Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez zbyt.smutny 14 maja 2014, 21:56
A zastanawiał się ktoś, skąd to się w ogóle bierze? Dlaczego jedni mogą się cieszyć życiem, a przede wszystkim CZUĆ że żyją, a drudzy są otępiali, zmęczeni, bezsilni, zniechęceni? Przecież to jest okropne, życie na pół gwizdka...
zbyt.smutny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez marimorena 15 maja 2014, 00:09
po pierwsze doświadczenia życiowe. ale też typ osobowości, geny, struktura mózgu. taka nasza uroda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez radek111 17 maja 2014, 22:35
Mam prośbę do osób z diagnozą dystymi aby gdyby miały chęć i czas napisały mi PW i w 3-4 zdaniach opisały swoje objawy.Chodzi mi o to które najbladziej się wysuwają na pierwszy plan.
To dla mnie ważne. Dziękuje i życzę wam dużo siły.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
29 maja 2013, 20:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 30 maja 2014, 00:10
A ja mam 22 lata i też prawdopodobnie tę przypadłość. Mam jednak kilka pytań zanim rozpiszę się o swoim problemie. Czy podczas trwania dystymii odczuwaliście silne/paniczne lęki, czy mięliście myśli samobójcze, okresy remisji i czy ta "choroba" cały czas postępuje, czy zawsze tacy byliście czy nawet nie jesteście w stanie tego określić?
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez marimorena 30 maja 2014, 07:42
tomekkkk, wydaje mi się że ponieważ to raczej zaburzenie niż choroba to przebiega mocno indywidualnie. u mnie falowało ale z roku na rok było coraz gorzej aż pojawiły się większe problemy, więc lepiej jak najszybciej coś ze sobą zrobić. żaden psycholog nie powie ci że jesteś stracony ale całkiem wyeliminować i być 'normalnym' się już raczej nie da, tylko łagodzić..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 30 maja 2014, 10:53
U mnie dość wyraźny sygnał miał miejsce w wieku 10 lat, chociaż już wcześniej odczuwałem jakieś niepokoje. Wtedy to zacząłem doszukiwać się w sobie przeróżnych chorób (zapalenie opon mózgowych, rak mózgu itp.) Trwało to parę miesięcy, rodzice faktycznie myśleli, że jestem chory, a ja po prostu miałem strasznie obniżony nastrój oraz lęki. Wrócilem do szkoły, ale wyniki a w nauce zaczęły się pogarszać, z roku na rok, w wakacje nie miałem ochoty na żadne wywczasy, znów jakoś próbując tłumaczyć sobie to, że nic mi się nie chce przeróżnymi rzezami (np. to, że dostałem piłką w głowę i teraz boli mnie głowa, w co sam wierzyłem w pewnym momencie) No ale coś tam człowieka cieszyło, przede wszystkim granie w piłkę nożną. No ale z roku na rok było coraz gorzej, 3 lata temu zmarła moja mama (miała depresję i była alkoholiczką) to już wtedy jakoś mnie to specjalnie nei ruszyło, płakałem wieczorami, bo wtedy zazwyczaj zaczynam cośodczuwać. Kolejne lata to lęki, bezsilność i coraz mniejsze zainteresowanie spotykaniem się ze znajomymi. Teraz wywalili mnie ze studiów, ostatnio wkręciłem sobie, że może cierpię na schizofrenię prostą, bo objawy się zgadzały, a ja koniecznie chciałem znalezć wytłumaczenie na to, że wszyscy wokół cieszą się życiem, tzw. małymi rzeczami a ja na nic nie mam ochoty i towarzyszy mi ciągły niepokój. Byłem u psychiatry 2 tyg temu, zażywam antydepresanty, ale wydaje mi się, że to już po prostu częśc mojej chorej osobowości i medycyna nie zaszła tak daleko, żeby to zmienić. A jak Wy reagujecie na przykre/traumatyczne wydarzenia? Skąd czerpiecie motywację do życia? Czy leki komukolwiek z Was pomogły? Czy odczuwacie czasami jakąś poprawę w ciągu dnia, czy jest to ciągły dołek? Jakim cudem sie w ogóle zwlekacie z łóżka? Wiem, że to sporo pytań, ale szukam jakiegoś zrozumienia i może jakiejś nadziei, bo ostatnio coraz częściej mam myśli samobójcze, bo naprawdę nie wierzę w to, że można to zmienić. Do niedawna gdzieś tliła się we mnie iskierka nadziei, że kiedyś wszystko się zmieni, ale gdzieś to zatraciłem. Studia jakoś mnie trzymały przy życiu, mimo, że je zaniedbywałem i sobie kompletnie nie radziłem, to mimo wszystko jakoś istniałem. Teraz to już chyba tylko wegetacja.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez marimorena 30 maja 2014, 11:18
leki pomagają ale wszystkiego nie rozwiążą. czemu nie pójdziesz na terapię?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 30 maja 2014, 12:45
