Nie chce zyc

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie chce zyc

przez niewiadoma1984 10 maja 2010, 16:45
Pisze bo chyba musze powidziec komus prawde.Nie chce nikogo zniecheciz na wejsciu do swojej osoby albo zebys ktos sobie pomyslal ,ze zartuje poprstu potrzebuje sie wygadac komus kto mnie nie zna:( Od kilku dobrych miesiecy jak nie dluzejmam napady mysli samobojczych.Naprawde juz sobie z tym nie radze:( Potrafie rano wstac i plakac teraz mi sie to tym barziej nasililo bo jade w autobusie i potrafie zaczac plakac:( Nie obchodzi mnie ,ze lidzie patrza.Zawsze bardzo dbalam od sibie a ostatnio nawet wlosy muje raz na tydzien:( Nie zalezy mi na niczym myskle tylko otym jak pozegnac znajomych zeby sie nic nie domyslili i jaki wybrac sposoc zeby odejsc ale zeby odejsc naprawde.......Bardzo mi ciezko tak bardzo pragtne smierci ,ze nawet nikt sobie pojecia nie zdaje z tego.Prawie codziennie boli mnie glowa slysze bicie swojego serca brakuje mi tchu ciagle spi wracam z pracy i spie nawet pies mnie nie interesuje nie wychodze zn im na spacery tylko rodzice:( Ni potrafie zrozumiec dlaczego odchodza ludzie ktorym zalezy na zyciu a ja.......nie chce tego zycia chce byc pochowana:(Tylko tyle chce umrzec:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 maja 2010, 16:39

Re: Nie chce zyc

przez NatNat 10 maja 2010, 17:27
Nie ma w Twoim życiu żadnej iskierki nadziei? Jeśli jest to trzymaj się jej.
Masz choć przebłyski takich chwil, że gdyby coś się wydarzyło w Twoim życiu to miałabyś o co walczyć i znów poczułabyś sens istnienia? Spróbuj może uda Ci się to wydarzenie wywołać?
Skoro piszesz o swojej rezygnacji na tym forum to chyba znaczy, że coś Cię jeszcze trzyma przy nadziei? W końcu nadzieja umiera ostania.

Wiesz ja nie będę potrafiła Ci pomóc i jestem kiepska w dawaniu rad (zmagam się z tym samym co Ty), bo sama tu jestem w poszukiwaniu pomocy dla siebie... a lizanie nawzajem swoich ran bardziej by nam zaszkodziło niż pomogło ... dlatego powtórzę to co mi się zaleca - udaj się do specjalisty.

I poczekaj na komentarze osób, które potrafią zrozumieć drugą osobę lepiej ode mnie, bo jak się okazuję zawsze znajdzie się jakaś życzliwa osoba, która będzie próbowała pomóc.
NatNat
Offline

Re: Nie chce zyc

przez DEPRES 10 maja 2010, 23:21
Kryzys, dzieki ktoremu pozniej naprawde warto zyc.15 LAT KRYZYSU :papa:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie chce zyc

przez niewiadoma1984 11 maja 2010, 15:31
NatNat napisał(a):Nie ma w Twoim życiu żadnej iskierki nadziei? Jeśli jest to trzymaj się jej.
Masz choć przebłyski takich chwil, że gdyby coś się wydarzyło w Twoim życiu to miałabyś o co walczyć i znów poczułabyś sens istnienia? Spróbuj może uda Ci się to wydarzenie wywołać?
Skoro piszesz o swojej rezygnacji na tym forum to chyba znaczy, że coś Cię jeszcze trzyma przy nadziei? W końcu nadzieja umiera ostania.

Wiesz ja nie będę potrafiła Ci pomóc i jestem kiepska w dawaniu rad (zmagam się z tym samym co Ty), bo sama tu jestem w poszukiwaniu pomocy dla siebie... a lizanie nawzajem swoich ran bardziej by nam zaszkodziło niż pomogło ... dlatego powtórzę to co mi się zaleca - udaj się do specjalisty.

