Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez PoznacSiebie 04 lis 2013, 17:08
mark123, no to widzę że masz bardzo zbliżony sposób postępowania. A już myślałem że jestem całkowicie odosobniony w tym.
Niby nic jakoś mocno nie odpycha mnie ze świata realnego, tyle tylko, że jest jakoś nijako, ale świat fantazji przyciąga mnie, bo potrafię doznać w nim dużo pozytywnych emocji.

dokładnie tak, w rzeczywistości wiele fajnych rzeczy z obiektywnego punktu widzenia w ogóle mnie nie cieszy i jest właśnie tak nijako, uciekając w fantazję odsłaniają się emocję jakoś tak wyraźniej zwłaszcza jeśli w tych marzeniach mogę być na prawdę kimś. Wg mnie powielanie tego mechanizmu ma u mnie bezpośredni związek z poczuciem własnej wartości.
"Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz- w obu przypadkach masz rację"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
06 maja 2012, 16:26
Lokalizacja
małe trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez radek111 05 lis 2013, 15:52
Ja mam podobnie do was.Uciekam w swiat węwnetrzny,swiat marzeń ,fantazji.Troche to pomaga ale tez mnie niepokoi.Często wspominam pozytywne wydarzenia sytacje z pzreszłości nie skupiając się na terazniejszosci.Czytam duzo książek i ogldam duzo filmów,słucham muzyki to mi przynosi delikatne ukojenie.Ale wiem że to nie jest wyjście.Chyba porostu uciekam od siebie.

Najgorsze jest to że ta choroba zrobiła ze mnie innego człowieka.Stałem się pesymistą,łatwo sie poddaje,unikam ludzi chociaż paradoksalnie chiałbym z nimi obcować.Zanizyło mi sie moje poczucie wartości.Towarzyszy mi też poczucie takiej wewnetrznej niezadarności. Ku***ska choroba.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
29 maja 2013, 20:44

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Mleko 22 lis 2013, 19:10
Witam wszystkich.

Psychiatra zdiagnozował u mnie dystymię i przepisał mi Asertin 50. W sumie nie wiem, czy się cieszyć czy nie, że to co czuję od wielu lat to choroba. Bo skoro to choroba, to można ją leczyć prawda? Ale takie podejście jakoś mi nie pomaga. Będę brać wg. zaleceń i zobaczymy co dalej. Drogie to nie jest, więc co mi szkodzi.
Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jak dystymia istnieje. Wiedziałam jedynie, że istnieje depresja, nerwica i takie raczej bardzo widoczne przypadki, dające się łatwo zdiagnozować. To co ja czuję i jaka jestem raczej podchodziło pod taki wegetatywny i pesymistyczny charakter czy styl bycia. W rodzinie raczej uchodziłam za lenia, który tylko przy komputerze siedzi i nic nie robi. Z nikim nie pogadam, w rozmowie ostatecznie gdzieś odpływam. Po prostu nie mam ochoty na to i nie wiem o czym gadać. Chciałabym się czymś zainteresować w 100%, żeby odciąć się od złych myśli, ale za cokolwiek się zabieram - nie trwa długo, choć na początku wykazuję naprawdę ogromne zaangażowanie. Potem było mi wszystko jedno, ale miałam ogromne wyrzuty sumienia. Tak, wyrzuty sumienia to coś co mnie niszczy od środka. Wyrzuty o wszystko, o każdą jedną głupotę. I ten ścisk w gardle i żal straconego czasu, który upływa na bezsensownej egzystencji.

Nie pamiętam, kiedy to wszystko się zaczęło, pewnie jakoś w podstawówce. Kolegów i koleżanek raczej nie miałam, siedziałam w domu zazwyczaj. Czasem, gdzieś wyszłam sama. Jak się z kimś zakolegowałam, to długo to nie potrwało, bo odechciewało mi się spotykać i sama odsuwałam się od siebie ludzi. Może to dla tego, że jestem spięta w towarzystwie ludzi, szybko się denerwuję i łatwo wybucham. Bardzo często mam tak, że chciałabym gdzieś wyjechać i nie widzieć nikogo, zacząć życie od nowa. Nie chcę tu być, bo wszystko jest nie tak.

Niby skończyłam studia - politechnikę, choć jeszcze niedawno miałam uczucie pustki, że to czego się nauczyłam jest i tak nic nie warte i w sumie tylko straciłam czas - teraz jest mi to obojętne. Jak obroniłam dyplom, zaprosiłam paru znajomych (w sumie 2 moich jedynych) na piwo. Strasznie się dziwili, że się nie cieszę. W sumie miałam nadzieję, że coś poczuję - ale nic. Nawet ulgi, że mam ostatni etap edukacji za sobą. Pustka.

