Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez beladin 02 cze 2014, 22:53
Imipramina napisał(a):Z moim lekarzem razem doszliśmy do wniosku, że przekroczymy zarestrowaną dawkę ssri
Mhm.. przeczytałaś w necie, zasugerowałaś jemu, a on kiwnął głową. Zgadza się?

Dużo osób ma problem i z tym, i z tym
Ehh.. no przecież Ty nie masz, a zdaje mi się, że do tej pory rozmawialiśmy o Tobie :D
beladin
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Imipramina 03 cze 2014, 09:52
to normalne, że czasami przekracza się dawki zalecane - bo są badania na ten temat, że to może pomóc - a poza tym czy jak komuś nie pomagają leki w zarejestrowanych dawkach, to ma gnić i cierpieć w depresji? nie przeczytałam w internecie - wiedziałam, że się tak stosuje, dr Google gardzę ;-) swojemu lekarzowi ufam i rozmawiam z nim
tu masz jakiś link ale do citalopramu: http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=& ... 1837,d.ZWU

tak samo stosowanie leków poza rejestracją off-label

no ja nie mam, ale pink_hope ma i kupa innych ludzi ma na tym forum
pink_hope a Ty do jakich dawek dochodziłaś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
31 maja 2014, 10:59

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 04 cze 2014, 22:35
Co tam u Was drodzy dystymicy? Bo ja miałem całkiem znośne 2 dni, a dzisiaj mam małą masakrę, dopiero teraz wygrzebałem się z łóżka, totalny brak sił. Mam 3 współlokatorów, przed którymi od 2 lat robię dobra minę do złej gry a jest coraz gorzej. Ciekawe, że chyba nie domyślają się zupełnie co przeżywam, no bo mam lepsze momenty a generalnie to jestem raczej leniwy (tak sądzę, że o mnie myślą) Czy Wy też ukrywacie swój stan przed ludzmi, jak to u Was wygląda? Bo ja będę musiał jakoś z nimi o tym pogadać, zbliża się koniec umowy o mieszkanie, mnie ze studiów wyjebali i generalnie nie mam sił na życie tutaj, raczej wrócę się na wieś do rodzinnego, co będzie dalej, kto to wie...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Lustik 05 cze 2014, 21:49
Dwa ostatnie dni nie najgorsze , można powiedzieć , że równowaga z obojętnością . Lecz dalej nic nie potrafie zaplanować na przód , nie wiem jak walczyć z niemocą która mnie otacza w każdej sferze życia. Jeszcze do tego mam alergie na jakieś badziewie i nos zatkany od rana do późnego wieczora , potem trochę puszcza. Tomekkkk a rozglądasz się za jakąś pracą ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
28 paź 2013, 22:54
Lokalizacja
kotlina

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez marimorena 05 cze 2014, 22:16
tomekkkk, jestem w podobnej sytuacji. byłam przekonana że moi wspóllokatorzy uwazają mnie za odludka, dziwaka, że mnie olewają. terapeuta uświadomił mi że oni widzą więcej niż mi się wydaje tylko nie wiedzą co z tym zrobić
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 06 cze 2014, 16:21
Lustik, szczerze to nie mam sił w tym momencie żeby cokolwiek próbować. I tak nie potrafię podjąc sam żadnej decyzji, zawsze tak było, ale teraz to już masakra... Wszystko odkładam na tzw. "przyszły tydzień", chociaż wiem, że to nic nie zmieni. Sen mam tak płytki, że budzi mnie najmniejszy szelest, a jak zasnę głębiej to mam koszmary. No i najgorsze jest to izolowanie się od ludzi, to jest myślę już fobia społeczna, w sumie zawsze bałem się spotykaćz ludzmi, ale przynajmniej z rodziną i najblizszymi znajomymi utrzymywałem/chciałem utrzymywac kontakt, a teraz nawet ich unikam, chociaż jak juz sie z nimi spotykam to czuję sie lepiej... Beznadzieja. Jeszcze to ciągłe poczucie winy i pełno tych natręctw, przeświadczenie, że wszyscy o mnie mówią/patrzą/śmieją się ze mnie chociaż wiem, że tak nie jest, myśl o samobójstwie już raczej nie puści. Otatnio muszę mieć na noc uchylone okno bo inaczej nei zmrużę oka. A i tak z łóżka nie wychodzę, chociaz wiem, że gdybym wyszedł, przespacerował sie chociaz to poczułbym się choć troche lepiej. Pracę mam na weekendy (i jest to praca wymagająca kontaktu z ludzmi, więc jest ciezko) i ta praca jest do konca czerwca, później wakacje i coś muszę postanowic. Mam nadzieję, że starczy mi sił na wizytę u psychiatry, może zacznę jakąś farmakoterapię, w której cały czas dostrzegam jakąś iskierkę nadziei.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez natrętek 23 cze 2014, 20:51
Ja dzisiaj rozpocząłem swój 3 miesięczny pobyt na oddziale dziennym. Grupa jest mała bo zaledwie 6 osób, pół na pół kobiety i mężczyźni. Z tego co się zdążyłem zorientować to w pon., śr. i czw. są terapie 2 x 1,5h z godzinną przerwą. We wtorki są zajęcia z psychodramy, natomiast w piątki są wyjścia na miasto np: do muzeum, kina, teatru itp. Mam nadzieję, że się tam zaaklimatyzuję i popracuję nad swoimi problemami.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
708
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez mark123 10 lip 2014, 14:27
PoznacSiebie napisał(a):
ale dystymia nie jest zaburzeniem osobowości <ściana>

