To moze i ja

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

To moze i ja

przez SamO 12 maja 2010, 00:13
Troche czytalem sobie to forum i postanowilem, ze moze i ja cos od siebie skrobne. Zastanawiam sie od czego by tu zaczac, i czy w ogole jest sens pisania czegokolwiek. Ale sprobuje..

Nie udalo mi sie zycie. Mimo, ze mam dopiero 21 lat, psychicznie czuje sie na jakies 120. Od kilku dlugich lat ''walcze'' z deprecha, znajduje u siebie tez wiele cech DDA. Prawie nic mnie nie cieszy, nie potrafie sie smiac, bawic. Zdarza mi sie przegiac z alkoholem, ostatnio chyba wpadlem tez w hazard. Ogolnie poszukuje silnych doznan; jak wiadomo niektore prowadza w miejsca do ktorych czlowiek nie powinien sie wybierac z wlasnej woli. Popelnilem w zyciu, jak chyba zreszta wiekszosc ludzi, troche bledow, czesci z nich nie zaluje. Chyba jestem idiota, bo nie potrafie sie na nich uczyc, wyciagam zle wnioski. Jestem zajebiscie samotny. Moje zycie sprowadza sie do wyjscia z kumplami na piwko i zalania paly. Nie ucze sie, nie mam dobrej pracy i zadnych perspektyw ani planow na zycie. Wieczorem nie chce mi sie klasc, a rano wstawac z lozka. Mam problemy z zasypianiem. Jestem wiecznie zmeczony, tak naprawde nie wiem czym. Nie mam z kim pogadac, a nawet gdybym mial to pewnie i tak bym nie umial, bo nie potrafie rozmawiac o swoich problemach. Zawsze myslalem ze ze wszystkim sobie moge poradzic, teraz zaczynam w to watpic. Tych rzeczy, ktore sprawiaja mi jeszcze przyjemnosc albo nie moge robic, albo robie je bardzo zadko. Wszystko wokol mnie irytuje; jestem troche jak tykajaca bomba: tylko czekam az ktos mnie wkurwi, da pretekst, zebym mogl mu nawrzucac albo dac w pysk. Nie lubie ludzi, staram sie od nich izolowac jak tylko moge. Mam kilku znajomych, rodzina mieszka w innym miescie, widuje ich zadko. Moje zycie to marna egzystencja, przepelniona czyms na pozor podobnym do smutku, i apatyczna beznadzieja. Chcialbym je odmienic, tylko nie wiem JAK.

Czasem czuje sie jak trup, tzn. nie czuje nic. Wokol tylko pustka. Mam nieustepliwa swiadomosc beznadziei i zycia wsrod idiotow, albo ludzi ktorzy mnie nigdy nie zrozumieja. Wydaje mi sie, ze moim glownym problemem jest wlasnie brak zrozumienia. Osoby, z ktorymi umiem sie dogadac moglbym policzyc na palcach jednej reki.

Tak to mniej wiecej wyglada. Nawet ''fajnie'' bylo to z siebie wyrzucic, chociaz wiem, ze to niczego nie zmieni. Pozdrawiam i dziekuje Wam za uwage.
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
11 maja 2010, 23:40

Re: To moze i ja

Avatar użytkownika
przez Pasman 12 maja 2010, 11:27
Witaj. Wiekszosc z tych problemow ktore opisales wiaze sie ze soba. Jezeli zastanawiasz sie jak sie za to zabrac to proponuje na poczatek calkowicie zrezygnuj z picia alkoholu gdyz jest to depresant. Powodzenia.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Re: To moze i ja

przez Shadowmere 12 maja 2010, 11:31
SamO, Napisales,że przejawiasz cechy depresji i dda.A ja zapytam czy jestes DDA?jak wygladalo Twoje życie przed chorobą,ewentualnie co sie moglo do niej przyczynic?
Shadowmere
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: To moze i ja

przez SamO 12 maja 2010, 19:44
No tak, jestem ale chyba nie takim 100%. Zycie jak zycie, szalu nie ma ale czasem powtarzam sobie, ze moglo byc gorzej. Zawsze moze byc gorzej. Zdaje sobie sprawe ze sa ludzie, ktorzy maja nieporownywalnie wieksze problemy, ciezsze zycie zarowno za jak i pewnie przed soba. Nie lubie sie uzalac nad soba ale czasem chyba nic innego nie pozostaje.

Czy alkohol to depresant? Nie wiem, dla mnie raczej taki "usmierzacz", poza tym pozwala mi zasnac. Ale zeby nie bylo nie pije codziennie. Co kilka dni, 1-2x w tygodniu.

Dzisiaj bylem u babci, zadko ja widuje. Przysluchiwalem sie opowiesci o tym jak to bylo w czasie wojny, jak Ona ten czas przezyla, wiem ze bylo naprawde ciezko.. Ogolnie interesuje mnie ten temat, lubie sluchac, zwlaszcza ze dziadkowie rzeczywiscie mieli ciekawe zycie; przezyli rzeczy, o ktorych nam sie nawet nie snilo (bo wyobrazcie sobie chociazby bomby, spadajace na sasiednie domy, lapanki niemcow, rozstrzeliwanie bezbronnych bogu ducha winnych ludzi). Pomimo tego, babcia ma tez dobre wspomnienia, i to w pewnym sensie napawa mnie lekkim optymizmem. Choc niewatpliwie wiecej jest tych zlych; c'est la vie: widocznie tak to juz jest.
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
11 maja 2010, 23:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: BratKat i 22 gości

Przeskocz do