Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 sie 2010, 22:37
SolitudeEtude, Rozumiem. Osobowosć z pogranicza. Czytałam ostatnio nawet ksiązkę, którą napisala osoba chorujaca na borderline. Oczywiście ucieszyło mnie to,że pacjentka wyszła na prostą po 4 latach terapii. Miała dobrego terapeutę, wsparcie najbliższych osób oraz dużo dała od siebie. Polecam.
Rozumiem,że chodzisz na sesje terapeutyczne?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez SolitudeEtude 08 sie 2010, 22:45
Próbowałam, ale nie znalazłam jeszcze odpowiedniego terapeuty. W takich przypadkach jest naprawdę trudno go znaleźć. Robię jednak co się da. Biorę leki od psychiatry. Nawet dostosowałam swoją dietę do choroby, byle dostarczać sobie potrzebnych składników w potrzebnych ilościach. Takie choroby nie są proste, być może o tym wiesz. Nie chce się ich i walczy się z nimi, ale nie można na ten czas wstrzymać swojego życia.
"Wszystko zaczęło się we mnie. Niektórzy nazywają to bólem istnienia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sie 2010, 14:24
Lokalizacja
Białystok

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 sie 2010, 22:55
SolitudeEtude, Mogę zapytać o Twój wiek? (moj rocznik to ten obok mojego imienia). Wazne,ze szukasz, próbujesz...to już jest dużo.

A jeśli chodzi o tą książkę, którą czytałam, jestem pod jej ogromnym wrażeniem. i Tobie ją polecam. Przeczytałam prawie jednym tchem. "Uratuj mnie" Opowieść o złym życiu i dobrym terapeucie. Rachel Reiland.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez SolitudeEtude 08 sie 2010, 23:02
Słyszałam już o tej książce i planuję ją kupić.
Wolę unikać bycia postrzeganą przez pryzmat wieku. Zresztą czasem nawet i przez pryzmat płci. Proszę o zrozumienie.
Poza tym to już chyba offtop.
"Wszystko zaczęło się we mnie. Niektórzy nazywają to bólem istnienia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sie 2010, 14:24
Lokalizacja
Białystok

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez To takie czary... 09 sie 2010, 00:35
Zgadzam sie z opisem dystymii autorstwa Kori.

Mam w rękach wstępną diagnoze,która mnie zaskoczyła ale potwornie się potwierdza.

Z mojego doświadczenia dorzucę swoją ,krótką definicje dystymii: Dystymia to taki stan w którym marzysz o zwykłej depresji.

Jak poczytacie definicje to zauważycie że dystymia to połączenie co najmniej 2 patologicznych schorzeń/zaburzeń z których każde osobno rujnuje życie a jak sa połączone i trwają latami to sami sobie wyobraźcie...
Nie zgadzam się że w dystymii depresja musi mieć łagodniejszy charakter.

SolitudeEtude napisał(a):Gdy nauczyć się już z dystymią żyć (aby aby...), to jest ona bogatym źródłem weny... A może nie jest to choroba... może to dar... może czyni nas lepszymi... a może nie...
SolitudeEtude to napewno nie jest dar i wygląda na to że choroba zmieniła ci już postrzeganie rzeczywistości.

SolitudeEtude napisał(a):Myślę, że każdy, kto przyczynił się do czegoś nowego (już tam nawet nie dobrego, wszystko jedno) na świecie, miał coś w rodzaju dystymii.
Niezgodze sie znowu : z historii wynika że czy to zbrodniarze ,czy bohaterowie , przywódcy trafili do historii bo działali. Dystymia robi z człowieka smutne warzywo...
Dystymik nie trafi do historii,może na krótko do lokalnej gazety jeśli bardzo widowiskowo go przypadkiem przejedzie autobus...
To takie czary...
Offline

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Kori 09 sie 2010, 00:55
Tylko, że, co ciągle mam na myśli, "dystymia" to taka nazwa, i ja się z nią osobiście nie identyfikuję, chociaż fachowcy mi wystawili taką opinię. W odniesieniu do mnie i mojej psychoterapii, to wydaje mi się, że to naprawdę nic nie znaczy, to słowo. To tylko ogłupia:"ojej, mam Dystymię, której przyczyny są takie a takie, skutki takie a takie, sposób leczenia taki a taki." A to bzdury są, ułuda wiedzy z broszury dla chcących wszystko wiedzieć i wierzących w to, w takie uogólnienia i klasyfikacje.
Leków nie biorę, stwierdzili, że nie potrzebuję. No i mają rację.

