nie moge sobie poradzic z tym;(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez VasqueS 12 mar 2010, 01:39
takajakaś18, Rozumiem Co przeżywasz, wiem, że Ci nie pozwalają ale tu nikt Cię nie uleczy, zgłoś się do jakiegoś psychiatry po leki, powinny rozwiązać sprawę.
VasqueS
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 28 mar 2010, 14:32
kurcze nie weim co mam zrobic,na jaki kierunek skladac..Wczesniej myslałam o czyms a teraz ? jestem totalnie zagubiona..:((
Wczesniej balam sie wyjechac do wiekszego miasta ,nie wyobrazaąm sobie,ze sobie tam poradze,a teraz zaczelam myslec z innej perspektywy,ze moze w Warszawie sa lepsze szanse na zycie,lepsze studia,moze to by byla dla mnei szansa...:(
Nie mam pojecia co robic:(
Chcialabym sprobowac,ale nie wiem czy chce brakuje mi 1-2 lat do podjecia decyzji.Na pewno chcialabym kiedys wyjechac,zasmakowac innego zycia,poznac nowe srodowisko..,nowych ludzi..
ale czy teraz? Nie wiem nic.chcialabym podjac jak najlepsza decyzje, a pozniej zlapie sie zcego kolwiek;(((
zawsze tak jest..Ostatnio mysle ,ze nic mnie tu nie trzyma,ale czy na chwile tak mi sie odmianilo ,nie weim ,bo ciagle zmieniam kierunki,mam nowe pomysly,chyba do konca zycia nie odgadne co tak naprawde chce robic w zyciu i na co mnie stac;(
takajakaś18
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez paradoksy 28 mar 2010, 14:47
takajakaś18 napisał(a):kurcze nie weim co mam zrobic,na jaki kierunek skladac..Wczesniej myslałam o czyms a teraz ? jestem totalnie zagubiona..:((
Wczesniej balam sie wyjechac do wiekszego miasta ,nie wyobrazaąm sobie,ze sobie tam poradze,a teraz zaczelam myslec z innej perspektywy,ze moze w Warszawie sa lepsze szanse na zycie,lepsze studia,moze to by byla dla mnei szansa...:(
Nie mam pojecia co robic:(
Chcialabym sprobowac,ale nie wiem czy chce brakuje mi 1-2 lat do podjecia decyzji.Na pewno chcialabym kiedys wyjechac,zasmakowac innego zycia,poznac nowe srodowisko..,nowych ludzi..
ale czy teraz? Nie wiem nic.chcialabym podjac jak najlepsza decyzje, a pozniej zlapie sie zcego kolwiek;(((
zawsze tak jest..Ostatnio mysle ,ze nic mnie tu nie trzyma,ale czy na chwile tak mi sie odmianilo ,nie weim ,bo ciagle zmieniam kierunki,mam nowe pomysly,chyba do konca zycia nie odgadne co tak naprawde chce robic w zyciu i na co mnie stac;(

może daj sobie jednak trochę więcej czasu i nie ulegaj presji? jeśli nie jestes gotowa na wybór to nie rób tego teraz.
przecież studia mozesz praktycznie przez całe życie robić.
bez sensu iść na coś, do czego się nie jest do końca przekonanym, bo wtedy np. na drugim roku się złapiesz, że nie dajesz rady i ZUPEŁNIE Cię to nie interesuje... z własnego doświadczenia wiem, że lepiej trochę odczekać i pójść dopiero na coś, do czego jesteśmy przekonani. bo potem możesz żałować zmarnowanego czasu..
bo nasze choroby (depresja, nerwica) mają to do siebie że dosyć często szybko się zniechęcamy.
jeśli Twoje obecne środowisko źle na Ciebie wpływa, to -owszem, mozesz je zmienić. ale do studiów nikt Cie raczej nie zmusi.
możesz np. poczekać rok, w tym samym czasie przeprowadzić się, poszukać jakiejś pracy, czy się podleczyć, jeśli masz możliwość.
nic na siłę.
pozdrawiam.
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 29 mar 2010, 14:38
niby tak..ale nie wiem ..co by mialam robic..nie mam jakies ciekawej propozycji pracy ani zajecia..w domu tyle czasu to bym umarla chyba, ju calkiem aspoleczna sie stała,nie wiem czy chce wyjechac ,w domu chyba mi odradzaja, z reszta malo mowie o tym, a Wy jak myslicie?
takajakaś18
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

