Brak sensu zycia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Brak sensu zycia

przez refren 02 maja 2010, 22:49
Hmm, w Boskim planie i znak? Nie obraź się, ale może jednak jakieś tabletki? A nic mniejszego by Cię nie zadowoliło? Od czegoś trzeba zacząć...Tylko nie zabijaj żadnej lichwiarki.
Jeżeli ma się wysokie aspiracje i zdolności w swoim odczuciu, to skończenie studiów jest planem racjonalnym, w przeciwieństwie do tego, co piszesz. I ułatwia to dotarcie do miejsc, z których można coś ewentualnie zmieniać. Ale nie będę się upierać, bo to Twoje życie. A może jakaś praca społeczna? Na przykład jakaś misja charytatywna?

[Dodane po edycji:]

Bo według mojej prostej wiary, to każdy jest w Boskim planie jakoś uwzględniony.
refren
Offline

Re: Brak sensu zycia

przez onegdaj 02 maja 2010, 23:13
refren napisał(a):Hmm, w Boskim planie i znak? Nie obraź się, ale może jednak jakieś tabletki? A nic mniejszego by Cię nie zadowoliło? Od czegoś trzeba zacząć...Tylko nie zabijaj żadnej lichwiarki.
Jeżeli ma się wysokie aspiracje i zdolności w swoim odczuciu, to skończenie studiów jest planem racjonalnym, w przeciwieństwie do tego, co piszesz. I ułatwia to dotarcie do miejsc, z których można coś ewentualnie zmieniać


Chyba nie bluznie za bardzo, jak Raskolnikow ? Moglbym miec normalne zycie; mowilem juz o tym, ze zadowoliloby mnie spokojne zycie nad morzem czy na wsi. Zbyt trudne i to do realizacji jest. A zycie, jako jedna z milarda srubek w tej calej, wielkej machinerii mi po prostu nie odpowiada. Nie chce byc taki, jak wszyscy i miec takiego samego zycia, jak wszyscy. Zrozum, ze studia to racjonalne wyjscie, gdy powaznie mysli sie o pracy za 2, 3... 10 tysiecy zlotych miesiecznie zarobkow i pracy, jako manager. Czyli to jest cos, czym sie brzydze i osobiscie uwazam za marnotractwo potencjalu produkcyjnego, ale to juz nie rozmowa na temat by byla... W kazdym badz razie nie zalezy mi na dobrej pracy, bo gdybym chcial, to moglbym ja miec. Wystarczylo mi zdac te studia, czyli przemeczyc sie do konca, a mialbym zapewniona prace za 3 tysiace zl miesiecznie w znanej firmie komputerowej. Ale to mnie nie interesuje.

A może jakaś praca społeczna? Na przykład jakaś misja charytatywna?


Wierz mi, myslalem o tym. Ale nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie wbrew pozorom to trudne jest, bo okazuje sie, ze organizacje spoleczne szukaja glownie darmowej sily roboczej; ludzi do pracy za biurkiem; czyli szukaja osob do pracy za darmo, ktorej ja sie brzydze wykonywac za pieniadze. Aczkolwiek kiedys mialem nadzieje, ze pomagajac dzieciom, moglbym pomoc sobie...

Bo według mojej prostej wiary, to każdy jest w Boskim planie jakoś uwzględniony.


Pewnie, ze tak, ale jest Joanna D'Arc i jest Jan Kowalski.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Re: Brak sensu zycia

przez refren 02 maja 2010, 23:28
Bezpłatna diagnoza: myślenie wielkościowe. Sprawdź sobie, w jakich jednostkach chorobowych występuje, tak na wszelki wypadek... No bo chyba nie jesteś aż tak niedojrzały? Szkoda Cię trochę. Naprawdę nikt się nie rodzi Joanną D'Arc. A już na pewno nie dziś. Po szczebelkach...A z tą pracą przy biurku, to jakoś mnie to nie przekonuje.
refren
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Brak sensu zycia

przez onegdaj 02 maja 2010, 23:58
refren napisał(a):Bezpłatna diagnoza: myślenie wielkościowe. Sprawdź sobie, w jakich jednostkach chorobowych występuje, tak na wszelki wypadek... No bo chyba nie jesteś aż tak niedojrzały? Szkoda Cię trochę. Naprawdę nikt się nie rodzi Joanną D'Arc. A już na pewno nie dziś. Po szczebelkach...A z tą pracą przy biurku, to jakoś mnie to nie przekonuje.


