Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez frytka 06 sie 2011, 18:57
usłyszałam ostatnio słowa, które wydają mi się trochę absurdalne: czy to możliwe, aby 'przewlekła' dystymia (użycie słowa 'przewlekła' rozbawiła mnie do łez - czy dystymię można traktować takim słowem????????????????) może przerodzić się w poważne zaburzenia osobowości czy CHAD????
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 07 sie 2011, 22:19
2Proof,

Dystymia (depresja nerwicowa, depresyjne zaburzenie osobowości, przewlekła depresja z lękiem) - typ depresji charakteryzujący się przewlekłym (trwającym kilka lat lub dłużej) obniżeniem nastroju o przebiegu łagodniejszym niż w przypadku depresji endogennej. (...) Nieleczona dystymia może trwać nawet całe życie. Zazwyczaj chory tak bardzo przyzwyczaja się do ciągle obniżonego nastroju, że wydaje mu się on normalnym elementem jego osobowości - sporadycznie używana nazwa depresyjne zaburzenie osobowości sugeruje taką możliwość.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Nana88 28 sie 2011, 21:15
Czy może ktoś wiem po czym rozpoznać dystymię, a po czym już depresję? Czy istnieje jakaś widoczna granica?
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
29 lip 2011, 19:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 sie 2011, 23:52
Nana88, My na oko tego nie stwierdzimy. Diagnozuje specjalista - psychiatra w porozumieniu z psychoterapeutą, diagnoza, żeby była rzetelna wymaga obserwacji , wywiadów, rozmów z pacjentem.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez sebastian86 17 gru 2011, 14:23
czy dystymia moze samoistnie ustapic?
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez L:) 19 gru 2011, 04:01
Czy znacie/czytaliscie o kimkolwiek komu udalo by sie wyleczyc dystymie?

Ja będę pierwszy :mrgreen:

Muchacho21 - typowe, potwierdzasz to, co ma kady z nas dystymików, tylko że na swój sposób. To co wyżej napisałem to tak serio, mam wrażenie, że dystymię trzeba po prostu ostro szarpnąć. Trzeba postawić się w sytuacji bez wyjścia, np. rozpoczęcie w Nepalu z całym dorobkiem w plecaku i płynięcie z wiatrem. Przyjrzyj się uważnie, co zabija dystymików - ambicje, których nawet jeżeli się pozbędziemy, to i tak wrócą, bo są takim wrzodem który nas napędza. Nie tylko finansowe/zawodowe, bo te często wręcz odrzucają, ale ambicje towarzyskie (znajomi/partnerka) na poziomie), czy ambicje maskujące poczucie straconego czasu - tyle czasu zmarnowałem, muszę dać z siebie teraz jak najwięcej.

Twój opis zgadza się w 100% z tym co ja i pewnie reszta też ma. Zanim zadasz mi pytanie czemu sam jeszcze nie wyjechałem - tak, nie mam kasy. Pracy nie ominiesz, na życie zarobić musisz, ale przerwij wszystko co niepotrzebne kiedyś, bo to Cię zabija.

Pozdrawiam! :)

btw. z własnego doświadczenia - leki pogszają na dłuższą metę sytuacje, a psychoterapia na mnie nie działała - to raczej ja byłem filozoficzną zagadką, a nie moje zaburzenia :lol:
L:)
Offline

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez sebastian86 19 gru 2011, 10:58
ja codziennie czuje jakis cięzar w sobie , przyjemnosc jest u mnie jakas plytka i krotka , nie umiem sie odpręzyc i wylaczyc od myslenia. czesto mam blokady jakies i zaburzoną koncentrację. pamięc tez nienajlepsza. chodze do psychologa i biore leki ale nie czuje wyraznej poprawy. na pewno mam dystymię ale duzym problemem jest tez u mnie nerwica. i to sie tak naklada na siebie nawzajem.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez HankaPrywatnie 19 gru 2011, 12:00
Ja mam zdiagnozowaną dystymię z zaburzeniami osobowości. Powiedziałam dosłownie kilka zdań i usłyszałam taki wyrok. Pytałam lekarza, jakie są rokowania, ale nie wyraził się jasno. Powiedział tylko, że droga do wyleczenia jest długa i że dystymia u mnie wynika bezpośrednio z zaburzeń osobowości. Mam pytanie do was drodzy dystymicy, czy wy też macie jakieś zaburzenia czy tylko tą dystymię?
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
31 paź 2011, 17:53

