Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 sty 2012, 15:07
Fazaman, Może nie umiałeś radzić sobie z frustracją, dlatego zacząłeś pić.
Leczysz się?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez Fazaman 01 sty 2012, 16:33
Tak leczę się i z alkoholu i z depresji ale teraz mam trudny okres bo zapiłem po 16 miesiącach abstynencji. A za tym i depresja zwiększyła swoje objawy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
31 gru 2011, 23:01
Lokalizacja
Lubuskie

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Muchacho21 01 sty 2012, 21:22
Monika
Nigdy sie nie leczylem, poniewaz calkiem niedawno zdalem sobie sprawe z tego, ze cos takiego jak dystymia wogole istnieje. Wczesniej zylem ze swiadomoscia, ze ja po prostu taki jestem.
A do terapi czekalem. Mialem nadzieje, ze jak juz sie dowiedzialem co mi dolega to dalsze wizyty i drogie leki moga okazac sie zbedne, a nuz sam sobie poradze - czyli ziolo, wiecej sportu i troche spokojniejszy tryb zycia/zachowania. Nie powiem, zmiany sa, ale ni to na lepsze, ni to na gorsze.

Bym zapomnial
Znalazlem rzecz ktora jak sie niedawno dowiedzialem pomaga nie tylko mi, i to w duzym stopniu. Chodzi mi o muzyke instrumentalna. Niby taka niewielka rzecz a potrafi niesamowicie pomoc w przemysleniach i ew. poprawieniu nastroju. Sam od siebie polece Paula Colliera. A nuz komus to pomoze.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 22:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 sty 2012, 22:12
Muchacho21, Tzn. ,że będziesz uczęszczał na terapię czy zrezygnowałeś?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez Fazaman 02 sty 2012, 18:42
Wiecie co w tej chorobie mnie również denerwuje ? To że człowiek przez najbliższą rodzinę jest uważany za lenia i głupca. A ja tak naprawdę nie mogę być w tej chwili inny. Wszyscy mi mówią roboty ci trzeba a ja nawet nie mogę się zmusić do uśmiechu a co dopiero do roboty. Smutny, samotny to ja. Niby funkcjonuję w społeczeństwie. Wykonuję swoją pracę zawodową.Wstaję i jem. A jednocześnie czuję się jakbym był w ciężkiej depresji i już konał i był jak warzywko leżące na łóżku wołające o litość. Zlitujcie się już nade mną i dobijcie mnie raz a porządnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
31 gru 2011, 23:01
Lokalizacja
Lubuskie

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Muchacho21 03 sty 2012, 19:58
Monika
Bede bral leki i konsultowal sie z psychiatra, nie sadze zeby terapia przyniosla jakies efekty, ale jezeli moj psychiatra stwierdzi, ze terapia byla by bardzo pomocna to na to rowniez moge sie zdecydowac.

Fazaman
Mam podobne odczucia, chociaz ostatnio jest ciezko, kazda prosta praca bardzo mnie wykancza. Ja sam doskonale zdaje sobie sprawe, ze nie jestem ani leniem, ani glupcem, jednak moje otoczenie spostrzega mnie zupelnie inaczej, wlacznie z rodzina. Akurat mnie ich zdanie nie boli, ale mysl, ze moze oni jednak maja racje jest dobijajaca. Nie ma zadnych chorob, depresji itp. to wszystko moze byc po prostu domena slabych psychicznie, albo nie potrafiacych sie przystosowac do srodowiska osobnikow, ktorzy przegrywaja na drodze normalnej ewolucji.
Mam nadzieje, ze to brednie

