Czy to może w ogóle być depresja?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy to może w ogóle być depresja?

przez hopelessness 05 maja 2010, 02:03
Smutek. Towarzyszy mi odkąd pamiętam. Nie wiem dlaczego, nie umiem się cieszyć życiem. Głównie ze względu na zmęczenie i lęk przed jeszcze bardziej koszmarnym zmęczeniem.
Nic mnie tak naprawdę nie interesuje. Nie bardzo mam co ze sobą zrobić. Owszem - ja mogę przeczytać książkę, posłuchać muzyki, pójść do kina - czasem się zmuszam, czasem wmawiam sobie, że będzie fajnie. Nie jest. Bo mi tak naprawdę na tym nie zależy. Wcale mi nie zależy. Często zależy mi tylko na tym, żeby już wrócić do domu, schować się pod kołdrą i popłakać. Czasem nie mogę płakać i wtedy jest gorzej:(.

Kiedyś mi chyba jeszcze trochę zależało. Nie znałam wielu rzeczy w dzieciństwie. Myślałam, że może będzie fajnie. Nie jest. Życie nie sprawia mi radości ani satysfakcji.

Funkcjonuję w miarę dobrze jak na takie stany. Psychiatra powiedział mi kiedyś, że zaskakująco dobrze. Hmmm.... Mam znajomych, przyjaciół i wspaniałego chłopaka. On wie, jak ja się czuję. Nie wie jak mi pomóc. Ja też nie wiem. Nikt nie wie.

Mam dobrą sytuacją finansową. Nie przeżyłam nigdy śmierci ani odejścia nikogo bliskiego.

Korzystałam już z paru psychoterapii. Z obecnej jestem w miarę zadowolona, bo ona mnie przynajmniej nie dołuje, choć zaczynam czasem wątpić w jej skuteczność (już 8 miesiąc terapii indywidualnej). Wcześniej było zawsze tak samo. Magiczne słowo. Opór. W mojej wersji - ja po prostu nie miałam nic do przekazania. Jest we mnie pustka. Tylko lęki. Mówiłam o lękach, ale dowiedziałam się, żebym nie skupiała się na samych objawach.

Życie mnie przerasta! Przerażają mnie wymagania. Zmuszam się do studiowania, ale beznadziejnie się z tym czuję. Podejrzewam, że w pracy będzie jeszcze gorzej, więc już wolę nie przerywać studiów i zdobyć wykształcenie. Wiem, że nie jestem dobrą studentką, chociaż jakoś wiążę koniec z końcem. Brak we mnie pasji i nie mam ochoty nic robić.

A do pełnego życia trzeba wykazania inicjatywy. Dania czegoś z siebie. Ja nie mam nic... I nic nie mogę znaleźć.

Z kompletnej izolacji od otoczenia uratowało mnie chyba to, że szukam spokojnych ludzi i staram się być życzliwa. Mimo wszystko czegoś we mnie brakuje. Nie wiem, czy ja w ogóle potrafię kochać... Męczę się każdym dniem. Chcę żeby to się już skończyło. Od prawie 6 lat mam myśli samobójcze. Biorę paroksetynę. Testowałam już wiele leków. Mam ją odstawiać niedługo.

Czy to w ogóle może być depresja??? Podobno mam zaburzenie osobowości, ale mi żadne nie pasuje osobiście. Zastanawiam się nad tym. Może ja cierpię na depresję endogenną lekooporną i nic po prostu nie da się zrobić?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 maja 2010, 01:37

Re: Czy to może w ogóle być depresja?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 maja 2010, 09:22
hopelessness, z tego co piszesz to raczej trudno jest wylowic czy to moze byc typowa depresja, ale sa rozne jej odmiany, wiec najlepiej udac sie do lekarza psychiatry po diagnoze.
Z mojej strony spróbuj poszukac czegos co Ciebie bedzie cieszyc, np malowanie, pisanie, spiewanie, opowiadanie, sport, jakas dlubanka, glina itd cos, co bedzie Ci pozwalalo oderwac mysli od tego wszystkiego i dzieki czemu bedzie Ci choc troche lepiej w zyciu. :) Piszesz ze jestes zyczliwa, moze zmobiluzjesz sie do wolontariatu? :) Pracodawcy pozniej patrza z aprobata na takie doswiadczenie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Czy to może w ogóle być depresja?