Może to, że nie potrafię podjąć sam własciwie żadnej decyzji, nie mam na to siły, brak wiary w taką terapię, juz parę miesięcy temu byłem u psychoterapeuty nie wiedząc co mi dolega, i tak naprawdę chciałem stamtąd uciec jak najszybciej. To też chyba zaszło już tak daleko, że nie widzę z tego żadnego wyjścia. W zeszłym roku udało mi się jakimś cudem przebiec maraton a i to nie sprawiło mi żadnej przyjemności. Teraz często brakuje mi siły na wyjście do sklepu. Już może nie biadolę tu więcej, bo widzę, że Wy przynajmniej chcecie z tym jakoś walczyć, ja nie widzę z tego wyjścia... Przez chwilę pomyślałem, co by było gdybym znalazł sobie dziewczynę z takim samym problemem jak ja, ale własciwe, czy miało to by jakikolwiek sens... I tak bym się na to nie zdecydował, całe życie żyję jakimiś fantazjami, które nijak mają się do rzeczywistości, rzeczywistość mnie przerasta. Tak czy siak życzę Wam wytrwałości i wielu z Was zazdroszczę podejścia, może gdybym był wierzący w boga to byłoby łatwiej, a ja bardziej wierzę w dobór naturalny, słabsi odpadają, trudno...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Lustik 30 maja 2014, 18:52
Ktoś tu kiedyś napisał żęby nie dać się obstukać w ramki tego zaburzenia... Dużo w tym prawdy , bo mając gorsze samopoczucie odrazu człowiek myśli , że to dystymia . W ogóle to zaburzenie jest w niedużym stopniu poznane i pewnie na przestrzeni lat jeszcze sporo się może zmienić w diagnozie. U mnie zaczęło się od hipochondrii po pewnym incydencie gdy gładłem się spać , typowe zaburzenie lękowe , przez nie wiem jaki okres czasu (może pół roku) zasypiałem z ręką na sercu , bo jak nie trzymałem to myslalem , że już pewnie nie bije . Przeszło mi to samoistnie . Oczywiście wmawiałem sobie , że mogę mieć jakąś wadę serca , mimo że miałem robione badania pod tym kątem , później byłem się jak typowy nerwicowiec schizofrenii , może nie tak jak w Twoim przypadku prostej , ale paranoidalnej , bo po przeczytaniu objawów próbowałem niektóre z nich odtworzyć na sobie ... Z czasem nastrój zaczął mi się w ciągu dnia kilkukrotnie wahać , w godzinach popołudniowych odczuwać umiarkowano - silne napięcie , które jest podobno charakterystyczne dla dystymii, i doszedłem do takiego momentu , że już sam nie wiem czy to jest dalej hipochondria czy też dystymia , bo dużo o tym myśle i to nie daje mi spokoju . Moim zdaniem hipochondria u nas może odgrywać dużą role i maskować się pod postacią dystymii. Z motywacją też u mnie ciężko , ale u mnie jest tak ,że jak nic nie robię to jest jeszcze gorzej , strasznie się tego boję i zaczynam robić cokolwiek nawet jesli nic w tym nie widze. Jak bierzesz leki to musisz się liczyć z tym , że pare tygodni trzeba poczekać .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
28 paź 2013, 22:54
Lokalizacja
kotlina

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 30 maja 2014, 20:25
hmm widzę, że mamy dużo wspólnego. Ile masz lat, leczysz się na swoją dolegliwość? Ja w wieku jakiś 13 lat miałem coś takiego, że bałem się, że oślepnę i próbując zasnąć wielokrotnie otwierałem oczy i szukałem jakiegoś światła, np. księżyca. Ale to też przeszło, wraz z upływem wakacji. Miałem przez całe swoje życie wiele objawów hipochondrycznych (rak mózgu, zapalenie cewki moczowej, wyrostek, trzustka, zapalenie ucha środkowego) ale nigdy nie było to paniczny strach, tylko lęk i bardzo obniżone samopoczucie, dlatego jestem niemal pewny, że jest na odwrót, to znaczy to dystymia przyjęła maskę hipochondrii. No i m jak wytłumaczyć to, że od paru lat coraz bardziej odsuwam się od ludzi, czuję się coraz bardziej przemęczony, kładę się spać zazwyczaj około 23-24 a zasypiam koło 3-4, nie mogę się zwlec z łózka, choćby nie wiem która to była godzina, no ale załóżmy, że się uda to i tak nie widze sensu funkcjonowac, robie wszystko mechanicznie i również po południu jest chujowo (choć nie jest to standard) i prawie zawsze odczuwam ulgę w godzinach wieczornych. U Ciebie jest podobnie? O problemach z podejmowaniem decyzji, pamięcią i koncentracją nei musze nawet wspominać bo są porażające no i niemożność odczuwania radości, przez zdecydowaną wiekszość dnia, choć często sam nie wiem czy to ja się z czegoś cieszę czy śmieję sie bo inni się śmieją...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez beladin 30 maja 2014, 21:33
Lustik, tomekkkk, Zaburzenie nastroju jest najprawdopodobniej wyłącznie skutkiem przewlekłego przezywania lęku.To dosyć typowy schemat. Kiedy poziom lęku opadnie nastrój wróci do normy ..i na tym, na Waszym miejscu, skupił bym swoją uwagę.
