Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

przez noemi06 08 lip 2010, 02:53
Od stycznia nie moge sie uporac z lekami, natretnymi myslami samobojczymi i to najgorsze...poczuciem odrealnienia. W styczniu i lutym kompletnie nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Chodzilam po domu z pokoju do pokoju cala zaplakana. Poczucie odrealnienia sprawialo, ze zaczelam sie bac czy faktycznie to co sie dzieje wokol mnie ma miejsce i czy wszystko robie w pelni swiadomie. Zaczelam sie bac nawet wlasnych rodzicow. Kiedy mama podawala mi jakies tabletki ziolowe na uspokojenie (bo jeszcze nie bylo wiadomo co mi jest) wmowilam sobie,ze chce mnie nimi otruc i wszyscy spiskuja przeciwko mnie. Kazdego dnia, zaraz po przebudzeniu plakalam wystraszona faktem,ze nadal dziwnie sie czuje i jakby niecalkowicie kontaktuje. Zaczelam opuszczac szkole poniewaz balam sie wyjscia z domu i kontaktu z ludzmi. Wszystko mi sie wydawalo dziwaczne...jakby bylo snem, z ktorego nie moge sie wybudzic. Kiedy udawalo mi sie udac do szkoly z racji na to,ze byl jakis wazny sprawdzian, nic nie pamietalam z tego co sie uczylam i ledwo docierala do mnie tresc zadania. Teraz jestem z tym juz 6 msc-y i kazdej nocy ide spac z nadzieja, ze kiedy sie obudze wszystko bedzie juz normalnie... jednak ciagle przezywam zawod i czuje silny bol psychiczny. Przez jakis czas mialam dzien w dzien mysli samobojcze i nie widzialam juz dla siebie pomocy. Poczucie bezpieczenstwa w domu i bycie z rodzina nie wystarczalo mi. Ciagle czulam sie sama z tym wszystkim i tak jest do teraz. Kilka dni temu mialam ostatnia wizyte diagnostyczna u psychologa i niebawem dowiem sie jaki maja plan dzialania. Dwa razy pytano sie mnie czy nie chce pojsc do szpitala psychiatrycznego, ale odmowilam. Wydaje mi sie,ze kontakt z ludzmi chorymi na jeszcze inne przypadki moze mi bardziej poglebic moj stan... Bralam przez jakis czas asertin, ale to praktycznie nic nie dawalo, moze bylam minimalnie spokojniejsza. Pozniej bralam citabax i mianasec, ale one tylko poglebialy moj stan i sprawialy, ze czulam jeszcze wieksze odrealnienie. Odstawilam wszystko i staram sie samodzielnie z tego wyjsc. Ciagle czuje do wszystkiego niechec i obojetnosc. Mam chlopaka i ledwo udaje mi sie utrzymac nasz zwiazek. Bardzo mi na nim zalezy i jest miedzy nami uczucie, lecz stan nie pozwala mi na swobodne okazywanie ich. Czuje sie strasznie ograniczona i zamknieta w sobie. Chce robic tyle rzeczy, ale strach i poczucie beznadziei na nic mi nie pozwala. Do wszystkiego musze sie zmuszac i czerpie minimalna satysfakcje z tego co uda mi sie wykonac. O moich objawach moglabym pisac bez konca...

Licze na pomoc z Waszej strony, ktora obecnie jest mi bardzo potrzebna!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 lip 2010, 02:02

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 lip 2010, 21:40
noemi06, poczucie odrealnienia dosc czesto towarzyszy w zaburzeniach dotyczacych psychiki. Skoro bralas asertin to chyba bylas u lekarza? Powinien Ci to wyltumaczyc, co na to pomoze. Branie lekow, zmniejszy ten stan, byc moze calkiem on zniknie, ale leczenie MUSI trwac co najmniej do pol roku zeby zauwazyc zadowalajace efekty. Po drugie, terapia grupowa....wlasnie poprzez kontakt z osobami, ktore przezywaja to samo zrozumiesz jak mozna sobie pomoc, znajdziesz wspracie bedziesz miec mozliwosc wyzalenia sie, nie poddawaj sie i do dziela!
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

przez noemi06 11 lip 2010, 22:02
to ja wiem i ciagle staram sie przebywac z ludzbi zeby sie nie izolowac. bylam u lekarza i stwierdzil ta depresje lekowa...skonczyly sie wizyty diagnostyczne i teraz bedzie leczenie, ale wiadomo szukam juz wszedzie pomocy. wszystko robie zeby nie brac juz na starcie tabletek tylko samodzielnie z tego wyjsc...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 lip 2010, 02:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 lip 2010, 22:18
noemi06, to juz zalezy od lekarza, czy uwaza ze samodzielnie z tego wyjdziesz. Jezeli czujesz sie na silach to wartos proboac, jednakze rownolegle z terapia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

przez noemi06 11 lip 2010, 22:57
i tak w wiekszosci zalezy wlasnie od mojego nastawienia i wytrzymalosci psychicznej...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 lip 2010, 02:02

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

Avatar użytkownika
przez czarny_motyl 15 lip 2010, 15:02
noemi06 napisał(a):wmowilam sobie,ze chce mnie nimi otruc i wszyscy spiskuja przeciwko mnie. Kazdego dnia, zaraz po przebudzeniu plakalam wystraszona faktem,ze nadal dziwnie sie czuje i jakby niecalkowicie kontaktuje. Zaczelam opuszczac szkole poniewaz balam sie wyjscia z domu i kontaktu z ludzmi. Wszystko mi sie wydawalo dziwaczne...jakby bylo snem, z ktorego nie moge sie wybudzic.


Jak dla mnie to brzmi bardzo niepokojaco. Piszesz w temacie że cierpisz na depresję lękową. Czy to jest diagnoza lekarza? Objawy o piszesz (odrealnienie, lęk, wrażenie że ludzie spiskują przeciwko Tobie) mogą świadczyć o psychozie a nawet o początku schizofrenii (mam chorego brata). Ja się oczywiscie mogę mylić bo lekarzem nie jestem a do diagnozy konieczny jest pełny wywiad lekarski, co w przypadku tej choroby i tak nie zawsze daje odpowiedź. Radzę Ci tylko: skontaktuj sie z dobrym psychiatrą.
"Jeżeli coś Cię boli - dobra wiadomość: żyjesz".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
09 cze 2010, 19:36

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

przez noemi06 15 lip 2010, 21:53
Kiedys tez ktos opiowiadal mi o schizofreni i przestraszylo mnie to jak bardzo czlowiek moze sie zmienic pod wplywem jakiejs choroby psychicznej. Jak o tym uslyczalam to troche do siebie to dopasowalam i jeszcze bardziej sie tego balam, nadal boje. Depresje lekowa mam stwierdzona przez psychiatre. Skonczyly sie wizyty diagnostyczne i 26.07 mam kolejna wizyte u psychiatry. Mam nadzieje, ze zaczne jakas terapie, uslysze cos konkretnego bo momentami czuje juz taki bol psychiczny, ze zadaje sobie tylko pytanie ile jeszcze wytrzmam. Na dodatek mam chlopaka, ktorego bardzo kocham i ciagle nie moge sie pogodzic, ze moze cos sie popsuc przez takie cos... :(
A mozesz dokladniej mi powiedziec o bracie?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 lip 2010, 02:02

Re: Ponoc depresja lekowa... trace juz sily...

Avatar użytkownika
przez czarny_motyl 15 lip 2010, 23:37
Wysłałam Ci wiadomość o moim bracie na priva.
"Jeżeli coś Cię boli - dobra wiadomość: żyjesz".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
09 cze 2010, 19:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do