piekiełko umysłu

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

piekiełko umysłu

przez ..!.. 30 kwi 2010, 15:40
To tak zaczne od początku, czyli od dzieciństwa, bardzo wczesnego dzieciństwa jak miałem 3-12 lat. W wieku około 3 lat całe osiedle zaczęło się schodzić do mojego domu, naprawdę mnóstwo osób, całe dnie spędzałem teoretycznie na dworzu tzn. 10-22, mieliśmy mnóstwo pomysłów sprzedaż kwiatów, wyścigi na rowerach, piłka nożna, ulepszanie drewnianego domka na drzewie, mnóstwo. Potem w wieku 7 lat poszedłem do podstawówki, było oki, jednak jak byłem tak około w 4 klasie kontakt z tymi z osiedla się urywał, wtedy już jakiś mi uraz pozostał widocznie. Jednak w klasie miałem dużo kolegów, więc widocznie tak za bardzo to na mnie nie wpłynęło wtedy ta urwana głęboka więź. Jednak jak teraz sobie przypominam wtedy już wypracował się mechanizm obronny dystansu do ludzi, nie przywiązywania się, myślałem o śmierci, religiach itp., jednak to był jakby wstęp dopiero. Brakowało mi ich, tych z osiedla, śnili mi się itp., mózg wytworzył odrębny świat żeby się oderwać od tego, byłem zupełnie inny wśród kolegów z podstawówki i inny w domu. Gadałem z podświadomością, stworzyłem własny język (który do dzisiaj tworze), na podwórku biegałem z kijem i rozmawiałem z wyobrażonymi ludźmi, bo ten świat był około w średniowieczu, wymyślenie tego zajęło mi dużo czasu, bo bło to złożone były tam państwa itp.. Widać było, że byłem bardzo religijny, bardzo dużo czytałem o wierze itp.. No, ale było w miare oki, bo miałem tych kolegów z podstawówki. Potem gimnazjum, koniec sielanki. Poszedłem do rejonówki nr 33, gdzie był "miód" z pobliskiego otoczenia. Tam się zaczęło, w klasie było dwóch nieznajomych mi wogule typków którzy łagodnie mówiąc gnębili mnie, po około 4 miesiącach się przeniosłem do innej szkoły nr 74. To wydarzenie odbiło mocny ślad w mojej psychice, w nowej szkole totalnie zamknęłem się w sobie, nadeszła depresja, fobia szkolna, to był horror, po tym przeniesieniu. Tam w nowej szkole otoczenie było bezpieczne, jednak mi pozostał ślad na psyche i nie ufałem nikomu. Przechodziłem liczne terapie itp., chodziłem do psychiatry. Po około roku zaczęłem rozmawiać już normalnie, poczułem się owiele luźniej, jednak mechanizm obronny już się utwierdził, dystans do ludzi itp.. Obecnie jestem już półtora roku po tej rejonówce, jednak nadal mnie to wszystko dręczy, ostatnio umysł wyparł całkowicie fobie szkolną, a na jej miejsce wsadził skłonności sadystyczne. Oglądam na youtube walki pająków, węży z innymi zwierzętami, ostre filmy gore, filmy psychologiczne. Jednak te wcześniejsze wydarzenia wyssały ze mnie uczucia, nie wywołują u mnie żadnych emocji te filmy, cierpienie ludzi i zwierząt tak samo, co najwyżej wywołuje ekscytacje. No i wypracowuje fizyczną osłone, jako, że uważam się za ładnego i wyjątkowego, mam bardzo zawyżoną samoocene, jeżdże codziennie na rowerze po Wrocławiu, tera tylko siłownia i nikt mnie nigdy nie tknie . To tyle , pozdrawiam, mógłbym oczywiście bardziej się rozpisać, ale byłoby za długie i nikt by nie przeczytał .
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
01 lut 2010, 20:39

