Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez PoznacSiebie 19 wrz 2013, 22:47
od lat odczuwam bezsens życia, wieczny smutek bez powodu, przygnębienie, aż mi czasem wstyd bo przed ludźmi wymyślam realne powody mojego zdołowania, usprawiedliwienia, mam zły dzień bo... przecież nie powiem, że bez powodu, a udawać dobrego humoru nie umiem. wolę się zaszyć w domu, tylko lata lecą, a nic się nie zmienia.

jak ja to kuurwa dobrze rozumiem. Kiedyś udawałem dobry humor, zakładałem maskę, teraz już nie potrafię nie mam na to sił i poprzez terapie jestem zbyt świadom swojego oszustwa. Teraz albo pokazuję jaki jestem smutny na prawdę albo siedzę w domu i nie pokazuję nic. Co do tych lat lecących to mam nadzieje że coś się jednak zmienia, że robię postępy, że jestem coraz zdrowszy na duchu itd...tyko to mnie trzyma przy życiu, że mam nadzieję że będzie lepiej, że robię postępy.
"Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz- w obu przypadkach masz rację"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
06 maja 2012, 16:26
Lokalizacja
małe trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 23 wrz 2013, 19:16
posluchajcie, bierze ktos amilitryptyline na proznie w piersiach, niemoc, dysonans i na pustke intelektualna. Bo ja chce sie dowiedziec o niej .Obecnie biore anafranil ale nie jestem do konca zadowolony.Dzisiaj wyszedlem na rower i nie bylem w stanie szybko jechac bo takie ssanie w piersiach, ale jezdzilem, jezdzilem, jezdzilem i rozjezdzilem troche to, ale ja sie ogolnie nienaturalnie czuje, jakby to nie byl moj mozg(szczyt glowy, czolo) Chce sie dowiedziec czegos, ale depresanci nic mi nie pisza to uderzam do dystymikow.

-- 23 wrz 2013, 19:47 --

chcialbym sie zapisac na tance albo sporty walki. Zarowno jedna jak i 2 opcja mogla by mi pomoc ale przy tym co oferuje anafral ciezko by mi bylo.

-- 23 wrz 2013, 20:17 --

Poznac Siebie nie uzywaj takich sformuowan ,,zdrowszy na duchu,, bo mi sie wydaje ze ducha masz zdrowego to jest tylko chemia ktorej wspolczesna nauka nie umie poukladac. Nie mieszaj w to ducha;)
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Bobby18 06 paź 2013, 22:25
Witam

