Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Imre 10 lut 2011, 15:17
Witam!
Nie wiem kiedy zaczęła się moja przygoda z dystymią. W każdym razie nie pamiętam czasów, kiedy było dobrze.
Tak naprawdę to już od dawna brakuje mi sił i chęci, żeby próbować coś zmienić. Ostatni raz kiedy realnie próbowałem się przełamac była 1 klasa liceum, kiedy po raczej niewesołym gimnazjum, byłem nastawiony optymistycznie i próbowałem wszystko zacząć od nowa. Walka była chyba z góry skazana na porażkę. Patologiczna wręcz niechęć do robienia czegokolwiek konstruktywnego, ewidentne braki jeśli chodzi do nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi, niska samoocena; to było za dużo jak dla mnie i po upływie roku się totalnie poddałem. I w takim stanie trwam mniej więcej do dzisiaj.
Dla mnie szalenie irytujący jest fakt, że nic mi się nie chcę, nawet jak mi się chcę. Brzmi to absurdalnie, ale często chciałbym coś zrobić, ale kiedy się za to biorę czuję taki opór, że nie jestem w stanie tego kontynuować. I koniec końców czas przepływa między palcami.
Jakoś nie wiem jak się do tego wszystkiego zabrać, bo niby mi się chcę, ale z drugiej strony brakuje mi motywacji. Ale jakoś trzeba z tego wyjść, bo nie wyobrażam sobie życia w takim stanie dużo dłużej.
Imre
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 10 lut 2011, 16:19
Dokładnie Imre jakbym słyszał swoja historie życia. Niska samo ocena nieśmiałość. Aż w końcu poddanie się i tak trwanie kilka ładnych lat zanim poznałem co mi naprawdę jest i kiedy zacząłem się leczyć. Z jednej strony płakać się na to wszystko chce, a z drugiej strony jak słyszę że nie którzy przez całe życie przechodzą z dystymią nie wiedząc że są na nią chorzy. To czuje się dużo lepiej że diagnozę miałem jak na tą przypadłość dość wcześnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Numb 10 lut 2011, 23:52
Jak Ci idzie leczenie thrax ?? I co w końcu spowodowało że poddałeś sie leczeniu? Czy z racji czasu myslisz, że powinienes zacząć wcześniej?
Z cichego świata w światy wiecznie drżące
W nową dziedzinę, nieśmiertelnie ciemną.

Dante
http://www.youtube.com/watch?v=pV5jW_ZSy_E
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 lut 2011, 12:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 11 lut 2011, 19:21
Leczę się od 2006 z dobrym skutkiem, ale niestety bardzo powolnym. Psychoterapia z leczeniem farmakologicznym pomogła na tyle że ciągnąłem sam bez leków do 2010 kiedy to rozpocząłem drugą psychoterapie już u innego psychologa.
Co spowodowało że trafiłem w końcu do gabinetu pani psycholog? Otóż zabrakło mi pomysłu gdzie w końcu mam się udać ze swoimi objawami, a odwiedziłem wszystkich specjalistów. Głównie latałem z objawami sercowymi, laryngologicznymi ale objawów miałem naprawdę sporo. Przyznam się że nigdy bym nie przypuszczał że to problem z psychiką. To był dla mnie szok kiedy po kilku miesiącach leczenia farmakologicznego nagle wszystko przechodziło.