Avatar użytkownika
przez soulfly89 30 mar 2010, 01:44
Pstryk napisał(a):
miki74 napisał(a):Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów.


heh amenXD


Wiesz, ja akurat uczę się podstaw elektroniki. Chodzi o to, że są takie okresy w życiu kiedy nie ma czasu lub możliwości pójść do specjalisty i tak jak obsługi telewizora trzeba się nauczyć obsługi samego siebie. Specjalista to chyba nie jest remedium na wszelkie problemy. Ja wierzę że nawet ludzie chorzy na łagodniejsze formy depresji mogą sobie w jakimś stopniu pomóc sami. Chyba od tego trzeba zacząć, a jak się nie poprawia, to do lekarza/psychologa. A dlaczego to (=radzenie sporej ilości osób od razu terapeuty, specjalisty itd) mnie przeraża? Bo wydaje mi się trochę straszna wizja społeczeństwa, które nie potrafi funkcjonować bez terapeutów. A Tobie nie, miki74?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez miki74 30 mar 2010, 10:22
Dawno nie zaglądałem do tego wątku. I akurat teraz jakaś ręka anioła tknęła mnie, bym tu zajrzał. Patrzę, a tu pytanie skierowane bezpośrednio do mnie. ;) Nie wiem tylko, czy to była ręka anioła dobrego, czy złego. :mrgreen:

Otóż nie. Nie przeraża mnie. Powiem więcej. Mam przeciwne zdanie. Uważam, że gdyby społeczeństwo polskie szerzej korzystało z psychoterapii, mniej było by:
- dzieci w sierocińcach
- matek w domach samotnej matki
- matek z dziećmi ukrywającymi się w domach-kryjówkach organizacji walczących z przemocą w rodzinie
- gwałtów
- bijatyk
- niespełnionych marzeń, nietrafionych karier życiowych,
- alkoholizmu
- narkomanii
- i mógłbym dalej tak godzinami ciągnąć.
Dużo z tych bolączek pochodzi właśnie stąd, że w odpowiednim momencie pewni ludzie nie znaleźli pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej.

Dodam jeszcze, że według mnie o wiele więcej ludzkich marzeń zostało niezrealizowanych z tego powodu, że ludzie nie skorzystali z pomocy terapeuty i latami siedzieli w domu, niż odwrotnie, to znaczy niezrealizowanych dlatego, że poszli do psychologa.

Więc to jest mój pierwszy argument. Szerzej rozpowszechniona terapia w społeczeństwie moim zdaniem przyniosłaby nieporównywalnie większe korzyści niż straty.

Drugi argument za propagowaniem terapii - nie wszyscy potrzebują przecież korzystać z psychoterapii. Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj. Pewnie nie wiedzą nawet, że takie forum istnieje. Bo i po co? Duża część społeczeństwa nie potrzebuje psychoterapeutów. A tutaj często propagujemy, bo właśnie tutaj zbierają się takie osoby, które najczęściej wymagają przynajmniej konsultacji psychiatry lub psychologa, czy nie potrzebują psychoterapii.

Po trzecie - nie wiem czemu widzisz jakieś zagrożenie w terapii. Dla mnie to jest nauka życia, dorobek iluś tam pokoleń mądrych ludzi, którzy zastanawiali się, jak ulżyć ludzkim niedolom. Czemu z tego nie skorzystać? Czemu wymyślać od nowa koło?

