Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez ala1983 23 wrz 2012, 22:30
Kiya, Normalnie, na czworaka.. :roll:
*Wiola*, Wytłumacz jej proszę, bo ja muszę już kończyć.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 23 wrz 2012, 22:32
Kiya, Nie rozumiem? Fizycznie? Mnie też ktoś zawsze zawoził.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Kiya 23 wrz 2012, 22:35
*Wiola*, tak, fizycznie i psychicznie... Mnie nie ma kto zawieźć. A sama nie mam w sobie siły ani woli walki.

-- 23 wrz 2012, 22:36 --

jasaw, jak się odłowa wizytę, to zostaje się bez leków i jest jeszcze gorzej.
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 23 wrz 2012, 22:40
Kiya, Ale do pracy docierasz. prawda? Więc siłę byś znalazła. Co do woli , hmm, może ja teraz nie rozumiem, ale zawsze ją miałam i zrobiłabym dosłownie wszystko ,żeby coś zmienić.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Kiya 23 wrz 2012, 22:45
*Wiola*, praca to nie lekarz. A ja woli nigdy nie miałam. Zużyłam wszelkie jej pokłądy w podstawówce.
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez jasaw 23 wrz 2012, 22:57
Kiya, trafiłam na nadzwyczajną p.doktor i przychodnię. Można zamawiać recepty, a pokazać się trzeba raz na 3 miesiące. Ostatnio powiadomiłam p.Doktor o swoich problemach i okazała wielkie serce...powiedziała, że mam przychodzić wtedy, gdy jestem w stanie.
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez lew 24 wrz 2012, 01:47
carlosbueno napisał(a):A co do sensu życia to dopóki mu go nie nadamy to takowego nie ma.

To ewidentnie myśl zgodna z filozofią egzystencjalizmu.

Ja uważam, że filozofia jest wspaniała. Gdyby nie filozofowie to nadal siedzielibyśmy w jaskiniach a ostatnim krzykiem mody byłby krzemień. Jak w moim życiu nastąpi lepszy moment to nie wykluczam, że może wybiorę się na studia filozoficzne a na pewno będę starał się przeczytać wszystkie ważne dzieła z filozofii. Ludzie to w większości pieprzone dupki, którzy mniemają się ludźmi a tak naprawdę ich życie podporządkowane jest zwierzęcym instynktom i dlatego filozofowie nie cieszą się dobrą sławą w takim społeczeństwie. Z filozofa taki sam pożytek jak z maklera pracownika fabryki skarpet taksówkarza czy np. sklepikarza.
Poszukiwanie odpowiedniego leku przypomina poszukiwanie świętego Graala lub kamienia filozoficznego.
F40.1
Paroksetyna 20 mg 1-0-0
Lamotrygina 50 mg 1-0-1
Avatar użytkownika
lew
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
12 wrz 2012, 11:34

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Guzik 24 wrz 2012, 07:14
Kiya napisał(a):*Wiola*, przecież widzę, że osoby na lekach czują się tak samo źle jak ja bez leków.


Kiya! Ja bez leków nie funkcjonuję! Biorąc leki chyba ocieram się o normalność. Bez leków? Leżę i kwiczę.

Mnie rodzice musieli zaprowadzić na pogotowie bo nie byłam już w stanie samodzielnie chodzić, tam skierowali mnie do PZP, uznałam to za bzdurę i jeszcze się męczyłam z dwa miesiące, aż było tak tragicznie że stwierdziłam, że albo ten psychiatra mi pomoże albo umrę i się doczłapałam. Niepotrzebnie pozwoliłam na rozwijanie się tego beznadziejnego stanu, tyle że sama bym nie wpadła że to się leczy, uznałam że to ja jestem jakaś upośledzona, ewentualnie że mam jakiegoś guza mózgu, żałuję że do lekarza trafiłam tak późno, tyle bezsensownej męki.

Ja mogę Ciebie dopchać do tego lekarza!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Kiya 24 wrz 2012, 08:49
Kochani, ale zapominacie, że ja już się leczyłam. Pół roku wycięte z życiorysu. Pół roku bycia zależną od małych białych pieprzonych pigułek. Ciągłe zwiększanie dawek i zmienianie leków. Tak ma wyglądać życie?
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez lew 24 wrz 2012, 10:23
Kiya napisał(a):Kochani, ale zapominacie, że ja już się leczyłam. Pół roku wycięte z życiorysu. Pół roku bycia zależną od małych białych pieprzonych pigułek. Ciągłe zwiększanie dawek i zmienianie leków. Tak ma wyglądać życie?