Właśnie nie rozumiem dlaczego psychika mi tak nawaliła w tak młodym wieku około 13 lat. To jest dla mnie dziwne naprawdę. Sądziłem przez te wszystkie lata poszukiwań że odpowiedz na moje problemy nie leży w głowie i myliłem się niestety. A to że przyzwyczaiłem się do tego stanu to już kwestia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Imre 12 lut 2011, 11:46
A bierzecie/braliście jakieś leki? W jaki sposób i na ile one pomagają?
Pytam, bo sam już biorę od ponad miesiąca i żadnych efektów nie czuję, a nie wiem czego się spodziewać, więc nie wiem też za bardzo na co mógłbym ponarzekać następnym razem u psychiatry :)
Imre
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 13 lut 2011, 17:39
Kiedyś brałem Luxete 50 mg pomogła mi ale jak mówiłem po dłuższym czasie. Obecnie tez ten lek.
Imre efekty jeśli dystymia to najszybciej po 3 miesiące nawet do roku. No niestety tak u mnie było. Ale pomogło :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Imre 16 lut 2011, 23:10
Ja jestem pewien, że mam dystymię od kilku lat. Ale jakoś nigdy do psychiatry czy psychologa nie zawitałem, bo utwierdzony niepochlebnymi opiniami moich rodziców chyba uwierzyłem, że to lenistwo i sam sobie muszę z tym radzić("weź się do roboty"). Mam sporo szczęścia, bo naprawdę niewielkim nakładem sił udawało mi się w szkole zyskiwać akceptowalne wyniki. Z drugiej strony to sprawiło, że bagatelizowałem tę sprawę i nie zabrałem się wcześniej, no i nie miałem zewnętrznej motywacji do pracy. Dopiero teraz na studiach zawitałem do psychiatry, z powodu silnych lęków i przy okazji stwierdził u mnie dystymię. No i to chyba ostatni dzwonek, żeby próbować jakoś to ogarnąć, no bo długo już tak nie pociągnę bez żadnej chęci do robienia czegokolwiek. Więc zapisałem się na psychoterapię. Może coś się uda naprawić, bo nie wyobrażam sobie życia w takim stanie w nawet niedalekiej przyszłości.
Imre
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 17 lut 2011, 19:37
Na pewno się uda ale nie od razu. Leki tez nie działają z dnia na dzień na dystymików. U mnie było podobnie, że leń i "weź się do roboty" z tym że ja doszukiwałem się problemów ze zdrowiem zupełnie gdzie indziej niż powinienem i odwiedziłem kilkunastu specjalistów :shock: przez te lata poszukiwań. Nie wiem jak u Was ale ja często doszukuje się w tym wszystkim jakiś pozytywnych stron, że niby to lekcja życia itd ale u mnie to naprawdę długo trwało :( Ale cóż było minęło jest lepiej to fakt...

Mam do Was pytanie jak patrzycie w przeszłość to też widzicie wszystko w czarnych barwach i że aż żal wspominać?? Ja ilekroć sięgnę pamięcią wstecz to widzę czarną otchłań smutku i poczucia choroby..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez uzytkownik 17 lut 2011, 19:54
Mam do Was pytanie jak patrzycie w przeszłość to też widzicie wszystko w czarnych barwach i że aż żal wspominać?? Ja ilekroć sięgnę pamięcią wstecz to widzę czarną otchłań smutku i poczucia choroby..


Niestety, potwierdzam choć są wyjątki.
uzytkownik
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 23 lut 2011, 19:00
Coś mało aktywny zrobił się ten temat...
No dalej dystymicy ;) wiem ze dzieżko jest coś skrobnąć ale opiszcie jak się dziś czujecie jak przebiega leczenie (o ile przebiega)...
Ja jestem znowu na lekach od jakiegoś czasu i jest może ciut lepiej. Najważniejsze że rozpocząłem psychoterapie drugą już i liczę że coś ruszy się w temacie mojej choroby. Dlatego też ostro przygotowuje się przed każdą spowiedzią u psychologa. A nóż może pomoże, czas pokaże.

..aha ostatnio mam bardzo nerwowe dni tak bez powodu. Naprawdę dziwny stan :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Imre 28 lut 2011, 12:27
Ja planuję też rozpocząć terapię, tylko nie wiem jeszcze gdzie. Teoretycznie jestem już po pierwszym spotkaniu, ale cena raczej przeraża, więc kontynuować planuję gdzieś indziej, ale w Warszawie wszędzie drogo. No a poza tym, cały czas wydaje mi się, że taka terapia mnie przerasta, co nie działa mobilizująco.
I w ogóle u mnie gorzej ostatnio. W zeszłym tygodniu myślałem, że leki zaczynają już konkretniej działać, bo nawet zaczynałem mieć wątpliwości czy te wszystkie problemy nie są tylko moim wymysłem i za bardzo histeryzuję. Ale od kilku dni jest dużo gorzej(nasilenie lęków, gorszy nastrój), tak że ta wątpliwość się chwilowo rozwiała :>
Imre
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Kori 09 mar 2011, 22:44
Imre, nie porzucaj leków.
Miałem jakiś czas temu wrażenie, iż tak naprawdę ja żadnych problemów nie mam, że wystarczy pochodzić na zewnątrz, pospacerować.
Miałem takie chwile w ciągu dnia, że jakoś w myślach dochodziłem do przekonania, że ja nie potrzebuję leków, psychoterapii.
Miałem też takie momenty, że pomoc terapeutyczna wydawała mi się czymś koniecznym, nieodzownym.

