są tak bezwzględni, że nie ma co się tam pchać.
Zdrugiej strony, w przypadku prowadzenia firmy, wnerwia mnie niewdzięczność i bezwzględność świń z wiejskiej. Trzeba im oddawać po parę tysięcy złotych miesięcznie a jak się samemu ma problemy, to nie ma co liczyć na pomoc państwa i człowiek kończy w długach. Dlatego się brzydzę socjalizmem. To jest całkowicie amoralny i niewdzięczny system.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 sie 2010, 01:52
Alter-Super-Ego, Chyba masz rację. Muszę uwolnić się od rodziców. Tylko dlaczego nawet ta myśl o uwolnieniu się od nich napawa strachem i nie wzbudza pozytywnych emocji u mnie? Zawsze się o wszystko martwię. O to,ze mi pieniedzy braknie, o to,że sama sobie nie poradzę. I o to,że nie będę potrafiła spedzać sama ze sobą czasu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 18 sie 2010, 08:33
Sorrow,

Zgadzam sie, ze praca na pelny etat ponizej gdzies 1800-2000 zl to czysty wyzysk i totalne upodlenie czlowieka poczciwego. Nie ujmujac nikomu, wiem, ze sa ludzie co zarabiaja po 1200-1600 i sa zadowolenie, ale oni tak naprawde nie zdaja sobie chyba sprawy, ze tak naprawde jest to czysty kolchoz, oboz pracy niewolniczej.

Co do zalozenia firmy - no w Polsce jest z tym TRAGEDIA. Mikro, mali i sredni przedsiebiorcy (do 50 osob zatrudnionych) sa niszczeni, je*ani ze wszystkich stron przez panstwo, a oligarchowie placa podatki w rajach podatkowych.


Czlowiek bez wyksztalcenia moze niezle zarabiac (powyzej 2500-3000), ale musi nauczyc sie jakiegos fachu jak stolarka, obuwnictwo, malowanie, tapetowanie itp itd
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez RafQ 18 sie 2010, 09:22
Dokładnie - założenie firmy nie jest sprawą prostą jak niektórym może się wydawać.Tzn. samo założenie jest banalne,ale żeby to wszystko jakoś się kręciło - z tym jest już troche gorzej :roll: .

Co do samej pracy,to za minimalną na pewno bym nie zapieprzał na produkcji do upadłego,w dodatku w koszmarnych warunkach.

Na szczęście jak na razie pracuję w czystym magazynie po 6,góra 7 godzin dziennie bez sobót.W lecie jest przestój i większość czasu to takie plątanie się po zakładzie.Za to w zimie trzeba to odrobić,ponieważ jest więcej wysyłek.Ale i tak nie ma tragedii,bo inni za mniejszą kasę muszą zapier..lać jak beduini.

Za to chłopaki na produkcji mają niezły zapieprz.Podobnie jak to opisał Sorrow są jeb.ni przez starych dziadków - emerytów,którzy mają premie za wykręcanie norm i napierd...nie innych a sami nic praktycznie nie robią.
RafQ
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 18 sie 2010, 13:58
fallenone26,

Coz czyli nie leczyles sie nigdy psychiatrycznie dlugotrwale i duzymi dawkami ? I na terapie chodziles krotkotrwale ?

To musisz wiedziec, ze na pelny efekt dzialania farmakoterapii trzeba czekac 3-5 miesiecy- pozniej najczesciej jest juz tylko lepiej. Tak wlasnie tyle to musi trwac.

Miesiac leczenia antydepresantami to jest NIC- w tym czasie moze nastapic pogorszenie. Dla porownania to tak samo jakbys mial prowadzic kuracje antybiotykiem 10 dni, ale na drugi dzien juz bys nie wzial kapsa , bo po pierwszej nie poczules sie lepiej.

Dodatkowo- dobra psychoterapi jest tez nieoceniona- zwlaszcza w Twojej sytuacji wydaje mi sie, ze jest bardzo, ale to bardzo wskazana.

Jednak efekty nie przyjda po miesiacu czy dwoch, musisz wiedziec, ze czesto na poczatku terapii moze byc gorzej (rozdrapywanie ran itp), ale pozniej bedzie lepiej.

Musisz sam sobie dac szanse, bo jak sam sobie jej nie dasz to kto Ci ja da ?

Zacznij od wyszukania dobrego psychiatry i psychoterapeuty i walcz z calych sil, chocby resztkowych, ale walcz.

Jak mozesz myslec o samobojstwie nie sporobojac wszystkich mozliwosci leczenia-terapii ?

Powiedzialem, ze nie masz szans na wyjscie BEZ lekow i terapii, ale Z terapia i Z lekami masz ogromne szanse na wyjscie z tego dola.

