depresja a praca

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

depresja a praca

przez Alexandra 26 maja 2010, 23:00
Nie potrafię, nie umiem i nie mogę pracować. Po prostu, nie potrafię odnaleźć się w dorosłym życiu i pracy. Po studiach zaczęłam szukać pracy i nie było łatwo: kryzys, setki rozmów kwalifikacyjnych, "odezwiemy sie do pani" i nie mogłam niczego znaleźć. W końcu załapałam się na beznadziejny staż, co zdołowało mnie kompletnie- nic niezwiązanego ze studiami, męczące, nudne. Po 3 mcach dostałam ofertę z innej firmy, bardziej związanej ze studiami i zaczęłam tam pracować, za dobre pieniądze, jednak żyłam w ciągłym stresie, bo ciężko było mi się nauczyć pewnych rzeczy, ktore związane z moim zawodem nie były... zaczęło się podkreślanie, że jestem słaba, najsłabsza z zespołu, że nie uczę się zbyt szybko, co powodowało frustrację u mnie... duzo sie uczyłam w domu, a i tak ciągle było mało.
Podziękowano mi, mówiąc , że nie nadaje się do tej pracy, gdyż nie umiem radzić sobie ze stresem. To był dla mnie cios... płakałam z tydzień. Teraz mam kolejna pracę, ale problem polega na tym, że nie mam siły pracować.

Ciągle towarzyszy mi napięcie i zdenerwowanie, jestem płaczliwa, zjada mnie stres i nie potrafię się nad niczym skupić. Pracuję jak najbardziej w zawodzie teraz, a ciągle jestem zmęczona, smutna, niezadowolona. Nic mnie nie cieszy, czuję się jak robot, czuję,jakby wszelkie pozytywne uczucia gdzieś wyparowały. Ciągle płacze i byle co potrafi mnie tak zdenerwować, ze cała się trzęsę.
Kierownik jest dokuczliwy dla wszystkich pracownikow, ale mam wrażenie, że mnie zwolni niedługo.

I najgorsze jest to, że nikt mnie nie rozumie. Każdy mówi "wszyscy pracują, każdy tak ma, że jest zmęczony", co mnie dobija jeszcze bardziej. Po prostu dorosłe życie mnie przerasta, nie potrafię temu podołać. Nic nie umiem pogodzić, z przemęczenia o wszytskim zapominam, nic nie potrafię zorganizować, nawet zrobienia zakupow. Koszmar.

I najgorsza ta myśl, że już nigdy nie będę szczęśliwa...że czekaja mnie lata pracy, bez żadnego sensu i radości, z takim napięciem i stresem jak teraz.
Dla mnie koniec studiów to jakby koniec życia- tak to odczuwam.

pocieszcie
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Mandragorka 27 maja 2010, 23:14
Hej Alexandra ,

W niektórych zdaniach które napisałas odnajduje siebie, a własciwie zagubienie własnej osoby.Czasem jest lepiej czasem gorzej a ogólnie to do du*py jest za przeproszeniem.Ja jakies półtora roku temu postanowiłam przerwać studia kończąc na licencjacie. Chciałam znalesć jakąs pracę i pózniej powrócić na łono uczelniane.Hmm nie będę narzekać jaką to kiepską pracę mam bo nie jest źle,ale czasem nie mam siły, jestem strasznie rozkojarzona podobnie jak ty zapominam o różnych rzeczach, trudno mi przyswoić wiedzę i jestem na siebie wsciekła za to :? czasami odczuwam w głowie niesamowitą pustkę hmm czyżbym została pozbawiona moich ostatnich szarych komórek ;) akurat dzisiaj mam dobry humor ...czasem się zdarza.aaa na luki w pamięci polecam lecytynę trochę pomaga ale trzeba jakis czas pobrać żeby zaobserwować poprawę. Wracając do pracy, hm czasami a własciwie zawsze jak jestem z moją panią kierownik na zmianie to ogarnia mnie jeszcze większa niemoc, tak własnie stres na mnie działa.Często też słyszę od niej słowa - co pani taka rozkojarzona, niech się pani pozbiera bo tak dłużej być nie może . Heh ja się tu staram żeby nie było po mnie widać oznaków mej depresjon a tu jeszcze takie słowa :cry: Mam wrażenie że najchętniej to by mnie zwolniła.Pracuje tam od półtora roku nie wiem czemu tak długo w sumie miała być to praca przejsciowa. Jak mam cię pocieszyć koleżanko w niedoli chyba tym samym sposobem, który chce wprowadzić w swoje życie chociaż zżera mnie strach, nie chce mi się spotykać z ludzmi a najchętniej to bym się w domu zaszyła bo każde wyjscie nawet do sklepu powoduje u mnie lęk i panikę :oops: Otóż wracam Wracam na studia :mrgreen: nie wiem jak to zrobie skąd będę czerpać energię, ale pójdę za cholerę nie odpuszczę bo już dosyć mam stagnacji i leżenia w łóżku co jest moją atrakcją od bardzo długiego czasu. Tobie też radze, masz pracę to spróbuj isć na studia zaoczne jak masz możliwosć na jakis inny kierunek, który spowoduje że wróci Ci energia.Jesli nie potrafisz żyć bez nauki atmosfery uczelnianej to kto Cię broni. Ja jestem zdania że człowiek powinien się kształcić puki może, do czasu swojej ciekawosci swiata. HMM mam tylko nadzieje że jak jutro wstanę z łóżka to dalej będę mieć takie nastawienie bo pewnie sama wiesz że z nami depresantami jest różnie. TRZYMAM KCIUKI I ŻYCZĘ POWODZENIA :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
13 lis 2006, 23:32
Lokalizacja
Gdańsk

