Combo niefortunnych zdarzeń.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Combo niefortunnych zdarzeń.

przez Czlowieczek 26 maja 2010, 20:00
Jestem tylko malutkim człowieczkiem w tym ogromnym wszechświecie i moje problemy pod takim ogromem wszechogarniającego mnie świata wydają się niczym, po prostu krótkotrwałą błahostką, szkoda tylko, że ja sam nie potrafię tego zaakceptować. Bardzo chętnie poznałbym sposób na to, żeby swoje własne problemy traktować jak problemy innych ludzi, tzn. obojętnie. Nie umiem sobie uświadomić tego, że inni ludzie mają większe problemy, że wiele osób zginęło na marne w strasznych męczarniach, albo, że co poniektórzy stracili wszystko co mieli, bądź, że niektórzy nie mają nawet co jeść i umierają z głodu! Dlaczego moje problemy to mój bagaż, którego nie umiem się pozbyć? I to nie w sensie, że pozbyć, czyli rozwiązać je jakoś, tylko po prostu odrzucić je od siebie i powiedzieć sobie niczym nihilista "Mnie to nie obchodzi!". To jest dla mnie bardzo niezrozumiałe, że dla mnie wielki problem dla kogoś innego jest niczym. Dla Ciebie np. jestem osobą totalnie obojętną, ponieważ mnie nie znasz, nie wiesz jak wyglądam, co robię i jaki jest mój charakter.

Przejdę do rzeczy, przechodzę obecnie chyba jakiegoś rodzaju krótkotrwałą depresję, ogrom myśli samobójczych i odczucie bezsensu istnienia nasilają się ostatnio mocniej niż zwykle. Mówiąc "krótkotrwałą depresję" nie mam na myśli pięciominutową, tylko kilkunastodniową, bądź kilkudziesięciodniową. Poprzedni tydzień był dla mnie ogromnym ciosem, ponieważ :

a) Umarł mój 26 letni brat, jego śmierć nie była zaskoczeniem, ponieważ od kilku miesięcy leżał sparaliżowany i wyniszczony rakiem w domu bez żadnej deski ratunku. Tylko niech nikt nie pomyśli sobie, że jeżeli śmierć nie była zaskoczeniem, to że nie bolała! Najtragiczniejsze wydarzenie w moim życiu. Nie potrafię tego opisać słowami, więc ograniczę się tylko do tego.

b) Nie zdałem prawa jazdy

c) Zgubiłem portfel, w którym znajdował się mój dowód osobisty, przez co nie mogę umówić się na kolejny egzamin na prawo jazdy, tylko muszę czekać aż dostanę nowy dowód (1 miesiąc) i aż dojdzie do egzaminu (+1 miesiąc) co razem daje 2 miesiące.

Wiem, że to jest beznadziejne, i te problemy dla Ciebie wydają się niczym! Jednak niestety tam na Ziemi jest ktoś taki jak ja, którego te problemy dotyczą i niszczą.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 maja 2010, 19:46

Combo-breaker

przez NatNat 26 maja 2010, 21:49
Witaj

Masz rację Twoje problemy nie są moimi problemami i nie wiem co odczuwasz, bo Twój ból jest na pewno inny niż mój. Dlatego nie będe próbowała Cię nawet pocieszać, bo nie wiedziałabym gdzie dotknąć byś poczuł ulgę na duszy.

Teraz użyję prozaicznego hasła, które powtarza się w niemal co drugim temacie na tym forum, byś udał się do specjalisty. Wiesz dlaczego? Bo przeczytałam wypunktowane przez Ciebie wydarzenia, które powodowały u Ciebie jeszcze większy marazm. Śmierć Twojego brata to prawdziwa tragedia dla Ciebie i współczuję mimo, że go nie znałam, ale nie zdanie prawa jazdy i zgubienie dowodu osobistego może wydawać się błahym problemem. Może. Może dla przeciętego człowieka, ale dla Ciebie dokłada się to do codziennego bólu życia... wyobrażasz sobie co może być następne? Najdrobniejsza przeszkoda w Twoim życiu stanie się wręcz nie do pokonania. Jeśli Twój stan nadal będzie się pogarszał nie zauważysz nawet chwili kiedy pogrążysz się do reszty w całym tym bezsensie.
Forumowicze mogą Ci jedynie współczuć, podzielać Twój ból (bo naprawdę są tu osoby o niesamowitej empatii - niestety ja do nich nie należę) więc na pewno to, ze tu napisałeś będzie dla Ciebie czymś dobrym, odświeżającym, ale uważam że prawdziwą pomoc może Ci przynieść jedynie wizyta u specjalisty. Może przepisze Ci jakieś leki, które pomogą ustabilizować Twój nastrój - a zważ, że piszę to osoba która jest przeciwniczką leków. Złamałam się gdy psychiatra zapytała czy chcę być zdrowa, jeśli tak to powinnam zażywać leki, więc słucham lekarza. Może Tobie również pomogą?

Albo po prostu znajdziesz iskierkę, która rozświetli Ci życie i uznasz, że jednak świat jest piękny.

Nie radzę podążać ścieżkami nihilistów, mogą być zgubne.
NatNat
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do