Wmawiałam sobie, że wszystko jest dobrze, jak ktoś pytał co u mnie - miałam zawsze te same odpowiedzi, bo komu się chce słuchać, że nic nie ma sensu. Kiedy gdzieś wyjeżdżałam za granicę z chłopakiem, w sumie za bardzo nie miało to dla mnie znaczenia co zobaczę czy zwiedzę. Jak trzeba było opowiadać o wyjeździe, to oczywiście była "świetna pogoda, dużo chodziliśmy i ogólnie fajnie", no bo w sumie nie miałam nic więcej do powiedzenia, bo zazwyczaj nawet nie pamiętałam dokładnie co i kiedy zwiedziłam. Czułam się jak jakaś tempa i żałosna idiotka, bez zainteresowań. No chyba, że chodziło o jakieś mega znane miejsca, typu Wieża Eiffla. I oczywiście też zmuszałam się do tego, żeby chcieć to zobaczyć. Tzn. chciałam naprawdę, ale jak już byłam to jakoś nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Może przez chwilę. A to przecież wspaniała budowla! Jak można nic nie czuć patrząc na taką konstrukcję? Wszystko mnie nudzi. Choć może nuda to złe słowo. Może obojętność? Książek nie czytam, bo albo zasypiam przy nich, a jak wywołują jakieś tam małe emocje - to płaczę. A płaczę chyba codziennie, z byle powodu. Jak film w kinie się zaczyna - mam ścisk w gardle i łzy. A do tego ciągłe rozdrażnienie i kłucie w klatce i takie tempe bicie serca - jak lęk przed czymś. Ale przed czym? Nie wiem.

Jakoś mimo wszystko nie chce mi się wierzyć, że to co ja mam to jakaś choroba. Bardziej jestem skłonna myśleć, że jestem bezwartościowym debilem, który coś tam czasami udaje, że jest ok. Nie wiem sama. Ale skoro psychiatra tak powiedział. Mówił, że w moim przypadku tylko leki podziałają, dodatkowo może terapia. Mówił, że bardzo dobrze, że przyszłam. Nie wiem.

Czy da się z tego wyjść?

Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 lis 2013, 18:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez littleMi 28 lis 2013, 15:32
Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak dystymia. Dziś o tym przeczytałam, wchodząc na stronę pewnej pani psycholog.
Wiele z wymienianych na różnych stronach aspektów tej choroby - posiadam.
-Jestem wiecznie zmęczona - mam obniżony poziom energii (a kiedyś uczestniczyłam w biegach przełajowych, bardzo lubiłam wf, chodzenie i wchodzenie po schodach nie sprawiały mi trudności, podbiegnięcie gdzieś nie kończyło się brakiem tchu);
-mam niskie poczucie własnej wartości,
-mam o wiele większe trudności z koncentracją niż rok temu,
-odczuwam poczucie beznadziejności.
Mój stan beznadziejności trwa ponad 2 lata. Mam lepsze chwile, kiedy szczerze się cieszę i śmieję, kiedy jest "ok". Są to niestety rzadkie chwile. Dziś dopadłam takiego doła, jakiego już bardzo dawno nie miałam. Czuję się beznadziejnie, Nie powinnam opuszczać dzisiejszych zajęć, nie są to bowiem wykłady, powinnam na nich być.
Jeśli chodzi o wspomnienia z dzieciństwa. Mam złe wspomnienia. Biorąc pod uwagę jak one zniszczyły moją wrażliwą psychikę - bardzo złe. Niestety, to one rzutują na moje samopoczucie (od czasów, gdy nieprzyjemne sytuacje zaczęły się zdarzać, aż do chwili obecnej).
Niestety nie potrafię nikomu pomóc. Sama borykam sobie z tym problemem i nie daję sobie rady.