Re: depresja a praca

przez fobia 27 maja 2010, 23:15
Alexandra, byłaś u psychiatry czy psychologa? Jeśli nie to wybierz się tam prędko , depresją sama się nie uleczy :( ja też zaczynałam kiedyś pracę z nerwicą lękową i depresją - było ciężko ,więc wiem przez co przechodzisz. Trzymaj się ciepło.
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depresja a praca

przez k_o82 27 maja 2010, 23:27
właśnie... a ja zaczynam od jutra pracę na słuchawce sprzedając klientowi powierzchnie reklamową :why:
k_o82
Offline

Re: depresja a praca

przez Alexandra 28 maja 2010, 10:19
Nie wstałam dzisiaj do pracy. Zaspałam, nie słyszałam budzika. Jak zobaczyłam godzinę, to zaczęłam wyć jak głupia. Nie pamiętam kiedy wyłączyłam budzik. Zadzwonilam do pracodawcy, reakcji się domyślacie :? boje sie , że stracę kolejna prace.

Idę do psychiatry.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: depresja a praca

przez k_o82 28 maja 2010, 11:07
Alexandra napisał(a):Nie wstałam dzisiaj do pracy. Zaspałam, nie słyszałam budzika. Jak zobaczyłam godzinę, to zaczęłam wyć jak głupia. Nie pamiętam kiedy wyłączyłam budzik. Zadzwonilam do pracodawcy, reakcji się domyślacie :? boje sie , że stracę kolejna prace.

Idę do psychiatry.


to zrobiłaś to samo co ja dzisiaj... ale sam wyłączyłem budzik i nie dzwoniłem do pracodawcy ...
Ja nie idę do psychiatry ...
k_o82
Offline

Re: depresja a praca

przez Alexandra 28 maja 2010, 11:23
A najgorsze są te oczekiwania wokól....... ja jakos nie radze sobie z pracą, z dorosłym życiem, ale wszedzie, w tym od rodziny słysze, że przecież mam juz 26 lat, każdy pracuje, każdy musi pokazać się od jak najlepszej strony w pracy, praca to podstawa egzystencji. jak to slysze, rzygac, za przeproszeniem, mi sie chce....
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: depresja a praca

przez k_o82 28 maja 2010, 14:58
też to znam bardzo dobrze i słyszałem nie raz...
k_o82
Offline

Re: depresja a praca

Avatar użytkownika
przez Oxt 01 cze 2010, 02:26
Ola, muszę zacząć od tego że masz bardzo ładne imię, moje ulubione :)
Wracając do tematu, zastanawiam się, czy jak w głębi serca przeanalizujesz sobie swoją sytuację, czy jest coś co jest powodem tego jak się czujesz. Czy jest coś co w twoim przekonaniu pomogło by Ci, dało by ci motywację i nadało sens życiu?
Avatar użytkownika
Oxt
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 14:43
Lokalizacja
Kraków

Re: depresja a praca

Avatar użytkownika
przez soulfly89 01 cze 2010, 03:11
czytam ten temat i trochę się boję, że ze mną będzie po studiach podobnie. pracowałam już w kilku miejscach dorywczo, ale nie zawsze dobrze sobie radziłam. no i w przyszłości chyba po prostu wybiorę sobie mało stresującą pracę. mam gdzieś cały ten wyścig szczurów, może założę własną firmę i będę robić to co lubię?

jak tak czytam to co piszecie to zastanawiam się czy warto tak na siłę się zmuszać do pracy typu sprzedaż przez telefon... chyba nie warto. no, chyba, że nie ma innego wyboru. ale podobno nie ma sytuacji bez wyjścia, są tylko trudniejsze rozwiązania. wierzycie w to?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do