Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 20 sty 2015, 01:44
Chodzę do psychologa już kilka lat ;) ale przestała mi pani pomagać więc poszukam gdzieś indziej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 20 sty 2015, 15:43
Aj, sorry, nie zauważyłam, że napisałaś to na samym początku.
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 20 sty 2015, 17:19
Spoko :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez slow_down 24 sty 2015, 14:21
Aquila napisał(a):Sądzę, że Ludiomil (maprotylina) to nie jest lek proponowany w pierwszym rzucie przez psychiatrów, bo ma poważniejsze działania niepożądane i więcej interakcji z innymi lekami: jest mniej bezpieczny. Leki z grupy SSRI są jednak najbezpieczniejsze i mimo wszystko dość skuteczne. A każdy człowiek jest inny. Jeden zaskoczy przy SSRI, inny będzie bezskutecznie wypróbowywał jeszcze całą masę innych leków. I mam wrażenie że niniejszym nie napisałam nic specjalnie odkrywczego ;)
SelinaKylie, jeśli tak to wygląda u Ciebie w domu, to tym bardziej polecam psychoterapię, jeśli masz taką możliwość.



Leki z grupy SSRI może i są bardziej bezpieczne ale bardzo selektywne. Na dodatek SSRI w dystymii sprawdzają się bardzo rzadko. W dystymii zastosowanie mogą znaleźć leki nieselektywne, np. Anafranil czy właśnie Ludiomil (ten drugi ma bardzo ciekawy profil działania, o kórym już pisałem) lub małe dawki niektórych neuroleptyków, m.in. amisulpryd w dawce około 50mg. We Włoszech amisulpryd właśnie w takiej dawce zarejestrowany jest do leczenia dystymii.

W moim przypadku SSRI powodują wielką anhedonię - może i zabijają negatywne emocje, co w depresji jest bardzo powołanym działaniem, ale niestety blokują też te pozytywne.

Niestety, w leczeniu psychiatrycznym trzeba iść na kompromisy. Albo dobre działanie albo brak skutków ubocznych. Ja wybrałem jeszcze inną drogę - biorę same stabilizatory nastroju. Brak skutków ubocznych, do tego piracetam 3,6g i nie jest źle.
slow_down
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 25 sty 2015, 01:24
Tak, jak napisałam: to zależy od człowieka. U każdego jest inaczej. Mi pomógł właśnie SSRI. :)
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 30 sty 2015, 22:01
Muszę się wyżalić. Ogólnie u mnie lepiej ale dziś klapa tak jak bywało wcześniej. Jakoś tak nagle rzuciłam oskarżenia na moją przyjaciółkę (jedyną prawdziwą) uwaga: że nie daje mi lajków na fejsie i mnie olewa! I totalnie puściły mi hamulce. Ostro ją potraktowalam za co dostałam w odpowiedzi żebym się jebnęła w łeb :P no i w ogóle poszło :P nie wiem co mnie napadło ale czuję się też zraniona. Jestem na siebie wściekła i mi wstyd ale czuję się też taka nierozumiana i odtrącona :(

-- 30 sty 2015, 21:03 --

do dupy no :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 31 sty 2015, 23:18
Czy to było tak, że już wcześniej miałaś do niej o coś żal i dopiero teraz "przelała się czara goryczy", czy może raczej sama nie wiesz dlaczego tak się poczułaś, że Ci puściły nerwy?
Czasem, gdy mam żal do przyjaciółki, daję sobie kilka dni, przez które się z nią nie kontaktuję (chyba, że sama się ze mną skontaktuje), aby za nią zatęsknić i wszystko na spokojnie i na chłodno przemyśleć, i dopiero potem się odzywam, gdy wiem mniej więcej, czy moje odczucia były adekwatne do sytuacji i, w razie czego, za co konkretnie mogę mieć do niej żal. ;)
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez niepojęta 01 lut 2015, 23:20
slow_down napisał(a):
Aquila napisał(a):Sądzę, że Ludiomil (maprotylina) to nie jest lek proponowany w pierwszym rzucie przez psychiatrów, bo ma poważniejsze działania niepożądane i więcej interakcji z innymi lekami: jest mniej bezpieczny. Leki z grupy SSRI są jednak najbezpieczniejsze i mimo wszystko dość skuteczne. A każdy człowiek jest inny. Jeden zaskoczy przy SSRI, inny będzie bezskutecznie wypróbowywał jeszcze całą masę innych leków. I mam wrażenie że niniejszym nie napisałam nic specjalnie odkrywczego ;)
SelinaKylie, jeśli tak to wygląda u Ciebie w domu, to tym bardziej polecam psychoterapię, jeśli masz taką możliwość.



Leki z grupy SSRI może i są bardziej bezpieczne ale bardzo selektywne. Na dodatek SSRI w dystymii sprawdzają się bardzo rzadko. W dystymii zastosowanie mogą znaleźć leki nieselektywne, np. Anafranil czy właśnie Ludiomil (ten drugi ma bardzo ciekawy profil działania, o kórym już pisałem) lub małe dawki niektórych neuroleptyków, m.in. amisulpryd w dawce około 50mg. We Włoszech amisulpryd właśnie w takiej dawce zarejestrowany jest do leczenia dystymii.