Po czwarte wreszcie. Zgadzam się jednak, że u niektórych osób terapia może uzależnić ich od siebie. To znaczy spowodować, że z każdym, nawet małym, problemem będą biec do terapeuty, zamiast go rozwiązywać samodzielnie. To jest pewne zagrożenie. Jednak - po pierwsze - z wszystkich uzależnień to jest chyba jedyne, które nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz pożyteczne. Po drugie dotyczy chyba jednak niewielkiej grupy osób. Po trzecie - można temu trochę zaradzić i ze strony pacjenta i terapeuty poprzez pamiętanie o tej możliwości pewnego uzależnienia się i analizowanie, czy wizyta w przypadku danego problemu jest już "uzależnieniem" czy też uzasadnionym poszukiwaniem pomocy.

Pozdrawiam i ciekawy jestem, co mi odpowiesz. ;)

[Dodane po edycji:]

Dodam jeszcze to.
soulfly89 napisał(a):
Pstryk napisał(a):
miki74 napisał(a):Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów.


heh amenXD


Wiesz, ja akurat uczę się podstaw elektroniki. Chodzi o to, że są takie okresy w życiu kiedy nie ma czasu lub możliwości pójść do specjalisty i tak jak obsługi telewizora trzeba się nauczyć obsługi samego siebie.
Nie, Twój przykład nie jest kontrargumentem do mojego z telewizorem. To, że uczysz się akurat podstaw elektroniki nie ma żadnego znaczenia w tej dyskusji. Nie jest tak, że jak nie masz możliwości pójścia do specjalisty z telewizorem, to uczysz się od podstaw elektroniki, lub też uczysz się budowy telewizorów, zdobywasz wiedzę na temat używania i funkcjonowania urządzeń mierniczych potrzebnych do naprawy telewizora itd. Jednak jak masz zepsuty telewizor - to idziesz do tego specjalisty. ;) No i dodatkowo - jest różnica między nauką obsługi telewizora z Twojego kontrargumentu, która zajmuje godzinę czasu, a nauką naprawy telewizora (z mojego przykładu), która zajmuje kilka lat. ;)
miki74
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

Avatar użytkownika
przez soulfly89 30 mar 2010, 15:48
miki74 napisał(a):Drugi argument za propagowaniem terapii - nie wszyscy potrzebują przecież korzystać z psychoterapii. Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj.

Nie możesz tego wiedzieć miki i nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się jakbyś na pewno miał rację i był w tych sprawach autorytetem. W dziale "witam" albo "problemy w związkach" jest sporo pytań od ludzi, którzy nie wydają się być chorzy/zaburzeni psychicznie ale na przykład samotni, bez wsparcia rodziny, tacy, którzy nie wiedzą kogo zapytać, więc pytają internet. Moim zdaniem, nie każdy na tym forum potrzebuje psychoterapii. Konsultacji z psychologiem - czemu nie? Ale niekoniecznie terapii. I to jest tylko moje zdanie.

miki74 napisał(a):Po trzecie - nie wiem czemu widzisz jakieś zagrożenie w terapii.

Nie widzę zagrożenia w terapii, nigdzie tego nie napisałam, uważam tylko że nie każdemu jest potrzebna do szczęścia.

miki74 napisał(a):To znaczy spowodować, że z każdym, nawet małym, problemem będą biec do terapeuty, zamiast go rozwiązywać samodzielnie. To jest pewne zagrożenie. Jednak - po pierwsze - z wszystkich uzależnień to jest chyba jedyne, które nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz pożyteczne.