I poczekaj na komentarze osób, które potrafią zrozumieć drugą osobę lepiej ode mnie, bo jak się okazuję zawsze znajdzie się jakaś życzliwa osoba, która będzie próbowała pomóc.




Dziekuje ,ze napisalas wiesz...jest sa taki iskierki np. dzis mam dobry dzien czuje sie dobrze ale sa takie dni niestety coraz czesciej coraz bardziej intensywnie kiedy sie budze i nie chce zyc i nie potrafie sobie w tym danym dniu z tym poradzic:( ZBoje sie tych dni boje sie ,ze kiedys nie wytrzymam..............
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 maja 2010, 16:39

Re: Nie chce zyc

Avatar użytkownika
przez Lubomir 11 maja 2010, 15:48
Może nie powinienem ale wydaje mi się, że każdy kto się pyta w tym temacie czy warto żyć jednak poszukuje jakiegoś celu w życiu, jakiejś porady? W przeciwnym wypadku ktoś kto nie chce żyć po prostu bez pytania to życie sobie odbiera czy to z powodu bardzo silnej depresji czy innych traumatycznych przeżyć. Na wiosce u mojej babci znane są przypadki kilku osób, które kiedyś odebrały sobie życie - jeden się powiesił -przykładny mąż i ojciec dwóch dorastających córek, inny chłopak również bardzo fajny kolega i osoba. Podobno się zastrzelił z broni myśliwskiej w łazience? Nie wiadomo czy to był wypadek czy nie? Niby nie miał problemów. Jednak wiecie co ja tez potrafię być na co dzień bardzo uśmiechnięty i towarzyski ale i miewałem kiedyś chwile głębokiego zwątpienia. Tego nie raz tak naprawdę nie widać po kimś z zewnątrz. Wiem jednak, że ten najbardziej ponury okres życia jest już za mną.
Dziekuje ,ze napisalas wiesz...jest sa taki iskierki np. dzis mam dobry dzien czuje sie dobrze ale sa takie dni niestety coraz czesciej coraz bardziej intensywnie kiedy sie budze i nie chce zyc i nie potrafie sobie w tym danym dniu z tym poradzic:( ZBoje sie tych dni boje sie ,ze kiedys nie wytrzymam............

Skoro tak to radzę udać się szybko do psychiatry po jakieś leki antydepresyjne i być może na psychoterapię. Ja np raz na długi czas miewam takie dni ogromnego doła ale nauczyłem się sobie z tym radzić. Wiem, że za swoją przyczyną lub otoczenia zdarza się coś, że mój nastrój odwraca się na pozytyw o 180 stopni. Jeśli widzę przyczynę,która powoduje u mnie te stany to staram się ją usunąć, czyli zmienić coś w życiu. Czasem są osoby , które takie doły źle znoszą i trudno jest im się samemu z tego wyciągnąć wtedy mimo że jestem tego przeciwnikiem zalecam tabletki od psychiatry.
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Re: Nie chce zyc

przez Santos 11 maja 2010, 19:59
Mam 18 lat i na co dzień jestem raczej osobą zwyczajną, patrząc na mnie chyba nikt nie pomyślałby, że coś się może tam dziać.

Coraz częściej mam tak, że mały problem (dajmy na to błąd na jeździe, np. instruktor się pyta kto ma pierwszeństwo - ja na to, że nie wiem, i od razu wysłuchuję - niby nic, a jednak pierwsza moja myśl - chcę się zabić) wywołuje u mnie tak niesamowite nasilenie się myśli samobójczych i tak mocną niechęć do życia, że np. w tym momencie, gdy czuję się dobrze aż boję się, że popełnię samobójstwo. Najgorsze jest to, że ten małe głupiutkie problemiki, z którymi większość ludzi dała by sobie spokój po minucie wywołują u mnie kilkugodzinny stan, który uniemożliwia mi funkcjonowanie. Wiem, że jestem słaby psychicznie, i każde małe i głupie słowo wypowiedziane w moim kierunku może być powodem mojej śmierci.

