Zmarnowalem sobie zycie.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 16 sie 2010, 13:49
Czesc. Mam 26 lat. Od 10 lat choruje na depresje. Choroba odebrala mi wszystko, co wartosciowe w zyciu. Od 4 lat, tj. od momentu przerwania studiow praktycznie moje zycie to wegetacja. Nie potrafie pogodzic sie z przeszloscia. Przez 4 lata probowalem ukonczyc studia, ale stres, samotnosc, depresja, patologiczna sytuacja w domu oraz brak pieniedzy i ogolnie pojetej zaradnosci przyczynil sie do 2-krotnego ich przerwania. Moje marzenia definitywnie umarly, a wraz z nimi ostatnia nadzieja na normalne zycie. W moim wieku ludzie mieszkaja juz na swoim, maja wlasne rodziny, a ja nie mam nic. Mieszkam z rodzicami, w patologicznej relacji, gdzie ojciec frustrat i psychopata zneca i poniza mnie od wczesnego dziecinstwa, bo w ten sposob odreagowuje swoje zyciowe nieudacznictwo. Nie mam na kogo liczyc, a z drugiej strony nie umiem prosic o pomoc. Od 3 miesiecy jestem bez pracy. Cale moje zycie to jedno wielkie pasmo porazek, czego w duzym stopniu przyczyna jest patologiczne dziecinstwo.
Do tego dochodza jeszcze uzaleznienia - calymi dniami siedze przy komputerze, nigdzie juz nie wychodze, z nikim sie nie spotykam. Normalnej pracy nie jestem w stanie znalezc, tylko jakies gowniane prace, za glodowe pensje, ktore nie daja zadnych szans na rozwoj, nie wspominajac w ogole o mozliwosci usamodzielnienia sie.

Jest bardzo ciezko. Zyje bo musze, nie dlatego, bo chce. Leki, terapia? Przerabialem. To nie zmienilo, ani nie zmieni nic w mojej beznadziejnej sytuacji zyciowej.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 sie 2010, 20:05
fallenone26, bo jak sam nic nie zmienisz, to zadne terapie, leki nic nie pomoga. Po 1) studia mozna kontynuuowac jako tok indywidualny, chodzisz tylko na egzaminy, jezeli masz zaswiadczenie od lekarza, inne formy np cwiczenia, umawiasz sie z prof i zaliczasz itp. Natomiast 2) sprawa to brak pracy, sam widzisz, ze jak przerwales studia to popadles w marazm i jest coraz gorzej. To wstan z krzesla i zacznij szukac pracy. Na wynajecie pokoju starczy Ci 400 zł -wyprowadz sie i zacznij cos z tym robic, bo nikt za Ciebie zycia nie przezyje, tylko od Ciebie zalezy co z nim zrobisz.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Korat 16 sie 2010, 21:01
Gorąco tobie współczuje fallenone26. Jestem świadom jak bardzo szybko potrafi na samo dno zesłać tkwienie w błędnym kole. Powiem ci to co mnie zawsze najbardziej buduje, mianowicie że istnieje niezerowe prawdopodobieństwo wyjścia z tego gówna. Trzeba dać ze swojej strony tyle ile się da, a wtedy cokolwiek by się nie działo przynajmniej nie my za to odpowiadamy. Na świecie był już nie jeden człowiek, który wyszedł z podobnej sytuacji i trzeba zdecydowanie patrzeć na szansę dla siebie, a nie przewidywać kolejne porażki. Radzę ci na powrót zaczepić się o specjalistów od pomagania , czyli psychologów itp. Z ich fachową wiedzą będzie ci łatwiej. Małymi krokami w końcu uda ci się osiągnąć więcej niż na pewno sobie w tej chwili wyobrażasz, ale musisz zacząć od pokonania swojej niechęci do działania. Potem jak machina ruszy to może ciebie zaskoczyć.
Co cię nie zabije, to uczyni niepełnosprawnym.