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 19 gru 2011, 12:25
u mnie nikt dystymii nie zdiagnozował mój psychiatra starej daty uważa że takie coś nie istnieje. Ale sam jak się dowiedziałem że takie coś istnieje stwierdziłem że mam to całe życie. Nie wiem co to znaczy być normalnym cieszyć się z życia, patrzeć optymistycznie na świat, przyszłość oprócz krótkich chwil. Od urodzenia jestem pesymistą, nieśmiałym, wystraszonym, nie lubiącym działać z obniżoną samooceną, nie mogę powrócić do normalnego życia takie jak ma większość ludzi bo takiego nie miałem. Może nawet nie chcę bo przyzwyczaiłem się do siebie do swoich porażek, rezygnacji jakiś sukces życiowy by zaburzył moją egzystencje wprowadził zakłopotanie. Z jednej strony nienawidzę swojego życia a z drugiej boję się zmian wymagały by ode mnie większego wysiłku, wyrzeczeń na które nie mam ochoty.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17040
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez Kori 25 gru 2011, 02:04
HankaPrywatnie napisał(a):Ja mam zdiagnozowaną dystymię z zaburzeniami osobowości. Powiedziałam dosłownie kilka zdań i usłyszałam taki wyrok. Pytałam lekarza, jakie są rokowania, ale nie wyraził się jasno. Powiedział tylko, że droga do wyleczenia jest długa i że dystymia u mnie wynika bezpośrednio z zaburzeń osobowości. Mam pytanie do was drodzy dystymicy, czy wy też macie jakieś zaburzenia czy tylko tą dystymię?


historia urzekająca.
my mamy nie tylko zaburzenia, ale również niedorozwój płatów czołowych, a ściślej brak związku HP3N2O w komórkach, przez co dynamicznie powstaje dysharmonia w jelicie grubym, co utrudnia prawidłowy przepływ energii (chi, prany) przez organizm, co prowadzi do zastojów energetycznych uleczalnych jedynie przez znachorów z dyplomem reiki, niestety w cenach kosmicznie zbalansowanych.

czy komuś jeszcze znudziło się już bycie chorym, zmęczyło szukanie leku dla swej chorej duszy w zakamarkach interpretacji diagnoz, wróżb z fusów i niekonwencjonalnych pstrykań palców nad czakrami?

-- 25 gru 2011, 02:46 --

PS

jak już się tak na poważnie bawimy, bo tylko te klimaty są normą tego forum, to zaburzenia osobowości ma każdy, kto tę osobowość ma. Chociaż to też zależy jaki zestaw definicji sobie uznamy za obowiązujący i legalny dla naszego myślenia, wedle norm UE lub innych kościółkowych czy jakichś tam. tutaj chyba inpiracja od Mooji, który na youtube mówi, że osobowość jest stworzona z myśli, jest tylko myślami i niczym więcej. polecam gościa : ) jak też lubicie się smyrać takimi rzeczami, co ja.

na przykład nerwica, jako niedowład wielu tutaj skomlących, nawet w nazwie stronki jest. Przecież nerwica jest nieodzowną cechą społeczeństwa i nie da się od niej uciec. jest domyślnym stanem, niemal synonimem słowa "społeczeństwo". a skoro tak, jest wpisana również w psychologów i innych zdrowych na umyśle autorytetów od krzyża i księgi wiedzy z godłem na papierze dyplomu. te bidulki nie różnią się od nas, od nich od tamtych i siamtych, każdy po prostu odbębnia swoje, działa na swoim oprogramowaniu. nie ma tu miejsca na wiedzę czy autorytet w znaczeniu mającym jakiekolwiek pozytywne i rzeczywiste realne konotacje i następstwa. Spośród wielorakich profesji zawodowych to lekarze najczęściej popełniają samobójstwa. nie górnicy, nie nauczyciele, nie kierowcy ciężarówek, nie pracownicy od odpadów komunalnych. a może kłamię, sprzedaję półprawdę?

-- 25 gru 2011, 03:18 --

co do zaburzeń osobowości- często się masturbuję, uważam, że aspołeczność jest objawem zdrowia, od dzieciństwa dłubię w nosie (nie kontrolowany odruch) i nie mam potrzeby się z tego leczyć, uważam, że "ja" nie istnieje, czyli , że mnie nie ma, ale tylko okazjonalnie gdy zaczynam się na tej myśli koncentrować i wierzyć w nią, nikogo nie kocham, nie mam planów odnośnie przyszłości i mam ambicję bycia niczym (niestety wciąż jestem 'czymś' i stąd wszelkie nieszczęścia i padół łez :( ), nie lubię niczego, niczego nie nie lubię, i oprócz tego, jestem przystojniacha.

