Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 20 maja 2013, 18:48
Tak terapia genowa. Jak najbardziej. Na myszach cos probowali, z 2012 roku czytalem artykul ze maja cos dzialac na malpach, no to teraz pora na mnie.;) A tak powaznie no to ten gen ma rzekomo korelowac z dzialaniem jadra pollezacego. I to jest jakis konkret. Ciekawe jak ma sie dzialanie antydepresantow na ten obszar.
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 20 maja 2013, 18:58
Znajac zycie to pewnie jeszcze daleka droga nim sprobuja tym ludzi leczyc no ale faktycznie to zawsze jakis konkret...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 25 maja 2013, 18:06
No i nikt nie pisze w moim temacie. Myslalem ze tu rebelie wywolam.Ale nie,... dawniej juz sie dowiedzialem ze na tym forum nic nie zdzialam. A mnie kurwica dopada. Sa takie perelki z mojego zycia bezcenne, kiedy krece kilka minut zamek w drzwiach, dziwie sie ze klucz nie dziala a po paru minutach dochodze do wniosku ze krece nie w ta strone, albo 10 minut czekam na xero oczywiscie patrze jak inni kseruja jak wrzucaja monety a kiedy przychodzi pora na mnie nie mam pojecia gdzie wrzucic monete a na domiar wychodzi biala kartka i po otwarciu pokrywy widze ze kartka jest odwrotnie wlozona, albo sytuacja z dzisiaj. Mialem zaliczenie. Wszyscy czekalismy na wyniki z zaliczenia. Po polgodziny Pani oglasza wyniki.Dowiaduje sie ze nie zaliczylem. Jade z kolegami samochodem do oddalonej o pare km szkoly bo to zaliczenie bylo w jakiejs parafii. W szkole kolezanka z innej grupy pyta mnie czy dam jej testy z ktorych sie uczylem do zaliczenia i w tym momencie uswiadamiam sobie zd zostawilem plecak z materialami na tej parafii oddalonej o kilka km. Lece na ta parafie, wracam do szkoly autobusem ale niestety nie jestem w stanie kontynuowac zajec ktore mam w szkole bo jestem spocomy i rozstrojony. Sluchaj lubudubu musze dojsc do jakiejs pomocnej mi metody.Nie wiem czy doktor da mi zaswiadczenie o wykorzystaniu wszystkich srodkow bo tylko takie cos kierowalo by mnie dalej na operacje.
depresyjny
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 25 maja 2013, 18:20
Witam depresyjny. Znane sa mi Twoje problemy. Takie nieogar dotyczy praktycznie kazdej sfery zycia. Na operacje chyba nie bedziesz sie kwalifikowal bo to chyba zarezerowane dla tych co juz naprawde niedomagaja a Ty prowadzisz jakies tam zycie, wykazujesz aktywnosc wiec sam rozumiesz. Trzeba czekac na jakies nowe leki albo na te badania genetyczne o ktorych wspominales( tylko ciekawe jak i one wykaza ze wszystko jest ok..). Musisz sie jakos 3 mac i miec nadzieje. W koncu jakis sens w tym wszystkim musi byc nie? Ja juz tez widze ze chyba jestes na ostatniej prostej ale niestety nie na tej ktora doprowadzi mnie do zdrowia i normalnego , ludzkiego zycia. Tym czasem wybijam chyba gdzies pobiegac albo cos bo bole glowy okrutne mnie mecza i miesni i moze to jakos "rozruszam"..;/.

Starales sie o moze o rente?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 25 maja 2013, 18:21
od poczatku tak bylo. Miedzy innymi dlatego bylem gnebiony w szkole za zamulony mozg. Teraz co najwyzej dziewczyny przy kserze popatrzyly na siebie znaczaca i nic wiecej. Ale ta pustka w glowie i to co czuje w piersiach.....nie mam slow

-- 25 maja 2013, 18:25 --

Oj rente wiesz...Narazie sie ucze.Cos dorabiam na kasie a mieszkam z rodzicami wiec niczego mi nie brakuje. Jeszcze przyjdzie czas na myslenie o tym.
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez voyager256 01 sie 2013, 23:53
momagn napisał(a): Odsuwam się nawet od ludzi, z którymi byłam blisko, ograniczam się jedynie do kurtuazyjnych gestów i pustych rozmów o niczym, żeby nie dopuścić nikogo bliżej. Nie spotykam się z ludźmi, unikam ich jak tylko mogę. Z pięknej dziewczyny zmieniłam się w zaniedbaną babę z nadwagą. Z osoby lubianej, ironicznej, zabawnej i towarzyskiej zmieniłam się w nudną i zamkniętą. Każdy dzień wygląda tak samo: powinnam iść na zajęcia, ale nie idę, bo nie mam siły. Leżę w łóżku, snuję się jak cień po mieszkaniu, czasami myślę, czasami po prostu towarzyszy mi uczucie pustki. Stracę swoje życie, jeśli będzie ono dalej tak wyglądało. Życie przecieka mi przez palce.