A ja uważam że to smutne kiedy ktoś boi się stawić czoła problemom samodzielnie i że życiowa postawa ofiary może być szkodliwa dla bliskich tej osoby i dla niej samej. Poczucie wartości, ważne dla szczęścia, płynie z podejmowania samodzielnych decyzji i poczucia że mamy chociaż mała kontrolę nad naszym życiem. Tak jest przynajmniej ze mną.

miki74 napisał(a):Nie jest tak, że jak nie masz możliwości pójścia do specjalisty z telewizorem, to uczysz się od podstaw elektroniki, lub też uczysz się budowy telewizorów, zdobywasz wiedzę na temat używania i funkcjonowania urządzeń mierniczych potrzebnych do naprawy telewizora itd. Jednak jak masz zepsuty telewizor - to idziesz do tego specjalisty.

Nie wmawiaj mi co ja robię z moim telewizorem albo z moim mózgiem bo nic nie wiesz na ten temat.

Miki, odpowiedziałam na Twojego posta tylko dlatego, że nazwałeś moje przekonania szkodliwymi. Zrobiło mi się przykro z tego powodu, bo uważam, że nie masz prawa tego oceniać. Dla jednej osoby może być szkodliwe to, że nie pójdzie na terapię, a dla innej to, że ktoś jej będzie wmawiał że jest chora i terapii potrzebuje, kiedy tak naprawdę jest zdrowa i straci dużo czasu na zamartwianie się. Tyle. Jeśli masz ochotę dalej dyskutować, a nie udowadniać mi że jestem tutaj szkodliwa i jakiś zły anioł mną kieruje ;), to napisz pw, bo chyba i tak już za duży offtop tutaj zrobiliśmy. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez miki74 30 mar 2010, 20:08
Oj, to chyba nie była ręka dobrego anioła dzisiaj rano. ;)

Odpowiem Ci tutaj, a nie na priva. Z dwóch powodów. Po pierwsze, nadal uważam, że siejesz szkodliwe poglądy, które ludziom mogą zaszkodzić. Nie stanie się krzywda, jak ktoś, powiedzmy, bez potrzeby pójdzie do psychoterapeuty namówiony przeze mnie. Natomiast stanie się krzywda komuś, kogo przekonają Twoje argumenty i do psychoterapeuty nie pójdzie, chociaż powinien. To po pierwsze. A po drugie, nie zamykaj mi proszę drogi do publicznego skomentowania Twojego posta, skoro Ty skomentowałaś mój publicznie. Ten pierwszy argument jest ważniejszy - a przynajmniej taką mam nadzieję. :mrgreen:

Odpowiadając zatem na Twój post. Otóż żałuję, że nie odniosłaś się do całego mojego postu. Mam wrażenie, że tam, gdzie nie miałaś argumentów, to nic nie komentowałaś. I że wybrałaś tylko te nieliczne fragmenty z mojego postu, na które, jak Ci się wydawało, masz krytyczne argumenty. Choć w dużej mierze Twoja krytyka jest chybiona, o czym napiszę niżej.

Szczególnie mi żal, że nie odniosłaś się do mojego pierwszego argumentu, że propagowanie psychoterapii przyniesie ograniczenie społecznych bolączek. Był to dość rozbudowany fragment i dość przekonujący, moim zdaniem.

soulfly89 napisał(a):
miki74 napisał(a):Drugi argument za propagowaniem terapii - nie wszyscy potrzebują przecież korzystać z psychoterapii. Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj.