jest depresyjnym zaburzeniem osobowości

Dystymia nie należy do spektrum zaburzeń osobowości.

Lustik napisał(a):A jak u Was wygląda typowy dzień , kiedy objawy się nasilają ?

U mnie wygląda stabilnie, moje samopoczucie jest takie samo, jedynie zazwyczaj wieczorem często znika senność oraz poprawia się nastrój.

tomekkkk napisał(a):Czy Wy też ukrywacie swój stan przed ludzmi, jak to u Was wygląda?

Ja nie wkładam jakichś starań, by ukrywać, a czy widać czy nie, to nie wiem.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Lustik 11 lip 2014, 12:33
U mnie objawy stopniowo się pogłębiają , jestem depresyjnie pobudzony , drażliwy , i mam niską tolerancje na frustracje. Napięcie jest nie do zniesienia w godzinach popołudniowych , w tym czasie miotam się z jeszcze bardziej narastającym niepokojem i w końcu lękiem. Na ten stan ostatnio zaczynam reagować coraz częściej zwiększoną ruchliwością , gadam o byle czym , chaotycznie często bezmyślnie, dosłownie się miotam jak mucha po oknie ... Wieczorem jest lepiej jestem spokojny , ale napięcie całkowicie nie znika , staram się coś tam zaplanować z nadzieją ,że następny dzień nie będzie taki. Chciałbym podjąć jakaś pracę , ale w ciągu dnia ja jestem bezproduktywny , jedynie rano mam jeszcze jakieś chęci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
28 paź 2013, 22:54
Lokalizacja
kotlina