Jeśli to jeszcze aktualne, to może powinnaś jednak spróbować zaufać komuś ( w rodzinie ew. wśród dobrych znajomych) i stopniowo się otworzyć rozmawiając o swoich problemach, dylematach itd. Jest to darmowa i skuteczna psychoterapia:) Na dłuższą metę nie warto się zamykać samemu ze swoimi problemami.
Mimo, że kontakty toważyskie mogą być teraz trochę męczące to jednak warto od czasu do czasu znaleść sposoby żeby się oderwać .

Jeśli zdecydujesz się na leki to w twoim przypadku nie polecam typowych SSRI a w zamian za to
Bupropion - http://pl.wikipedia.org/wiki/Bupropion
lub
Modafinil - http://pl.wikipedia.org/wiki/Modafinil
Nie są to leki typowo przepisywane na depresję (zwłaszcza modafinil) jednak dla większości działają skuteczniej, bez nieprzyjemnch skutków ubocznych i praktycznie od pierwszych dni.

Ale myślę, że nie jest z Tobą aż tak źle - masz po prostu obiektywnie niełatwe warunki: studia medyczne za granicą + brak osoby która by cię wspierała.

Jak ktoś chce poczytać o wadach leków SSRI: http://www.spring.org.uk/2008/02/new-st ... s-dont.php
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 sie 2013, 21:57

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez sqnik8 03 sie 2013, 15:47
dodam swoje 5 groszy.
Uważam ,ze rozmowa ,terapia itd w dystymii huja dadzą co najwyżej przez pierwszą godzine po rozmowie będziemy sie czuli lepiej ale nie w sensie :większa motywacja , pewność siebie itd.Tylko będziemy spokojniejsi ,a na tym mi nie zależy żeby być spokojnym.Więc jedyną szansą jak widzę dla siebie jest trafienie w lek.

Od jutra wjeżdżam na solian 50mg(sam o neigo poprosiłem),zobaczymy jak będzie ale liczę ,ze coś zaskoczy,a jeśli nie to będę łaził po lekarzach i spróbuje skołować reckę na Nardil(najstarszy maoi).Poczytajcie sobie o tym leku ,nie znalazłem jeszcze 2 takiego z taka ilością pozytywnych komentarzy.Od razu proszę ludzi,którzy wyskoczą z gadką typy "Maoi są bardzo nie bezpieczne" itd plz,zamknijcie mordy wole umrzeć niż żyć z tym gównem.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
01 lip 2013, 00:04

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 03 sie 2013, 15:56
a jeśli nie to będę łaził po lekarzach i spróbuje skołować reckę na Nardil(najstarszy maoi)

ciekawe jak go w Polsce zdobędziesz ? Jak się nie myle już dawno u nas wycofany.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9009
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez ladywind 03 sie 2013, 16:00
sqnik8, a probowales jakiś innych leków dotąd ?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez sqnik8 03 sie 2013, 17:50
ciekawe jak go w Polsce zdobędziesz ? Jak się nie myle już dawno u nas wycofany.

Ale recke mozna realizować w innych krajach więc najgorsze to zdobyc recke.Po za tym brałem juz bardzo dużo leków ,które w niczym mi nie pomogły tzn:
Paroksetyna=żywy trup
fluoksetyna=żywy trup
Wenla...=coś tam poczułem ale to nie to
Wellbutrin=wróciło mi uczucie smutku ale takiego ,że cały czas bym płakał co nawet było fajną odmianą od niczego.
Mitrazapina-cały dzien bym kimał mimo ,że brałem to wieczorem.
Kwiatepina(neuroleptyk najniższa dawka)-to samo co pani powyżej
Moklobemid-jak cukierki

Plan działania mam taki :teraz solian ,jak nie zadziała to wspomniany nardil potem już tylko agoniści dopaminy.Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się ze gdybyśmy mieli dostep do recept to szybciej sami bysmy się wyleczyli niz przez psychiatrów bo oni są tylko do przepisania leku i tak samo jak oni to i ja moge strzelać w lek +sam siebie znam lepiej i wiem więcej o sobie niż powiem psychiatrze.
Ostatnio edytowano 03 sie 2013, 18:48 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Poprawiono cytowanie
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
01 lip 2013, 00:04

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Dżejmson 03 sie 2013, 18:31
sqnik8 napisał(a):Plan działania mam taki :teraz solian ,jak nie zadziała to wspomniany nardil potem już tylko agoniści dopaminy.Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się zegdybyśmy mieli dostep do recept to szybciej sami bysmy się wyleczyli niz przez psychiatrów bo oni są tylko do przepisania leku i tak samo jak oni to i ja moge strzelać w lek +sam siebie znam lepiej i wiem więcej o sobie niż powiem psychiatrze.


