Trąd psychiczny

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Trąd psychiczny

przez Bluźnierca 25 lut 2010, 23:23
nie mam pojęcia.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
25 lut 2010, 22:13

Re: Trąd psychiczny

Avatar użytkownika
przez Majster 25 lut 2010, 23:54
Bluźnierca napisał(a):No wszystko fajnie, tylko dlaczego najwieksze zjeby (nie używam słowa debile, zjeb może być inteligentny) nie narzekają na życie towarzyskie. Nie sprawiają wrażenia osób szukających kontaktów. Samo się tak poprostu dzieje...
A często osoby miłe, starające się zyskać przycholność innych są odtrącane?
Ktos swobodnie operujacy slownictwem jak wyzej wobec osob trzecich moze niekoniecznie jest mily. Moze tu jest przyczyna?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Trąd psychiczny

przez Bluźnierca 26 lut 2010, 08:54
Majster napisał(a):
Bluźnierca napisał(a):No wszystko fajnie, tylko dlaczego najwieksze zjeby (nie używam słowa debile, zjeb może być inteligentny) nie narzekają na życie towarzyskie. Nie sprawiają wrażenia osób szukających kontaktów. Samo się tak poprostu dzieje...
A często osoby miłe, starające się zyskać przycholność innych są odtrącane?
Ktos swobodnie operujacy slownictwem jak wyzej wobec osob trzecich moze niekoniecznie jest mily. Moze tu jest przyczyna?


Idziesz po najmniejszej lini oporu. Gdyby tędy była droga napisałbym już złoty środek na wyjście z tego ''trądu''.
A co do umiejętności operowania słownictwem: znam ludzi którzy tego nie potrafią i tracący_sens_życia chciałby mieć chociaż w 1/4 takie życie towarzyskie co oni...

Piszę w tym poście nie dlatego, że jestem ''trędowaty psychicznie'' ale mam dosyć skromne życie towarzyskie które chciałbym trochę rozwinąć.
Na początek taka moja refleksa. Zauważyłem czasami, gdy jestem bardzo zadowolony z jakiejś rozmowy/imprezy/spotkania, że podczas rozmowy bardzo rzadko (niestety) włącza mi się taki dziwny stan, że nie myślę o niczym innym tylko o tym, że rozmawiamy, dziwnie staję się dosyć twórczy podczas rozmowy co intryguje rozmówcę. To takie coś jakby jechać samochodem w największą ulewę. Wycieraczki nie nadążają a ty jesteś maxymalnie skupiony na jeździe. Mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi... Mój skromny zasób słownictwa nie potrafi inaczej wyjaśnić tego :lol:
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
25 lut 2010, 22:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Trąd psychiczny

przez old-Wujek_Dobra_Rada 04 mar 2010, 09:10
tracący sens życia, I jak Twoje postępy z wychodzenia z ''trądu psychicznego'' ? ;)
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Trąd psychiczny

