Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez NataliaSelena 22 kwi 2010, 19:38
Mam poważne problemy z sobą i zdaję sobie z tego sprawę...To będzie bardzo długi list i nie wiem czy ktoś przeczyta...Na wstępie piszę: nie chcę rad typu "idź do psychiatry,idź do psychologa,nabierz dystansu do siebie".To nic nie da,tylko pogorszy sprawę-takie rady.Może ktoś napisze mi po prostu,co mi dolega...
Wydaje mi się że na takim forum są bardzo ciekawe istoty,jednak wątpię by ktoś mnie zrozumiał,niektórych rzeczy które we mnie siedzą nie potrafię w słowach opisać,nie da się,są nie rzeczywiste,jak obrazy po wciąganiu butaprenu.

Jestem nastolatką,mam 17 lat,za dojrzałą na swój wiek.Nikt nie potrafi zdać sobie sprawy z tego,jak wiele jest we mnie miłości i nienawiści.Mało rzeczy jest dla mnie neutralnych,bardzo mało.
Tak bardzo mi przykro że są rzeczy,których nie potrafię napisać,bo się nie da...Ale spróbuję...
Mimo wszystko wiem,co jest źródłem moich problemów...Przyczyny są trzy...Pierwsza to miejsce zamieszkania.Druga to nie atrakcyjny wygląd.Trzecia to problemy psychiczne.

Problemy psychiczne zaczęły się z 3 lata temu,nerwica natręctw.To nie była zwykła NN,była zaawansowana.Naprawdę nie chcę rozgrzebywać ran,niestety już mi się przypomina gdy to piszę i natręctwa obleśne wracają...po prostu nienawidzę nauczycieli i budy.



Nienawidzę pseudo miasta,w którym mieszkam.Jest to takie zadupie,jakich mało.NIE POTRAFIĘ się pogodzić z tym,iż najpiękniejsze chwile swojego życia(młodość) marnuję właśnie tu.Nienawidzę polski,zacofania,nietolerancji i braku ludzi z subkultur,które tak kocham.
Tak marzę by stąd wyjechać...Chodź na wakacje...Do cioci z Ameryki...:(

Fascynacja Ameryką trwa u mnie od dawna...Tak samo innymi wielkimi krajami.Na początku miałam gdzieś to,że mieszkam w polsce.Niestety szybko dobiła mnie świadomość,która dobija mało każdego(ludzie przeważnie się z tym godzą i oswajają,ja nie).Zaczęłam porównywać polskę do Ameryki itp.Załamałam się.
Nie wiem jak to wyjaśnić...Jestem "inna",słucham muzyki z przekazem typu punk,metal,rock z lat 80 itp...Ubieram się inaczej i inaczej wyglądam...Fascynacja ludźmi z tych klimatów,ludzi odciętych od społeczeństwa,o swoich ideologiach i wartości,pięknym orginalnym wyglądzie podnieca mnie od zawsze,od 12 roku życia.Nie zrozumie mnie ktoś,kto w klimacie nie siedzi.

Marzę,całym sercem,by żyć tak,jak młodzi z zagranicy...W których bardzo dużo jest ludzi z mojego klimatu Oni moga być kim chcą,NIKT ICH NIE POBIJE ZA WYGLĄD I MUZYKE,TAK JAK W ZACOFANEJ NIETOLERANCYJNE POLSCE!!!...Łączą się w duże paczki...Nie znają słowa nuda...Przed nim świat stoi otworem-nie muszą nigdzie wyjeżdżać,bo mają Amerykę...Miliardy koncertów,klubów i klimatycznych zaułków...Ciągle poznaje się kogoś nowego,to tak ogromne miejsce,tam można poznać każdego...Idąc ulicą nie wiesz co się spotka...Nigdy nie spotykasz drugi raz tej samej osoby...
Ten widok światełek...W polsce same gnijące kamienice...


