Mam wszystko, a nie mam nic...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mam wszystko, a nie mam nic...

przez ExMagik 25 mar 2010, 13:01
Witam, jestem nowym członkiem tego forum. Czas najwyższy żebym zaczął szukac pomocy, mysle ze sporo sie tutaj dowiem o samym sobie.
Od kilku 2003 roku zacząłem odczuwac jakies dolegliwosci ktore opisujecie dokladnie, typu niska samo ocena, odczuwalny lek zaraz po przebudzeniu. Tak sie czulem kilka lat temu,kiedy jeszcze bylem sam.
Teraz mam piekna zone, cudownego syna, mieszkanie, swietna prace. Niestety to co dzieje sie ze mna w srodku mnie przerasta. Stany z przed kilku lat wzmocnily sie i sa ze mna na porzadku dziennym co zaczyna sie udzielac i uwidaczniac wszedzie gdzie sie pokaze. Boje sie ludzi, staram sie z nimi jak najmniej rozmawiac, stracilem przez ten stan swoich starych znajomych komprmitujac sie przed mini dziwnym zachowaniem (wciąż spięty, zamkniety w sobie, wystraszony). Jest to na tyle mocny stan ze nie jestem w stanie sie z nimi spotykac, mimo ze widzimy sie raz na 2 miesiace. Mam 29 lat a czuje sie czasem jak bezbronne dziecko. Stany lekowe czasami sa na tyle silne ze musze wyjsc z towazystwa bo czuje sie skrepowany. Mialem kiedys swoje wielkie pasje. Kochalem muzyke, moim marzeniem bylo bycie Dj'em. I kiedy moglo to sie spelnic sytuacja mnie przerosła, na samą mysl ze mam zagrac dla ludzi spycha mnie w stan przerażenia. Nie potrafie sie odnalesc tam gdzie ludzie sie ciesza i bawia. Wiem ile jeszcze moglbym zrobic dla siebie i innych ale cos mnie blokuje prawie w kazdej dziedzinie zycia, zwlaszcza spolecznego. Mam dosyc lekow,przygnebienia, niemocy, braku pewnosci siebie ktora czasem jest bliska 0.
Mam nadzieje ze jest jeszcze dla mnie szansa...ja sam sobie nie moge z tym poradzic...
pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 mar 2010, 12:40

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 mar 2010, 13:08
ExMagik, wizyta u psychiatry, leki i terapia. I bedzie dobrze :D
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

przez Freddie Mercury 25 mar 2010, 13:20
Lęk paraliżuje i skutecznie tłumi potencjał każdego człowieka którego on dotyka,.. nalezy stłumić lęk (leki przeciwdepresyjne bądź/i terapia).. aby uaktywnić to co on zabija-aktywność,otwartość na świat zewnetrzny ,kreatywnosc ... człowiek chory zamiast koncentrowac sie na eksploracji swiata skupia sie na analizie własnych niedoskonałosci i pielęgnowaniu porażek...
Freddie Mercury
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 mar 2010, 14:14
Dlatego trzeba sie najpierw udac po porade do lekarza :) Przedawnienie lęków, spowodowało ze sie one nasiliły, nie ma na co czekac. Powiem tak ja rok temu tez na wiosne bylam w zlym stanie, teraz juz sie czuje dobrze, w koncu ciesze sie sloncem -czuje sie jak dawniej i wiem ze skoro mi idzie dobrze to i Magik Tobie tez sie uda :D :P
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

przez ExMagik 25 mar 2010, 17:04
Właśnie, idzie wiosna a mnie szlag trafia przez to ze wiem co mnie w jakis sposob omija.Co dziwne, jestem tego wszystkiego świadomy i nic nie moge z tym zrobic :/ wiec lekarz,chyba psycholog prawda? Prywatnie? Drogie takie wizyty?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 mar 2010, 12:40

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 mar 2010, 18:30
ExMagik,

Jeśli chcesz pójść na kasęchorych na psychoterapię musisz najpierw pójśc do Poradni Zdrowia Psychoicznego. Tam jest lekarz-psychiatra.Opowiesz mu co się dzieje.Zapisze Tobie leki, nie musisz ich wykupywać, jeśli dasz radę bez nich. Ale poprosisz psychiatrę o skierowanie na terapię. To jedno wyjście.