Ayahuasca
Psylocybina
LSD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
982
Dołączył(a)
17 lip 2010, 16:15
Lokalizacja
Woj. Pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 16 sie 2010, 21:02
Sporo w tym mojej historii wiec doskonale Cie rozumiem i niestety wpisy typu sam sobie musisz poradzic albo ideywuidualny tok nauczania nic tu nie wniosa. Sam chcialem miec indw. i nie bylo to realne do zalatwienia, latwo mowic trudniej zrobic. Musiisz probowac sie leczyc, znalezienie praxy byloby komfort zycia osobno itd. To sa pierwsze kroki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez zaqzax 16 sie 2010, 21:43
"sam sobie musisz poradzic" - to mnie najbardziej smieszy, mi po wielu latach depresyjnej stagnacji ktora zmienila moja osobowosc,
nie nadaje sie juz do niczego, jedynie do trwania, dozywotnio u rodzicow, w pracy jakkolwiek sie nie widze, studiow sie nie podjalem, jedynie pracowalem dorywczo (bardzo rzadko), dla mnie zycie jest poprostu za ciezkie, pracowac i zarabiac po to by miec pieniadze ktore wcale mi szczescia nie dadza (innym daja) a mnie nic nie cieszy i nie pociaga, po 8h pracy to bym tylko spał - z reszta po miesiacu bym juz nie wyrobil tego codziennego wstawania - tej monotonii i bezsensu - biegniecia za niewiadomo czym co i tak nic nowego nie wniesie, ludziom zdrowym lub tym ktorzy nie maja jeszcze zachwianej osobowosci - praca itp wydaje sie normalna bo ich psychika potrafi dostrzec w tym sens, zepsuty charakter potrafi odebrac chec do czegokolwiek, a szczegolnie do jakichkolwiek obowiazkow przy ktorych niektorzy zaciskaja zęby a my zaciskamy zęby nawet nic nie robiąc lub robiąc to co tym normalnym sprawia przyjemność. Jeśli życie męczy i wszystko staje się obowiązkiem i przymusem to człowiek czuje bezsens i po prostu nie chce się żyć bo nie ma pozytywnych bodźców albo są one tak skrajnie minimalne że nie są w stanie zrównać się z ciężkością obowiązków życia codziennego - zdrowy człowiek żyje w równowadze i to go trzyma przy życiu, a wielu stąd jest pogrążona w tym syfie na amen bo umysł nie potrafi już inaczej postrzegać świata - taki neurotyzm i nihilizm i chocby sie zesrac
to nie zmienisz tego (choc mam nadzieje ze sie da - NADZIEJA).

w pełni rozumiem autora postu.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez RafQ 16 sie 2010, 22:15
Zaqzax bardzo dobrze to ująłeś.Rady typu "sam musisz sobie z tym poradzić" pozostawie bez komentarza bo ręce opadają.Kto nigdy nie był w takim stanie nie zrozumie co czuje człowiek chory na depresje,schize,nerwice czy inne paskudztwo.
Myślę,że musisz koniecznie zasięgnąć porad specjalistów.Przydałoby się solidne leczenie u psychiatry oraz psychoterapia.Są stany,z których po prostu nie da się wyjść bez leków!Jak coś zatrybi i dopasujesz leki wtedy psychoterapia.
Na pewno są leki,któych nie próbowałeś.Jest mnóstwo kombinacji różnych antydepresantów więc trzeba próbować ile się da.

Jak trochę staniesz na nogi po lekach i terapii wtedy wskazana jest praca (najlepiej mało odpowiedzialna na początek).Nawet za niewielkie pieniądze,ale żeby coś po prostu robić - pomoże Ci to nabrać trochę pewności siebie,a to jest najważniejsze.

Sytuacje na naszymi pięknym kraju mamy taką a nie inną i też kurewsko mnie to dołuje.Też chciałbym się usamodzielnić i myślę że dałbym rade,ale z moimi zarobkami starczyłoby mi najwyżej na rachunki,bo na jedzenie już nie.
Ja mieszkam z rodzicami i teraz generalnie jest wszystko ok.W przeszlości za to miałem patologiczną sytuacje w domu ze względu na pijaństwo ojca.Non stop awantury,brak kasy,pożyczki których nie dało się spłacić i mnóstwo innego gówna.Dostałem w pizde od życia nie mniej niż Ty,więc wiem doskonale co to znaczy.

Nie wiem co Ci jeszcze doradzić,bo sam mam niezły bajzel w głowie i nie wiem ile jeszcze będe w stanie wytrzymać.

Trzymaj się jakoś
RafQ
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 17 sie 2010, 01:57
Jesli chodzi o studia, to znow musialbym rozpoczynac od nowa. Ale nie jestem w stnie wrocic na nie. Skoro majac 20 lat nie umialem poradzic sobie z ukonczeniem ich, to teraz, majac 26 i bedac w 100 razy gorszej sytuacji materialno-zdrowotnej, tym bardziej nie mam szans. Nie z tym zdrowiem i z tymi problemami. Poza tym, w gre wchodzilyby tylko studia zaoczne, ktore kosztuja. Musialbym znalezc prace za min. 2-2,5k, co w moim przypadku, majac ukonczone tylko LO i nie majac zadnych znajomosci jest praktycznie niemozliwe. Zreszta...jak ja mialbym sie uczyc, skoro nawet spac normalnie nie moge, bo ciagle snia mi sie traumy z przeszlosci. Nie mam normalnych snow, dlatego musze zasypiac z wlaczonym radiem, bo wtedy nie mam koszmarow. Spanie w ciszy oznacza sen pelen negatywnych przezyc z przeszlosci. To gdzie tu mozna mowic o skupieniu i nauce? Na dodatek idac przez zycie samemu wszystko jest 10 razy trudniejsze.

Nie potrafie sie pogodzic z faktem, ze moim znajomi, od ktorych wcale intelektualnie nie bylem gorszy, ukonczyli studia i maja teraz ciakawa prace, zarabiaja przyzwoite pieniadze, stac ich na kupno samochodow, mieszkan. No i po co mam sie z nimi widywac? Zeby czuc sie jeszcze gorzej niz teraz? Wysluchiwac ich rzekomych problemow? Oni maja problemy? Heheheh....smiech na sali. Oni nie maja pojecia o tym, czym sa prawdziwe problemy.