Re: piekiełko umysłu

przez Nortt 30 kwi 2010, 16:03
..!.. napisał(a):To tak zaczne od początku, czyli od dzieciństwa, bardzo wczesnego dzieciństwa jak miałem 3-12 lat. W wieku około 3 lat całe osiedle zaczęło się schodzić do mojego domu, naprawdę mnóstwo osób, całe dnie spędzałem teoretycznie na dworzu tzn. 10-22, mieliśmy mnóstwo pomysłów sprzedaż kwiatów, wyścigi na rowerach, piłka nożna, ulepszanie drewnianego domka na drzewie, mnóstwo. Potem w wieku 7 lat poszedłem do podstawówki, było oki, jednak jak byłem tak około w 4 klasie kontakt z tymi z osiedla się urywał, wtedy już jakiś mi uraz pozostał widocznie. Jednak w klasie miałem dużo kolegów, więc widocznie tak za bardzo to na mnie nie wpłynęło wtedy ta urwana głęboka więź. Jednak jak teraz sobie przypominam wtedy już wypracował się mechanizm obronny dystansu do ludzi, nie przywiązywania się, myślałem o śmierci, religiach itp., jednak to był jakby wstęp dopiero. Brakowało mi ich, tych z osiedla, śnili mi się itp., mózg wytworzył odrębny świat żeby się oderwać od tego, byłem zupełnie inny wśród kolegów z podstawówki i inny w domu. Gadałem z podświadomością, stworzyłem własny język (który do dzisiaj tworze), na podwórku biegałem z kijem i rozmawiałem z wyobrażonymi ludźmi, bo ten świat był około w średniowieczu, wymyślenie tego zajęło mi dużo czasu, bo bło to złożone były tam państwa itp.. Widać było, że byłem bardzo religijny, bardzo dużo czytałem o wierze itp.. No, ale było w miare oki, bo miałem tych kolegów z podstawówki. Potem gimnazjum, koniec sielanki. Poszedłem do rejonówki nr 33, gdzie był "miód" z pobliskiego otoczenia. Tam się zaczęło, w klasie było dwóch nieznajomych mi wogule typków którzy łagodnie mówiąc gnębili mnie, po około 4 miesiącach się przeniosłem do innej szkoły nr 74. To wydarzenie odbiło mocny ślad w mojej psychice, w nowej szkole totalnie zamknęłem się w sobie, nadeszła depresja, fobia szkolna, to był horror, po tym przeniesieniu. Tam w nowej szkole otoczenie było bezpieczne, jednak mi pozostał ślad na psyche i nie ufałem nikomu. Przechodziłem liczne terapie itp., chodziłem do psychiatry. Po około roku zaczęłem rozmawiać już normalnie, poczułem się owiele luźniej, jednak mechanizm obronny już się utwierdził, dystans do ludzi itp.. Obecnie jestem już półtora roku po tej rejonówce, jednak nadal mnie to wszystko dręczy, ostatnio umysł wyparł całkowicie fobie szkolną, a na jej miejsce wsadził skłonności sadystyczne. Oglądam na youtube walki pająków, węży z innymi zwierzętami, ostre filmy gore, filmy psychologiczne. Jednak te wcześniejsze wydarzenia wyssały ze mnie uczucia, nie wywołują u mnie żadnych emocji te filmy, cierpienie ludzi i zwierząt tak samo, co najwyżej wywołuje ekscytacje. No i wypracowuje fizyczną osłone, jako, że uważam się za ładnego i wyjątkowego, mam bardzo zawyżoną samoocene, jeżdże codziennie na rowerze po Wrocławiu, tera tylko siłownia i nikt mnie nigdy nie tknie . To tyle , pozdrawiam, mógłbym oczywiście bardziej się rozpisać, ale byłoby za długie i nikt by nie przeczytał .


To ile w końcu masz teraz lat?

Swój świat też mam, zaiste piękna to reakcja obronna, trza tylko uważać by nie popaść w schizo.
Zawyżona ocena jest wskazana, patrząc na otaczające skretyniałe, zacofane społeczeństwo, wcale ci się nie dziwie...
Nortt
Offline

Re: piekiełko umysłu

przez ..!.. 30 kwi 2010, 16:53
Teraz mam 15 lat. No, zgadzam się z tymi ludźmi, silniejszy wygrywa, wogule kto wymyślał ten świat? Coraz częściej myślę, że to wszystko iluzja, że to jest wytwór jakiegoś chorego umysłu z innego świata, ten świat to tylko czysty wytwór czyjejś projekcji. Społeczeństwo się cofa, a ja chcę do prehistorii buuuu :twisted:
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
01 lut 2010, 20:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do