"Dar" to złe słowo. Rzeczywistość jest bardziej złożona, ale faktycznie, można powiedzieć, że niektóre stany uważane za chorobę dają możliwość pozyskania innej perspektywy, dystansu do wszystkiego, do życia, śmierci, związków międzyludzkich. Co nie oznacza, że nie jest to osiągalne w zdrowiu.

[Dodane po edycji:]

PS Podobno lekarstwem na wszelkie depresje, nerwice i tym podobne, skutecznym i trwałym, jest A. Nervosa. Sam jej próbowałem i może będę jeszcze próbował, bo chyba za małe ilości spożyłem ostatnim razem. Niemniej krótkotrwały efekt był, totalna zmiana myślenia, której nie da się wyobrazić sobie swoim "starym", obecnym myśleniem, euforia, zniknięcie napięć, bezsensownych lęków i osądów wobec innych ludzi, nastrój i odczuwanie życia miałem, jakbym się cofnął dziesięć lat wstecz do dzieciństwa. Zupełnie byłem odmieniony.
Pewien psycholog, którego kiedyś pytałem w tej sprawie, powiedział, że tego typu substancje, jak wymieniona powyżej, czy LSD, Nie wprowadzają czegoś nowego do organizmu, nie zniekształcają rzeczywistości. One "włączają" w jakiś sposób to, co było w człowieku, w mózgu "uśpione".
Percepcja zmienia się całkowicie i nie da się tego przedstawić słowami. Na parę godzin jest się w innym świecie, a jednak może tym prawdziwszym.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez To takie czary... 09 sie 2010, 01:31
Widzę że Kori strasznie walczysz z tą nazwą i jesteś zrezygnowana.

Kori napisał(a):Rzeczywistość jest bardziej złożona, ale faktycznie, można powiedzieć, że niektóre stany uważane za chorobę dają możliwość pozyskania innej perspektywy, dystansu do wszystkiego, do życia, śmierci, związków międzyludzkich. Co nie oznacza, że nie jest to osiągalne w zdrowiu.

" Nie było wielkiego geniuszu bez przymieszki szaleństwa " Seneka Młodszy (5 p.n.e.–65 n.e.) – rzymski filozof, pisarz i poeta
SolitudeEtude i Kori -jeśli macie na myśli ten cytat to jest prawdziwy ale "szaleństwo" to chyba w znaczeniu odmiennego myślenia a utartych prawach,sprawach.
Dystymia to jak pisałem zupełnie inna bajka -niepozwala na podstawy funkcjonowania ,niema tu miejsca na geniusz.Walczymy/borykamy się na codzień z rzeczami/problemami z którymi idioci nie mają żadnego problemu.
To takie czary...
Offline

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez SolitudeEtude 09 sie 2010, 01:53
To po prostu nadwrażliwość, a geniusz najchętniej występuje razem z nią (nie mówię, że zawsze). Z kolei szaleństwem nazwać można wszystko, co niezrozumiałe, a osoby z dystymią są naprawdę bardzo niezrozumiałe. Gdy normalne funkcjonowanie jest utrudnione, funkcjonuje się inaczej. Ja mówię jedynie, iż MOŻNA to wykorzystać. Nie twierdzę, że każdy to robi, bo chyba mało kto. Polecam jednak szukania szczęścia w nieszczęściu. Dla mnie nawet złamanie nogi dało nowe możliwości. Bo gdy ma się tendencje do depresji, to trzeba bardzo niekonwencjonalnie podchodzić do wszystkiego, żeby się w końcu nie zabić. To nie jest proste, ale możliwe. Wiele razy byłam w takim stanie, że już tylko wegetowałam, ale nawet wtedy próbowałam wycisnąć z tego coś więcej. Wtedy wynalazłam konstruktywny smutek. Polecam.
"Wszystko zaczęło się we mnie. Niektórzy nazywają to bólem istnienia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sie 2010, 14:24
Lokalizacja
Białystok

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez To takie czary... 09 sie 2010, 02:06
SolitudeEtude jednak jesteś optymistką,dopiero teraz to zrozumiałem.

Masz fajny avatar :D Przychodza mi do głowy 2 opisy:
Opis optymistyczny: kurde,życie toczy sie dalej,
Opis pesymistyczny: Jak widzę takie drzewo to idę spacerować do innego lasu.