-- 25 gru 2011, 03:36 --

PPS

jak chcecie zobaczyć studium nerwicy, gatunek odmiany polskiej, to polecam pseudo-dokumentalny serial "dlaczego ja?", "trudne sprawy", itp. wyczerpująco ukazuje chorobę podstawowej chorobotwórczej komórki tego raka- tzw. rodzinę. piszę to do kosmitów, ufoli, co to może chcieli by się co doedukować na temat ziemian, bo normalni ludzie to to oglądają dla rozrywki, i jeszcze się angażują, bo widzą na ekranie TiVika swój ból i doznaną też na sobie niesprawiedliwość, bo też im kiedyś sąsiad zepsuł toster, albo córka im pyskowała po pijaku, że ona to sobie może robić dobrze kiedy i czym ma ochotę. :)
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
30 sie 2009, 00:14

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez HankaPrywatnie 26 gru 2011, 14:07
czy komuś jeszcze znudziło się już bycie chorym, zmęczyło szukanie leku dla swej chorej duszy w zakamarkach interpretacji diagnoz, wróżb z fusów i niekonwencjonalnych pstrykań palców nad czakrami?


Kori, z całym szacunkiem, ale nie masz pojęcia ile w moim konkretnym przypadku moje cechy i stany, które przyczyniły się między innymi do diagnozy dystymii i zaburzeń zniszczyły mi życie i jak pomoc psychiatryczna i psychoterapeutyczna wpływa na to, że jeszcze się nie poddałam. Jeśli sugerujesz mi, że z moją bezsennością, anhedonią, atakami paniki i ciągłym strachem powinnam "wziąć się garść" i "przestać wymyślać", to po prostu nie zdajesz sobie sprawy, że to jest choroba. Jak będziesz miał grzybicę, to też nie poddawaj się bredzeniu wróżbiarzy, tylko weź się chłopie w garść, bo wymyślasz sobie swędzenie. Oczywiście łatwiej jest symulować niedomaganie psychiczne, co się często zdarza, ale trzeba odróżnić zdrowy i sprawny umysł od takiego, któremu coś przeszkadza i nie można tego bagatelizować, dlatego, że nie wszystkim musi się to WYDAWAĆ poważne czy prawdziwe.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
31 paź 2011, 17:53