A ja?Ja mam DWIE znajome z klimatu...Jedna ma podobne odczucia jak ja,druga ma na mnie zlewkę...
My tak "korzystamy" z młodego wieku,że siedzimy obtoczone drechami ;/ za kościołem i liczymy dni do Woodstocku i Jarocina...Bo tylko tam się odnajdujemy i jesteśmy NAPRAWDĘ szczęśliwe...Przez parę dni!
Miejsce w którym mieszkam to zadupie,w którym są same niesympatyczne,agresywne drechy,drzewa i krzywe ulice.To wszystko.
CZUJĘ SIĘ JAK W KLATCE!
Jeszcze gorsza sprawa niż miejscowość w której mieszkam to buda.Moja nerwica natręctw poszła ku nauczycielom,znienawidziłam ich koszmarnie,gorzej się nie da.Słysząc ich głos,widząc ich,robi mi się słabo.Oczywiście,są wyjątki,bardzo nieliczne.
Nie potrafię pogodzić się z tym,że marnuję swoje jedyne życie,jedyne młode lata siedząc w budzie przed "nauczycielem" który nic nie robi, i liczę na kartce każdą sekundę do dzwonka....

TO TAK JAKBYM ODLICZAŁA CZAS DO KOŃCA MŁODOŚCI!!!
Zamiast żyć,męczę się niesamowicie marnując młodość po 8 godzin dziennie,bo jakiś pojeb robi 45 minutowe lekcje i 20 minutowe przerwy i nie zwlania z lekcji,które przepadają...
NIE POTRAFIĘ SIĘ POGODZIĆ Z TYM.NIE POTRAFIĘ.Pierwszorzędnie z tą budą.Nie potrafię.
Mam niesamowite plany co do pracy itp,kuję...Zmuszam się...To chore...


Zaczynam łapać poważną depresję przez tą budę i przez wieś na której mieszkam(odcięcie od wymarzonego świata)...
Tak porządam tej pięknej,szalonej młodości wśród innych młodych,a jestem zamknięta w klatce...


Dodatkowo ma tragiczną samoocenę...Czuję się tak obleśna,wstrętna,brzydka,jakby najgorsza i najbrzydsza na świecie...Brzydka twarz,bielactwo i masa,masa innych...
A wiesz co jest najgorsze?To,że nie potrafię się z tym pogodzić i NIEUDOLNIE dążę do "ideału"...

Postanowiłam zrobić dietę i bardzo o siebie dbać,postanowiłam to w październiku...Minęło 7 miesięcy a ja nie wzięłam się za dietę...Jem zdrowo a potem wpierdalam słodycze...jestem beznadziejna i nie potrafię dojść do celu nawet ;(
Obiecałam dbać o włosy,a jestem prawie łysa i mam siano zniszczone...
Dbać o skórę,a mam wągry na nosie...
Dbałam o siebie i sbam(oprócz tej diety...)...Ale to nic jak nie dawało tak i nie daje...A do lata coraz bliżej...
Każdy mój dzień to tylko WYGLĄD.Rozplanowane w zeszycie: myję zęby ,płuczę tym,włosy tym,maseczka z tego,ta maść,tamto,sramto...
Całodobowe przesiadywanie przed komputerem i szukanie najorginalniejszych ubrań,by być najlepszą na woodstocku...wiem to chore...żałosne...
Mam nawet kupione sztuczne pasma włosów...Wszystko co nie idealne próbuję korekcyjnie poprawiać,usuwać...
Nawet z makijażem nie jestem ładna...
Jeszcze gorsze jest to,że mam aparat złej jakości i na zdjęciach często wyglądam świetnie...Piszą do mnie na portalach najładniejsi chłopacy i bardzo mi pochlebiają...Ja tam w makijażu,sztucznych włosach,ładnym ubraniu,lubą miną...
Tymczasem siedzę przed komputerem w zniszczonych odstających rudych włosach,wielkim,grubym ryju,z wągrami na nosie i piękniętym naczynkiem,gruba i wyglądajaca jak jakiś dziad...
Mój problem leży w tym,że marzę być najidealniejszą i tą ładniejszą od ładniejszych,podobającą się wszystkim chłopakom...Tymczasem jestem obleśna,brzydka, pod każdym względem niedoskonała,z masą niedoskonałości...Wielka twarz,wstrętny nos,rzadkie wypadające włosy,brzydkie zęby,tłuszcz,bielactwo,żyła na nodze,pęknięte naczynko na nosie...
W każdym świetle wyglądam inaczej...


Przy ładnych chłopakach zakrywam twarz ,nigdy chłopakowi w oczy nie spojrzałam z bliska (pewnie by pomyślał :co za potwór).
To nie ma sensu...Nawet jeśli cudem dojdę swego(co jest niemożliwe) to tak i tak z globem będzie wielki problem...Co ja mam zrobić by przestać wstydzić się swojego wyglądu?Tego,że nie jestem ładna i idealna?