Avatar użytkownika
przez Alienated 04 mar 2010, 23:06
Tracący sens życia, muszę przyznać, że na ogół z zainteresowaniem przeglądam zakładane przez ciebie tematy. Mamy pod pewnymi względami zbliżone podejście do otaczającej rzeczywistości z tą niewielką różnicą, że ja chyba troszeczkę lepiej sobie z sobą radzę;) Trudno mi tutaj cokolwiek zasugerować ponieważ generalnie zgadzam się z tym, co napisałeś. Są ludzie, którym nawiązywanie nowych kontaktów z innymi nie nastręcza żadnych absolutnie trudności oraz tacy, którzy pomimo swoich usilnych starań nie osiągają na tym polu sukcesów. Jeśli idzie o tych pierwszych, zastanawiającym może niekiedy wydawać się fakt, że atrakcyjność fizyczna, stopień wyedukowania czy też po prostu poziom reprezentowany przez danego osobnika, niewiele mają tutaj do rzeczy. Spotykałem niejednokrotnie osoby płytkie, z wyglądu nieciekawe oraz zupełnie niesympatyczne w obejściu, akceptowane jednak przez otoczenie i cieszące się jego szacunkiem. Osobiście pojęcia nie mam z czego taki akurat stan rzeczy wynika, ale sam z reguły staram się trzymać takich ludzi na dystans. Nie ułatwia mi to życia i prowadzi niekiedy do sytuacji konfliktowych, z którymi niestety nie zawsze potrafię właściwie się uporać, ale mam już taką swoją hierarchię wartości i jestem pod tym względem odporny na wpływ ogółu. Tych bardziej przyjemnych w odbiorze również spotykam i jestem pełen podziwu odnośnie łatwości, z jaką zjednują sobie aprobatę innych. Jest to coś coś, nad czym mnie samemu przychodzi niekiedy ciężko się napracować. Przyznaję, że mam tutaj nieco utrudnione zadanie ze względu na własne, pod wieloma względami, mało ciekawe położenie, jednak przynajmniej trzeba próbować jakoś sobie radzić;)
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Trąd psychiczny

przez tracący sens życia 09 mar 2010, 22:21
Wujek_Dobra_Rada napisał(a):tracący sens życia, I jak Twoje postępy z wychodzenia z ''trądu psychicznego'' ? ;)

tak jak od 29 lat stoje w miejscu
Posty
142
Dołączył(a)
15 lip 2009, 20:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Trąd psychiczny

przez eldruto 09 mar 2010, 22:51
Zrob 1 krok! Siedzac w domu i piszac na forum nie pokonasz swoich problemow. Szukaj mozliwosci kontaktu z ludzmi i obserwuj siebie oraz ich reakcje na to co mowisz. A moze ludzi masz wokol siebie do d*** i dlatego ciezko ci sie dogadac?
Nie wiem jak wyglada twoje zycie, ale mozesz zaczac od prostych rzeczy - np zagadanie do kogos na przystanku - najpierw pytasz o godzine, pozniej zaczynasz o pogodzie i tak sie rozmowa toczy, chyba ze ten ktos nie chce rozmawiac - wowczas szukasz innej osoby.
Moze jestes pesymista?? Ludzie nie cierpia pesymistow, bo ci potrafia zatruc cie na caly dzien swoim pogladem an rzeczywistosc. Rozmawiaj o sprawach blachych, malo waznych, nie poruszaj trudnych tematow, chyba ze kogos znasz. Badz otwarty - ludzie ci zaufaja. Czesto sie usmiechasz? Czasem glupi usmiech potrafi przelamac wielkie lody. Pomysl co moze byc przyczyna. Z pewnoscia nie ma czegos takiego jak "trad psychiczny", ale wmawianie sobie "jestem do d***'" jest bardzo czeste. Pomysl jaki jestes - trzebabylo sie zapytac znajomej "powiedz mi szczerze, czy widzisz we mnie jakies wady? Bo chcialbym miec tak dobre stosunki z ludzmi jak ty, ale nie potrafie, moze robie cos zle?"
Nie wiem co ci jeszcze moge poradzic. Nie pisz rzeczy w ktore sam nie wierzysz, o jakim tradzie, bo z takim czyms nie da sie walczyc. Zamiast nazywac to tradem, postaraj sie poszukac przyczyny i remedium.

Z pewnoscia dasz sobie rade i cos wymyslisz!
Pozdrawiam:)
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
14 gru 2009, 19:26
Lokalizacja
wioska

Re: Trąd psychiczny

przez tracący sens życia 09 mar 2010, 22:55
tak nie ma trądu jesty tylko "zła aura"
Posty
142
Dołączył(a)
15 lip 2009, 20:08
Lokalizacja
Szczecin

Re: Trąd psychiczny

Avatar użytkownika
przez Alienated 27 cze 2010, 16:36
tracący sens życia napisał(a):tak nie ma trądu jesty tylko "zła aura"