Sluchaj, ja widze i bardzo wrecz doceniam Twoj trud, by udowodnic swoja teze, ktora sobie wymysiles juz na starcie i w tym celu dobierajac odpowiednie pytania i szukajac u mnie odpowiednich odpowiedzi, ale mysl sobie co chcesz i tak nie masz racji. I nawet sobie teraz mysl, ze ja sie sprzeczam dla zasady, mnie to nie interesuje. Kazdy na cos choruje, kazdy symptom, przyzwyczajenie to jakas choroba. To, ze nie widze siebie jako mrowke harujaca cale zycie za marne grosze, gadajaca o tych samych nieistotncyh rzeczach, ktore mnie nie interesuja z tymi samymi nudnymi ludzmi, nie musi oznaczac, ze mam mysli megalomanskie. Nie uwazam siebie za nikogo szczegolnego, po prostu nie pasuje do zycia, ktore moje realia, moje czasy chca mnie wepchnac na sile.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Re: Brak sensu zycia

przez refren 03 maja 2010, 00:41
No to żeby iść pod prąd, trzeba wielki wysiłek w to włożyć. Jak się jest biernym, to się wydaje, że inni Ci coś chcą wepchnąć na siłę.
Jak się poddasz i tylko będziesz oceniał "świat", to nie będziesz podmiotem swojego życia. A walkę chyba zaczyna się od rzeczy małych, ale realnych. A wygrać tylko siebie można.
refren
Offline

Re: Brak sensu zycia

przez onegdaj 03 maja 2010, 15:28
refren napisał(a):No to żeby iść pod prąd, trzeba wielki wysiłek w to włożyć. Jak się jest biernym, to się wydaje, że inni Ci coś chcą wepchnąć na siłę.
Jak się poddasz i tylko będziesz oceniał "świat", to nie będziesz podmiotem swojego życia. A walkę chyba zaczyna się od rzeczy małych, ale realnych. A wygrać tylko siebie można.


Nie wiesz, co mowisz. Gdy sie rodzisz w koncowce 20 wieku, w centrum duzego, polskiego miasta; idziesz do szkoly - podstawowka, gimnazjum, liceum, i gdy wszyscy, to znaczy media, koledzy, kolezanki trabia o studiach, bo tak nalezy, to nie latwo jest sie wylamac. Oczywiscie studia to tylko poczatek, bo po nich wszyscy wymagaja "sukcesu" bo pozniej, po latach zaczynaja sie licytacje, kto wiecej osiagnal i kto ile zarabia. I sprobuj tu byc soba i znalezc wlasna droge i isc nia, gdy wszystko jest obce, gdy wszyscy ludzie dookola maja inne priorytety i oczekiwania, i gdy nikt Ci nie ulatwia zycia. Mowisz "idz pod wiatr" ale na nieszczescie moje tak to sie zbieglo niefortunnie, ze moj aktualny zespol cech nie posiada genu walki. Mialem ambicje i one juz zanikaja. Juz nie mam checi do tego, by cos zaczynac od zara i dodatkowo na przekor wszystkim przciwnosciom.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Re: Brak sensu zycia

przez refren 03 maja 2010, 20:24
Tak, nie wiem co mówię, bo żyję na Marsie...Myślisz, że za komuny było łatwiej? Dużo piszesz o swojej świadomości. Ale człowiek naprawdę świadomy jest wolny duchem w każdych warunkach. Nawet podczas wojen wielu ludzi było wolnych, choć za to ginęli. Więc nie gadaj, że Ci media i propaganda sukcesu życie determinuje. Skoro Ci na tym nie zależy, to skąd tyle frustracji? A jeśli masz ambicje, to staraj się je zrealizować. Proste.
Pewnie masz dużą zdolność analizy intelektualnej. Ale to nie to samo, co świadomość, czy dojrzałość. Po prostu Twój komputer myślowy intensywnie pracuje, ale niepotrzebnie, bo ma za mało danych, a i tak większość błędnych. Obstawiam, że jak nie wpuścisz jakichś nowych, to system zacznie sam siebie niszczyć. Znam to z własnego doświadczenia.

PS "Poza tym mam takie wymagania, ze sama wrazliwoscia u dziewczyny nie umiem sie zadowolic, bo to moja wada; choc sam nie lubie jak ludzi sie ocenia po wygladzie, to jednak sam pragne miec dziewczyne o subtelnym pieknie. Wiec poniekad jestem hipokryta."

Kobiety są ładne, żeby się podobać facetom, a nie, żebyś nie zwracał na to uwagi. Taki chytry Boski plan. Dialektyka Hegla przy tym wysiada.
refren
Offline

Re: Brak sensu zycia

przez Shadowmere 03 maja 2010, 20:34
podpisuję się pod tym obiema łapkami.
Shadowmere
Offline

Re: Brak sensu zycia

przez onegdaj 03 maja 2010, 23:10
refren napisał(a):Tak, nie wiem co mówię, bo żyję na Marsie...Myślisz, że za komuny było łatwiej? Dużo piszesz o swojej świadomości. Ale człowiek naprawdę świadomy jest wolny duchem w każdych warunkach. Nawet podczas wojen wielu ludzi było wolnych, choć za to ginęli. Więc nie gadaj, że Ci media i propaganda sukcesu życie determinuje. Skoro Ci na tym nie zależy, to skąd tyle frustracji? A jeśli masz ambicje, to staraj się je zrealizować. Proste.


