czy jest ktos tu moze kto ma dzieci w domu

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

czy jest ktos tu moze kto ma dzieci w domu

Avatar użytkownika
przez czarna megi 16 maja 2010, 18:13
ja juz pisalam na forum. wiecie mam 28l, mam czworke dzieci, wspanialych, pierwszego syna z pierwszego malzenstwa, a trojka z drugiego. w drugim malzenstwie bylam 7lat, mieszkalismy w domu jednorodzinnym, mialam synow dwoch i urodzily mi sie dwie coreczki. bylo nam biednie ale bylismy szczesliwi. meza mialam starszego duzo od siebie. ja zajmowalam sie domem dziecmi a maz praca. bardzo kochajaca sie rodzina, dopoki maz niezapil, dowiedzialam sie wtedy ze jest alkoholikiem i wtedy wszystko runelo, ja mam 2 grupe inwalidzka i z tego tytulu mialam i mam rete, wiec taki maly dochod, pomogala mi opieka spoleczna. najstarszy syn zachorowala na padaczke, a ta trojka astme ciezka, bylam sama, bo maz pil, sama staralam sie o chleb, by je ubrac nakarmic i zajac sie nimi, ale maz coraz gorzej sie zachowywal, wychodzil z domu kiedy chcial przychodzil w ciezkich stanach kiedy chcial,. wziol sie za siebie na jakis czas. poszedl na terapie i przestal pic na rok, ale to juz nie bylo to. i tak po tym roku zapil, ale to juz spal na dno, wtedy zaczol sie dramat, zaczol mnie bic, gwalcic, na oczach moich dzieci, wynosil z domu wszystko okradal mnie z ostatniej zlotowki, mial gdzies dzieci, dzieci byly przezrazone, zaplakane, ja wolalam o pomoc do kuratorium, opieki, ale nic to jemu pomagali nie mi i dziecia, trawalo to miesiac jak maz mnie skatowal do nieprzytomnosci, moje dzieci wezwaly policje i pogotowie, zabrali go. ale co z tego jak to jego dom i z rana mnie z dziecmi zabrali do domu samotnych matek, bez niczego caly moj dorobek zostal tam gdzie maz wszystko przepil. poniewaz ja niemoglam chodzic a twarzy mojej nie bylom widac bo byla taka sina, nie mialam nikogo do pomocy, zadnej rodziny, nikogo, to poprosilam sad o pomoc, i sad na moja prozbe umiescil mi moje dzieci w domu dziecka na czas mojego leczenia. wyladowaly daleko bo tu miejca nie bylo, a ja tak je kocham one mnie tez. i po tym pobiciu ja juz przeszlasm 11 operacji, stan mojego zdrowia wcale sie niepoprawia, wrecz przeciwnie ciagle cos nowego sie psuje. jezdze do dzieci one do mnie przyjezdzaja jak tylko ja jestem na silach. ale jest mi tak ciezko ze one nie sa ze mna, ze ja niejestem w stanie sama sie nimi zajac. owszem wyszlam za maz teraz. ten obecny maz zna cala sytuacje pracuje, pomaga mi zajmuje sie mna i dziecmi, ale nie jestesmy wstanie je zabrac na stale. jest mi naprawde ciezko, moze jest ktos tu na forum kto ma podobne przezycia i moglby ze mna porozmawiac.. moze powie jmi jak ta osoba sobie radzi w takiej sytuacji, ja mam takie zalamania ze nie raz chcialam odebrac sobie zycie, mam depresje ale mam odstawione leki poniewaz mam tam guza na nerce i niewolno mi barc psychotropow jak nerka jest chora. j potrzebuje rozmowy bo niemam tak nikogo z kim moglabym porozmawiac i by ktos mnie zrozumial. napiszcie do mnie prosze to moje gg 6608291
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
07 mar 2010, 13:42
Lokalizacja
lodzkie,Lodz,Rzgowska

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do