Nie możesz tego wiedzieć miki
Czego nie mogę wiedzieć? Nie bardzo rozumiem.
soulfly89 napisał(a): i nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się jakbyś na pewno miał rację i był w tych sprawach autorytetem.
To Twoje osobiste uczucie i osobista uwaga pod moim adresem. Moim zdaniem niesłuszna i dodatkowo nie bardzo wiem, do czego konkretnie się odnosząca. Wypowiadam swoje zdanie w sprawach w miarę oczywistych. Czy jak napiszę, że słońce wschodzi na Wschodzie to też mi zarzucisz, że mówię, jakbym był autorytetem w geografii?
soulfly89 napisał(a):W dziale "witam" albo "problemy w związkach" jest sporo pytań od ludzi, którzy nie wydają się być chorzy/zaburzeni psychicznie ale na przykład samotni, bez wsparcia rodziny, tacy, którzy nie wiedzą kogo zapytać, więc pytają internet.
A to już jest Twoja osobista ocena. Ocena dokonana przez osobę nie znającą się na psychologii. Zarzuciłaś mi kiedyś, że nie jestem lekarzem a feruję wyroki. Nic podobnego. Natomiast Ty właśnie zrobiłaś to, co mnie zarzucałaś.
soulfly89 napisał(a): Moim zdaniem, nie każdy na tym forum potrzebuje psychoterapii.
Na pewno. Różnimy się jednak w ocenie liczby tych osób.
soulfly89 napisał(a): Konsultacji z psychologiem - czemu nie? Ale niekoniecznie terapii. I to jest tylko moje zdanie.
Pierwsze spotkanie z psychoterapeutą jest właśnie konsultacją. Namawiając kogoś na terapię namawiam właśnie do pójścia do psychoterapeuty. On oceni, czy jednorazowa konsultacja (która też jest formą terapii!) wystarczy, czy nie. Natomiast nie Tobie ani mnie oceniać, komu potrzebna jest terapia. Dlatego krytykowanie mnie za to, że kieruję zbyt szybko ludzi na psychoterapię jest błędem, bo jest to w istocie uzurpowanie sobie prawa decydowania, kto potrzebuje tej terapii, a kto nie. Co nie jest chyba dobrym pomysłem, szczególnie na forum ludzi, którzy sądzą, że mogą mieć kłopoty psychiczne. Zostawmy zweryfikowanie tych sądów specjalistom!

soulfly89 napisał(a):
miki74 napisał(a):To znaczy spowodować, że z każdym, nawet małym, problemem będą biec do terapeuty, zamiast go rozwiązywać samodzielnie. To jest pewne zagrożenie. Jednak - po pierwsze - z wszystkich uzależnień to jest chyba jedyne, które nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz pożyteczne.

A ja uważam że to smutne kiedy ktoś boi się stawić czoła problemom samodzielnie i że życiowa postawa ofiary może być szkodliwa dla bliskich tej osoby i dla niej samej. Poczucie wartości, ważne dla szczęścia, płynie z podejmowania samodzielnych decyzji i poczucia że mamy chociaż mała kontrolę nad naszym życiem.
A ja uważam za smutne, że nie znając człowieka, nie mając wykształcenia i praktyki w psychoterapii, potrafisz po kilku jego zdaniach postawić diagnozę, że człowiek prezentuje życiową postawę ofiary, lecz nie ma głębszych problemów. Poza tym - jak tak jest rzeczywiście, to szybko się tego dowie .... OD SPECJALISTY. A kontroli nad swoim życiem ludzie uczą się właśnie na terapii.

soulfly89 napisał(a):
miki74 napisał(a):Nie jest tak, że jak nie masz możliwości pójścia do specjalisty z telewizorem, to uczysz się od podstaw elektroniki, lub też uczysz się budowy telewizorów, zdobywasz wiedzę na temat używania i funkcjonowania urządzeń mierniczych potrzebnych do naprawy telewizora itd. Jednak jak masz zepsuty telewizor - to idziesz do tego specjalisty.

Nie wmawiaj mi co ja robię z moim telewizorem albo z moim mózgiem bo nic nie wiesz na ten temat.
Jej, po co tyle agresji? Każdy, nawet najmniejszy pretekst wykorzystujesz do tego. To był tylko przykład ogólny traktowania problemów. Przyjąłem, że zachowujesz się jak rozsądna większość ludzi, którzy ze specjalistycznymi problemami zgłaszają się do specjalistów. Bo to oni rozwiązują codziennie dane problemy, mają narzędzia, wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie. A ta uwaga o mózgu to już zupełnie nie wiem, do czego się odnosi.