Nie mam siły już opowiadać o tym kolejny raz.. ja nie cierpię, cierpi moja ukochana. Mamy po 21 i 20 lat, w wieku 12 lat zmarła jej mama, od kilku lat cierpi na depresję, bierze leki od 2 lat, chodzi na psychoterapię, która nigdy jej nic nie dała - sama tak mówiła. Miesiąc temu zapragnęła się odsunąć ode mnie nagle. Miesiąc temu + kilka dni rzucałą mi się na szyję, za kilka dni wszystko się zmieniło. Po miesiącu wiem, ze jest w bardzo złym stanie, odsunęła od siebie wszystkich. Niestety jeszcze nie mieszkaliśmy razem. Mieszka z babcią z która ma kiepski kontakt. Czytałem wiele, czytałem ten wątek, pytałem o radę specjalistów, lekarzem nie jestem, ale prawdopodobnie to dystymia, choć chciałbym się leczyć. Ukochana była ciepłą kobietą, która potrafiła okazywać miłość. Z dnia na dzień to się zmieniło. Uciekła, po prostu uciekła, miewała ciągłe zmiany nastrojów większość czasu była smutnawa, ale starała się żyć, teraz to padło. Pierwszy raz jest w stanie, gdzie odrzuciła wszystkich , a szczerze mówiąc wielu tych osób nie miała. Nie mam nawet jak jej pomóc, powiedziała, ze to koniec między nami i zamilkła przed światem. Każdy by mógł to zrobić, oczywiście, gdyby nie to, że kilka dni przed wpadnięciem w ten stan mówiła, że jestem dla niej najważniejszy i myślała o tym jak w niedalekiej przyszłości zamieszkamy wspólnie. Jestem niczym obecnie. Od miesiąca tylko siedzę i myślę co się dzieje i czy jeśli ani leki, ani psychoterapia nie działa, czy z tego wyjdzie. Tak jak mówiłem tak ostry hmm..,,atak" ? zdarzył się pierwszy raz właśnie teraz, zwykle to był obniżony nastrój jak to fachowo na stronach wyczytałem, a teraz ucieczka przed wszystkich co kochała. Jej największą bolączką jest to, że ona wmówiła sobie (to jej słowa, że sobie wmówiła, nie moje) , że jeśli zacznie sobie radzić to zapomni o mamie, a tego nie chce najbardziej na świecie. Posiada lęk zapomnienia matki... czy jest jej w stanie ktokolwiek i cokolwiek jeszcze pomóc? Na psychoterapię chodziła do pewnej pani terapeutki, ale że terapeutka nie miałą wiecznie czasu w kalendarzu to zostało to przerwane, więc ukochana brała leki jeśli się nie mylę od 2 lat. Psychoterapię wznowiła miesiąc temu, choć jak powtarzała ona nie potrafi się otworzyć i mówic o swoich problemach, chce i nie może, nawet na terapii. Jesteśmy razem 4 lata. Staralęm się pomagać, mówić trele morele, zorientowałęm się, że to nic nie da przecież, więc po prostu co robiłem? Byłem. Sama określala mnie, że jestem najcudowniejszy, bo jestem cierpliwy, zawsze przy niej jestem i w ogóle..jestem. Teraz to się zmieniło nagle, jakby piorun trzasnął. Czytałem i czytałem i widzę coraz mniej nadziei i na jej powrót do zdrowia, a także do wspólnego życia. Najgorsze jest to , że dystymicy jeśli dobrze rozumiem (a nie chcę za nic Was urazić z góry przepraszam..) czasem chcą być sami, bo boją się ranić, a czasem nie mogą trafić na nikogo kto by ich zrozumiał. Chciałbym wierzyć w jej wyzdrowienie i w to, że nie trzeba rozumieć, wystarczy być. Ciekawe, czy ona i my doczekamy tego. Na pewno przeze mnie przemawia i miłość i egoizm jednocześnie, nic nie poradzę. Wspieraliśmy się nawzajem. We wszystkim.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 sie 2011, 05:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez PoznacSiebie 04 lis 2013, 01:43
Odkurzam wątek dystymików. Są u Was jakieś zmiany?
U mnie zmian większych nie ma, jest większa świadomość samego siebie, relacji z innymi i tyle. Napięcie które od zawsze mi najbardziej doskwierało jest, ma się dobrze i zatruwa mi skutecznie całe życie.
"Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz- w obu przypadkach masz rację"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
06 maja 2012, 16:26
Lokalizacja
małe trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Arhol 04 lis 2013, 01:46
Melduje również brak zmian,same shit different day.
Da się żyć,ale to raczej wegetacja jest.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez PoznacSiebie 04 lis 2013, 01:50
Kestrel, zdradzisz od kiedy borykasz się z dystymią? Masz taki objaw jak napięcie wewnętrzne?
Ja się borykam z dystymią od zawsze, tu już ćwierć wieku będzie :shock:
"Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz- w obu przypadkach masz rację"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
06 maja 2012, 16:26
Lokalizacja
małe trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Arhol 04 lis 2013, 02:18
PoznacSiebie, diagnozy nie mam,to moje przypuszczenia oparte na podstawie ostatnich 2 lat.
Jeśli chodzi ci o somatyke,nie mam napięcia wewnętrznego,są sinusoidy nastroju,niewielka radość z żywota,lęki (rzadko) ,aspołeczność,nagłe ataki wściekłości,chroniczne zmęczenie,czarnowidztwo.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez radek111 04 lis 2013, 12:20
Witam was.Mi tez zdiagnozowano dystymię.Leczę sie od 2010 roku.Poczatkowo przypisano mi zaburzenia depresyjno - lękowe.Pózniej zmeniłem lekarza i po opowiedzniu całej swojej historii najdokładniej jak potrafiłem stwierzono DYSTYMIĘ.

Mi najbardziej doskwiera taki własnie stan napięcia,niepokoju.Druga dla mnie najbardziej dotkliwa zmiana w moim zachowaniu to fakt że zaczałem unikać ludzi.Tez tak macie??? Nie mówie że kiedyś byłem mega duszą towarzystwa ale lubiłem poprostu przebywać obcować z ludzmi.Częściej wychodziłem z domu.