beladin
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Imipramina 31 maja 2014, 11:48
ja chodziłam na terapię - spowodowało to tyle, że z depresji wpadłam w dystymię - od kilku lat już ją mam, a rok temu wpadłam w depresję ("podwójna depresja") - w między czasie też miałam kilka epizodów depresji
obecnie mam problem, żeby wyjść z tego stanu nawet na lekach - chyba za długo zwlekałam z lekami i mój mózg już całkowicie nawalił :-(

poza tym mam nerwicę natręctw (sama się z nią uporałam, bez psychoterapii) i napady lękowe (z tym już gorzej sobie radzę)
ja żałuję, że nie zaczęłam od początku intensywnego leczenia, bo może nie czułabym się teraz jak kupa g*wna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
31 maja 2014, 10:59

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez tomekkkk 31 maja 2014, 11:58
hmm patrząc z perspektywy czasu te lęki były tylko "dodatkiem" do fatalnego nastroju, być może w ten sposób próbowałem sobie jakoś wytłumaczyć to, że nie potrafie się cieszyć życiem jak inni. W ogóle patrząc w przeszłość nie widzę włąsciwie żadnych pozytywów i jest to dość dziwne uczucie. Napisałem, że ostatnio "wkręciłem" sobie schizofrenię prostą, ale ja po prostu znowu chciałem wytłumaczyć swoje stany depresyjne, a schizofrenia prosta, z przewagą objawów negatywnych, jest bardzo zbliżona do tego co czuję. Zresztą sam jeszcze parę dni temu nie miałem 100% pewności, że to nie schiza, dopóki nie natrafiłem na opis dystymii na wikipedii oraz opis Kori tego schorzenia na początku tego wątku. Wszystko się zgadza, i nie oceniam tego pod wpływem lęku, owszem odczuwam pewne lęki, np. przed wykonywaniem telefonów, załatwianiem spraw, nawet czuję lęk, gdy przebywam ze współlokatorami, bo nie potrafię z nimi już za bardzo rozmawiać, bo czuję pustkę, ale odczuwam również lęk, gdy zostaję sam. Ale to jest tylko dodatkiem do tego, że czuje ciągłe zmęczenie, nic mnie nie cieszy, no i co jest najbardziej uciążliwe nie potrafię podjąć żadnej samodzielnej decyzji, a coś trzeba będzie teraz zrobić. Wrócić do domu rodzinnego i siedzieć ojcu na głowie, zostać w Krakowie, próbować czegokolwiek (no tylko czego, skoro nie mam na nic sił ani ochoty), mam tu byle jaką pracę w weekendy i jakoś się do niej zmuszam ale jest coraz gorzej. Myśli o samobójstwie też są, ale tez są to tylko myśli. W psychoterapię nie chce mi się wierzyć, bardziej w siłę medycyny, choć jest to choroba osobowości, więc jak to leczyć? Coś słyszałem o Solianie, że niektórym pomaga, czy ktoś z niego korzystał? I czy wierzycie w to, że może jednak powstanie jakiś skuteczny lek na tę "chorobę osobowości"?
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 maja 2014, 17:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez marimorena 31 maja 2014, 12:00
na osobowość nie ma lekarstwa. jak sobie to wyobrażasz? lobotomia byłaby skuteczniejsza, przynajmniej faktycznie zmienia zachowanie. Jeśli nie ma przyczyny endogennej to tylko terapia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do