Zgodzę się, gdybyśmy mieli łatwiejszy dostęp do leków, część z nas na pewno wyleczyłaby się szybciej niż przy pomocy psychiatrów, którzy w większości wku*wiają się na pacjentów proponujących konkretny lek. A my się wku*wiamy, gdy przepisują nam kolejny lek o identycznym do poprzedniego działaniu. Podobnie jest w moim przypadku - strzelił focha, że mimo leczenia trwającego rok, mam jeszcze jakieś lęki, jakby to jeszcze moja wina była, a nie źle dobranych leków. Zamiast zaproponować dołożenie drugiego leku lub jego zmianę, wcisnął mi benzo i na tym się skończył temat. No i zasugerował, że taka paczka to mi starczy na wiele miesięcy, bo jedna tabletka dzieli się na 4 części. Czyli co, mam brać benzo codziennie przez parę miesięcy? Żenada i tyle. Ja na tej wizycie skończyłem leczenie u tego lekarza i zapisałem się do nowego, amen. Niestety polska służba zdrowia to banda konowałów, nie obrażając lekarzy, którym naprawdę zależy na poprawie stanu pacjenta, a nie tylko na spławieniu go receptą na pierwszy lepszy lek.

depresyjny, ja mam to samo, szczególnie przy ludziach. Popełniam takie gafy dotyczące prostych jak drut czynności. Nie lubię, gdy ludzie stoją obok i obserwują to, co akurat robię. U mnie to wszystko to kwestia zespołu Aspergera prawdopodobnie.
Ostatnio edytowano 03 sie 2013, 18:48 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Poprawiono cytowanie
Dżejmson
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez sebastian86 04 sie 2013, 19:53
ja mam mieszane zaburzenia lękowodepresyjne ale w zasadzie to podobna rzecz jak dystymia.niski nastroj mam od wielu lat.z niska samoocena i pesymizmem co do zycia.niezdolnoscia do odcuwania przyjemnosci.niestety czas tutaj nie dziala na korzysc.desperacja u mnie wzrasta.bo naprawde zycie w takim stanie jest nie do zaakceptowania.tesknota za dawnym "ja" sie nasila.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez ladywind 04 sie 2013, 21:19
sebastian86 napisał(a):ja mam mieszane zaburzenia lękowodepresyjne ale w zasadzie to podobna rzecz jak dystymia.niski nastroj mam od wielu lat.z niska samoocena i pesymizmem co do zycia.niezdolnoscia do odcuwania przyjemnosci.niestety czas tutaj nie dziala na korzysc.desperacja u mnie wzrasta.bo naprawde zycie w takim stanie jest nie do zaakceptowania.tesknota za dawnym "ja" sie nasila.


Mnie na to leki swego czasu pomogły i nie powiem że miałam high life ale życie stało się znosniejsze ,jednak od jakiegoś czasu podczas nawrotu nerwicy i depry znowu dopadła mnie straszna anhedonia i życie w takim stanie jest na dłuższą metę nie do zniesienia
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez sqnik8 04 sie 2013, 21:27
ladywind napisał(a):
sebastian86 napisał(a):ja mam mieszane zaburzenia lękowodepresyjne ale w zasadzie to podobna rzecz jak dystymia.niski nastroj mam od wielu lat.z niska samoocena i pesymizmem co do zycia.niezdolnoscia do odcuwania przyjemnosci.niestety czas tutaj nie dziala na korzysc.desperacja u mnie wzrasta.bo naprawde zycie w takim stanie jest nie do zaakceptowania.tesknota za dawnym "ja" sie nasila.


Mnie na to leki swego czasu pomogły i nie powiem że miałam high life ale życie stało się znosniejsze ,jednak od jakiegoś czasu podczas nawrotu nerwicy i depry znowu dopadła mnie straszna anhedonia i życie w takim stanie jest na dłuższą metę nie do zniesienia


Własnie o to chodzi,jebać znośniejsze życie ,chcę żeby ono było zajebiste ,a nie znośne.

sebastian86
Też to mam ziomek tzn:tęsknota za dawnym ja ,to jest chyba najgorsze ze wszystkiego .Pamiętasz jaki byłeś przed tym gównem ,a teraz patrzysz na siebie i nie możesz znieść tego widoku.

Przynajmniej cały czas mam nadzieje ,że gdzieś jest ten złoty lek,kwestia tego żeby go trafić.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
01 lip 2013, 00:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do