Chodzicie na jakąś terapię??? Przymujecie leki???
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
29 maja 2013, 20:44

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez sebastian86 04 lis 2013, 14:36
radek111, u mnie tez niechec do przebywania z grupa ludzi.biore fevarin i convulex.czesto mam problem z usiedzeniem w miejscu.o skupieniu uwagi to nie ma mowy.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez mark123 04 lis 2013, 15:48
Nie wiem, czy oprócz lenistwa to także dystymia, czy nie. U mnie wyglądało to tak:

Zaczęło się, gdy miałem 14 lat, były to huśtawki nastrojów, które miały miejsce w szkole (poza szkołą nie). Huśtawki przebiegały różnie. Czasem było tak, że na przerwie czułem smutek, beznadziejność i miałem ochotę zniknąć; zamykałem się w mało uczęszczanej toalecie, by pobyć w ciszy i walczyłem ze sobą, żeby się nie rozbeczeć. A na lekcji następowała górka, chciało mi się ze wszystkiego śmiać, robiłem z siebie błazna i miałem ochotę zaczepiać innych; przerwa - znowu dół. Czasem było trochę bardziej stabilnie, w godzinach rannych bez względu na to, czy przerwa, czy lekcja miałem dół, ale bez silnej chęci płaczu, a w godzinach południowych następowała górka. Rodzicom nic nie mówiłem, bo się wstydziłem (szczególnie dołków), co o mnie pomyślą, co powiedzą i ogólnie obawiałem się, jak zareagują.

W wieku 15 lat na rok wszystko minęło.

W wieku 16 lat wróciło, ale w trochę stabilniejszej formie, Nie było już takich górek, a podczas dołków na przerwach chęć płaczu pojawiała się rzadziej. Dodatkowo spadła moja chęć do nauki i mniej zależało mi by dobrze zdać maturę i dostać się na dobre studia. Zacząłem także stawać się pesymistą.

W wieku 17 lat nastąpiła jeszcze większa stabilizacja, chęć płaczu zniknęła całkiem, poczucie beznadziejności siebie i swojego życia zaczęło mieć charakter prawie ciągły. Moja chęć do nauki spadła jeszcze bardziej, przestało mi zależeć na osiągnięciu czegoś w życiu, spadłem w wynikach w nauce, pojawiły się problemy z koncentracją, gdy się uczyłem, moje myśli często gdzieś uciekały, trudniej mi szło rozumienie przedmiotów. Zaczęły pojawiać się nieprawidłowości w fazie snu, czasem za dnia byłem senny, natomiast, gdy przychodził wieczór, odechciewało mi się spać (ale gdy się położyłem, zasypiałem zazwyczaj bez problemu), stopniowo coraz częściej pojawiała się senność za dnia, a rozbudzenie na wieczór, coraz później zacząłem chodzić spać.

W wieku 21 lat (2 lata temu) moja chęć do nauki zniknęła oraz zaczęło mi się odechciewać nawet zmuszać się do nauki, tylko, gdy już koniecznie trzeba było, to próbowałem się uczyć. Przestałem kontynuować edukację dla siebie, a rozpocząłem kontynuowanie jej, żeby rodzice się nie czepiali. Przy próbie uczenia się często było tak, że albo szybko nasilała się moja senność i czasem przysypiałem albo na myśl o pouczeniu się zacząłem się robić wkurzony, a gdy postanowiłem, że jednak nie będę się uczył, uspokajałem się. Na uczelni zacząłem przysypiać na każdych zajęciach (chyba jako jedyny z grupy) bez względu, czy to wykład, ćwiczenia czy laboratorium. Jeszcze bardziej spóźniałem się na zajęcia, bo już w ogóle nie chciało mi się być na żadnych (zawsze miałem chyba najwyższą frekwencję z klasy, potem z grupy, ale wcześniej mi to nie przeszkadzało). Zazwyczaj zaliczam przedmioty ledwie na 3 (a to i tak jest niszowa uczelnia). Odechciało mi się wielu rzeczy, z domu zacząłem wychodzić niechętnie, myć także zacząłem się niechętnie. Rzeczy ze świata realnego w większości przestały mnie cieszyć (potrafię się cieszyć, ale głównie ze swojego świata fantazji). Poczucie beznadziejności siebie i swojego życia nasiliło się. Jeszcze bardziej pesymistycznie zacząłem patrzeć w swoją przyszłość.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 04 lis 2013, 15:57
Zaczęło się, gdy miałem 14 lat, były to huśtawki nastrojów, które miały miejsce w szkole (poza szkołą nie). Huśtawki przebiegały różnie. Czasem było tak, że na przerwie czułem smutek, beznadziejność i miałem ochotę zniknąć; zamykałem się w mało uczęszczanej toalecie, by pobyć w ciszy i walczyłem ze sobą, żeby się nie rozbeczeć. A na lekcji następowała górka, chciało mi się ze wszystkiego śmiać, robiłem z siebie błazna i miałem ochotę zaczepiać innych; przerwa - znowu dół. Czasem było trochę bardziej stabilnie, w godzinach rannych bez względu na to, czy przerwa, czy lekcja miałem dół, ale bez silnej chęci płaczu, a w godzinach południowych następowała górka



