Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez momagn 05 kwi 2013, 00:25
Bardzo chciałabym napisać coś na temat moich problemów psychicznych, ale nawet do tego nie jestem w stanie się zmobilizować, nie mam siły, żeby opisać wszystkie symptomy towarzyszące mi każdego dnia i uczucie beznadziei. Ale myślę, że wszyscy doskonale wiecie o co mi chodzi :)
Moja sytuacja jest o tyle trudna, że studiuję poza krajem, w Polsce bywam rzadko, nie mam czasu iść do psychiatry, więc borykam się z tym wszystkim sama. Mimo że oboje moich rodziców to wspaniali i doświadczeni lekarze, a ja jestem studentką medycyny, to czuję się przez nich niezrozumiana i to jak bagatelizują mój problem jedynie pogarsza całą sprawę. Zawalam studia, bo się nie leczę, nie leczę się, bo studiuję i nie mam na to czasu... Moje błędne koło.
Nie jestem zdiagnozowana, ale interesuję się tematem od dłuższego czasu, bo od 2 lat, a w zasadzie od zawsze coś było ze mną nie tak, natomiast w ostatnim czasie uniemożliwia mi to funkcjonowanie w życiu codziennym. Odsuwam się nawet od ludzi, z którymi byłam blisko, ograniczam się jedynie do kurtuazyjnych gestów i pustych rozmów o niczym, żeby nie dopuścić nikogo bliżej. Nie spotykam się z ludźmi, unikam ich jak tylko mogę. Z pięknej dziewczyny zmieniłam się w zaniedbaną babę z nadwagą. Z osoby lubianej, ironicznej, zabawnej i towarzyskiej zmieniłam się w nudną i zamkniętą. Każdy dzień wygląda tak samo: powinnam iść na zajęcia, ale nie idę, bo nie mam siły. Leżę w łóżku, snuję się jak cień po mieszkaniu, czasami myślę, czasami po prostu towarzyszy mi uczucie pustki. Stracę swoje życie, jeśli będzie ono dalej tak wyglądało. Życie przecieka mi przez palce.
Nawet nie wiem w jakim celu piszę tu cokolwiek, przeczytałam po prostu kilka zdań o Was i po raz pierwszy od dawna ogarnęło mnie silne uczucie identyfikacji z grupą ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 kwi 2013, 00:13

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez zzYxx 21 kwi 2013, 23:49
Witajcie. Szybkie pytanko do Was: czy dystymia może przebiegać bez lęków?
The Walking Dead.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
21 cze 2012, 13:54

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez stracony 09 maja 2013, 13:56
zzYxx, może bo ja nie miałem nerwicy aż do 1 epizodu tego dziadostwa w tym roku :(