soulfly89 napisał(a):Dla jednej osoby może być szkodliwe to, że nie pójdzie na terapię, a dla innej to, że ktoś jej będzie wmawiał że jest chora i terapii potrzebuje, kiedy tak naprawdę jest zdrowa i straci dużo czasu na zamartwianie się.
Nie Tobie jest oceniać, że ktoś jest "tak naprawdę zdrowy". Przepraszam za brutalność, lecz nie masz wiedzy o danym człowieku, nie masz wiedzy psychologicznej i nie masz doświadczenia. Więc doradzałbym ostrożność w tego typu stwierdzeniach. Co druga osoba z depresją słyszy "Nic Ci nie jest. Weź się w garść." To jest właśnie takie podejście, że ona jest "tak naprawdę zdrowa". Dodatkowo - jakoś nie widzę tego problemu, że ktoś traci dużo czasu i zamartwia się tym, że jest chory, po tym, jak mu się doradziło psychoterapię. Dla mnie to wydumany problem. I dla tego wydumanego moim zdaniem problemu nie powinno się poświęcać realnego problemu, że komuś się nie doradziło pójścia na terapię.

A co do anioła, to wcale nie chodziło mi o to, że akurat Tobą kieruje zły anioł.

Podsumowując mój sążnisty post - warto doradzać komuś psychoterapię, kiedy się widzi, że jest mu potrzebna.

Ja też pozdrawiam.
miki74
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

Avatar użytkownika
przez soulfly89 01 kwi 2010, 00:08
Chyba mnie nie rozumiesz, więc już nie będę się tłumaczyć, tylko odpowiem krótko.

- Tam gdzie nie odpowiedziałam na twoje argumenty to znaczy że się z Tobą zgadzam albo prawie zgadzam, więc po co miałabym coś pisać?
- Chodziło mi, że nie możesz wiedzieć na pewno czy "Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj." bo nie możesz wejść do głowy innych ludzi - zacytowałam Twoje zdanie i wydawało mi się że to będzie jasne. Ja w moich postach zawsze piszę, że "wydaje mi się" "chyba" albo "moim zdaniem" bo nie uważam się za żadną wyrocznię :) Za każdym razem staram się zaznaczać, że to jest moja osobista ocena.
- Komu niby postawiłam diagnozę ofiary? Gdzie w moim poście wyczytałeś coś takiego? Ostatnio czytałam artykuł na temat życiowych postaw i to była ogólna konkluzja, nie dotyczyła nikogo konkretnego.
- Nie wiem gdzie w moim poście znalazłeś agresję. Całe porównanie z telewizorem mnie lekko rozbawiło. Ale nie lubię jak ktoś pisze o tym co ja robię w danej sytuacji kiedy tego nie wie. Asertywność to nie agresja. Nie dałam żadnych wykrzykników ani wkurzonych emotek, a kiedy jestem zła, wierz mi - robię to.
- Wydawało mi się po prostu lekką przesadą od razu polecanie terapii komuś kto jeszcze mało wie o sposobach leczenia, jest przestraszony swoim stanem, nie wiem co się z nim dzieje. Ja początkowo tego wszystkiego się bałam i trochę się martwiłam, że jestem w ogóle do niczego i na pewno terapeuta mnie wyśle do szpitala - to nie jest wydumany problem, tylko mój :)
- Jasne, że lepiej pójść na terapię niż zachorować ciężej i np. zrobić sobie krzywdę.
- Nie jestem przeciwniczką terapii - już to napisałam wcześniej.
- Mimo wszystko, uważam że są sytuacje w których terapię można odłożyć albo z nią poczekać, np. kiedy uczysz się do matury.