Chciałam jeszcze dodac...Zauroczyłam się w chłopaku z którym rozmawiam przez pewien portal...On mieszka w ...JAPONII...
Jest tak podobny do mnie...Ma podobne problemy...Do tego jest piękny...Za taki styl w polskim syfie ZABILIBY GO ;(
Jestem strasznie wrażliwa...
Jestem załamana tym...To przerodzi się w jakąś chorą,bezsensowną,idiotyczną,skrajnie głupią "miłość"...Cały czas myślę co robi,czy jest smutny,czy jest szczęśliwy...On kładzie się spać,ja wstaję...On wraca z pracy,ja dopiero do niej idę...On nie myśli o mnie bo jestem dla Niego tylko nickiem,ja się upajam jego wiadomościami tłumacząc je z zapałem w słownikach...
Nie potrafię opisać tego,co czuję-nie da się tego opisać...Ta świadomość potężnej odległości,jakyśmy mieszkali na innych planetach...Nawet jest przed nami bariera językowa,gadamy ze słownikami...Pewnie połowy sobie nie piszemy bo nie wiemy jak...
On z potężnego kraju pełnego neonów,ludzi,a ja z slumsowej wiochy z drechami...
On smutny i ja smutna...
On myśli że jestem ładna...Ja jestem okropna...Jakby zobaczył mnie na żywo nie chcę wiedzieć,co by się stało...
NAJGORSZE JEST TO ŻE NIE ZOBACZY
Gadam z nim juz bardzo długo...NIe potrafię pogodzic sie z tym że nigdy się nie spotkamy,to tak boli...
Ostatnio edytowano 22 kwi 2010, 19:52 przez NataliaSelena, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 18:55

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez Lolita 22 kwi 2010, 19:47
Liczy się to kim jesteś a nie jak wygladasz. Ci przystojni mężczyżni zazwyczaj hmmm... nie błyszczą inteligencją.
Dlaczego jesteś tak krytycznie nastawiona do siebie ... ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez Duran84 22 kwi 2010, 19:53
Może nie warto być pięknym... Bo jak to mówią Na zewnątrz uroda cud. A rozum ciemny jak tabaka w rogu. Więc może lepiej pozostać sobą... Ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. I zaakceptować siebie takiego jakim się jest... Wiem, że się to tak łatwo pisze, ale uwierz mi da się... Sprawdziłem na sobie... I tobie życzę tego samego :) Pozdrawiam.
http://rockmaniak84.blogspot.com/ Pierwszy mój blog od dawna. O muzyce i nie tylko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
766
Dołączył(a)
24 cze 2008, 09:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez NataliaSelena 22 kwi 2010, 19:55
Czasem jak się wymaluję to się sobie podobam ale BARDZO żadko...Ale tak to nie...Nawet z makijażem...

Jeszcze gorsza sprawa z tym chłopakiem z Japonii i brakiem znajomych...Jestem pewna,że gdybym miała znajomych to moje życie byłoby lepsze,o Niebo


Zawsze zakochuję się głupio w kimś,kto jest dla mnie nieosiągalny,kogo nigdy nie widziałam...Serce u takiej dziewuchy jak ja nie sługa!Gadam z nimi i są naprawdę cudownymi ludźmi...Łączy nas ogromna odległość...Język...wszystko... :cry:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 18:55

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez zbychu 22 kwi 2010, 20:01
Im bardziej starasz sie zmienić swoje prawdziwe oblicze tym silniej odczuwasz frustracje która woła STOP nie tędy droga !!! to tak jak w loterii im bardziej chcesz wygrać tym boleśniej odczuwasz nieuniknioną porażke..dlatego samoakceptacja ma tu kluczowe znaczenie...
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez Zenonek 22 kwi 2010, 20:35
Po pierwsze stawiasz na urode- co samo w sobie jest bledem !

Po drugie - takie rzeczy jak wagry na nosie, naczynko czy cos - hahahah no LOL- wszyscy to maja i nikt nawet na to uwagi NIE zwraca- to NIE ma najmniejszego wplywu na WYGLAD.

Myslisz, ze jakiegokolwiek chlopaka obchodzi to czy masz wagry czy jakis rozstep czy cos ? Nie nikt na to uwagi nie zwraca- tacy juz jestesmy- wszyscy.

Wyglada na to, ze napatrzylas sie na RETUSZOWANE po mln razy zdjecia i sobie cos wkrecasz.

