Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Avatar użytkownika
przez Sihaja 01 kwi 2010, 13:17
Witam wszystkich.

I na wstępie przepraszam za ten post, bo wiem, że tylko zajmuję wam czas, a to, co napiszę, nie jest tego warte, ale czuję, że wybuchnę, coś pęknie, jeśli tego z siebie nie wyrzucę. Nie wiem przy tym nawet od czego zacząć, czego tak naprawdę oczekuję...
Mam 19 lat ( rocznikowo – skończę w maju ). Od kilku lat męczę się z dużym smutkiem, który jest obecny w moim życiu. Na pierwszy rzut oka – na drugi zresztą też – nie mam na co narzekać. Mam oboje rodziców, chodzę do dobrej szkoły. Mam kilka osób bliższych, ale nie do końca na tyle, bym mogła ich nazwać przyjaciółmi. Jedyne, co się kwalifikuje na jakieś cięższe przeżycie, to duży zawód miłosny, gdzieś dwa lata temu. Zawsze też byłam osobą wrażliwą, która wszystko sobie bierze do serca.
Zawsze byłam raczej smutna, nie odczuwałam często radości w moim życiu. Zaczęło się w wieku 13 lat, może 14? A może 12? Dni nie pamiętam, zamazują mi się... W każdym razie, byłam młoda, dużo książek czytałam, do gimnazjum szłam. Ludzie ci sami od przedszkola. Zawsze nielubiana byłam, przezywana, nieprzystająca. Nawet do żadnej grupki nie należałam. Klasyczny odludek. Jedynym moim oknem na świat były książki i Internet po czasie, gdy został założony. Często mam też tak, że wiem, że powinno jakieś wydarzenie, albo zdanie, wywołać u mnie radość, ale nie potrafię jej odczuwać. Do tego mam co jakiś czas momenty zupełnej rezygnacji. Określenie, które przychodzi mi na myśl, to po prostu niemoc, albo lenistwo. Wiem, że mam w tym roku maturę, wiem, że reszta ludzi już uczy się dniami i nocami, a ja nie. Chociaż wiem, że powinnam, to po prostu nie mam na to siły, nie potrafię się zebrać. Mam też problemy ze snem. Albo za dużo, albo za mało. Waga – tyję bardzo, pomimo że jem malutko, w porównaniu do tego, co było kiedyś, jadłam dużo, ale w sumie nie tyłam (chociaż potrzebowałam się ograniczać). Bardzo mnie to wszystko zaczyna męczyć. W grudniu chyba, albo w styczniu, wpędziłam się w straszny stan. Nie umiałam sobie poradzić ze smutkiem, to zaczęłam pić. A, że jestem na stancji, no to specjalnych problemów z ukryciem tego nie miałam. Na szczęście po jakichś trzech tygodniach się opamiętałam (a także pieniądze, a raczej ich brak zadecydował). Przy okazji wspomnę, że kilka lat temu się okaleczałam, bo nie potrafiłam już inaczej wytrzymać. Teraz to głównie się przelewa na myśli samobójcze. W końcu i tak nie jestem nikomu potrzebna i właściwie czuję się jak powietrze.
Matura? Zdam, nie zdam, co za różnica. Na nic nie mam siły, kręcę się w kółko, albo cofam. Miałam kiedyś plan całej siebie, to, co chcę zmienić, czego nie... Teraz nie mam na to siły, a fakt, że wiem, co chciałabym osiągnąć, to tylko mnie dobija.
Rodzicom powiedzieć nie mogę. Tata nie uwierzy, mama... Kiedyś próbowałam jej dać do zrozumienia, że coś jest nie tak, stwierdziła, że to przemęczenie i przetrzymała mnie kilka dni w domu. Wiem, że boi się, bo mój brat miał depresję dwubiegunową i … Na pewno się boi, że ja mogę mieć coś takiego. Ech...
Nie wiem już, co mam robić... Ale czuję, że z każdym dniem będzie tylko gorzej. Jeśli będzie lepiej, będą to pojedyncze dni, chwile... A noce są straszne. Wczorajsza, bezsenność do trzeciej, i tak krótko, szybsze bicie serca co parę minut z ogromną siłą, jedna myśl goniąca drugą, a ja nie potrafiąca złapać żadnej. Miałam wrażenie, że coś jest w mojej głowie i nie mogę się tego pozbyć...
Dziękuję za takie forum... Myślę, że troszkę mi lżej... Jeśli macie jakieś sugestie, to... czekam...

Sihaja

[Dodane po edycji:]

[nie umiem edytować, znaleźć tej możliwości]

Nie mam siły. I ciągłe ochrzany za to, że jestem w domu przed świętami, a nic nie robię, ani nie uczę się do matury, ani nie pomagam w niczym. Po prostu mam dość... Dość, dość... Nie umiem podjąć żadnej decyzji, co do tego, co robić. Nic.
Jestem taka nabuzowana i zirytowana, samą sobą, że zaraz wybuchnę, Musiałam to napisać. :(

[Dodane po edycji:]

Wiedziałam, że zbędnych...

[Dodane po edycji:]

Usuńcie, proszę, ten temat...... :( :( :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 mar 2010, 21:19
Lokalizacja
śląskie

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

przez Wombwell00 05 kwi 2010, 01:55
"Aby łatwiej było Ci to osiągnąć, weź kartkę i zrób listę wszystkich swoich mocnych stron. Na pewno jakieś masz! Zrozum, że nikt nie jest idealny, każdy ma jakieś wady, wiele zależy jednak od tego, jaki ma się do nich stosunek. "

Hmm... nie żebym miał coś przeciwko, ale wątpie, żeby podziałało to na dziecko w szkole podstawowej a co dopiero na kobiete zdającą w tym roku mature. Osoba w depresji NIE POTRAFI znaleźć w sobie nic dobrego i nic złego w innych, wydają jej się często wręcz idealni. Sam przez to przechodziłem. Niemoc, bezsilność, strach przed podejmowaniem jakichkolwiek działań - mam to do teraz.