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

przez LukaszAnioł 31 gru 2011, 14:02
Muchacho21 napisał(a):Tak moze ustapic, ale dopiero po bardzo dlugim okresie czasu ( moze nawet 15-20 lat ) gdy stajemy sie nieco innym czlowiekiem ( A bardziej mozliwe, ze nie ustapi wcale )
A ja mam takie pytanie
Czy znacie/czytaliscie o kimkolwiek komu udalo by sie wyleczyc dystymie?
Bardzo duzo szperalem na anglojezycznych forach szukajac wypowiedzi ludzi, ktorzy z dystymia sie spotkali. Nie znalazlem prawie zadnego przypadku wyleczenia tego syfu. Moze dwa i to wlasnie z bardzo dlugim okresem czasu, gdzie osoba po prostu stracila te 20 lat zycia po to zeby "obudzic" sie bez dystymi, ale z nowymi jeszcze gorszymi problemami ( w koncu nie milo zdac sobie sprawe ze prawie caly teoretycznie najlepszy okres naszego zycia to byla katastrofa ). Wiem tylko, ze da sie dystymie nieco przytlumic, albo wyeleminowac calkowicie na krotki okres czasu pod wplywem lekow ( ktorych chyba nie mozna brac cale zycie ).
Zna ktos jakas specjalistyczna opinie na temat "uleczalnosci" dystymi?
A o mojej dystymi nic odkrywczego raczej nie napisze. Dziwaczne przytlumienie, jakbym tak naprawde nie zyl a tylko ogladal film, problemy z decyzjami, mina gestapo, ciagle zmeczenie i takie tam przyjemnosci
Co ciekawe ja doskonale wiem, kiedy sie to zaczelo
W momencie gdy zdalem sobie sprawe, pod koniec 3 klasy gimn., ze to juz koniec tego wspanialego okresu beztroski, najlepszych kumpli, ktorych znalem od podst, a teraz mialem sie z nimi rozstac w zupelnie rozne strony i poczatek liceum nagle cos sie we mnie zaczelo zmieniac. Nie byl to szybki jednodniowy reset, a raczej rozkladajacy sie na okres pol roku. Smieszny blachy problem a takie skutki...
Potem bylo jeszcze gorzej bo okazalo sie, ze moi rowiesnicy z liceum pasuja do mnie jak piesc do nosa ( pamietam ze byl nawet taki okres ze juz na sam widok kogos z klasy, mialem autentyczna i mocną ochote dac komus w pysk ). Jedynym okresem odpuszczenia bylo jakies niecale pol roku, kiedy mialem wrazenie ze czulem sie normalnie. Niemalze w 90 % normalnie, jak za mlodu. Bylo to wtedy kiedy uczylem sie do matury. Ja, taki niby nieuk i olewacz, a po niecalym pol roku ciezkiej pracy, ktora dawala mi autentyczna przyjemnosc, jakiej obecnie nie zaznaje, zdalem mature prawie najlepiej ze szkoly ( calkiem niezlej zreszta). Nie wiem co sie wtedy dzialo ale bylo ok. Potem przyszly prestizowe studia na, ktore poszedlem chyba pod presja otoczenia i rodzicow. Zmarnowalem swoja jedyna szanse na zostanie sportowcem i spelnianiu swojego talentu, pasji i marzen. Smieszne, ze decydujemy o swoim zyciu w najwiekszym stopniu gdy jestesmy najglupsi. Juz to pogorszylo sprawe. Oczywiscie znow sie zaczelo. Potrafilem nic nie robic i byc cholernie zmeczony (czym?!...) jakbym gory przenosil. Przez ten okres czasu bardzo mocno sie do wszystkiego zdystansowalem, mam wrazenie ze moja dystymia doslownie dojrzala. Nie byl to juz tylko brak odczuwania przyjemnosci, zmeczenie, niemoznosci odpoczecia i poczucie straty czasu. Ja sie wtedy zaczolem czuc jak czlowiek na samym dnie, nie finansowym bo na to akurat nigdy nie moglem narzekac, studia tez szly mi raczej dobrze. Mozna powiedziec ze wpadlem w stan ktory opisuje w swoim poscie kori, mocno intensywny. Zaczol sie trudniejszy okres, ciagle gadalem sam ze soba w glowie, mialem silne leki przed imprezami, ktore mnie bardzo meczyly i niezbyt bawily, wiec sobie odpuscilem. Caly czas mialem jakies takie napiecie na karku, a ludzie, ich oklepane rozmowy i problemy totalnie mnie nie obchodzily i nadal nie obchodza ( do szalu doprowadza mnie oklepane pytanie na przywitanie : "jak tam ?" jakby komus wogole zalezalo na tym czy cos mi sie stalo... ). Spoleczenstwo widze jako otaczajace mnie roboty kuchenne, nudne i trywialne, ktore nie widza prawdziwego swiata bo sa po prostu zbyt ograniczone, splywajac sciekowym kanalem myslowym prosto w objecia nudnego zycia typowego kowalskiego. Nie potrafie wyobrazic sobie siebie za 10 lat. Nie mam pojecia co zrobie. Zawalilem sobie juz sporo zycia i to chyba przez dystymie. Mam problemy z zoladkiem, trawieniem, nadkwasota, kregoslupem, stawami, nerwami, miesniami + odczuwam czesto dziwne bole. Wiem ze to glownie przez dystymie i stres z nia zwiazany. Nienawidze swoich studiow i ich tematyka dziala na mnie jak plachta na byka, a zaliczenie inzyniera to chyba jakis cud. Dzialanie w zakresie wlasnym nic nie daje. Sport nawet lubie, chociaz kiedys go kochalem, ale on jest przy tym po prostu bezsilny. Z dnia na dzien jestem coraz bardziej rozdrazniony i tylko dzieki temu ze unikam obecnie nerwowych sytuacji to nie zdarzylo mi sie nikomu nic zrobic ani nie wpasc w jakas furie. Obecnie stosuje wlasna kuracje narkotykowa czyli ziolo w malych ilosciach. To pomaga, ale tylko okresowo. Nie wyobrazam sobie zebym palil dluzej bo nienawidze uzywek i rzeczy potencjalnie uzalezniajacych ( taka moja osobista duma ;p ). Co ciekawe po zapaleniu i wyciszeniu sie samemu w domu pod prysznicem, zdarzylo mi sie raz odczuc cos dziwnego, tak jakbym odczuwal jak dawniej, szkoda tylko ze przez niecale dwa dni...
Obecnie mam po prostu dosyc i chyba skusze sie na droga psychoterapie i leki, chociaz jestem nieludzko skapy i juz samo to boli. Mam dosyc meczenia sie przez 7 lat. Nie wyobrazam sobie siebie w takim stanie zyjacego samemu w jakims wiekszym miescie, codziennym chodzeniu do zawodu, ktorego sie nienawidzi. Moje ciche plany wstapienia do formazu i woja poszly w odstawke po testach psychologicznych do tego pierwszego ( a co jak mam byc odludkiem to chociaz bede sie czul wyraznie lepszy od innych, chociaz juz sie czuje). Zastanawiam sie czy w przyszlosci moze byc tak zle, ze palne se w lep, chociaz to do mnie nie pasuje. Najgorsze jest chyba to ze ja mam wrazenie ze sam sobie to wszystko zgotowalem, jakbym to siebie a nie dystymie obarczal winna, chociaz moze tak byc, sam nie wiem. Wogole wszystko wokol nie ma sensu, po co to jest? Czy czlowiek inteligentny moze byc na tym swiecie szczesliwy? Mialem kiedys kolege, ktory nawet czul podobnie i mial podobne przemyslenia. Dystymicy to jednostki, ludzie nieprzystosowani do zycia na swiecie gdzie najlepiej byc normalnym, zwyklym, a z wyjatkowoscia wiaza sie glownie problemy. Chociaz kazdy kij ma dwa konce, mam wrazenie ze ja jestem madrzejszy od innych, widze dalej niz oni, zauwazam czym jest zycie i jaki jest jego sens. Szkoda tylko, ze jak juz to wiem to nie moge sie tym faktem cieszyc.
Boje sie ze tak moze byc do konca, a ja pomimo ze przez ostatnie 7 lat mi to zwisalo bo czulem sie tak jakbym juz niezyl, to ostatnio cos sie we mnie zmienilo, moze to te 2 dni gdy poczulem sie jak dawniej, gdy tryskalem euforia i radoscia, czegos czego nie czulem juz dlugo. A to dalo mi nadzieje, ze ja rzeczywiscie jestem chory, ze choroby wymyslone przez psychiatrow sa realne, a nie sa to po prostu nazwy kryjace za soba nieszczesliwych ludzi, ktorzy z wlasnej winny i z wlasnego beznadziejnego radzenia sobie z zyciem zgotowali sobie taki los. Obecnie wiem, ze bardzo chcialbym odczuwac jak dawniej i po nowym roku zbiore sie do terapi.
Pozdrawiam wszystkich dystymikow. Wiedzcie, ze jest ktos kto was doskonale rozumie i porusza sie na tym samym dziwnym poziomie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 gru 2011, 13:58