Mleko, wierzę, że da się z tego wyjść! Potrzebne są leki, które nam w tym pomogą, oraz dobry psychiatra. Samozaparcie jest ważne, ale wiem, że choć szczerze chcemy, chęć wypala się bardzo szybko... Musimy próbować raz za razem. Tu chodzi o nasze samopoczucie.
Zbuduję czołg
Złożony z części dwóch
Z mej wiary w siebie i
Niezłomnej woli, by
Ten wielki czołg
Nigdy nie poddał się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
09 kwi 2013, 21:16
Lokalizacja
gdzieś pośród wielu innych

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez radek111 28 lis 2013, 20:57
littleMi, warto jak najszybciej udac sie do specjalisty.U mnie na przykład czasem mam wrażenie ze jest troszke lepiej(ale napewno nie jak dawniej) pozniej z znów beznadziejny stan uniemożliwiający fukcjonowanie czasami.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
29 maja 2013, 20:44

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez sebastian86 07 gru 2013, 19:12
u mnie rowniez poczucie beznadziejnosci i tego ze zawsze bede w takim stanie.szarosc,smutek i apatia.niby z domu wyjde, niby na rowerze jezdzilem w wakacje, niby z rodzina sie spotykalem a i tak te wszystko mnie trzyma za łeb i nie puszcza.leki nie pomagaja,psychologowie rowniez nie dają rady.boje sie ze skoncze w szpitalu psychiatrycznym.ja nawet plakac nie umiem.kazdy smutek kumuluje sie do srodka.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez stracony 09 gru 2013, 01:29
dobra, a czy ktoś spotkał się z metodą szokowego leczenia dystymii? Leczyłem neuroleptykiem i miałem potem niezły zjazd po odstawieniu. Parę tygodni bezsenności oraz masę innych "ciekawych" uboków. Po 4 miesiącach ostawiłem anty i czuję się dobrze. Zastanawiam też kiedy cholerstwo wróci. To już 7 miesiąc bez leków. Wróci?
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Synsa 17 gru 2013, 23:55
stracony, oby już Ci dało spokój ;) ja brałam sulpiryd ale musiałam na dniach odstawić, klasycznie mlekotok, żałuje bo czułam się coraz lepiej i innych skutków ubocznych nie było. Ciekawe co teraz dostanę i jak będę się na tym czuła.
Nie pytaj o pustkę, nie pytaj o strach gdzieś w nas ukryty-widzisz, od tych pytań jest nasz psychoanalityk.

Setaloft + Convival + Hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
381
Dołączył(a)
12 lip 2013, 12:42

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Vic_Mackey 31 gru 2013, 02:31
Przejrzałem większość tematu i stwierdzam że wszystkie objawy w różnym natężeniu występują u mnie. Nie wiem jak wy ale mi nawet nie jest przykro z tego powodu. Może nie osiągnąłem jeszcze wymaganego poziomu samoświadomości ale nie dopuszczam do siebie faktu tej choroby? Z perspektywy czasu dostrzegam u siebie symptomy choroby już na początku kształcenia. Zawsze byłem w ogonie pod względem nauki, nie mogłem się skupić to było wręcz patologiczne. Z biegiem czasu przed ukończeniem gimnazjum doszły wszystkie podręcznikowe oznaki, dosłownie... jedynie poczucia lęku nie umiem odpowiednio zdefiniować. Niektóre źródła mówią o przełomie który aktywuje potencjał do tej choroby. Ja w swoim życiorysie nic takiego nie znalazłem. Należy przyjąć że za chorobę odpowiadają geny ale czy w takim przypadku psychoterapia nie jest tylko wyrazem desperacji? Przecież gadaniem nie zmieni się struktury mózgu który w dodatku dojrzewał w takich warunkach. Co o tym sądzicie? Oczywiście są leki ale ja niestety musiałem! mieć zdiagnozowaną mutację genu 5 (nazwa do wiadomości chorego :P) która powoduje zakrzepice a to w dużym stopniu ogranicza bazę dostępnych leków. Natomiast mam pasję która sprawia mi autentyczną przyjemność. Jest dosyć specyficzna, społecznie piętnowana i nie wiem czy ktoś bardziej subtelny nie dopatrzy się w moim poście jej kontynuacji*. Czy wy jakieś macie? Pytam bo może to jest jakiś argument za wykluczeniem dystymii. Pół roku temu rozpadł się mój pierwszy związek, trwał prawie rok, poznałem dziewczynę zupełnie przypadkowo, pierwszy pocałunek był tak przyjemny jak... niespodzianka z McD od mamy po powrocie z pracy. Lubiłem ją autentycznie, była bardzo sympatyczna i mimo braku uczucia byłem szczęśliwy że mam komu pokazać obce miasto, z kim wyjść na nocny spacer, komu suszyć włoski przed spaniem. Nie jestem zakochanym kundlem który w rozpaczy wmawia sobie chorobę, to są obiektywne wnioski ale czy to może świadczyć że jednak nie jestem chory? Wybaczcie nieco chaotyczną doklejkę na koniec ale post jest redagowany w czasie rzeczywistym i zaraz idę spać :)











Trolling*
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
31 gru 2013, 01:53