Nie potrafie sie z tym pogodzic. Oni programisci, a ja co? Potencjalny pracownik marketu/ochrony za 1300zl? Bo jaka inna prace dostane teraz bez znajomosci? Tyle, ze oni nie pochodza z patologicznych rodzin. Im rodzina pomagala w osiaganiu celow, mnie natomiast nikt nie pomagal. Oni nie chorowali na depresje i nie przesypiali sesji, tak jak ja to robilem.

Co do bycia samemu? No coz...skazany na to jestem, bo jak wiadomo, zadna normalna kobieta, powtarzam normalna kobieta, nie chcialaby byc z kims, kto nie ma pracy, albo pracuje za grosze na beznadziejnym stanowisku, nie ma mieszkania/samochodu, dwukrotnie przerywal studia, a na dodatek ma depresje hehehehehhehe.... co za nieudacznik. Boze...jak mozna byc tak beznadziejnym i jeszcze nie popelnic samobojstwa? Oby przyszedl taki dzien, ze powiem: "/cenzura/, /cenzura/, mam dosc, koncze te gehenne"
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 sie 2010, 06:54
Ja bym w markecie/ochronie nie pracował za 1300zł. Za taką gównianą pracę należy się co najmniej 3000.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 17 sie 2010, 13:03
Wielu by sie zgodizlo nawet na 800-900 byle miec prace a nie maja na to szansy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fkarty 17 sie 2010, 13:56
niektorzy nie musza pracowac i maja cieplo i domek za darmo tak jak agusiaww i okreslaja to jako minimum co do wymagan od partnera, nie potrafie zyc z mysla ze takie swinie sobie poprostu zyja z przekonaniem ze im sie to nalezy, rzeczywiscie rozowo to wyglada jak koszulka, a do tego jeszcze to serduszko, tez chcialbym sobie takie przypiąc i udawac niewinną istotke, slabą wrazliwą.
Ostatnio edytowano 17 sie 2010, 19:05 przez linka, łącznie edytowano 2 razy
Powód: Rozumiem, ze mozesz być zły i sfrustrowany, ze inni radzą sobie lepiej od ciebie ale to nie jest powód żeby się na nich wyżywać więc może pohamuj sie troszkę.....
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sie 2010, 13:53

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez dogomaniaczka 17 sie 2010, 14:09
szklanyczlowiek napisał(a):Sporo w tym mojej historii wiec doskonale Cie rozumiem i niestety wpisy typu sam sobie musisz poradzic albo ideywuidualny tok nauczania nic tu nie wniosa. Sam chcialem miec indw. i nie bylo to realne do zalatwienia, latwo mowic trudniej zrobic. Musiisz probowac sie leczyc, znalezienie praxy byloby komfort zycia osobno itd. To sa pierwsze kroki.


pewnie że jest realne do załatwienia. błagam was mój chłopak miał taki to kprzez 2 lata studiów w wawie a nawet nie ma żadnych problemów zdrowotnych tyle że musiał pracować na własne utrzymanie. wszystko się da jak się chce. ja nie chodzę od 5 lat do szkoły i jakoś zdaje! więc się da jak się jest zdeterminowanym..
dogomaniaczka
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Shadowmere 17 sie 2010, 14:10
Z tego co czytam to nie Ty zmarnowales sobie życie Przyjacielu,tylko Twoi starzy to zrobili.Nie możesz winic się za cos co nie jest od Ciebie zależne.To chyba pierwszy krok do "uzdrawiania swojej duszy".
Shadowmere
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez dogomaniaczka 17 sie 2010, 14:12
a poza tym lepiej mieć gównianą pracę niż żadnej.
dogomaniaczka
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez RafQ 17 sie 2010, 14:14
Sorrow ale u mnie w mieście i okolicach 90% ludzi ze średnim wykształceniem zarabia minimalną krajową.Mało tego ludzie po studiach mający mgr. i nie posiadający znajomości dostają po 1200-1500 zł na ręke.Siostra po filologii angielskiej zarabia tyle co ja (1200 mies).Kumpel ma wyższe i jeździ na truskawki - sic!
Takie życie - niektórzy mają bogatych starych bądź znajomości i się totalnie opier....ją,a inni ledwo wiążą koniec z końcem i robią za minimalne.Ktoś musi być wyje..ny bo wszyscy nie mogą mieć dobrze.

Co do studiów fellenone to jak nie czujesz się na siłach to nie ma co się szarpać,bo Twój i tak nie najlepszy już stan może się tylko pogorszyć.
Wiem,bo jak byłem w totalnym dole na siłe próbowałem znaleźć prace.Efektem był jeszcze większy dół i potworne lęki.

Ja też chciałem studiować,ale niestety mając 19 lat musiałem iść do pracy bo sytuacja u mnie w rodzinie była fatalna (3 pożyczki w róznych bankach i groźba eksmisji z mieszkania).Nie wiem jak udało się wyjsć na prostą pod względem finansowym - to jakiś cud był po prostu)
RafQ
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do