Wy też macie takie chwilowe wahania. Nie podejmujcie pod ich wpływem (ważnych) decyzji, szczególnie odnośnie leczenia. Po jakimś czasie napięcie i nastrój normuje się.

Ja 1,5 roku temu zrezygnowałem z leków, teraz znów zacząłem brać i "wróciłem" do pierwszego psychologa. Przez te 1,5 roku w sferze prób pomagania sobie próbowałem między innymi medytacji, samoobserwacji, a raczej głównie czytania i powtarzania myśli o tym i o tamtym, i o innych rzeczach w podobnej tematyce. Moje posty na poprzednich stronach czy w innych tematach też o czymś świadczą.
Może o tym, że jest to dla mnie, i pewnie dla innych, stan pomieszania (psychicznego).

Taką mam osobistą refleksję, że to pomieszanie uniemożliwia zdrowo spojrzeć i zdrowo, czyli efektywnie i rozsądnie, zajmować się na przykład takimi dziedzinami, jak : "duchowość", filozofia, psychologia, religia, medytacja. Jakby w ogóle nie ma podstawy w człowieku, by mógł na swój temat i swojego życia psychicznego, swojego "Ja", wytworzyć wewnętrznie spójną wiedzę, realną, doświadczalną, praktyczną.
Trudno jest też samemu określić swój stan. Umysł nie działa w pełni prawidłowo, problemy z koncentracją, nadawanie "głębszego sensu" chorobie. Kreatywność na mieliznach potencjałów. Zapewne powyższe odnosi się do większej części osób niż ja sam. Człowiek ma skłonność do generalizacji, również do rozszerzania na innych swoich cech, objawów, motywów.
W moim przypadku urojenia biorące się z nieokreślonego lęku/niepokoju prowadzą do kalekiego sposobu myślenia, tworzenia i prób rozwiązywania sztucznych konfliktów w myślach. Właściwie można powiedzieć, że nie mam do końca kontroli nad myślami, proces działa tak, że jakby samoistnie, natrętnie pojawiają się myśli, wspomnienia, niektóre są dłużej wałkowane.

Przekonałem się, że nie mogę sam sobie pomóc, bo problem nie ma jakichś "duchowych" przyczyn i rozwiązań, przynajmniej nie bezpośrednio i nie na tym etapie. Nie jest to też "lenistwo" lub kwestia "nastawienia do życia", i tym podobne elementy, które można by samemu naprawiać.

Pewne stałe poczucie niepewności lub niezadowolenia przy pisaniu i wysyłaniu wiadomości. Może dlatego, że cokolwiek w tym stanie chorobowym się tknie, robi, to jest przez nią wypaczone, skrzywione, tak jak percepcja, odczytywanie bodźców przez chorego. Człowiek nie jest sobą, zagmatwana tożsamość.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Imre 14 mar 2011, 22:20
Spoko, niczego nie porzucam. Dzisiaj dostałem dostałem nowe leki, psychoterapia póki co w toku. Chociaż jakoś trudno mi uwierzyć, że coś może mi pomóc.
Imre
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 16 mar 2011, 22:26
Leki nie należy porzucać mimo że nie widać efektu po np 3 miesiącach nawet do roku (w przypadku dystymii). Spowodowane jest tym że choroba jest z nami od dłuższego czasu i by w naszej główce wszystko wróciło do normy potrzebny jest czas (tak wiem ja cierpliwości tez nie miałem).

Kori, Z tym wahaniem nastrojów to częste u mnie. Do tego dochodzi niezdecydowanie np w leczeniu. Raz wątpliwości czy jest sens się leczyć czy nie, czy brać kolejną psychoterapie czy nie, a może leki wciąż złe? Straszne męczące w dłuższej perspektywie są takie myśli ale po leczeniu ustępują. Staje się to obojętne i można skupić na innych rzeczach.

Co do niepewności i niezadowolenia z napisanego postu. To u mnie fakt to występuje i wiąże się to pewnie (tak się domyślam) z moja przeszłością, mówię tu o krytyce czy o wytykaniu błędów. No i oczywiście lęk przed wyśmianiem czy też skarceniem też się przewija. U mnie powoduje to że poprawiam post kilka razy za nim dostanie ode mnie ostateczną formę do publikacji ;)

Nie uważacie że dystymik jest ogólnie przewrażliwiony i bardzo ostrożny w podejmowaniu swoich działań/decyzji?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do