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez chronic 04 lut 2014, 14:39
Pierwszą wizytę u psychiatry mam już za sobą. Wybrałem się tam, ponieważ miałem okres, w którym bałem się wstać z łóżka. Nawet bałem się wyjść z pokoju w obawie, że spotkam tam któregoś ze współlokatorów. Ponadto straciłem apetyt i miałem kłopoty ze snem. Przez swój stan pożegnałem się ze studiami. To był najcięższy okres jaki mnie spotkał. Nie powiedziałem moim współlokatorom o tym, że przerwałem naukę, bo się zwyczajnie boję. Na samą myśl o pracy, paraliżuje mnie strach, a w wakacje nie miałem z tym problemu. Sam nie wiem od kiedy mogę mieć dystymię. Zawsze byłem tym cichym i spokojnym. Mimo to nie narzekałem na brak znajomych. W ich towarzystwie niekiedy czułem się swobodnie, ale jakoś nigdy nie potrafiłem wyrazić swojej opinii. Często znajomi powtarzali: "A on jak zwykle ma to w dupie". Nie lubiłem poznawać nowych osób, bo nigdy nie wiedziałem jak się zachować, bardziej skupiałem się na sobie tzn. zbyt przesadnie analizowałem swoje zachowanie. Nigdy nie miałem motywacji, większość dnia jestem zmęczony, choć nie wiem czym. Nie umiem się zrelaksować, ciągle czuję się spięty. Mam wrażenie, że jestem pusty w środku, nie posiadam podstawowej wartości jaką jest godność. Nie potrafię spojrzeć na życie jako całość. Przed wykonaniem zadnia czuję jedynie strach. W swojej grupie na uczelni czułem się najgłupszy. Boli mnie to, że nie umiem powiedzieć znajomym, że mam dystymię i już nie studiuję. Po wyjściu od psychiatry poczułem lekką ulgę, a następnie niesamowitą złość, że mi życie ucieka przez palce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
01 lut 2014, 00:57

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez sebastian86 12 lut 2014, 10:34
chronic, jak bym siebie czytal,lęk przed praca mam szczegolnie silny co wlasnie bierze sie z tego ze mam strach przed wykonaniem jakiegos zadania,lęk taki ze wyjde na inwalide umyslowego.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 12 lut 2014, 10:58
chronic znam bardzo dobrze to o czym piszesz. I najgorsze co możesz zrobić to pozwolić sobie oklepać się w ramki dystymii. Psychiatra ok, dobra rzecz kiedy nie jesteś w stanie nic ze sobą zrobić, bo na niczym Ci nie zależy. Ale leki lekami, one nie znajdą problemu, który jest w Tobie. Ja też nie wierzyłam, że psychoterapia jest w stanie zmienić cokolwiek w takim uparciuchu jak ja, a jednak mocno się zdziwiłam kiedy zaczęło się coś dziać. Mam świadomość, że jeszcze daleka droga przede mną, ale skoro już są efekty to co będzie dalej? Tylko lepiej. Radzę Ci więc wybrać się do dobrego terapeuty, nie psychologa tylko psychoterapeuty. Coś siedzi w Tobie, ale boi się wyjść.
Znam doskonale to uczucie kiedy boisz się wyjść ze swojego ukrycia, nie chcesz żeby ktokolwiek znajomy Cię zobaczył, chcesz stać się niewidzialny. Znam też problem oceny mnie przez innych, przez to, że bałam sie cokolwiek powiedzieć zyskałam miano osoby aspołecznej i socjopatycznej. Niewiele mówiłam, nie sądziłam, że mój głos ma dla kogokolwiek znaczenie. Do dziś nie ma dla wielu, ale mnie to już nie obchodzi. Choć zdarzają się momenty kiedy chcę znów być niewidzialna szybko mijają, bo zdaję sobie sprawę, że nie tędy droga i tak na prawdę jest to już dla mnie śmieszne. Ale trzeba trochę zawalczyć, bez tego ani rusz.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Ellwe 13 lut 2014, 23:32
Dziekuje Wam, bo znalazlam na forum kolejny watek w ktorym odnajduje siebie i moja diagnoze:*
I was looking for a breath of a life
A little touch of heavenly light
But all the choirs in my head sang, no oh oh oh


Vanitas vanitatum et omnia vanitas

Lamitrin 200 mg
Ketrel 50 mg
Seronil 100 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1110
Dołączył(a)
19 cze 2013, 12:50
Lokalizacja
Wlkp

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez sebastian86 16 lut 2014, 14:55
tez macie przy dystymi zaburzenia oddechu notoryczne?
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 22 gości

Przeskocz do