Prześledziłem wątek jeszcze raz, przejrzałem inne strony i poza wzmiankami, że dystymię można wyleczyć nie spotkałem potwierdzenia tego stwierdzenia.
Czy ktoś faktycznie wyleczył się z dystymii? na zasadzie, że leczył się jakiś czas i po odstawieniu terapii i polepszeniu to cholerstwo już nie wróciło?
Widzę, że u części osób występuje poprawa gdy są na lekach, potem je odstawiają i sytuacja się powtarza. Psychiatra, u którego byłem powiedział, że można się wyleczyć ale leczenie trwa do 5 lat.
Samo bycie na lekach mnie dołuje a nie czuję się na nich szczególnie lepiej. Owszem, wyciągnęły mnie w tym roku z nerwicy i ciężkiej depresji ale obecnie na "normalne" objawy dystymii nie działają. No i poważnie zastanawiam się czy znów nie odstawić leków i sprawdzić jak na to zareaguje mój organizm. Jak już mam mieć dystymię to wolę ją mieć bez skutków ubocznych zażywanych leków. Zawsze mogę wrócić do leków jak mój stan się pogorszy
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 09 maja 2013, 14:22
ja myśle że dystymie trzeba po części zaakceptować no i jakoś prowadzić w miare aktywne życie jak na dystymika rzecz jasna typu chodzic do pracy i od czasu do czasu się skimś spotykać , ale mi to jakoś zupełni nie wychodzi.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17037
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez monk.2000 09 maja 2013, 14:53
carlosbueno, zgadzam się. Życie idzie do przodu, a nie do tyłu. I do swojej "dawnej" osoby trudno wrócić. Brak akceptacji uniemożliwia przecież zmianę sytuacji.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez sebastian86 11 maja 2013, 19:04
mi tez jakos leki nie pomagaja na tą dystymie,mysle ostatnio o sprobowaniu ziololecznictwa.desperka mnie lapie juz.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2248
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 15 maja 2013, 13:59
No witam was witam. Dawno nie pisałem. Wrzesień, październil, listopad ubiegłego roku byłem w krytycznym stanie więc właściwie ten czas do dzisiaj to jest tak jakby dochodzenie do siebie. Brałem lexapro z sulpirydem. Doszedłem do max lexapro i prawie max sulpirydu i po dwóch latach brania zacząłem się zapadać. , Nie będę opisywał szczegółów, bo można zapewne zobaczyć moje posty. Powiem tylko, że to nie był ból, ja chciałbym żeby to był ból. Otępienie było chyba graniczne. Nie da się tego opisać. Ostatnio jak wróciłem do tego tematu w rozmowie z lekarzem to psychiatra coś wspomniał jakoby to escitalopram był winny. Tylko nie wiem jakim cudem skoro przez dwa lata jako tako działał. Ale ok. nie ważne... Biore od tamtego czasu Anafranil i do chwilii obecnej doszedłem do stanu funkcjonalnego

Wiecie co? Czy wy nie czujecie np. przeglądając to forum, że to wszystko was nie dotyczy? Ludzie piszą o jakichś myślach samobójczych, o utracie kogoś, o problemach w rodzinie, w związkach. A prawda jest taka, że ja nie mam problemów w rzadnej z tych sfer. Nawet o niczym szczególnym nie myśle. Psychoterapeutka u której byłm kilka razy nie może zrozumieć, jak bez specjalnych problemów można odczuwać to co ja. Jak mówiłem jej że w październiku ubiegłego roku byłem w takim stanie, że biłem się po twarzy, rzucałem meblami to ona się pyta: A może z kimś się pokłóciłeś? Miałeś jakieś problemy?... Nie, nie miałem rzadnych....Albo jak nie mogłem spać gdy nie brałem leków, to oczym wtedy myślałem, jaki problem zaburzał sen?...Nie , nie miałem rzadnych problemów, nie myślałem też o niczym konkretnym. Rozumiecie o co mi chodzi?...Te pytania są na zupełnie innej płaszczyźnie. Mnie one nie dotyczą.

Pewnikiem jest to, że anafranil to jest narazie jedyny lek, który mi pomaga. Biorę 75+35,5 po odjęciu 35,5 już nie ma snu( bo próbowałem),
więc jest to najmniejsza i najskuteczniejsza dawka. Problemem są zaparcia( całkowicie mi się nie chcę).
Nie ma libido( również całkowicie nie czuję, żeby mi się cokolwiek chciało.),
Natomiast właśnie są te problemy dystymiczne. Zależy jaką mam fazę.. Naprzykład nieraz rozmawiam z kolegą, on coś mówi, ja tylko słucham, i co chwila spuszczam wzrok. On twierdzi że ja wyglądam jak bym był( SKUPIONY)
Albo widzę grupę znajomych, żartują coś, śmieją się, mówią coś do mnie. A ja odpowiadam zdawkowo że nie wiem o co chodzi i ze spiętą(SKUPIONĄ) miną odchodzę w środku czując, że jestem na zupełnie innej płaszczyźnie odczuwania niż oni.

