Boję się już żyć a może straciłem poprostu

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez To takie czary... 13 sie 2010, 23:34
facet28 napisał(a):chyba jednak bez terapii sie nie obejdzie – tylko po co.

Terapia, psycholog, psychiatra - strasznie mi się to kojarzy - miałem do czynienia z psychologiem po obu wypadkach i nie wspominam tego zbyt dobrze. Wtedy mi nie pomogli, zrezygnowałem i poradziłem sobie sam - wypracowując pewien schemat który powtarzałem jak mantrę dodając pewne elementy co jakiś czas i w pewnym momecie obudziłem się rano i już nie miałem problemu
Ależ ty się bronisz przed tą psychoterapią... zaczynam myśleć że tam ci się coś złego,traumatycznego przydarzyło.
Trafiłeś na słabego psychologa ,kogoś komu do końca nie zaufałeś albo nie mogliście się dogadać. To normalka -idziesz do innego. Tylko nie zmieniaj terapeuty po 1 rozmowie ,bo więź i zaufanie w takim przypadku pojawia się z czasem.Im więcej spotkań będziesz miał za sobą tym będzie lepiej.
Ludzie ci doradzą dobrego psychologa tutaj: oferty-f7.html albo szukaj pod nazwą miejscowości gdzie mieszkasz .

Druga sprawa ,którą zauważyłem u siebie ,to że łatwiej mi się gada z kobietami psychoterapeutami .Ja tak mam ,w każdym razie wybierz taką osobę z którą będziesz swobodnie mógł rozmawiać ,tak jak to robisz tu na forum.To ważne bo jeśli na terapii nie będziesz szczery to bez sensu cała zabawa. To co opisujesz tutaj jest b.szczere i widzę że nie będziesz miał z tym problemu.

Wcześniej pisałeś że sam sobie poradziłeś z problemami ,kompleksami i nie wiesz czemu akurat teraz "upadasz".
Ano nie poradziłeś sobie tylko to zepchnąłeś na stertę gdzieś w podświadomość i teraz to wylazło... Gdyby psycholog był kompletnie niepotrzebnym zawodem,toby go nie było.

facet28 napisał(a):czyli zniknęła kolejna rzecz która sprawiała mi przyjemność.
Niekoniecznie -masz teraz ostrą huśtawkę nastrojów ,albo po prostu dojrzałeś do innych rozrywek ,których na razie nie szukasz.
To takie czary...
Offline

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

Avatar użytkownika
przez ulltimate 14 sie 2010, 05:45
Jestem zwolennikiem radykalnych cięć.
Olej rodzinę i pomaganie jej.
Olej drugą połówkę, szybki rozwód, daj jej w pysk, tamtej drugiej też.
Zrelaksuj się lekami, nową znajomością, życie zacznij budować od nowa.
Takich budów możesz mieć znacznie więcej, co nie jest niczym niezwykłym w dzisiejszym świecie.
Każda zmiana jest dobra co jakiś czas, dla jednych to kwestia paru miesięcy, dla innych paru lat. I od nowa.

U mnie znudzenie zaczyna się po 3 latach, podobnie, a definitywne rozstanie po 5, ale to skracam, bo zmądrzałem. Życie uczy, a ja wyciągam wnioski z jego nauk.
Przed zastosowaniem mojej porady poradź się farmaceuty, księdza, matki i kochanki, bo samodzielne stosowanie porad internetowych może skutkować niedorozwojem, debilizmem, a nawet śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
27 lip 2010, 16:04

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez facet28 18 sie 2010, 10:48
No i się skończyło. Całą noc walczyłem z "dziwnymi myślami". Czułem i nadal czuję że jestem całkiem sam. Że nikogo nie interesuję, że nawet nikt nie zauważy że mnie nie będzie.

Teraz już nie chcę nic, chciałbym odpocząć, zasnąć, przestać się martwić, denerwować. Chciałbym by przestały trząść mi się ręce, bym nie czuł na zmiane zimna i ciepła, bym niczego nie musiał. Czuję się jak samochód bez silnika (głupie ale tak się czuję), można przepchnąć do przodu do tyłu ale sam nie pojedzie.