W moim przypadku SSRI powodują wielką anhedonię - może i zabijają negatywne emocje, co w depresji jest bardzo powołanym działaniem, ale niestety blokują też te pozytywne.

Niestety, w leczeniu psychiatrycznym trzeba iść na kompromisy. Albo dobre działanie albo brak skutków ubocznych. Ja wybrałem jeszcze inną drogę - biorę same stabilizatory nastroju. Brak skutków ubocznych, do tego piracetam 3,6g i nie jest źle.

Po stabilizatorach nie przybrałeś na wadze?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 gru 2012, 16:57

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 02 lut 2015, 00:57
Aquila masz rację ;) chyba miałam do niej trochę żalu który się wylał na nią wrzątkiem ;) ale to i tak było dziwne bo dawno nie miałam takich napadów prawie istnego szału.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 13 lut 2015, 22:03
Ech, miałam takie ładne postanowienie, że się będę socjalizować, spotykać ze znajomymi, a dziś jednak doszłam do wniosku, że ludzie są upierdliwi. męczący, i mają się nawzajem w dupie. I ochota na kontakty prysła. Przynajmniej narazie. :?
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 15 lut 2015, 16:56
Może to chwilowe? Ja też mam takie zmiany ;) raz super chcę do ludzi, dusza towarzystwa a dzień później: niech wszyscy dadzą mi spokój :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez devnull 15 lut 2015, 19:39
W dystymii u mnie sprawdza się jedynie Amisulpryd, dodatkowo do leczenia dystymii w mojej książce (Podstawy Psychofarm. wg. Stephena Stahla) zarejestrowany jest sulpiryd i reboksetyna.
Oczywiście jako augumentacja, bo podstawą jest dobranie najlepiej tolerowanego antydepresanta, a potem dopiero "szlifowanie/poprawianie",
tego czego mu brakuje w naszych objawach.

Dla mnie Amisulpryd okazał się zbawczy, wiele lat przeleżałem w łóżku zajebany samym SSRI, dopiero w 2010r. kiedy znalazłem
info w książce o psychofarmakologii na temat Amisulprydu, poprosiłem o niego lekarza, sam on nie wie do dziś czemu ten
lek mi pomaga i jednocześnie wkurwia mnie to, że lekarze rzadko go przepisują, odcinając szanse tym chorym, którzy by
go potrzebowali. Psychiatrzy to jednak debile. Dobrze, że jest to forum, bo inaczej przez tych pajaców dawno byśmy
leżeli 2m pod ziemią.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 15 lut 2015, 23:31
SelinaKyle, mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Ale jednocześnie nie wiem w dalszym ciągu jak mam się odnosić do ludzi (czyt.: znajomych), żeby nie traktowali mnie jedynie jako osobę, której można się wygadać z problemów, a potem sobie iść i spędzać miło czas w towarzystwie innych ludzi. Albo jako osobę, z którą można pogadać raz na jakiś czas bo może mam jakąś ciekawą opowieść ze swoich zajęć na studiach (ludzie jakoś lubią słuchać, jak to jest na studiach medycznych), co nie zmienia faktu, że jakoś nie jestem "włączana" do ich towarzystwa. :P
To jest jak jakaś niewidzialna bariera, którą ciężko przekroczyć. Wiąże się to niestety z tym, że mam mało znajomych, z którymi mogłabym spędzać wolny czas, jedną zaufaną przyjaciółkę i nigdy nie byłam w związku.
I mimo, że nie narzekam teraz na zły nastrój, to to, co napisałam powyżej jest mocno deprymujące.
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez kwiat74 19 lut 2015, 02:41
Aquila napisał(a):SelinaKyle, mam nadzieję, że to tylko przejściowe. Ale jednocześnie nie wiem w dalszym ciągu jak mam się odnosić do ludzi (czyt.: znajomych), żeby nie traktowali mnie jedynie jako osobę, której można się wygadać z problemów, a potem sobie iść i spędzać miło czas w towarzystwie innych ludzi. Albo jako osobę, z którą można pogadać raz na jakiś czas bo może mam jakąś ciekawą opowieść ze swoich zajęć na studiach (ludzie jakoś lubią słuchać, jak to jest na studiach medycznych), co nie zmienia faktu, że jakoś nie jestem "włączana" do ich towarzystwa. :P
To jest jak jakaś niewidzialna bariera, którą ciężko przekroczyć. Wiąże się to niestety z tym, że mam mało znajomych, z którymi mogłabym spędzać wolny czas, jedną zaufaną przyjaciółkę i nigdy nie byłam w związku.
I mimo, że nie narzekam teraz na zły nastrój, to to, co napisałam powyżej jest mocno deprymujące.
Witam! Jestem nowym użytkownikiem forum. Mam "prawdopodobnie" zdiagnozowaną dystymię. Swój prawdziwy portret psychologiczny wystawiłam sobie sama przy pomocy internetu. Z problemem żyję od 2005 roku-to już 10 lat. Głównie cechuje mnie niemożność odczuwania szczęścia. Żyję niezgodnie z własnymi potrzebami i marzeniami. Tu gdzie "istnieje" nie jest moje miejsce na ziemi. Chcę...(jak niżej)
...niech czerwień stanie się czerwieńsza,
błękit nieba bardziej błękitny
a mój śmiech weselszy...

Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
15 lut 2015, 17:32
Lokalizacja
nie tam gdzie obecnie mieszkam

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do