To by było na tyle ode mnie w tym temacie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez miki74 01 kwi 2010, 10:23
soulfly89 napisał(a):- Tam gdzie nie odpowiedziałam na twoje argumenty to znaczy że się z Tobą zgadzam albo prawie zgadzam, więc po co miałabym coś pisać?
Może po to, że jak się zgadzasz ze mną, a ja miałem zdanie przeciwne do Twojego, to znaczy że zmieniasz swoje zdanie na przeciwne, to moje. Więc albo się wycofujesz ze swojego poprzedniego zdania - co było by dobrą nowiną, albo głosisz sprzeczne opinie.
soulfly89 napisał(a):- Chodziło mi, że nie możesz wiedzieć na pewno czy "Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj." bo nie możesz wejść do głowy innych ludzi - zacytowałam Twoje zdanie i wydawało mi się że to będzie jasne.
W zacytowanym fragmencie, pod którym umieściłaś swoją uwagę "o głowach" były dwa sądy. Dlatego dopytałem się Ciebie, o który Ci chodzi. A jeśli już chodzi o konkret, o którym piszesz teraz, to sprawa miała się tak. Ty krytykowałaś moje doradzanie pójścia na terapię, bo byłaś, jak napisałaś, przestraszona wizją społeczeństwa uzależnionego od psychologów. No więc powyżej zacytowane moje zdanie było krytyką Twego poglądu. Chodziło w tej krytyce o to, że istnieje grupa ludzi, która nie będzie uzależniona od psychologów z tego prostego względu, że nie czują w sobie problemów psychicznych wystarczająco poważnych, by szukać pomocy na tym forum, a zatem nie skieruje ich nikt na terapię. To grupa osób, które czują się w miarę dobrze i są w miarę zadowolone z życia. Więc chociażby ta (duża) grupa społeczna nie będzie uzależniona. Pomijając fakt, że większość z tych, którzy jednak pójdą na psychoterapię, też się nie uzależni od niej. Więc Twa wizja jest właśnie wizją, żadnym realnym zagrożeniem.
soulfly89 napisał(a):Ja w moich postach zawsze piszę, że "wydaje mi się" "chyba" albo "moim zdaniem" bo nie uważam się za żadną wyrocznię :) Za każdym razem staram się zaznaczać, że to jest moja osobista ocena.
A ja nie zawsze to robię. Robię to wtedy, gdy wymaga tego sytuacja. Nie będę pisał - "wydaje mi się, że słońce wschodzi na Wschodzie".
soulfly89 napisał(a):- Komu niby postawiłam diagnozę ofiary? Gdzie w moim poście wyczytałeś coś takiego? Ostatnio czytałam artykuł na temat życiowych postaw i to była ogólna konkluzja, nie dotyczyła nikogo konkretnego.
Właśnie o tę ogólną konkluzję chodziło. Zacytowałem ją właśnie z tego powodu. Ta ogólna konkluzja ma skutki w postulowanym przez Ciebie zachowaniu na forum, dotyczącym już konkretnych osób. Mając tę ogólną konkluzję w głowie po prostu nie doradzisz komuś konkretnemu psychoterapii i to będzie ten konkretny jej skutek. Szkodliwy. Konkret? Takajakaś18. To w jej wątku napisałaś o przesadzie w polecaniu terapii. I można odnieść wrażenie, że właśnie doradzanie jej terapii jest przesadą. Szkodzisz jej w ten sposób. Bo moim zdaniem właśnie jej terapia dużo by zmieniła w życiu.
soulfly89 napisał(a):- Nie wiem gdzie w moim poście znalazłeś agresję. Całe porównanie z telewizorem mnie lekko rozbawiło. Ale nie lubię jak ktoś pisze o tym co ja robię w danej sytuacji kiedy tego nie wie. Asertywność to nie agresja. Nie dałam żadnych wykrzykników ani wkurzonych emotek, a kiedy jestem zła, wierz mi - robię to.