Drugie wyjście.
Możesz pójśc prywatnie na terapię.
Najlepiej poszukac w necie z Twoich okolic kogoś. Rankingi?Kto najlepszy? Hmmmm......Słyszałam,że Ci, wokól których ludzie robią poklask.....też różnie moze być.
Najważniejsze,żeby terapeuta miał superwizora.I żeby należał do Polskiego Stowarzyszenia Psychologów (Terapeutów). Superwizor to osoba-autorytet, z którą spotyka się terapeuta, wspólnie superwizują, rozwiązują , omawiają np Twój przypadek, oczywiscie nie w Twojej obecności. Czyli wielka kompetencja. Polecam.
Prywatnie wizyta może kosztować nawet 100 zł.
Ja chodzę od końca października na terapię psychodynamiczną prywatnie.Jak było ciężko chodziłam dwa razy w tygodniu do grudnia. Od stycznia chodzę raz w tygodniu. Płacę za jednogodzinną sesję 70 zł. Moja terapeutka ma dwóch superwizorów.

Do psychiatry tez mozesz udać się prywatnie.

A najlepszy byłby psychiatra, który też jest terapeutą, ale o takich trudno. Ale warto poszukać.

Nie bój się, spróbuj, naprawdę warto.

Terapia jest ciezką orką, pracą nad sobą,żeby nie powiedzieć,że charówką.
Ale pomyśl.........terapia jest skuteczna, za jakiś czas (parę miesięcy, rok, dwa lata) możesz być wolnym, szczęśliwym człowiekiem.
Prawda?że warto?

Pozdrawiam.
Pisz.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 mar 2010, 12:17
Magik najlepiej isc prywatnie do psychiatry, wizyta od 50 zł do 100 zł. I wybierz sie jak najszybciej,,,dla mnie tamten rok -tzn wiosna i lato to byly wyjete z zyciorysu, teraz korzystam z zycia i jest swietnie 8) :lol:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 26 mar 2010, 20:04
agusiaww,

A na co sie leczyłaś?
Tylko psychiatra Ci pomógł? Czy z terapii też korzystałaś?

[Dodane po edycji:]

agusiaww napisał(a):Magik najlepiej isc prywatnie do psychiatry, wizyta od 50 zł do 100 zł. I wybierz sie jak najszybciej,,,dla mnie tamten rok -tzn wiosna i lato to byly wyjete z zyciorysu, teraz korzystam z zycia i jest swietnie 8) :lol:




Przybliż to co napisałaś. Dlaczego wyjęte z życiorysu?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 mar 2010, 21:24
Monika ja juz sie lecze ok 10 lat, zaczelo sie od nerwicy, bralam lekki lek uspokajajacy-nieuzalezniajacy 10 mg. Ale rok temu wlasnie na przelomie marca/kwietnia wpladlam w depresje, ktora zaczela sie gdzies od wrzesnia, czyli obnizenie nastroju, placz codzienny, smutek itd. Z powodow osobistych, a takze przemeczenie praca, studia dosc ciezkie itd. Mam psychiatre w innym miescie, poszlam do poleconego psychologa w Wawie, niestety pani mi powiedziala (jako ze mam taki sam zawod, tylko zajmuje sie dziecmi) ze ok, przezylam ciezkie chwile, ale sama powinnam wiedziec jak sobie poradzic, i zeby sie nie przejmowac bo mi to przejdzie :mrgreen: Coz nie przeszlo, pojechalam na swieta wielkanocne do domu, i od razu poszlam do psychiatry, Diagnoza byla depresja, i albo leki albo szpital. Wybralam wiec leki, mam antydepresant Alventa 75 mg, plus ten uspokajajacy 7mg(tylko na noc). Dostalam takze zwolnienie na m-c bo mialam wszystkie skutki uboczne wymienione w ulotce, pamietam pieknie swiecilo slonce,,,a ja sie czulam wrecz koszmarnie. Teraz po roku jest bardzo dobrze, lepiej sie czuje, cieszy mnie pogoda, slonce, znow moge usiasc na lawce i cieszysc sie drobiazgami :D :D I nie ma na co czekac, warto zadbac o siebie :) Na temat terapii rozmawialam ze swoja lekrka, poki co jest przeciwna szczegolnie po tym jak ocenila w/w pania psycholog (dosc dosadnie, przytaczac nie bede :mrgreen: ) W skrocie powiedziala tak, zeby poki co nie ruszac moich emocji, bo taki jak w/w psycholog potrafi wiecej szkody zrobic, niz pomoc :) Diagnoza ostateczna brzmi zaburzenie depresyjno-lękowe. Poza tym owszem biore lek, ale staram sie pracowac nad soba, aktualnie zajmuje sie kilkoma sprawami, ale znajduje tez czas na odpoczynek.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

przez ExMagik 30 mar 2010, 09:56
dziekuje Wam za wszystkie wskazowki. Chyba jednak wybiore sie do prywatnego psychologa zeby mogl mnie zdiagnozowac.Terapia prywatna odpada, bo mnie akurat nie stac na takie wydatki :P. Mysliscie ze jedna wizyta u psychologa moze dac jednoznaczna diagnoze co do mojego stanu? Czy jest częsta potrzeba chodzenia do takiego specjalisty? Z reszta, pojde to zobacze:)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 mar 2010, 12:40

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez linka 30 mar 2010, 11:02
ExMagik, jednorazowa wizyta nic nie da....
Idź do psychiatry, państwowo i poproś o skierowanie na terapię na NFZ.
Psychiatra powie ci co się dzieje, wystawi diagnozę, a psycholog będzie prowadził terapie - nie jest to jednorazowa wizyta - to raczej wizyta jedna w tygodniu przez okres często kilkunastu miesięcy.

agusiaww napisał(a):najlepiej iść prywatnie do psychiatry

Tego stwierdzenia zupełnie nie rozumiem......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 mar 2010, 11:08
Hmm ja też tego stwierdzenia nie rozumiem.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

Avatar użytkownika
przez agusiaww 30 mar 2010, 13:00
Prywatnie bo jednak roznica pomiedzy wizyta prywatna a panstwowa jest dosc znaczna :) I to nie tylko na moim przykladzie, ale na przykladzie moich znajomych, tez tak samo jest :) Nie oszukujmy sie, jak zaplacisz to sie lepiej zajmie :) Podam przyklad, wizyta u psychiatry z NFZ trwa 15 minut do gora 30 gdzie to pacjent opowiada o swoich objawach, i na podstawie tego lekarz wydaje diagnoze, natomiast prywatna trwa do 2 h (obejmuje testy, szczegolowy wywiad, np choroby genetyczne, itd itd -co ma wplyw na diagnoze, np choroy wspolistniejace, przeglad wynikow np eeg, itd itd).
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Mam wszystko, a nie mam nic...

przez ExMagik 30 mar 2010, 14:04
Jak dobrze pewnie wiecie, pierwsza wizyta jest sporym wyzwaniem,zwlaszcza kiedy chodzi o lekarza z NFZ, przynajmniej mi sie wydaje ze idac do prywatnego jestem bardziej anonimowy. Zmierzam to tego czy jesli juz sie zdecyduje na wizyte z NFZ'tu to moja choroba bedzie juz w moich papierach ? Tego bym wlasnie nie chcial poniewaz moglbym przez to stracic prace :/
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 mar 2010, 12:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do