Z ta szkolka to wypisz wymaluj ja. Chociaz hustawki nastroju zaczelem miec znacznie wczesniej , juz w podstawowce. Od depresji, jękow do euforii i dziwnych zachowan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez PJT 04 lis 2013, 16:00
mam 15 lat dystymi za sobą nie skonczyłem normalnego liceum (przez problemy oczywiscie), poczekałęm na 18nastkę i poszedłem do lo dla dorosłych, zdałem wszystko w jednej sesji.
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5592
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez PoznacSiebie 04 lis 2013, 16:39
Druga dla mnie najbardziej dotkliwa zmiana w moim zachowaniu to fakt że zaczałem unikać ludzi.Tez tak macie???

ja zawsze potrzebowałem towarzystwa a z drugiej strony bardzo mnie męczyło bo nasilało się wtedy napięcie tak więc od zawsze mam umiarkowany kontakt ze znajomymi, dwa, trzy razy w tygodniu spotkamy się na parę godzin.
Chodzicie na jakąś terapię??? Przymujecie leki???

ja niedawno zacząłem i to nie pierwszą w życiu. Miałem przerwę z dwa lata i myślałem że sobie poradzę, wyzdrowieję ale nic się specjalnie nie zmieniło tak więc postanowiłem wrócić. Leki mi nigdy nie pomogły a trochę tego brałem, zwiedziłem wszystkie grupy i trochę się tego nałykałem. Nigdy nie było poprawy a na pocieszenie mam to że nie było też specjalnych skutków ubocznych.
Rzeczy ze świata realnego w większości przestały mnie cieszyć (potrafię się cieszyć, ale głównie ze swojego świata fantazji).

mark123, co to dokładniej oznacza? Ja mam tak że potrafię słuchać muzyki i wyobrażać sobie różne sytuację z rzeczywistości i przekształcić je tak żeby mi odpowiadały. Szczególnie kiedyś miałem to strasznie nasilone po prostu musiałem uciec w fantazje bo rozsadzało mnie napięcie, obecnie mam już to w minimalnym stopniu.
"Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz- w obu przypadkach masz rację"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
06 maja 2012, 16:26
Lokalizacja
małe trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez mark123 04 lis 2013, 16:52
PoznacSiebie napisał(a): mark123, co to dokładniej oznacza? Ja mam tak że potrafię słuchać muzyki i wyobrażać sobie różne sytuację z rzeczywistości i przekształcić je tak żeby mi odpowiadały. Szczególnie kiedyś miałem to strasznie nasilone po prostu musiałem uciec w fantazje bo rozsadzało mnie napięcie, obecnie mam już to w minimalnym stopniu.

Wyobrażam sobie różne sytuacje lub rozmowy (albo wymyślam całkowicie takie, by doznać pozytywnych emocji, albo przekształcam odpowiednio te ze świata rzeczywistego). Czasem robię tak przy muzyce, czasem bez muzyki. Niby nic jakoś mocno nie odpycha mnie ze świata realnego, tyle tylko, że jest jakoś nijako, ale świat fantazji przyciąga mnie, bo potrafię doznać w nim dużo pozytywnych emocji.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10129
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 19 gości

Przeskocz do