Zatem :

takie rzeczy jak niedoskonalosci cery itp nie maja zadnego znaczenie - zapomnij o tym

Zmien swoj swiatopoglad - bo jak narazie zachowujesz sie jak mega tepy pustak (stwarzasz takie pozory , ze tak jest).
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez marcja 22 kwi 2010, 20:35
Hmm..Jakos nie widze u Ciebie tej ponadprzecietnej dojrzalosci...;) Mysle,ze Twoje zdanie podziela wiekszosc rowniesnikow, mieszkajacych w nieciekawych miejscach. Troche bawi mnie Twoje podejscie: "W Polsce same kamienice":D Nie tylko w Polsce a w niemal kazdym europejskim miescie i na tym polega ich piekno :) Zespolow punkowych slucha wielu moich znajomych-jakos zadne z nas nie uwaza sie z tego powodu za osobe oryginalna, czy bardzo dojrzala;)
Nie uwazam,zebys cierpiala na depresje/nerwice itp. Raczej zwyczajnie brak Ci poczucia wlasnej wartosci i znajomych.rada dla Ciebie...Po pierwsze znajdz znajomych,po 2,jak tylko skonczysz szkole,zmien miejsce zamieszkania na wieksze miasto:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez Sorrow 22 kwi 2010, 20:55
NataliaSelena napisał(a):Marzę,całym sercem,by żyć tak,jak młodzi z zagranicy...W których bardzo dużo jest ludzi z mojego klimatu Oni moga być kim chcą,NIKT ICH NIE POBIJE ZA WYGLĄD I MUZYKE,TAK JAK W ZACOFANEJ NIETOLERANCYJNE POLSCE!!!

Nie licząc tego, że jakbyś poszła do publicznej szkoły w USA to byś dostawała od czarnych za kolor skóry, od białych Chrześcijan za metal, dodatkowo z Twoją samooceną wzięły by się za Ciebie cheerleaderki, itd.
No, ale przynajmniej mogłabyś pójść do szkoły z karabinem i nie umrzeć sama.

NataliaSelena napisał(a):A ja?Ja mam DWIE znajome z klimatu...Jedna ma podobne odczucia jak ja,druga ma na mnie zlewkę...
My tak "korzystamy" z młodego wieku,że siedzimy obtoczone drechami ;/ za kościołem i liczymy dni do Woodstocku i Jarocina...Bo tylko tam się odnajdujemy i jesteśmy NAPRAWDĘ szczęśliwe...Przez parę dni!
Miejsce w którym mieszkam to zadupie,w którym są same niesympatyczne,agresywne drechy,drzewa i krzywe ulice.To wszystko.
CZUJĘ SIĘ JAK W KLATCE!

Myślałaś może o tym, by wyjechać do dużego miasta takiego jak Katowice czy Gliwice? Np. na studia? W miastach jest inaczej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez onegdaj 22 kwi 2010, 21:18
Tak psioczysz wkolo na ta Polske, jakby Ci wielka krzywde zrobila. Nie lubisz nietoleracji, a sama oceniasz zle ludzi, tylko dlatego, ze nie wspolgraja z Twoimi subkulturami. Kazdy tak w landrynkowych kolorach opisuje zawsze Ameryke, a zwykle to sa ludzie, ktorzy ja znaja ze przekoloryzowanych filmow, gdzie wspanialych ludzi spotyka sie codzien w pralni, kawiarni, czy nawet klubie ze striptizem. W USA jest tez pelno matolow. Kolezanka, gdy kiedys tam byla i zapytana, jak sie zyje w Polsce, w zarcie powiedziala, ze zyjemy w lepiankach, telewizor ma tylko elita; a jej amerykanscy znajomi wszystko lykneli bez pytan. Nie bedziesz dobrze oceniana, jesli sama w ten sposob bedziesz gardzic ludzmi dookola, oceniajac, ze wszedzie jest tu syf. Poza tym masz obsesje na punkcie idealnosci. Sama wiesz, jak wygladasz, a jednak wolisz innych i moze chociaz na chwile takze siebie oklamywac, ze jestes piekna. Trzeba nauczyc sie lubic siebie takim, jakim sie jest w rzeczywistosci, bo wlasnie dlatego teraz tak sie upadlasz; bo za bardzo Ci zalezy na ideale. A powinnas dopatrywac sie dobrych rzeczy w sobie. Wiec poznaj siebie i znajdz to, co najlepsze, a nastepnie pielegnuj to piekno, ktore kazdy ma. I nie oklamuj innych, chowajac sie za photoshopem, makijazem, czy sztucznymi wlosami, bo to sie msci na Tobie. Bo wyobrazasz sobie wtedy siebie, ze moglabys byc wlasnie taka i tym bardziej Cie to boli, ze jednak to nie jestes Ty. Idealizujesz tez tego chlopaka z Japonii, ale byc moze sam goni za idealem, i gdyby tylko zobaczyl Ciebie jaka jestes naprawde, przestalby sie Toba interesowac. I przede wszystko przestac w koncu narzekac na Polske, bo nie cierpie jak ktos kala wlasne gniazdo. Co za niewdziecznosc... Wiesz ja za co kocham USA ? Za ich patriotyzm. Ta na wojnie, w imie idealow sa gotow oddac zycie. I w zyciu codziennym bronia ojczyzny jak moga, tj. nigdy na glos nie mowia zle o swym kraju i innym na to nie pozwalaja, nawet jesli ktos ma racje.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez Natascha 22 kwi 2010, 21:55
Dziewczyno urobiłaś sobie niezły mit na temat USA.
Po pierwsze u nich Polak ma z góry przechlapane. Po drugie osoba nieumiejąca się dopasować i na dodatek z Polski ma przechlapane podwójnie. Więc razem ze swoim podejściem do życia wylądowałabyś gdzieś na samym dnie w szkolnej hierarchii.
Natascha
Offline