-- 04 sty 2012, 23:56 --

Jak zawrzec post w poscie? Tak zeby nie pisac bez sensu kolejnego
Otoz nurtuje mnie ostatnio jedna kwestia.
Dlaczego dystymicy maja niska samoocene oparta w wiekszosci na opiniach ich otoczenia? Przeciez 90 % dystymikow ma gdzies swoje otoczenie, nie ciagnie ich do ludzi, wiec dlaczego ich obchodzi co oni mowia?
Dla mnie to sprzecznosc. U mnie akurat jest inaczej bo opieram sie to troche na arogancji wobec otoczenia i braku sympatii. Kogo bym na ulicy nieznajomego nie widzial to wiem, ze go nie lubie bo jego zasady sa zupelnie odmienne od moich, w mojej ocenie slusznych i prawdziwych, a on sam jest slaby chociaz jakos dostosowal sie do otoczenia i znalazl zloty srodek.
Dlatego tez Fazaman nie rozumiem dlaczego ( no moze rozumiem ale wiem, ze twoje obawy co do opinii innych ludzi sa niesluszne ) przejmujesz sie tym co inni o tobie mowia. Nie znaja cie tak dobrzy jak ty sam, wiec niech se gadaja, i tak za miesiac/rok wszystko bedzie zapomniane.
Zastanawiam sie tez czy leki i psychoterapia sa w stanie KOMPLETNIE wyeliminowac dystymie ( no albo chociaz w 90 % ), lub na zawsze zostawi ona w mojej psychice gleboki nieusuwalny slad? Albo ponawiam pytanie: Czy wogole da sie z dystymi wyjsc bo jak dotad o takim przypadku w leczeniu psychiatrycznym nie slyszalem, ale dostep do zrodel mam bardzo slaby
Pewnie Monika bedzie wiedziala i z checia podzieli sie ze mna swoja wiedza ^^
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 22:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez Fazaman 06 sty 2012, 22:53
Zastanawiam sie tez czy leki i psychoterapia sa w stanie KOMPLETNIE wyeliminowac dystymie ( no albo chociaz w 90 % ), lub na zawsze zostawi ona w mojej psychice gleboki nieusuwalny slad? Albo ponawiam pytanie: Czy wogole da sie z dystymi wyjsc bo jak dotad o takim przypadku w leczeniu psychiatrycznym nie slyszalem

Ja to bym się cieszył zmniejszeniem dystymii przynajmniej o połowę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
31 gru 2011, 23:01
Lokalizacja
Lubuskie

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez stracony 07 sty 2012, 00:46
Opinia innych jest dla mnie na tyle znacząca, że mobilizuje trochę do działania by nie odbiegać od reszty. No ale swojej opinii o sobie nie jestem w stanie ignorować. Szczególnie jak do prozaicznej czynności zbieram motywację jakbym nie wiem co trudnego miał wykonać - "Wstawaj, k...a już czas coś zrobić"
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez thrax 09 sty 2012, 02:30
Muchacho21 napisał(a):Muchacho21

Dlaczego dystymicy maja niska samoocene oparta w wiekszosci na opiniach ich otoczenia? Przeciez 90 % dystymikow ma gdzies swoje otoczenie, nie ciagnie ich do ludzi, wiec dlaczego ich obchodzi co oni mowia?


Dlaczego?? Już śpieszę z odpowiedzią ;]
Sądzę że większość dystymików na początku bardzo brała do siebie każde uwagi. Może określę to w ten sposób iż uwagi innych działają w tak silny sposób że po pewnym czasie się nawarstwiają, napięcie rośnie, konflikt wewnętrzny rośnie aż wreszcie kończy się to nie inaczej jak depresją przewlekłą/dystymią. Tak było w moim przypadku. Efektem tego jest zlewanie tego co inni mówią, a można wręcz powiedzieć, że to taka forma obrony bo więcej nasz organizm nie przyjmie.

Czy na Was też każda krytyka boli. Ból bym określił wbijaniem noża w serce ;P?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 paź 2007, 12:06

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Muchacho21 09 sty 2012, 10:34
Musze ci powiedziec, ze juz tak wiele czasu minelo odkad normalnie funkcjonowalem, ze zupelnie zapomnialem, iz rzeczywiscie tak bylo, tzw. zaraz po gimnazjum bardzo mocno przejmowalem sie tym co mowia inni, obecnie uzytkuje bardzo dobry system obronny polegajacy na olewaniu wszystkiego wokol i nie anagazowaniu sie. Mam wrazenie, ze juz tak namieszalo mi sie we lbie, iz posiadam zupelnie skaszaniony punkt widzenia na rzeczywistosc.
Zreszta wogole mam wrazenie jakbym zyl juz z 40 lat. Czas niesamowiscie sie dluzy, wspomnienia zlewaja sie w jedna bezplciowa nieciekawa maz. Nawet nie mam checi zyc przeszloscia i dobrze jej wspominac, znudzilo mi sie jakies 3 lata temu.
Pytanie do ludzi, ktorzy brali leki
Czy naprawde jest tak, ze leki dzialaja czasami nawet po roku, a okres kiedy przynosze efekty powinnismy spozytkowac na zmianny w swoim zyciu i dzialanie, poniewaz po czasie przestaja one na nas dzialac i wszystko wraca po staremu jezeli nie przepracowalismy tego okresu?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 22:16