Do psychologa nie pójdę, ponieważ :
a) wstydzę się
b) nie umiałbym takowego załatwić
c) nie poprosiłbym nikogo o pomoc w załatwieniu mi
d) nie umiem odkryć swoich prawdziwych uczuć rodzinie, bliskim

Również jestem kaleką społecznym, wszystko odwala za mnie matka, ponieważ ja sam nie umiem i nie odważyłbym się. Na kurs prawa jazdy musiała zapisać mnie matka, po dowód osobisty musiała iść matka, robić zdjęcie do dowodu - matka (ZE MNA RZECZ JASNA). Wczoraj chcialem zamowic pizze - oczywiscie wiadomo kto za mnie to zrobil. Tak sie zyc nie da ludzie, chcialbym uciec z tego pieprzonego ciała, nikt mnie nie pytał o zgodę czy chcę żyć. Urodzilem sie, stwierdzam wszem i wobec - NIE PODOBA MI SIE CHCE JUZ WYJSC! Jednak nie moge... ehh
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 maja 2010, 19:21

Re: Nie chce zyc

Avatar użytkownika
przez Lubomir 11 maja 2010, 20:14
Również jestem kaleką społecznym, wszystko odwala za mnie matka, ponieważ ja sam nie umiem i nie odważyłbym się. Na kurs prawa jazdy musiała zapisać mnie matka, po dowód osobisty musiała iść matka, robić zdjęcie do dowodu - matka (ZE MNA RZECZ JASNA). Wczoraj chcialem zamowic pizze - oczywiscie wiadomo kto za mnie to zrobil. Tak sie zyc nie da ludzie

Mimo wszystko sam widzisz, że tak się nie da. Cierpisz być może na jakąś fobię społeczną. Udaj się jednak do psychologa, czy tez psychoterapeuty. Bezpłatna i niewymagająca skierowania wizyta u psychiatry też nie zaszkodzi. Jeśli się boisz samemu to poproś np kogoś zaufanego by poszedł z tobą (niekonieczne kogoś z rodziny). Inaczej nie ruszysz z miejsca bez zrobienia jakiegoś pierwszego kroku. NIc się nie bój, nie wstydź się, psychiatra też lekarz. Pscyhoterapia też by była pomocna ale wiem, ze na tą na NFZ trochę się czeka. Życzę powodzenia. Wierzę, że jako młoda osoba dasz radę.
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Re: Nie chce zyc

przez Shadowmere 11 maja 2010, 20:26
niewiadoma1984, hej.mam tak samo jak Ty.Obecnie jestem na etapie godzenia sie ze śmiercią,z tym,że może już nie byc dla mnie ratunku.Wybrałam już sposób.Teraz czekam na dogodny moment..i chcialabym to zrobic jak najmniej boleśnie dla mojego chlopaka,żeby nie natknął sie na moje zwłoki.bardzo go kocham.
Shadowmere
Offline

Re: Nie chce zyc

Avatar użytkownika
przez Lubomir 11 maja 2010, 20:37
Teraz czekam na dogodny moment..i chcialabym to zrobic jak najmniej boleśnie dla mojego chlopaka,żeby nie natknął sie na moje zwłoki.bardzo go kocham.

Co ty opowiadasz? :shock: No coś ty, nie rób tego. Twój chłopak kompletnie by się załamał. NIe znam dokładnie historii twojego życia ale z tego co czytałem wiem, że nie miałaś różowo. Mimo wszystko, warto żyć, uwierz mi. Zgłoś się do psychiatry i opowiedz mu o tym. Pogadaj też szczerze z chłopakiem. Mniemam, ze jest on dla ciebie zaufaną osobą.
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Re: Nie chce zyc

Avatar użytkownika
przez Conrado31 11 maja 2010, 20:41
Mi tez się cholernie nie chce żyć. Może grupowe samobójstwo?