Ja czuje, ze moja swiadomosc, czyli to wszystko, co wiem plus moje doswiadczenia to ciezki bagaz, z ktorym gdziekolwiek bym sie nie udal, bede musial zabrac ze soba. Wiele rzeczy determinuje moje kroki; swiadomosc jest jedna z nich. Nie da sie nagle wyprzec z glowy wszystkie skumulowane oczekiwania, ktorych nazbieralem od malego. 21 wiek, to jednak parszywe miejsce do wychowania dla ludzi wrazliwych i uzywajacych rozumu czasami. Z kazdej strony wszyscy sa torpedowani przykladami jak zycie powinno wygladac, ze jest sie nikim, jesli sie nie odnioslo sukcesu, pelno reklam, ktore promuja zycie w krawacie telefonem wiecznie wlaczonym; model piekna, mlodosci, kreatywnosci... Wielu ludzi jest na to odpornych, a wrecz uwazaja to za wyzwanie; cel do spelnienia. Ale tacy ludzie jak ja czuja sie w tym tylko zagubieni, bo wiedza, ze nigdy nie dorownaja tym ludziom. Mozna pozostac w tym wszystkim soba, ale ile mozna zyc, wiedzac, ze jest sie sam z tym; ze nikt nie docenia twojego rodzaju inteligencji, a wszelka oryginalnosc jest tepiona. Komuna to bylo co innego. Gdybym wtedy sie urodzil, to moj bagaz swiadomosci inaczej by wygladal - nie bylo internetu, a telewizja inaczej wygladala. Nie mialbym czym nawet wypelnia swoich marzen; po prostu wtopilbym sie w ludzi, w jako, ze lepsi ludzie wtedy byli, to i samotnosci bym nie czul. Wszyscy byli sobie rowni, nikt nie mial wiekszych ambicji - maksymalnym szpanem bylo miec Fiata. Nikt sie nie czul ani lepszy, ani gorszy i to by mi wlasnie pasowalo.

Pewnie masz dużą zdolność analizy intelektualnej. Ale to nie to samo, co świadomość, czy dojrzałość. Po prostu Twój komputer myślowy intensywnie pracuje, ale niepotrzebnie, bo ma za mało danych, a i tak większość błędnych. Obstawiam, że jak nie wpuścisz jakichś nowych, to system zacznie sam siebie niszczyć. Znam to z własnego doświadczenia.


Podoba mi sie to porownanie. A moze moj komputer jest po prostu zepsuty ? Jestem absolutnym zlomem, tj. jakies wewnetrzne czesci sa zepsute i mozna je wymienic, ale latwiej jest po prostu wyrzucic caly komputer do kosza ? I tak faktycznie jest, bo czuje, ze dotarlem do punktu, od ktorego nie odbije sie i nie zajde juz wyzej.
Inna rzecz, ze jest cos jeszcze, czego nie wiesz, a co trudno jest mi wyjasnic slowami. Jest to jakies wewnetrzne przekonanie, wrecz pewnosc, ze nie powinienem zyc; ze nie ma tu miejsca dla mnie. Po prostu czuje, ze chocby nie wiem co, i tak nie bede szczesliwy.

Tak apropo rozmow o komunie, 21 wieku... Zadziwiajace jest, ze z kazdym rokiem przybywa ludzi chorych na depresje, a takze samobojcow. Chocby w tym temacie, ile juz osob znalazlo swoje mysli zamkniete w moich slowach ? O czyms to swiadczy, ze nie ja jeden taki jestem; co najwyzej ja sie roznie tym, ze bardziej rozumiem swoje mysli. Zycie chyba mknie dla niektorych za szybko i wielu nie nadaza. Inna ciekawostka, to to, ze jeszcze nie tak dawno myslalem, ze moge sie czuc wyjatkowy z mysla, ze ja tylko jeden jestem zdania, ze tam na gorze w papierach zaszlo jakies nieporozumienie i zeslano mnie w zlym okresie czasu. Dzis obserwujac internet, widze wielu ludzi mowiacych podobnie. Nawet slyszalem piosenke tej Ewy Farny, w ktorej fragment leci w podobnym tonie... Generalnie jest cos na rzeczy, ze tyle osob na swiecie odczuwa te same mysli i leki; starajac sie jakos zyc, ale skrycie marzac o ucieczce. To jest jednak pewien socjologiczny fenomen. Swiat niby idealny, bo wolny, a ludzie tacy uwiezieni...