Ten mój punkt kulminacyjny, który odczuwam w klatce piersiowej już jest poza moim odczuwaniem.Ale nie mogę powiedzieć żeby go nie było, ponieważ to spięcie czasami wiąże, z jakimiś odczuciami z klatki piersiowej, ale nie jest już to takie wielkie jakie było pod koniec ubiegłego roku. Bardzo chciałbym nie brać żadnych leków i czuć się dobrze, ale myślę że leki narazie są i będą koniecznością.
Czy wy nie zastanawialiście się, nie czytaliście o zabiegach operacyjnych fizykalnych tj, stymulator nerwu błędnego, głęboka stymulacja mózgu, bo wg mojej logiki to może być tak, że leki może nie docierają ze swoim działaniem do głębokich, korowych struktur mózgu.
A taki zabieg może jeszcze poprawił by sytuacje, która występuję nawet na lekach i może nawet leki były by zbędne. Nie wiem, może fantazjuje trochę. Ale tak jak ktoś napisał: Jak życie ma upłynąć całe w tym klimacie, to tak jakby poprostu uciekło, zostało przepuszczone przez palce. Mam wrażenie że nie mam dostępu do pewnego rodzaju odczuwania bez którego pełnia szczęścia jest nieosiągalna.

Z chęcią spotkałbym się z kimś podobnym do mnie bo jak sami widzicie: psychiatrzy, psychoterapeuci,....nawet standardowi ludzie chorujący na klasyczną depresję chyba tego nie zrozumieją.
Ale tak jak terza piszę to wydaję mi się, że w tej chwili mam trochę lepszą fazę, więc może to się utrzyma.

Albo jeszcze podam przykład: Czasami szukam czegoś w internecie i nie mogę się oderwać od komputera, ponieważ to uczucie niepełni, które odczuwam przelewa się na to czego szukam. I pomimo, że już dawno znalazłem to czym byłem zainteresowany to uczucie niepełni sprawia, że z dyskomfortem odchodzę od komputera

Jak by nie było to pokładam w anafranilu nadzieję bo jest to chyba najlepszy lek jaki jest dostępny. A moje marzenia, żeby nic nie brać i czuć się jeszcze lepiej są chyba z pogranicza science fiction.
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 15 maja 2013, 14:43
Aj...bardzo dobrze ubrales w slowa to z czym borykam sie cale zycie. Wlasciwie nie wiem co Ci odpisac ,bo i za pusto mam w glowie. Leki nigdy nie rozwiazaly tego problemu w moim przypadku. Od dziecka wiem ze czuje , odbieram wszystko inaczej niz reszta. Nie umiem spontaniczne przezywac radosci jak inni, nie czuje tego czegos. I w sumie to bylo przyczyna mojej izolacjii. Po prawdzie nie czuje tez wiekszej potrzeby socjalizowania sie. Moj mozg stale cos przezywa, stale cos analizuje dlatego nie czuje radosci tu i teraz, satysfakcjii z czegos zrobionego a i nawet smutek nie jest taki jak byc powinien. Z tym czytaniem to dobre, prawie usmialem sie bo widzisz rowniez mam podobnie. Szukam jakiegos zagadnienia...otwieram kilka odnosnikow czytam i chociaz dowiedzialem sie tego czego powinieniem to i tak czytam dalej. W gimnazjum i jeszcze w ogole w szkole to mialem "pierdolca" na tym punckie bo uczac sie do jakies klasowki potrafilem po 10 razy w kolko walkowac pomimo ze spokojnie po 2 razach przeczytanych wszystko bym zapamietal. Wtedy chyba wlasnie przez takie cos chcialem zapelnic pustke w sobie..bez takiej nalogowej nauki nie wiem co bym wtedy robil..pewnie lezal i gapil sie w sufit.

Brakuje tej głebi..czy te metody o ktorych napisales moglby pomoc to nie wiem. Bo tak naprawde nie wiadomo z czego to wynika. Radzilbym jednak poczytac o zaburzeniach osobowosci..schizotypowa,schizoidalna...Moze tu jest pies pogrzebany? Wiele by sie zgadzalo..a i rozni sie to od dystymii..