Praca rzemieslnicza - jak tapetowanie etc jest zawsze pozadana i dlatego mozna na niej zarobic 4000 zl na miesiac lekko, - zadna ujma byc pracownikiem.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Alter-Super-Ego 18 sie 2010, 16:40
Monika1974: Każda zmiana budzi obawy i lęki. To chyba najnormalniejsze na świecie uczucie. Człowiek, który nie nosi w sobie strachu musiałby być chyba jakoś upośledzony. Inna sprawa, że nasz wysoki poziom lęku paraliżuje nas przed wykonaniem kroku. A czasem nawet przed samym zadaniem sobie pytania: "No dobrze a co się stanie jeśli... zabraknie mi pieniędzy? Co będzie jeśli nie poradzę sobie? Co będzie jeśli przestraszę się samotności? Czy umrę od tego? Czy nie będę mogła wrócić?".

Gdzieś na którymś wątku (pewnie niejednym) była poruszana kwestia właśnie samotności. Według mnie, to bardzo dobry temat do "ćwiczenia", bo nie pobudza lęku - jedyna zmiana jaka zachodzi to zmiana w nas. A jeden klocek mniej ;)

... powiedział Wujek Dobra Rada ;)
Marian Alter-Super-Ego
"Wielki bowiem jest magnetyzm serc ludzi popieprzonych"
http://www.alter-super-ego.pl/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
11 sie 2010, 19:03
Lokalizacja
Lhasa

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Sophia 18 sie 2010, 18:59
fkarty napisał(a):
zaqzax
pracowitosc to tak naprawde wymog kobiet, bo po co komu praca - szkoda niszczyc srodowisko w ten sposob.
Ja tez mieszkam z rodzicami, ale u mnie jest jakos inaczej jak u ciebie, a dokladnie wrecz odwrotnie bo niewyobrazam sobie zeby mi ktos gotował, prał lub sprzatał, niechce nic od rodzicow, np malo jem też, mimo to wszystko, wiadome ze sa podatki, wegiel do kupienia, zywnosc, oplata za energie i za to ja nie płace tylko rodzice, ale zyje w ten sposob aby jak najmniej bylo strat, ocieplenie grzejnikow - to moja inicjatywa, komputer w ktorym obnizone jest napiecie procesora, karta graficzna malo zuzywajaca energii, rodzicie by mogli sobie jeszcze wymienic telewizor na panel led ktory by zuzywal ze 4razy mniej energii ale sa za prymitywni. Najgorsze jest ze mam co chce, mozna sie napic pepsi, internet uzywac, ma sie wygodny pokuj, mozna sie gdzies przjechac samochodem rodzicow, ale jestem tylko mezczyzna co nie moze zyc, to wlasciwie chyba cos w podobie jak ty.
czytajac wasze wypowiedzi dochodze do wniosku, ze juz nie ma nadziei na wyzdrowienie :( chyba juz zawsze bede taka dziwna.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 sie 2010, 18:19
Lokalizacja
woj. zachodniopomorskie

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez michał88 18 sie 2010, 19:14
Zgadzam się z autorem . Sam mam bardzo podobną sytuację utknąłem w ..."nicości"

Niby jestem po studiach Humanistycznych, na które iść nie chciałem; a obecnie pracuje w Myjni za...4,5 za godzinę. Bo pracy nie ma . Moi znajomi , gdy byłem bez pracy słyszałem docinki "kto chce prace znajdzie", "Ja bez studiów pracuje a ty ze studiami pracy nie masz". Nie mówię jak reagowały Kobiety ... NO do pracy by się poszło, a inna w twarz mi powiedziała że co to za facet co nie ma pracy ?? .

Jetem zdruzgotany, dziś byłem na rozmowie kwalifikacyjnej, a szef powiedział że ...szkoda mnie na fizola... wcześniej słyszałem o tym że mam studia etc...
Do tego dziewczyna z która...kręciłem powiedziała dziś że ma faceta a ja nie powinien się dziwić bo jestem karykaturą faceta , ofiarą.
A obecna koleżanka z która się spotykam jest tak średnio nastawiona. ma mamę w Niemczech i tam ma kolegę który o nią zabiega (30 lat żyje z zasiłku, od państwa ma mieszkanie ), ja tego nie mam. I szans też . Tak mi głupio nie mam dziewczyny, żałosną prace ... I tak właśnie ?? Mam tak dość .

Gdybym jak moi znajomi pojechał na Islandię dziś miałbym samochód ...choć coś by się czuć lepiej

Coraz częściej myśle by zakończyć to nie życie to marne wegetowanie
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
31 sty 2009, 21:32

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez herworld 18 sie 2010, 19:53
michał88 może trzeba było znaleźć kogoś wartościowszego, kogoś kogo głównym celem nie jest wysoka zawartość konta faceta. Wiem że nie umiem pocieszać, ale przemyśl to jakich wartości szukasz w kobietach i co jest najważniejsze
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 sie 2010, 18:59

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez RafQ 18 sie 2010, 20:00
Skoro dziewczyna,z którą chciałeś się spotykać powiedziala Ci tak,więc sorry ale nie masz czego żałować bo takie zachowanie wg mnie dyskwalfikuje ją jako potencjalną partnerkę.