Pozdrawiam.
To takie czary...
Offline

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Kori 09 sie 2010, 10:14
Chyba się trochę nie rozumiemy. Ja nie walczę z tą nazwą-"dystymia"-tylko z upraszczaniem, szablonowaniem siebie, swojego, nazwijmy to, życiowego problemu do opisu dystymii czy czegokolwiek innego. Mówisz "mam dystymię", fachowo wykazali, mam to na papierze. Ale co tak naprawdę wiesz o sobie i swoim problemie, co? Klasyfikacje medyczne się zmieniają, i to z resztą nie jest jakaś wyrocznia dająca jakieś rozwiązanie.

Opisujesz swój stan, który nazywasz dystymią, w obiektywnym tonie, jakby to było coś, co każdy przeżywa tak samo, jak ty.
I właśnie o to mi chodzi, sądzę, że jednak inaczej przez mój problem przechodzę.
Ale chyba się nie będziemy mogli zrozumieć, bo dla mnie umiarkowana depresja, nerwica, czy dystymia, to nie są choroby, nie są. I tak samo jest w Psychologii Zorientowanej na Proces. Nie nazywa się tego chorobami. Na podobnej zasadzie- gdy zjesz za dużo i boli cię brzuch przez to, nie nazywasz tego "chorobą bolącego brzucha". Organizm, który jest inteligentny, wysyła ci informację, żebyś wiedział, że nie możesz jeść tak dużo. Bolący brzuch to tylko objaw PROCESU, i bardzo dobrze, że cię boli, bo inaczej byś przesadził z jedzeniem, boli cię dla twojego dobra. Człowiek potrafi odczytać tę informację i wcielić ją w życie- w tym przypadku, przestać jeść, bo już i tak zjadło się za dużo. W przypadku przynajmniej jakiejś części przypadków problemów z psychiką, sprawy mają się podobnie, tylko są bardziej złożone, wymagają psychoterapeuty. Trzeba kogoś, kto ci pomoże odczytywać informacje, zrozumieć PROCES, dlaczego ten "brzuch" cię boli. Nie mówię, że tak jest w przypadku każdego człowieka z depresją, dystymią etc., co to, to nie. Nie chcę uogólniać, tworzyć zasady, bo tak jak mówiłem, rzeczywistość jest najczęściej, w 99% bardziej skomplikowana niż nam się wydaje.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Shadowmere 09 sie 2010, 10:47
Kori, nadal nie rozumiem dlaczego nie wuważasz dystymii za choroby?masz ją od urodzenia czy jak?
Shadowmere
Offline

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Kori 09 sie 2010, 13:43
Odpowiedź: Może się mylę, może i tak, ale dodam przynajmniej alternatywny punkt widzenia:
Bo ktoś zebrał zbiór powtarzających się u pewnej grupy osób objawów, i nazwał to chorobą! To jest tylko kwestia, co rozumiesz przez słowo "choroba"? Co?
Mi to słowo się raczej kojarzy z nieuleczalnym stanem, gdy coś w organizmie działa nie tak, jak trzeba. W moim rozumieniu tego słowa nie ma na świecie czegoś takiego jak choroba! Wszystko ma swoją przyczynę i skutek, nic nie bierze się z powietrza, nie ma nieuzasadnionych stanów chorobowych, których przyczyny nie istnieją. Wszystko ma swoje źródło. Wszystko działa tak, jak należy. Jeśli dziecko rodzi się kalekie, to też wszystko jest tak, jak ma być- to ma swoje przyczyny, nie jest żadnym "nieszczęściem", "przypadkiem". Nie ma przypadków. To się nie bierze znikąd, to nie jest żadna magia. Wszystko jest tak, jak ma być. Tak samo bycie "zdrowym" ma swoje źródło, podstawy, przyczyny i skutki, tak samo bycie "chorym". Wynaturzenia w takim sensie nie istnieją, wszystko jest naturalnym stanem.