Kobiety są ładne, żeby się podobać facetom, a nie, żebyś nie zwracał na to uwagi. Taki chytry Boski plan. Dialektyka Hegla przy tym wysiada.


Niby jest w tym jakas logika. Sek w tym, ze takim kobietom nalezy sie wszystko i mowie szczerze, bo to sa anioly w ludzkiej postaci i czuje, ze tylko a aniele moglbym sie zakochac. Tylko, ze wypada tez cos dac od siebie, skoro one daja jakas czastke nieba, a co ja mam ?
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Re: Brak sensu zycia

przez refren 03 maja 2010, 23:27
1."Mozna pozostac w tym wszystkim soba, ale ile mozna zyc, wiedzac, ze jest sie sam z tym; ze nikt nie docenia twojego rodzaju inteligencji, a wszelka oryginalnosc jest tepiona."

2."Inna ciekawostka, to to, ze jeszcze nie tak dawno myslalem, ze moge sie czuc wyjatkowy z mysla, ze ja tylko jeden jestem zdania, ze tam na gorze w papierach zaszlo jakies nieporozumienie i zeslano mnie w zlym okresie czasu. Dzis obserwujac internet, widze wielu ludzi mowiacych podobnie. Nawet slyszalem piosenke tej Ewy Farny, w ktorej fragment leci w podobnym tonie... Generalnie jest cos na rzeczy, ze tyle osob na swiecie odczuwa te same mysli i leki; starajac sie jakos zyc, ale skrycie marzac o ucieczce. To jest jednak pewien socjologiczny fenomen"

Jest w tym jakaś optymistyczna sprzeczność.
refren
Offline

Re: Brak sensu zycia

przez Żanetta2 04 maja 2010, 00:06
popieram
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 maja 2010, 15:57

Re: Brak sensu zycia

przez onegdaj 04 maja 2010, 18:36
Dzis mnie cos naszla ochota na Stinga. Wlaczylem sobie teledysk 'Fields of gold' i pomyslalem sobie, ze w takim miejscu chcialbym od malego sie wychowac i spedzic cale zycie, a nie tu gdzie teraz jestem - http://www.youtube.com/watch?v=7k_Rnx4o ... re=related

Potem zobaczylem wersje Evy Cassidy i w kompilacji zdjec z krajobrazami i tez zamarzylem, by urodzic sie w ktoryms z tych miejsc: http://www.youtube.com/watch?v=ZGwDYBWE ... re=related

Moze w nowym zyciu (o ile takie bedzie) lepiej mi sie uda trafic : )
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Re: Brak sensu zycia

przez refren 05 maja 2010, 00:18
"Nie bójcie się głośno śpiewać. To znak, że istniejemy." Ciekawe, czy mi wyjdzie utworzenie linku, nie gwarantuję.
http://www.youtube.com/watch?v=UTduxOfp9yI

[Dodane po edycji:]

Zrobił się! To mój pierwszy :).

[Dodane po edycji:]

Nasunęła mi się w związku z Twoimi postami myśl o św. Teresie, bo jest dokładnie Twoim przeciwieństwem. Znana jest jako święta małych kroków, bo wierzyła w robienie małych rzeczy dobrze i z miłością. W jej modlitwie są takie zdania: "Miej zaufanie do tego, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być" "Używaj darów, które otrzymałaś i dziel się miłością, która została Ci ofiarowana." Myślę, że miała poczucie sensu życia.
refren
Offline

Re: Brak sensu zycia

przez onegdaj 05 maja 2010, 19:33
refren napisał(a):Nasunęła mi się w związku z Twoimi postami myśl o św. Teresie, bo jest dokładnie Twoim przeciwieństwem. Znana jest jako święta małych kroków, bo wierzyła w robienie małych rzeczy dobrze i z miłością. W jej modlitwie są takie zdania: "Miej zaufanie do tego, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być" "Używaj darów, które otrzymałaś i dziel się miłością, która została Ci ofiarowana." Myślę, że miała poczucie sensu życia.


Totez ja od dawna szukam jakiegos sensu, pozytku z mojej osoby, probujac sie doszukiwac celowosci w tym jaki jestem, i gdzie jestem. Ale nie bede czekal wiecznie przeciez. Gdybym dostal jakis znak, ze jestem naprawde potrzebny, to pewnie by mi wystarczylo - przynajmniej na jakis czas.

A Janowski tez mial taka piosenke "Ten, kto nigdy nie zyl, nigdy nie umiera" ;)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
20 kwi 2010, 18:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 13 gości

Przeskocz do