W sekundę gdy usłyszałem "odchodzę" - wszystko się zatrzymało, wstrzymałem oddech i zapytałem dlaczego... Usłyszałem że to nie moja wina i tysiąc innych wyjaśnień. Poprostu nie rozumię jak do tego doszło. W sobotę, niedziel i poniedziałek wszystko było normalnie - widzieliśmy się, nic nie wskazywało że tak się stanie. Paradoksalnie było bardzo dobrze, wspólne jedzenie, rozmową, pieszczoty, seks...... Nadal nic nie rozumię i pewnie nigdy nie zrozumię.

Chyba dotknełem dna i zastanawiam się czy na nim nie pozostać. Gdy się odbiję znów będę musiał oddychać a czuję się bardzo zmęczony. Szereg objawów się nasila - a może to tylko sugestia i poprostu użalam się nad sobą.
Dzisiaj niestety znów nadejdzie wieczór a myśli mam tak dużo że nie wiem jak je pomieścić.
Już mi nie zależy na niczym, na pracy, na znajomych...na tym co będzie jutro, to nie istotne liczy się tylko teraz - to z jednej strony głupie ale jak się dokładnie przyjrzeć coś w tym jest. Każdy mówi - nie rób niczego głupie, nierozsądnego - inni ludzie mogę to robić tylko nie ja.
Do głowy nie przychodzi mi nawet jeden argument który mógłby przemawiać za tym by było jutro. Jesteśmy istotami żywymi, myślącymi, żyjącymi – gdyby ewolucja nie chciała to nie stworzyła by w naszych umysła mechanizmów auto destrukcji. Takiego impulsu wewnętrznego , procedury której nie można odwołać zatrzymać. Zrobić jeden ruch i wszystko się może skończyć. Uwalniasz się od problemów, kłopotów. To chyba kultura i cywilizacja nam wmawia że jak masz dosyć wszystkiego to i tak musisz sobie poradzić. A co jak ja nie chcę sobie poradzić ???? Jak nie chcę już tak …..

Przepraszam że znów marudzę, ale są też plusy może już niedługo przestanę ….
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 sie 2010, 10:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez brokenwing 18 sie 2010, 11:06
facet28, skoncentruj sie na własnym życiu ,masz je jedno.
To wcale nie jest niemożliwe ,żeby rozpocząć nowe -lepsze . Przestani oceniać siebie przez pryzmat wydarzeń ,strat,zależności .
Czas leczy rany ,pisze to z własnego doświadczenia ,to co teraz wydaje Ci sie tragiczne za rok będzie bolesne jedynie ,a za dwa smutne ,po jakimś czasie wspomnienia będą tak nijakie ,że przestaniesz się nimi przejmować .
Może nie napisał bym tego w taki sposób ale zgadzam się z tym co napisał ulltimate,
Co mo2im zdaniem ważne ,zerwij kontakty z EX . Przynajmniej do czasu ,aż staniesz mocniej na nogi (emocjonalnie)

[Dodane po edycji:]

Poprostu nie rozumię jak do tego doszło
...i pewnie nie zrozumiesz tak jak ja .
Nie daj się wciągnąć w grząski piach . Idź miedzy ludzi poznawaj nowych .Nie zadawaj sobie pytań "czemu..etc" ...bo to droga do szaleństwa .
brokenwing
Offline

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez facet28 18 sie 2010, 11:44
Poprostu nie rozumię jak do tego doszło
...i pewnie nie zrozumiesz tak jak ja .
Nie daj się wciągnąć w grząski piach . Idź miedzy ludzi poznawaj nowych .Nie zadawaj sobie pytań "czemu..etc" ...bo to droga do szaleństwa .[/quote]
I chyba właśnie nią kroczę - tą drogą do szelństwa...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 sie 2010, 10:37

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez To takie czary... 20 sie 2010, 00:18
facet28 daj znać kiedy masz pierwszą wizytę u psychologa -to będzie konkret.
To takie czary...
Offline