W moim przypadku i w moim rozumieniu np. dystymia to nie jest choroba, bo w tym nie ma nic "nienormalnego" - właśnie wszystko dzieje się tak, jak ma się dziać. Tak samo jak w przykładzie z bolącym brzuchem. Wszystko działa tak, jak ma działać, rozumiesz? Jeśli wszystko działa tak, jak ma działać, to nie można tego nazwać chorobą. Obniżony nastrój, anhedonia, nuda, to tylko symptomy, coś, od czego rozpoczyna się rozeznanie samego siebie. Symptomy, czyli sygnały od twojego inteligentnego psychosomatycznego pojazdu zwanego człowiekiem. Kiedy wstawiasz rękę do ognia, natychmiast ją cofasz. To samo z symptomami, one o czymś informują, skoro powodują dyskomfort. Kiedy wszystko jest w porządku z twoim ciałem, nie myślisz o nim. Ale wystarczy, że zacznie cię boleć głowa, i już sobie przypominasz o jej istnieniu. Nie wiesz, czemu cię boli, ale wiesz, że dotyczy twojej głowy. Zły nastrój i inne niedomogi mogą też taką rolę pełnić- przypominaczy. Nie chodzi o to, żeby głowa przestała cię boleć- chodzi o to, żebyś wiedział, DLACZEGO cię boli. Tak samo z psychiką. Trzeba zrozumieć, odczytać to, co chce nam przekazać nasze ciało poprzez te negatywne stany.
Brzmi jak bełkot, co? No nic, nie przeszkadza mi to. Nazwać to chorobą czy nie, niewiele to dla mnie zmienia i nie ma o czym mówić. Nie sądzisz?
Na razie ciągnę na zaufaniu i nadziei na skuteczność mojej psychoterapii i jeszcze specyfiku zwanego A. Nervosa.

Główne motto podejścia do terapii (a także wszelkich pozostałych zagadnień) Psychologi Zorientowanej na Proces (w skrócie POP) brzmi:

"To co się wydarza jest właściwe i powinno uzyskać wsparcie. Określone zdarzenie (problem) wygląda na złe lub na niewłaściwe tylko wówczas, gdy nie rozumiemy dostatecznie kontekstu danego zjawiska czy zdarzenia." (Joe Goodbread)


Poprzez nieznane nam, obce i niewyjaśnione zjawiska, które okazują się być naszymi problemami w psychice, ciele, związkach z bliskimi, czy w świecie usiłuje przedostać się do nas ważna informacja z obszarów nieświadomości zaburzając nasz codzienny sposób funkcjonowania.
Zazwyczaj symptom lub problem znika z chwilą, gdy udaje się nam odkryć i wprowadzić w życie wiedzę płynącą z nieświadomości. Aby to zrobić Psychologia Zorientowana na Proces wykształciła ogromny zakres zręcznych i skutecznych metod.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Shadowmere 09 sie 2010, 13:52
Kori, ok..doskonale sobie sprawę z tego,że wszystko ma swoją przyczynę.tylko czy Ty znasz przyczynę tego co się z Tobą dzieje?Czy poprostu urodziles/as się taki "Wybrakowany"?
Shadowmere
Offline

Re: Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Kori 09 sie 2010, 14:05
Cholera naprawdę nie wiem, jak jest naprawdę, i dajcie mi już spokój, bo pojęcia nie mam. Moja osobowość i światopogląd jeszcze nie są zwieńczone, ukształtowane, trudno mi z resztą obstawać przy jakimś poglądzie.
Jak ci spece z psychologii tak się znają i nazywają, klasyfikują ludzi jako chorych w depresji, dystymii, nerwicy, itd., nazywają to chorobą, to niech sobie leczą te choroby, skoro to są choroby. Choroby są od leczenia, a nie od rozumienia. Czyli chodzi tylko o chemiczny aspekt istnienia. No, to też jest uproszczenie, kłamliwe subtelnie zdanie, ale ja już kończę tę wypowiedź, róbcie sobie, co chcecie, łykajcie pigułki, kochany seronil, chodźcie sobie do psychologów, co uważają, że "lekarstwem" na "depresję" jest sport i dieta, i słoneczko, i ludzie, itd.,itp. albo nie, albo wierzcie, że już nic nie da się zrobić, albo że warto się znieczulić otępiaczami i że cudownie jest, jak jest.

A teraz do twojego pytania-
Nie wiem, czy urodziłem się "wybrakowany". Tak typowo to dystymia mi się zaczęła gdzieś od gimnazjum, czyli norma dystymiczna, można rzec.

Przyczyny nie znam, ale mam nadzieję, że poznam. Jeszcze nie jestem smutasem bez perspektyw.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 14 gości

Przeskocz do