przez Shadowmere 05 maja 2010, 09:23
hopelessness, na to pytanie może Ci odpowiedzieć tylko lekarz prowadzący..jak dla mnie to masz typowe objawy dystymii,ale to równie dobrze może być cokolwiek innego.Mam pytanie-dzieciństwo?wczesne i późne?piszesz,że nie przeżyłaś odejścia ani śmierci nikogo bliskiego..może trzeba poszukać bardziej wnikliwie?dokladniej?
Piszesz,że bierzesz paroksetynę..ale czy ona na pewno Ci pomaga?bo z tego co piszesz wynika ,że raczej nie..Czasami znalezienie wlasciwego leku to prawdziwa udręka,może to trwać latami,ale nie powinno.Próbowałaś silniejszych leków-anafranilu,amitryptyliny,efectinu?
Co do psychoterapii..tu jest niestety podobnie jak z lekiem-można poprostu nie trafić na odpowiedniego specjaliste.Zmartwię Cię,ale psychoterapia właśnie powinna boleć,frustrować,dołować.Tylko wtedy widać jak na dłoni co powoduje negatywne objawy.Lęk..Czego się boisz?
Jeśli jest tak,że masz endogenną lekooporną depresję,to rozwiązaniem mogą być elektrowstrząsy.Brzmi strasznie,ale podobno jest to bezpieczny i bezbolesny zabieg.Ja osobiście chcialabym zrezygnować z farmako i psychoterapii na rzecz elektrowstrząsów wlasnie,ale moj lekarz sie nie zgadza..
Smutek zazwyczaj ma swoje źródło.Pustka powstaje wtedy gdy usilnie bronimy się przed jakąś silną i zagrażającą emocją-gniewem,lękiem,rozpaczą.Przypomnij sobie.Czy ktos zrobil Ci kiedys krzywdę?czy jest coś czego nie możesz zapomnieć,nie możesz sobie darować?
Pora chyba wziąć się za porządne leczenie.Zaczęłabym od zmiany psychiatry,który futruje Cię kilka lat niedzialającym lekiem. :roll: Następnie pomyślałabym o leczeniu na jakimś specjalistycznym oddziale np f7 w krakowie-6 miesięcy,terapie od rana do wieczora,prawdziwe pranie mózgu i wyciąganie drzazg z przeszlosci po przez różne formy autoekspresji..W ostateczności zawsze możesz przyjechać na konsultacje do mojego psychiatry-on na pewno coś wymyśli :pirate: Uszy do góry,czekam na Twoją odpowiedź.
Shadowmere
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to może w ogóle być depresja?

przez hopelessness 09 maja 2010, 02:05
Dziękuję za odpowiedzi:).

Fajnie, że istnieją psychiatrzy, którzy zawsze wiedzą co zaproponować i dadzą jakąś nadzieję:).

Z powyższych leków brałam effectin. Bez jakichś szczególnych rezultatów.

Bywa, że w życiu czuję się lepiej, ale nie potrafię się niczym naprawdę zainteresować. Ożywia mnie obecność drugiego człowieka, ale umiem tylko raczej przyjmować niż dawać:(.

Czuję w sobie pustkę. Zmuszam się często do jakiejś aktywności, ale nie potrafię się naprawdę w nic zaangażować... Lubię działać w grupie, bo o ile we mnie samej w sobie nie ma entuzjazmu, o tyle mogę się zarazić nim od innych. Jestem w stanie robić coś konkretnego właściwie tylko wtedy, gdy widzę, że komuś (ale nie mnie) na tym zależy! Lubię ludzi dostępnych emocjonalnie. Potrafię pomóc komuś tylko w "konkretnych" problemach. Nie radzę sobie w kontakcie z osobami z problemami emocjonalnymi. Rozumiem ludzi, którzy mają problemy pod tym względem, ale wolę trzymać się od nich z daleka, bo z naszych relacji nie wynika nic dobrego.

Czuje się przez większość czasu jak małe, zagubione dziecko:(.

Zdecydowałabym się chętnie na jakieś konkretniejsze działania (odział dzienny w Krakowie chociażby), ale to mi bardzo "rozwali" życie. A może tego aż tak nie potrzebuję?:(. Czasem myślę sobie, że szkoda, że nie funkcjonuję gorzej w życiu, bo wtedy wiedziałabym chociaż co ze sobą zrobić:(.

Dlaczego terapia ma boleć? Ja wiem, co mnie drażni i powoduję moje lęki... Nie wiem co mnie smuci... Może ten jeden wielki "brak" w mojej osobowości... Chyba tak. Ciągle mam wrażenie, że pomogłoby mi, gdybym fizycznie przekształciła się w małe dziecko i ktoś by mnie adoptował. Taka sytuacja nie jest potrzebna mi na zawsze. Tylko na parę lat. Odrobiłabym zaległości i byłabym gotowa na dorosłe życie. Ale to niemożliwe.

Większość terapeutów mówi: "weź odpowiedzialność", "kreuj swoje życie". Wszystko fajnie tylko, że swojego rozwoju emocjonalnego jakoś już nie potrafię tak sobie "wykreować"!!!

Staram się iść do przodu, ale jestem tak bardzo zagubiona. Osiągam czasem jakieś postawione przez siebie cele, tylko co mi z tego? Wiadomo, że jeśli nie wiesz dokąd idziesz to... wszystko jedno, którą drogę wybierzesz i jak szybko pójdziesz:(.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 maja 2010, 01:37

Re: Czy to może w ogóle być depresja?

przez Shadowmere 09 maja 2010, 11:03
hopelessness, ja też tak mam z tą adopcją.A jakli masz kontakt z rodzicami,jak byls mala to co sie dzialo w domu?
Shadowmere
Offline

Re: Czy to może w ogóle być depresja?

przez hopelessness 09 maja 2010, 13:30
Och.. Nie pamiętam nic szczególnego poza tym, że dużo czasu spędzałam sama. Tylko jakie to teraz ma znaczenie? Zastanawiam się co robić...:(
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 maja 2010, 01:37

Re: Czy to może w ogóle być depresja?

przez Shadowmere 09 maja 2010, 13:45
To ma bardzo duże znaczenie.Trudno mi powiedziec co masz dalej robić,nie znam Twojej historii.Zawsze bylas taka smutna?Terapeuta nie mowi Ci skad sie bierze ten smutek?
Shadowmere
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do