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 gru 2011, 14:10
Muchacho21 NIgdy nie leczyłeś się specjalistycznie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Dystymia leczenie i przebieg Waszej chorob

Avatar użytkownika
przez Fazaman 01 sty 2012, 04:03
Witam. Ja też mam stwierdzoną dystymię jak również jestem uzależniony od alkoholu i dochodzę do siebie po nawrocie picia. Dwie paskudne rzeczy, które pojedynczo są już jak dynamit a w połączeniu to istna bomba atomowa niszcząca wszystko po drodze. Sylwester, nowy rok a ja jak idiota nawet nie potrafię się z tego cieszyć. Czytam te wszystkie komentarze o dystymi i widzę siebie w lustrze. To ja i moje życie.Te wszystkie objawy to ja przerabiam w dzień w dzień. 1.Kłopoty ze snem-w dzień bym spał a w nocy żył lub pół nocy nie mogę spać aby zasnąć nad ranem i wstać o 13-00 aby 17-00 być zmęczonym.
2.Wieczne zmęczenie- Nie ważne ile śpię to nic nie daje.
3.Deficyt uwagi-Wiecznie roztargniony, rozkojarzony,z nikim nie potrafiącym się dogadać.
4.Trudności decyzyjne-Za nim coś zadecyduję to miną wieki a i tak jest zawsze już za późno,pozwalanie o decydowaniu za mnie innym a niech oni się martwią nie ja
5.Niska samoocena,poczucie beznadziejności,brak akceptacji siebie - mam to już od dziecka.
6.Ograniczenie zainteresowań- To co dawniej mnie cieszyło przestało być przyjemne
7.Wiecznie się nudzę a jak zacznę coś ciekawego robić to po 5 minutach zaczyna też mnie to nudzić. Przez to nie mogę czytać książek,oglądać telewizji,pracować,pisać,słuchać muzyki.
8.Lęk-A temu kolesiowi to mogę rękę podać. Jesteśmy jak najwierniejsi przyjaciele nigdy się nie rozstajemy.
9.Brak uśmiechu- Nie potrafię być szczęśliwy.
Zastanawia mnie w tym wszystkim jedno co było u mnie pierwsze dystymia czy alkoholizm ? Czy dystymię zapijałem alkoholem ? Czy alkohol spowodował dystymię ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
31 gru 2011, 23:01
Lokalizacja
Lubuskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do