Wstyd, nieśmiałość, brak pewności siebie można pokonać. Nawet odrobina szaleństwa w sobie pomaga czasem. Są ludzie śmiertelnie chorzy, którzy walczą o każdy dzień. Są ludzie zdeformowani, z poważnymi niedającymi się niczym zamaskować defektami, mocno poparzeni itp. którzy żyją w miarę normalnie i nie okazują wstydu. Takie podejście się czasem bardzo opłaca. Wiem, że łatwo sobie o tym pisać, ale czasem trzeba zwyczajnie walczyć. Znaleźć coś, kogoś, kto będzie motywował. Nie myśleć o przyszłości. nie przejmować się tym, jak ktoś nas odbiera. Czasem trzeba ostro wsiąść się za siebie i potraktować życie jako przeciwnika.
A psychiatrę, czy psychologa czasem warto odwiedzić. Może pomóc w tych staraniach :)
Ostatnio edytowano 11 maja 2010, 20:50 przez Conrado31, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
202
Dołączył(a)
30 kwi 2010, 01:30

Re: Nie chce zyc

przez NatNat 11 maja 2010, 20:42
Wiecie co jest przerażające? Ze wszyscy mamy tak podobne problemy, że chyba nie nadajemy się na osoby, które powinny się nawzajem pocieszać, bo jak osoba, które chce popełnić samobójstwo ma odciągnąć od tego osobę, która niczym nie różni się od nas w swoich zamiarach?
Sami dla siebie chcemy tego co w przypadku innej osoby wydaje nam się złym rozwiązaniem. Mówimy innym by walczyli a sami nie potrafimy? Niech mi ktoś wyjaśni dlaczego ludzi dotykają takie stany i takie myśli? - nie chodzi mi o psychikę, ale czemu ślepy los uderza z takim impetem w ludzi?
Kiedy za dziecka oglądałam "Buntownika z wyboru" wręcz gardziłam głównym bohaterem, a teraz jest mi wstyd za tamte myśli, bo sama poznałam czym jest owa beznadziejność życia. Ale czy mi się należało i czy Wam się należy taki ciężki los? Uważam, że absolutnie NIE!

niewiadoma1984

Santos

Shadowmere


NIE MYŚLCIE O ŚMIERCI ... pisze to osoba, która ma "listę organizacyjną" własnego pogrzebu

Conrado dobrze mówi!
Ostatnio edytowano 11 maja 2010, 20:44 przez NatNat, łącznie edytowano 1 raz
NatNat
Offline

Re: Nie chce zyc

przez Shadowmere 11 maja 2010, 20:43
Lubomir, ja jestem pod opieką psychiatry i psychologa.niestety nastąpił nawrót (cos bardzo złego stało mi sie w życiu) i taki stan rzeczy utrzymuje sie już sporo czasu.samo myslenie o s. sprawia mi ulgę, i proszę uwierz mi w moim wypadku jest to jedyne wyjście-na terapie przestalam reagowac,to samo tyczy sie lekow,jestem tak zalamana,że jakby oporna na cale "leczenie".naprawdę jest strasznie,szanse na wyrwanie się z tego w czym jestem obecnie są zerowe.pozdrawiam i dziękuje za zainteresowanie!!

[Dodane po edycji:]

Conrado31,
Są ludzie śmiertelnie chorzy, którzy walczą o każdy dzień. Są ludzie zdeformowani, z poważnymi niedającymi się niczym zamaskować defektami, mocno poparzeni itp. którzy żyją w miarę normalnie i nie okazują wstydu

A ja nie jestem poparzona ani zdeformowana,nie wyglądam na nieszczesliwą,naweet udzielam sie na forum.Czy jestem śmiertelnie chora-tego nie wiem,tego sie dowiem za kilka dni.
Prawdopodobnie jestem natomiast słaba..i smutna.I kolejny raz straciłam coś..cośś czego już pewnie w życiu nigdy nie dostane,bo gdy przyglądam sie swojemu życiorysowi dochodze do wniosku,że dobre rzeczy sa nie dla mnie.I tyle.
Shadowmere
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do