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez Lolita 22 kwi 2010, 22:03
Przestań się chować przed ludzmi , sama zacznij wychodzić ludziom na przeciw :)
Nie wmawiaj sobie że jesteś beznadziejna , nie siedz i nie użalaj się nad sobą. Bo tym niczego nie zmienisz.
Ja wiem że ciężko zrobić , ale przecież chcesz coś zmienić! Trochę więcej odwagi :)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 22 kwi 2010, 22:19
Zawsze myślimy, że gdzie indziej jest lepiej, fajniej, ludzie są życzliwsi itd. A wg mnie to nie prawda. wszędzie może byc fajnie, problem tkwi nie w otoczeniu, ale w nas. Faktycznie zgadzam się z przedmówcami, że wcale nie wydajesz się dojrzała, raczej przeciwnie, zwracasz uwagę mało istotne sprawy.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

Avatar użytkownika
przez Sorrow 22 kwi 2010, 22:22
onegdaj napisał(a):I w zyciu codziennym bronia ojczyzny jak moga, tj. nigdy na glos nie mowia zle o swym kraju i innym na to nie pozwalaja, nawet jesli ktos ma racje.

E tam. Mieszkańcy praktycznie wszystkich demokratycznych krajów uwielbiają głośno narzekać na to co się dzieje w ich krajach i na to co robią ich rządy - to nie jest wcale unikalna Polska cecha narodowa.
Często w necie spotykam Amerykanów, którzy narzekają, że Ameryka zstąpiła na złą drogę, za chwile się rozsypie gospodarka, rządy już dawno zgwałciły konstytucję, że są dyskryminowani z powodu koloru skóry, że inne rasy ich prześladują, że socjalizm, że prywata, że za dużą sądzenia, że Bush jest Hitlerem, że Obama jest Hitlerem, itp. itd.
Zresztą całe te ich dziwne skrajności, które się pojawiają, typu podziały rasowe i ślepy patriotyzm wynikają z tego, że Amerykanie nie są prawdziwym Narodem, tylko tworem sztucznym wytworzonym przez państwo Amerykańskie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Ja-czyli beznadziejna istota i mój wygląd

przez Natascha 22 kwi 2010, 22:37
Znajomy siostry robił w Stanach. Na dzień dobry częstowano go dowcipami typu- Jak Polka uczy dziecko zakładać majtki?- Żółtym do przodu, brązowym do tyłu skarbie. :evil:
Ale coś co nas najbardziej zszokowało- to jak opowiedział nam o pseudo tolerancji, na pokaz. Jego szef zarządził zakaz obsługiwania czarnoskórych klientów :shock: . Dla nich afroamerykanin to alfons, diler, złodziej,ew. gangster. No chyba, że się dorobi- wtedy kłaniają mu się w pas. A uważają się za taki tolerancyjny kraj- szczyt hipokryzji! Oni maja tolerancje wyłącznie dla tego na czym można zarobić.
Natascha
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do