Ja nie mam dziewczyny i wcale nie jest mi głupio.Inni nie docinają mi z tego powodu.Żyje jak mi się podoba i jak mi jest wygodniej (też ze względu na swoją chorobę,która mnie w pewien sposób ogranicza).

Z resztą zakładanie rodziny i spłodzenie niezliczonej ilości potomstwa nigdy nie było moimi głównymi priorytetami w życiu.
Jeżeli już z kimś będe to na pewno bez dzieci i zdecydowanie bez ślubu (a już na pewno nie kościelnego).
To samo jeżeli chodzi o własny dom - na pewno nie wpier..lił bym wszystkiego co zarobie w budowe domu.Nie rozumiem ludzi budujących dom przez 20 lat,odkładających każdy zarobiony grosz i pakujących wszystko w tą inwestycję.
Jeżeli już miałbym kupić to mieszkanie w bloku,lub nie kupować tylko wynajmować mieszkanie u kogoś.

Sorry ale taki mam punk widzenia i to moja prywatna sprawa.Czy komuś się to podoba czy nie,zrobie i tak co będe chciał i na pewno nie będe ulegał presji otoczenia!

Słabe zarobki też mnie martwią i dołują jak pisałem wcześniej.Miałem zjebane dzieciństwo oraz paskudny start w życiu - też mnie to wku..ia.


Dla mnie najważniejsze jest ustabilizowanie swojego stanu.Myślę,że ci którzy nie potrafią się cieszyć z małych rzeczy i drobnych sukcesów,nie będą się też cieszyć z dużych osiągnięć.
Jak coś zaskoczy i poczuję się lepiej,jestem w stanie bardziej zdecydowanie ruszyć do przodu,aby coś zmienić.

Do tego trzeba czasu,solidnego leczenia i cierpliwości.Nie twierdzę,że uda mi się z tego wyjść.Wiem jednak,że dopóki będę miał siłę,to podejmę każdą próbe i wypróbuje dosłownie wszystkiego co mogłoby mi pomóc wyjść z tego stanu.
RafQ
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez wiola 19 sie 2010, 12:55
Fallenone26 bardzo Ci współczuję, to cholernie przykre co napisałeś, co do studiów, wykształcenie nie jest miarą człowieka. Ja też przerwałam moje studia, po pierwsze miałam straszną historię (tak to już jest jak ktoś jest naiwny, myśli że wszyscy na świecie są dobrzy itd), po drugie nie wyrabiałam z kasą. W liceum byłam jedną z najlepszych i nic wielkiego mi to nie dało, niby dostałam się na kierunek, który chciałam, ale utrzymanie się (samodzielne) poza domem jest strasznie ciężkie. Studiowałam dziennie, musiałam pogodzić to z pracą, każdy weekend pobudka o 3 nad ranem, po prostu katorga. Niestety ten kto ma kasę może wszystko, może nawet studiować prywatnie mój wymarzony kierunek czyli medycynę, "wystarczy" mieć przecież dzianych rodziców, którzy zapłacą bagatela 20 tysięcy za semestr. Ja już si,ę pogodziłam z taką rzeczywistością i z tym, że tego na pewno nie zmienię. Cóż mogę Ci poradzić: na początek lekarz i tylko lekarz i nie zrażaj się początkami, fakt, na początku nie widać efektów. Nie zdołasz, jak to piszą inni "wziąć życia w swoje ręce", dopóki nie poczujesz się choć trochę lepiej. Potem można rozglądać się za robotą i jakimś pokojem do wynajęcia. Ja w CIEBIE wierzę. Już standardowo podam moje gg 11008819, jak będziesz chciał ze mną popisać, to będzie mi bardzo miło:) Pozdrawiam Cię serdecznie!!!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 sie 2010, 17:15

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez specjal 20 sie 2010, 15:00
Tak czytając te posty to większość z nas ma podobne problemy.Nie ma co się zadręczać i tak to nic nie zmieni.Inni mają gorzej naprawdę.Co do leczenia to trzeba wybrać dobrego lekarza i brać te leki nic innego człowiek nie może zrobić i tutaj silna wola nic nie pomoże.Co proponuje?Nauczyć się z tym żyć naprawdę.Życie to nie bajka.Wegetujcie i miejcie nadzieje że coś się zmieni w życiu.Jak już nie możecie wytrzymać to polecam alkohol.
Jam nie z soli ani roli,jam jest z tego co mnie boli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
445
Dołączył(a)
31 maja 2010, 22:08
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 20 sie 2010, 16:23
Wiesz autor tematu nigdy tak naprawde sie nie leczyl. Bo nie mozna nazwac farmakoterapia - miesiecznego lykania malych dawek jednego leku SSRI...

Leczenie ciezkiej nerwico-depresji to przynajmniej rok mocnej farmakoterapii + psychoterapii.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: gameboy18 i 13 gości

Przeskocz do