Może nie do końca, ale coś koło tego. Co jest złego w ćpaniu jakiś małych białych gówienek, jeśli one dają ci szanse na normalne życie?
Trzeba tylko trafić na odpowiedni lek tak mi się wydaje. No chyba, że twoje zaburzenia nie są związane ze złym neuroprzekaźnictwem(?) to już inna sprawa wtedy tylko psychoterapeuta może pomóc. Ja np. biorę seroxat po pewnym czasie przestał na mnie działać, więc nawet nie chciałem słyszeć o zwiększaniu dawki z 20 mg w górę. Wolę to odstawić w cholerę i zacząć się leczyć czymś, co będzie rzeczywiście na mnie działało. Bo tak na prawdę to nie zależy mi na tym żeby GlaxoSmithKline zarobiło na mnie więcej. Niestety ich cukierki okazały się gówniane, więc niech inni je biorą ja poszukam sobie czegoś nowego.
Paroksetyna to mój pierwszy lek, więc może stąd moja nadzieja na wyleczenie nie wiem jak na to będę się zapatrywał, kiedy np. jakaś piąta z kolei substancja czynna mnie zawiedzie. Gówno się zdarza.
Poszukiwanie odpowiedniego leku przypomina poszukiwanie świętego Graala lub kamienia filozoficznego.
F40.1
Paroksetyna 20 mg 1-0-0
Lamotrygina 50 mg 1-0-1
Avatar użytkownika
lew
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
12 wrz 2012, 11:34

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Guzik 24 wrz 2012, 17:40
Kiya a badałaś tarczycę?

Jeśli chodzi o leki to z pięciu które jadłam tylko jeden był dobry, reszta to syf, większy, mniejszy - kupa czasu stracona na testowanie i nadzieję że będzie lepiej i te skutki uboczne do dupy. Koszmar. No ale jak nie było wyjścia to się jadło i umierało dwie godziny na podłodze z niemożliwości poruszenia się. Teraz po dwóch latach testowania chyba zaprzestanę na konkretnym zestawie leków (wenlafaksyna + fluanxol), po dwóch latach jedzenia różnych tableteczek. JUHU!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez stracony 24 wrz 2012, 19:40
Kiya, Ty chyba nie masz dystymii ale bardziej to depresja. Bez leków sobie nie poradzisz. Zresztą jak mnie dopadnie podwójna depresja to pewnie też z podkulonym ogonem pójdę po proszki bo prawdopodobnie nie znajdę już tyle sił by bez nich zachować pozory normalności. Ze zwykłą dystymią jakoś daję radę ale ile mnie to siły kosztuje wiem tylko ja i Wy bo znacie to paskudztwo.
Jak mniej to kontroluję to od razu można zauważyć moją aktywność na forum i użalanie się nad sobą.
Bezpodstawne zmęczenie ze zmęczeniem na kontrolowanie tego uczucia wysysa większość energii i na życie pozostają już tylko okruchy. Myślę, że dlatego udręczony mózg czy podświadomość wciąż generuje kołysankę do snu- "umrzeć, jak wspaniale jest umrzeć i odpocząć" czasami nawet w momentach kiedy jest wszystko OK a nawet lepiej. No i paradoksalnie do tego wszystkiego nie zamierzam na razie zrobić nić głupiego.
Kiya!!!, jeśli już choroba kontroluje twoje życie a nie TY to pora znów sięgnąć po leki.
Jesteś fajną dziewczyną, nie poddawaj się i resztką sił zawalcz o siebie.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez ala1983 24 wrz 2012, 20:01
Kiya napisał(a):Kochani, ale zapominacie, że ja już się leczyłam. Pół roku wycięte z życiorysu. Pół roku bycia zależną od małych białych pieprzonych pigułek. Ciągłe zwiększanie dawek i zmienianie leków. Tak ma wyglądać życie?

Dajesz radę pracować a do lekarza nie dojdziesz? No proszę Cię, nie przesadzaj ! Ale podobno tak mają ludzie z dystymią, tkwią w tym co jest :roll:
Przy ciężkiej depresji, człowiek zrobi wszystko aby skończyć ten stan, bo ból jest nie do zniesienia. Albo w lewo albo w prawo.

A co do leków, może nie trafiłaś na właściwe, a pół roku to na prawdę nie tak długo. Skoro tak Ci źle z samą świadomością brania leków to może spróbuj z psychoterapią?

Ja aby dojechać do mojej terapeutki, wszystko przezwyciężę, a miałam już różne stany, były sesje, że prawie nie mogłam oddychać a co dopiero mówić, ale 30 km przejechałam.

Chciałabym abyś się choć trochę postarała sobie pomóc, bo szkoda abyś tak w tym tkwiła.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez Guzik 24 wrz 2012, 20:14
ala1983 napisał(a):Przy ciężkiej depresji, człowiek zrobi wszystko aby skończyć ten stan, bo ból jest nie do zniesienia. Albo w lewo albo w prawo.


Oooooo tak, nawet łyka jakieś dziwne tableteczki! :P Jeny, jak ja żałuję że tak późno zaczęłam się leczyć! Przecież ja nawet nie byłam w stanie dojechać na uczelnie na zajęcia! I se nie pomyślałam że coś jest nie tak. Trwałam tak sobie i było coraz gorzej, coraz gorzej, gorzej, gorzej, gorzej aż gorzej już być nie mogło! Miałam wszystkie możliwe objawy, efekt kosmiczny i dopiero wtedy jak mnie odesłali po raz kolejny! z pogotowia do psychiatry uznałam że muszę spróbować. Kiya, nie pozwól na to aby było gorzej, umów się do tego psychiatry, powiedz jakie leki brałaś, które Tobie nie służyły, niech przypisze coś innego, łykaj te tableteczki, daj sobie szansę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do