Znalazłem w zacytowanym przeze mnie fragmencie. Wiesz, przyznanie się do agresji nikomu nie przychodzi łatwo. Więc ludzie znajdują różne wykręty, by tego nie zrobić. I tak traktuję Twoją powyższą wypowiedź, niestety. Nie zauważyłem tam lekkiego rozbawienia, o którym piszesz. Moim zdaniem pod pozorem asertywności wyziera u Ciebie złość w tamtym konkretnym fragmencie. Jednak analizowanie, dlaczego, byłoby długie, rozwlekłe, więc sobie je daruję. Dodam, że tak jak napisałem, przyjąłem, że zachowujesz się jak rozsądna większość ludzi w kwestii zwracania się do specjalistów z problemami dotyczącymi ich dziedziny. Jeśli zachowujesz się inaczej, to znaczy, że nie wziąłem pod uwagę tej mniej korzystnej dla Ciebie możliwości.
soulfly89 napisał(a):- Wydawało mi się po prostu lekką przesadą od razu polecanie terapii komuś kto jeszcze mało wie o sposobach leczenia, jest przestraszony swoim stanem, nie wiem co się z nim dzieje. Ja początkowo tego wszystkiego się bałam i trochę się martwiłam, że jestem w ogóle do niczego i na pewno terapeuta mnie wyśle do szpitala - to nie jest wydumany problem, tylko mój :)
Co innego pisałaś. Pisałaś o strachu przed terapią i przed poważną chorobą. Teraz piszesz, że chodziło Ci o strach przed szpitalem. To są dwie różne sprawy. Po pierwsze, jakoś trudno mi sobie wyobrazić, by ludzie przeżywali strach przed terapią. Mogą się bać i czuć tremę przed pójściem do terapeuty, tu się zgadzam. I jeśli się tego boją, to świetnym sposobem jest to forum, by im pomóc ten strach obniżyć. Bo chyba nie ma się czego bać - zgodzisz się ze mną? (Pisałaś przecież, że nic Cię w terapii nie przeraża). Terapia jest jednym z dwóch sposobów radzenia sobie z depresją i nerwicą - więc jak można jej nie polecać? Co według Ciebie można polecić zamiast, jeśli przyjąć Twój postulat o "nie straszeniu ludzi terapią"? Ziółka? A jeśli chodzi o Twój strach przed pójściem do szpitala, to po pierwsze - tam nie gryzą. Po drugie, mało osób chyba skojarzy doradzanie terapii z "zagrożeniem" pójściem do szpitala. A jak skojarzy, to szybko można ich z tego błędnego skojarzenia wyprowadzić.
soulfly89 napisał(a):- Jasne, że lepiej pójść na terapię niż zachorować ciężej i np. zrobić sobie krzywdę.
Lub nie krzywdząc nikogo zmarnować swoje życie lub jego fragment. Jeśli więc tak twierdzisz, to czemu oponujesz przed doradzaniem komuś terapii?
soulfly89 napisał(a):- Nie jestem przeciwniczką terapii - już to napisałam wcześniej.
Lecz przeciwniczką jej polecania? Anioł ma się objawić danej osobie i powiedzieć - "Pójdź, dziecię, do psychiatry lub psychologa."?
soulfly89 napisał(a):- Mimo wszystko, uważam że są sytuacje w których terapię można odłożyć albo z nią poczekać, np. kiedy uczysz się do matury.
Chylę czoła przed Twoją znajomością danej osoby, Twoim doświadczeniem w terapii i wykształceniem psychologicznym, które pozwalają Ci ocenić takie sytuacje. Ja jednak uważam, że lepiej, by specjalista wydał ocenę co do konkretnej osoby. Bo może być odwrotnie - że terapia właśnie pomoże komuś się skupić do matury, bo się poczuje po prostu lepiej. Dużo osób czuje przypływ energii, optymizmu, spokoju i pewności siebie zaraz po sesji terapeutycznej.

Podsumowując - warto chodzić na terapię. :mrgreen:
miki74
Offline

Re: nie moge sobie poradzic z tym;(

przez takajakaś18 02 maja 2010, 23:34
o nie we wtorek matura!:((( ratunku :why: niech ktos zatrzyma czas!blagam
takajakaś18
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do