Wątpie, żebyś po naszych wypowiedziach na tym forum mogła coś osiągnąć, sama. Przykro mi, bez pomocy kogoś z zewnątrz (psychologa, odradzam raczej rodzine) nie ma szans na jakąkolwiek poprawę. Sama widzisz, że toczy się to już kilka lat, zmiany szkoł itp. nie pomagały. Po prostu zrób pierwszy krok. Porozmawiaj z psychologiem, zapisz się na terapie. Musisz zrozumieć, że idziesz do nikąd. No i matura... masz jeszcze miesiąc, dobrze wykorzystaj ten czas. Ja gdy się ucze, po prostu się odcinam od całej reszty i staram sie skupić tylko na uczeniu. Musisz znalezc własną metodę. Życze powodzenia.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Avatar użytkownika
przez Sihaja 05 kwi 2010, 11:18
Nie, mój brat się wyleczył... Do tej pory bierze leki, ale funkcjonuje już zupełnie normalnie.

A ja... Chyba będę musiała coś rzeczywiście zrobić... bo nauka mi idzie gorzej niż krew z nosa. Nie chodzi tylko o to, że mi nie zależy. Nie wierzę, że zdam. Inna sprawa, że kompletnie nie potrafię się na niczym skupić, nauczyć... Mimo prób, licznych. Nie umiem zapamiętać, wszystko mi wylatuje z głowy następnego dnia. :-(

Co do szukania dobrych cech... we mnie nie ma nic dobrego.
Nic.

A psycholog... spróbuję znaleźć coś u mnie w Częstochowie...
Dzięki za wasze odpowiedzi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 mar 2010, 21:19
Lokalizacja
śląskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

przez Pawwwle 05 kwi 2010, 11:27
Sihaja napisał(a):Nie, mój brat się wyleczył... Do tej pory bierze leki, ale funkcjonuje już zupełnie normalnie.

Jeżeli nadal bierze leki, czy też musi brać leki, żeby funkcjonować normalnie, to znaczy, że nie jest zdrowy.
Zdrowy to taki, co bez leków funkcjonuje normalnie.
Pawwwle
Offline

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Avatar użytkownika
przez Sihaja 05 kwi 2010, 11:33
Bierze z tego co wiem tylko po to, żeby nie było nawrotów. W końcu chorował 10 lat temu już...
Nie znam całej sytuacji. Byłam wtedy mała. Dowiedziałam się dwa lata temu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 mar 2010, 21:19
Lokalizacja
śląskie

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

przez Wombwell00 05 kwi 2010, 22:03
Sihaja napisał(a):Inna sprawa, że kompletnie nie potrafię się na niczym skupić, nauczyć... Mimo prób, licznych. Nie umiem zapamiętać, wszystko mi wylatuje z głowy następnego dnia. :-(


Bywa. Zrób sobie przynajmniej jakieś notatki, które pomoga ci szybko dotrzeć do czegoś przed maturą. Albo wynajmij sobie chińczyka, który nauczy sie za ciebie.

Co do szukania dobrych cech... we mnie nie ma nic dobrego. Nic.


No jak mówiłem wcześniej. Sam przez to przechodziłem i gdy teraz o tym mysle... tu nie chodziło o moje dobre strony. Bardziej bałem się tego, że nikogo sobie nie znajde i będę samotny. Zastanów się, może u ciebie chodzi o to samo. Raczej wątpie byś miała niewiadomo jakie obrzucające podejście czy złośliwą nature. Przebywaj więcej z ludzmi, to naprawde pomaga.
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Avatar użytkownika
przez Sihaja 06 kwi 2010, 10:04
Dziękuję WojuBoju za radę...
Właśnie próbuję się do czegoś zmusić... Notatki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 mar 2010, 21:19
Lokalizacja
śląskie

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Avatar użytkownika
przez Sihaja 11 kwi 2010, 09:27
Zapisałam się do psychiatry. Czekać troszkę ponad miesiąc - 13 maja.
Może będzie dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 mar 2010, 21:19
Lokalizacja
śląskie

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

przez Wombwell00 12 kwi 2010, 19:48
Sihaja napisał(a):Zapisałam się do psychiatry. Czekać troszkę ponad miesiąc - 13 maja.
Może będzie dobrze.


W każdym razie masz już jakis punkt zaczepienia. Może to jeszcze miesiąc, ale zobaczysz czas zleci.
Naprawde radzę ci nie przejmowac się narazie niczym co może cię wpędzić w depresje, choc wiem, że to trudne, i staraj się najlepiej przygotowac do matury. Życzymy powodzenia ;)
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Re: Witam. Parę słów o mnie... może zbędnych..

Avatar użytkownika
przez Sihaja 09 maja 2010, 11:53
Żyję. Matura mija. Dziś mam chwile okropnej anhedonii. Nic mi się nie chcę, mam wszystkiego dość. Mimo tego ostatnie dni były lepsze, dlatego, że matura poszła mi - na wyczucie - dość dobrze. Ale znowu jest nie najlepiej. Boję się, że mimo tego wszystkiego stchórzę i tam nie pójdę. Bo i po co? Kogo ja obchodzę?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
31 mar 2010, 21:19
Lokalizacja
śląskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 18 gości

Przeskocz do