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez facet28 20 sie 2010, 08:15
Staram się kogoś znaleźć - najlepiej z okolic trojmiasta ale wychodzi mi kiepsko. Nawet nie wiem gdzie szukać :( Jak ktoś może polecić psychologa z Trójmiasto to będę wdzięczny... Ile kosztuje wizyta u psychologa ? średnio bo kompletnie nie mam pojęcia...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 sie 2010, 10:37

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez wiola 20 sie 2010, 09:48
Moje gg 11008819:) napisz do mnie
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 sie 2010, 17:15

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez To takie czary... 20 sie 2010, 23:04
facet28 napisał(a):Ile kosztuje wizyta u psychologa ? średnio bo kompletnie nie mam pojęcia...
Od 50 zł do max 120 zł w najdroższym wariancie. Przy czym drogo to wcale nie musi oznaczać fachowo...

facet28 jak pierwsza wizyta prywatnie to dowiedz się czy psycholog przyjmuje jednocześnie na NFZ (i żeby te przyjęcia w ramach NFZ były często tzn raz w tygodniu).
Bo wydaje mi się że chodzić raz w tyg tylko prywatnie to za droga zabawa.

Może Wiola coś ci doradzi.
To takie czary...
Offline

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez Zachmurami 30 sie 2010, 16:00
facet28 napisał(a):W sekundę gdy usłyszałem "odchodzę" - wszystko się zatrzymało, wstrzymałem oddech i zapytałem dlaczego... Usłyszałem że to nie moja wina i tysiąc innych wyjaśnień. Poprostu nie rozumię jak do tego doszło. W sobotę, niedziel i poniedziałek wszystko było normalnie - widzieliśmy się, nic nie wskazywało że tak się stanie. Paradoksalnie było bardzo dobrze, wspólne jedzenie, rozmową, pieszczoty, seks...... Nadal nic nie rozumię i pewnie nigdy nie zrozumię.

Chyba dotknełem dna i zastanawiam się czy na nim nie pozostać. Gdy się odbiję znów będę musiał oddychać a czuję się bardzo zmęczony. Szereg objawów się nasila - a może to tylko sugestia i poprostu użalam się nad sobą.
….


Rozstanie nie musi przebiegać burzliwie. Zdarza się, że wiążemy się z kimś pod wpływem dziwnych impulsów, a później dojrzewamy, dochodzimy do wniosku, że dany związek nie spełnia czegoś, czego oczekujemy od życia. Być może Twoja ex tłumiła w sobie pewne uczucia, wierząc, że 'jakoś będzie'.

Może lepiej, że stało się, tak jak się tsało.

Czy chcesz być z kobietą, dla której nie jesteś całym światem, a tylko namiastką czegoś? Która dzieli z Tobą życie, jedynie z lęku przed samotnością? Która przez całe życie udaje, skrycie marząc o kimś innym? Oj, chyba nie... taki związek nie będzie szczęśliwy i spełniony. Tu musi iskrzyć, pod każdym względem...


Na pocieszenie, masz prawo się czuć niefajnie, ale to jeszcze nie musi być kliniczna depresja.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

przez facet28 01 wrz 2010, 11:33
Pod wpływam Waszych i nie tylko sugesti wybrałem się do "specjalisty".

Byłem w zeszłym tygodniu, idę tez dzisiaj - na razie była to konsultacja a dzisiaj bardzo, bardzo wstępne wnioski.

Zobaczymy co dalej. Generalnie nastrój, humor nie uległy zmianie. Stan z przed kilku tygodni utrzymuje się, wiele wysiłku kosztuje mnie tzw normalne życie (praca, obowiażki codzienne, itp).

Najważniejsze że przełamałem własny stereotyp - po co mi lekarz/psycholog.

Swoje myśli przelewam na bloga, niestety nie jest łatwo.

Szczególne podziękowania dla Alter-Super-Ego... Pewnie daleka droga jeszcze ale od czegoś trzeba zacząć.
Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 sie 2010, 10:37

Re: Boję się już żyć a może straciłem poprostu

Avatar użytkownika
przez stracony 01 wrz 2010, 11:40
Wczoraj byłem na testach - prawie 600 pytań o wszystko. Ciekawe co mi z tego wyjdzie, może sie dowiem więcej o sobie. Może Tobie też coś podobnego zaproponują.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do