A jak zyjesz na codzien..Pracujesz?(jak tak w jakim charakterze?) , masz czeste relacje z ludzmi? no i 3 maj sie..I draz dalej temat bo opisujac to z czym masz problemy i podajac rozne mozliwe sposoby rozwiazania ich pomagasz tez takim osobom jak Ja.


ps.

zapomnialem wspomniec o tym "skupianiu". Ja bym to nazwal zawieszeniem sie. Wlasnie to jest chyba takie analizowanie siebie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 15 maja 2013, 15:30
Tak jak mówię. Anafranil mnie ufunkcjonalnił. Pewnie pamiętasz co pisałem jakiś czas temu... Róznież pogoda jest mi sprzyjająca, więc póki co przynajmniej na tyle życie mi sprzyja..
Uczę się na 1 roku mgr na studiach. Pod koniec ubiegłego roku miałem przerywać, w związku z tą jazdą, ale na dzień dzisiaj to lepiej, gorzej ale pociągne. Pracuję czasami na zlecenie w Tesco na kasię przez firmę pośredniczącą. Wiesz dzień dobry, do widzenia.
No i już ciężko cokolwiek wyciągnąć z tego tematu. I tak mało osób to rozumie. Dobrze, że przynajmniej ty..i może jeszcze parę osób.
Najgorzej to jest z tą psychoterapią, bo całkowicie nie ma ze mną tematu, pod tym kątem pod którym ona chce ze mną gadać.
Mówi tylko: to nie możliwe, zakłamujesz rzeczywistość. Ja wiem o co jej chodzi, ale nie dogadamy się niestety.

Będę pisał jak mnie olśni,coś mi będzie leżeć na sercu. I tak właśnie na bierząco będę może coś dodawał. Myśle, że jeszcze nie raz dostanę weny i popłynie tak coś prosto z serca..:)
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 15 maja 2013, 15:42
No ok. 3 maj sie i powodzenia...Moze w koncu znajdziesz cos co da rzeczywiscie poprawe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 19 maja 2013, 19:28
Ciekaw jestem jaki jest procent ludzi takich jak ja czyli z depresja bardzo silna i przewlekla na ktora wiekszosc lekow przeciwdepresyjnych nie dziala a wrecz pogarsza, mam na mysli srii i na ktorych tak jak w moim przypadku jedyna furtka do jakiegokolwiek zycia jest anafranil.. Ja sie domyslam ze bede musial brac leki do konca zycia. A czy nie wydaje sie wam dziwne ze najlepszym lekiem jest lek stary wymyslony juz wiele lat. Czy w dobie rozwoju wiedzy z zakresu genetyki kiedy naukowcy juz jakis czas temu dotarli do genu powodujacego depresji czy nie moze byc jakis rozwiazan ktore zastapia leki ktore maja skutki uboczne i ktorych nie bedzie trzeba brac do konca zycia.
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 19 maja 2013, 19:40
Jaki to gen? Nie slyszalem o czums takim..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez depresyjny 19 maja 2013, 21:28
Pisze z telefonu i nie moge zrobic kopiuj wklej, w kazdym badz razie fraza ktora nalezy wrzucic w google brzmi: gen zwiazany z depresja zidentyfikowany.:)

-- 19 maja 2013, 22:21 --

Pisze z telefonu i nie moge zrobic kopiuj wklej, w kazdym badz razie fraza ktora nalezy wrzucic w google brzmi: gen zwiazany z depresja zidentyfikowany.:)

-- 19 maja 2013, 22:23 --

Pisze z telefonu i nie moge zrobic kopiuj wklej, w kazdym badz razie fraza ktora nalezy wrzucic w google brzmi: gen zwiazany z depresja zidentyfikowany.:)

-- 19 maja 2013, 22:26 --

cos popowielalo. Sory, ale nie ogarniam symbiana :)
depresyjny
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 20 maja 2013, 08:55
Ciekawe....ale na takie cos to chyba terapia genowa;P. Nie znam sie w sumie....Chociaz mysle ze taki defekt w genie maja naprawde naprawde nieliczni..moze jedynie ci z najsilniejsza deprecha. Nie wiem na czym mialoby polegac leczenia w takim przypadku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do