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 18 sty 2015, 19:15
Witam Was smutne ludziki ;) jestem tu nowa. Mam 27 lat, od kilu lat chodzę do psychologa jako DDA ale okazało się że nie tylko o to chodzi ;) Mam dystymię czyli depresja, lęki, natręctwa. Od kilku miesięcy chodzę do psychiatry, która przepisuje mi Seronil i tylko zwiększa mi dawkę. Nie wiem czy do końca mi pomaga. Zareagowałam najpierw źle, chciałam skoczyć z balkonu (jednak udało mi się od tego odejść;) miałam ataki paniki, koszmary nocne, myśli samobójcze. Teraz jest lepiej. Na pewno mam większy dystans do wszystkiego, mniej żalu w sobie. Jednak dalej wolę siedzieć w swoim bezpiecznym kącie niż wyjść czy po prostu żyć pełnią życia. Obecnie nie pracuje i jak myślę że mam znowu szukać pracy to płakać mi się chce :( nienawidzę pracy. Czuję się tam ogromnie zestresowana, zmęczona i ciągle oceniana. Martwię się o swoją przyszłość trochę. Odnoszę wrażenie że moi lekarze przestają mi pomagać więc chyba poszukam nowych. Najgorsza jest ta niemoc, mówię sobie zrób coś, wstań i nie mogę i czuję się przez to jeszcze gorzej. Nie jest tylko źle jako osoba z dystymią żyję jakoś i nie jestem odludkiem chociaż coraz mi bliżej do niego ;) uwielbiam wychodzić na spacery, często się śmieję, mam duże poczucie humoru. Tylko że to taka maska. Nie pozwalam sobie na załamanie choć nie raz bardzo chciałabym wylądować w psychiatryku. Żeby wreszcie wszyscy zobaczyli że na prawdę jest ze mną źle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 19 sty 2015, 00:50
Witam, zasadniczo nie jestem nowa, bo na forum jestem od paru miesięcy, ale nic nie pisałam. Obecnie studiuję. W zasadzie dopiero kilka miesięcy temu dałam radę przyznać się przed sobą, że coś jest bardzo nie tak i coraz słabiej daję sobie radę mimo, że objawy pogłębiały się całymi latami. Mam wrażenie, że jedyne, co mnie jakoś trzymało w ryzach, to perfekcjonizm i wygórowane ambicje. Obecnie od jakiegoś czasu biorę Elicea i chodzę na psychoterapię. Podobno leki + psychoterapia dają najlepsze efekty. Bardzo mi zależy, żeby dać sobie radę z dystymią. Teraz czuję się lepiej, jestem mniej spięta, zestresowana, apatyczna i zmęczona, jestem dobrej myśli.
Trudne jest też bycie jednocześnie aspołeczną, unikającą ludzi i łaknącą kontaktów z nimi.
SelinaKyle, nawet jeśli śmiech jest maską, to wydaje mi się, że potrafi trochę uśmierzyć ból (zarówno fizyczny, jak i psychiczny). Przynajmniej u siebie to zauważyłam. Życzę Ci, abyś odnalazła swoją drogę do powrotu do zdrowia :)
To, że inni ludzie nie widzą choroby, bo człowiek sprawia wrażenie "normalności" również nie pomaga i jest dodatkowym obciążeniem. Czasem warto powiedzieć o problemie osobie, której się ufa.
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez slow_down 19 sty 2015, 00:59
Myślę, że nikt z Was (lub prawie nikt) nie próbował takiego leku jak Ludiomil. Mój lekarz wypisuje go wtedy, gdy nic innego nie pomaga. Nie wiem, dlaczego nie stosuje się już tego leku, skoro świetnie działa na depresje endogenne. A skoro działa na endogenne, to jest duża szansa, że zadziała i na dystymię. Ciekaw jestem, ilu lekarzy w ogóle jeszcze pamięta o tym leku. Po jakimś czasie stosowania zwiększa m.in. ilość endorfin

"Uważa się, że leki starej generacji (trój- i czterocykliczne), dzięki szerszemu spektrum działania, są prawdopodobnie skuteczniejsze w leczeniu ciężkiej depresji od leków bardziej selektywnych, np. SSRI"

"Podczas długotrwałego stosowania stwierdza się także wpływ na wydzielanie niektórych hormonów (hormon wzrostu, melatonina, endorfiny) oraz neuroprzekaźników (noradrenalina, serotonina, GABA)."
slow_down
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez SelinaKyle 19 sty 2015, 17:49
Aquila wie moja przyjaciółka, kilku najbliższych przyjaciół, a rodzice i chłopak nie zdają sobie raczej sprawy że to coś poważnego. W rodzinie nie ma problemu, temat tabu. Tak jak picie ojca ;) Przez to że to dystymia a nie choroba, którą dobrze widać nikt nie traktuje jej poważnie. I tak masz racje moje poczucie humoru to chyba taka broń. Bez niej chyba już bym była w szpitalu ;) Też tak mam że raz lgnę do ludzi a za chwilę chcę być od nich jak najdalej. To skomplikowane ;) 3mam za Ciebie kciuki! :)

Panie Marianie ;) a ile takie leki kosztują? Przy następnej okazji spytam się psychiatry o ten lek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
15 sty 2015, 22:26
Lokalizacja
Warszawa

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Aquila 19 sty 2015, 20:56
Sądzę, że Ludiomil (maprotylina) to nie jest lek proponowany w pierwszym rzucie przez psychiatrów, bo ma poważniejsze działania niepożądane i więcej interakcji z innymi lekami: jest mniej bezpieczny. Leki z grupy SSRI są jednak najbezpieczniejsze i mimo wszystko dość skuteczne. A każdy człowiek jest inny. Jeden zaskoczy przy SSRI, inny będzie bezskutecznie wypróbowywał jeszcze całą masę innych leków. I mam wrażenie że niniejszym nie napisałam nic specjalnie odkrywczego ;)
SelinaKylie, jeśli tak to wygląda u Ciebie w domu, to tym bardziej polecam psychoterapię, jeśli masz taką możliwość.
Żyjąc marzeniami, kiedy marzenia nie istnieją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 wrz 2014, 20:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do