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Miss Cellophane 21 lut 2012, 22:46
Czytam powyższe posty i myślę sobie, że dystymia to coś okropnego, a najgorsze jest to, że w wielu wypowiedziach widzę siebie... Co prawda nie byłam jeszcze u psychiatry czy też psychologa, ale mam silne postanowienie, że na dniach zadzwonię i umówię się na wizytę, bo już samej siebie znieść nie mogę.

Nie lubię tego uczucia kiedy robię jedną konkretną rzecz, a za chwilę pojawia się to nieznośne napięcie, podczas którego zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że nie robię czegoś innego. To poczucie straty czasu i zmarnowanego dnia (nawet jeśli wg osób postronnych, nie jest zmarnowany), nawet teraz...siedzę na necie zamiast zrobić coś konstruktywnego :(
Dodatkowo przez to nieustające poczucie braku sił nie rozwijam swoich talentów czy też pasji.. to tak jakby ktoś związał mi ręce i zakneblował mi usta. A gdy się już do czegoś zmuszę, to nie opuszcza mnie przekonanie, że i tak nie będę w tym dobra. Dlatego często się "zawieszam" i podczas tych krótkich chwil żyję innym życiem, jestem tym, kim chciałabym być. Po czym następuje powrót do rzeczywistości i znowu się łapię na tym, że jestem tą samą cichą i wycofaną osobą, która nie potrafi o sobie opowiadać i która udaje, że los nie obdarzył jej niczym szczególnym.

Przyjaciół jeszcze mam, ale czasami boję się, że to kwestia czasu, szczególnie, że od 1,5 roku unikam większych spotkań towarzyskich. Do pracy chodzę, ale nie odczuwam większej przyjemności z tego powodu.

Co może być przyczyną? Myślę, że w pewnym momencie nawarstwiło się wiele przykrych spraw. Nie znalazły rozwiązania ani ujścia więc stopniowo zaczęły mnie odgradzać od świata zewnętrznego. Na początku pojawiło się zmęczenie, którego nie potrafiłam opanować, mogłam spać cały dzień, bym potem mogła powalczyć przez kilka miesięcy z bezsennością. Natomiast teraz toczę walkę ze zobojętnieniem. Zresztą, myślę, że cały czas toczę walkę z sama sobą, ze swoimi zahamowaniami, smutkiem, emocjami, których nie chcę odczuwać, a które cały czas mnie trapią.

Jeszcze co do przyczyn, to może jest to wynikiem samodzielnej walki z nerwicą natręctw? Zakończonej sukcesem, ale może teraz to, co czuję jest niestety skutkiem braku fachowej pomocy.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 gru 2011, 23:44

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Stonka 05 mar 2012, 17:59
W Warszawie na ul.sobieskiego tuż przed Instytutem Psychiatrii i Neurologii jest kościół oo. Barnabitów - oni są jakos wyczulenie na problem osób chorych psychicznie i bezdomnych - wiem to stąd, że kilka razy byłam tam na Mszy Św. Ale co konkretnie mogą zaoferować to nie wiem. Na pewno mają tzw. Dom Chleba

PS Ja mam podobne objawy, od 3,5 roku czuje potworne cierpienie zarówno psychiczne jak i fizyczne, nie odczuwam uczuć, nie odczuwam przyjemnosci, nie mogę poczuć nawet tak prostej przyjemności jak poleżenie na ciepłej trawie latem czy przejechanie się rowerem. Nie pracuję. Ledwo co do skpeu sie zwlokę. Byłam u tysiąca lekarzy i nie bardzo wiedzą co mi jest. Ostatnio stwierdzili, że pewnie zaszkodziło mi długoletnie przyjmowanie leków i dlatego nie odczuwam uczuć, w końcu powiedzieli o atypowej depresji lekoopornej, a na kartce dostałam diagnozę dystymia ( tylko w której dystymii nie ma uczuć,ŻADNEJ przyjemności i są codzienne mysli samobjcze?) Też podejrzewałam schizofrenię prostą, a teraz to już nic nie wiem. Najbardziej mi szkoda, że znisczyłam życie moim rodzicom, bo trudno o rodziców którzy tak cierpią jak oni. Nic nie jestem w stanie robić, więc każde spotkanie z siostrą, ze znajomym, z byłym chłopakiem ( związek sie rozpadł przez brak uczuć) napawa mnie totalnym bólem, bo moje zycie to męka, a oni opowiadają mi o codziennych sprawach, w wiekszości sukcesach i inicjatywach.

-- 05 mar 2012, 18:13 --

Ponieważ mój post przeniesiono, chociaż głowna moja intencją było podaanie temu bezdomnemu internaucie namiarów gdzie może uzyskać pomoc, w każdym rzie ponieważ mój post przeniesiona to się spytam - czy u kogoś z Was dystymia przebiega z kompletnym prawie brakiem uczuć, poczuciem pustki w okolicy serca, potwronym cierpieniem, niezdolnością do samodzielnej egzystnecji (zginęłabym bez rodziców) i CODZIENNYMI od 3 lat myslami samobójczmymi?
I kompletnym fiaskiem wszlkich leków o terapiach nie wposmnę
Ostatnio edytowano 05 mar 2012, 18:05 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: z uwagi na tematykę przeniesiono z wątku "Szpital Warszawa-moja historia"
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 05 kwi 2012, 16:28
Też mam dystymie.Choruję oczywiście od czasów Gimnazjalnych(mam 26 lat).Na początku postrzegałem to jako słabość charakteru i próbowałem pracować nad tym ,ale mało skutecznie.Potem zacząłem leczyć się u psychologa.Następnie u psychiatry i dał mi leki antydepresyjne.Leczenie było 100% skuteczne, bo wtedy dopiero zobaczyłem co to znaczy życie i przestałem stresować się pierdołami.Z jednej strony trzeba się cieszyć ,że nie jest to kliniczna depresja z tendencjami samobójczymi i nie wstawaniem z łóżka, ale niestety dużą siłą uderzeniową tej choroby poza typowymi objawami jest jej niewidoczność.Objawy są często postrzegane jako niezaradność życiowa, brak zaangażowania i w konsekwencji bagatelizowane.Charakterystyczne jest to ,że trzeba nasłuchać się trochę złotych rad typu nie rozczulaj się czy weź się do roboty.Dzisiaj idę do lekarza znowu po leki, bo samemu ciężko sobie poradzić mimo iż staram się z tym walczyć.Człowiek jest taki troche pierdołowaty a dzisiejszy świat to jednak prawo Dżungi. Tacy ludzie jak nie staną jakoś na nogi to są dla innych po prostu marginesem.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

przez Kori 09 kwi 2012, 03:33
a /cenzura/. jaka choroba, /cenzura/.
chory to jest świat, ten system, i to gówno, co nam wpychają na śniadanie, do obiadu , do zupy.
/cenzura/, idziesz do szkoły (!!!) , tak to się nazywa !!! Szkoły ! /cenzura/, jakie szkoły, jaka wiedza, jakie książki, /cenzura/ mać. Nie ma /cenzura/ wiedzy, a bieda, nędza. I tym się dziel, bo nic innego (już, albo jeszcze) nie masz.
taka to poezja.

ten sam pajac co ci wypisuje leki musi sam podejść po swoje raz na tydzień, lekarze są jedną z, czy najbardziej najwięcej mają procentowo samobójstw w porównaniu do innych zawodów.


dwójmyślenie, /cenzura/.
Oceania zawsze walczyła z Eurazją.
Oceania nigdy nie walczyła z Eurazją.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do