Dawno nikt tutaj nie zaglądał... Coś jest chyba na rzeczy jeśli chodzi o tę złą aurę :? Zastanawia mnie dlaczego często dzieje się tak, że niektóre osoby pomimo najszczerszych chęci i usilnych starań ze swojej strony często odchodzą z niczym, podczas gdy wszystko o co z taką pieczołowitością zabiegały staje się udziałem innych. Przy czym ci ostatni zwykle nie muszą nawet specjalnie się wysilać. Życie bywa wredne pod tym względem i trudno jest nad tym przejść do porządku dziennego. Taka postępująca izolacja od otoczenia znajduje też niekiedy źródło w sytuacji będącej wynikiem roli przydzielonej nam przez społeczeństwo. Czy będzie to np. praca w godzinach kompletnie nie pokrywających się z możliwościami w zakresie organizowania sobie wolnego czasu przez większość znajomych, czy też po prostu sam jej charakter decydujący o naszej pozycji społecznej. -O ile dobrze sobie przypominam, z tego co pisałeś można wywnioskować, że przynajmniej pod tym względem twoje położenie do najgorszych nie należy. Zupełnie oddzielną kwestią jest, jak w obliczu wszystkich porażek doświadczonych przez nas w przeszłości zachować pozytywny obraz samego siebie. Chyba po prostu nie ma na to siły i w pewnym momencie człowiek musi zacząć sobie zadawać pytania w stylu: Czy coś jest ze mną nie tak? A stąd już tylko krok do powstawania w naszych głowach teorii jak ta w tytule wątku...
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Trąd psychiczny

przez luna_b 30 cze 2010, 13:15
moje życie towarzyskie też jest do dupy, ale nie dla tego, że nie umiem nawiązywać kontaktów, tylko raczej dla tego, że nie chcę, albo nawet nie umiem ich utrzymywać , podobno olewam ludzi, umiem gadać z obcymi - nie umiem z tymi których znam. Gdy poznaję grupę ludzi chętnie mnie oni słuchają, zwracają na mnie uwagę, rozmawiają ze mną, o wile bardziej niż z innymi obcymi. Tak samo jest jak poznaję jakiegoś pojedynczego człowieka. Często wśród obcych jestem tą tak jakby najważniejszą, zwłaszcza gdy jest to grupa ludzi, która wcześniej też się nie znała. Potem wszystko się pierdoli. Gdybym drugi raz spotkała tych samych ludzi byłoby zupełnie inaczej - o wiele gorzej. Nie wiem dlaczego tak jest. Jak kogoś poznaje chyba mnie on ciekawi, angażuje się w rozmowę jaką prowadzę . Podobno wydaję się wtedy być bardzo otwarta, chociaż prawda jest taka, że moja otwartość jest raczej pozorna. Jestem wesoła i miła. Tracący sens życia idź gdzieś, gdzie nikogo nie znasz, jeżeli masz możliwość wypij jakieś driny i spróbuj na początku chociażby udawać wesołego faceta. Po prostu do kogoś podejdź zacznij mówić, że jesteś tu nowy, że jesteś tu pierwszy raz ( w zależności od tego, gdzie będziesz), powiedz, że miała przyjść twoja koleżanka, ale wredna - się rozchorowała i cię wystawiła, powiedz, że czujesz się przez to trochę głupio, spytaj, czy ta druga osoba długo tu chodzi itp, itd, w środku rozmowy się przedstaw, coś w stylu " a tak w ogóle, to Marcin jestem.". I jak nie jesteś pewny siebie, to udawaj, że jesteś. Tam nikt cię nie zna, nikt nie pomyśli, że nie jesteś sobą. A idź gdziekolwiek. Przynajmniej spróbuj.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 cze 2010, 12:53

Re: Trąd psychiczny

przez luna_b 01 lip 2010, 13:31
chyba masz rację. Nawet sama porównuję się do aktorki, jak zaczynam nową relację.. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam i to granie specjalnie mi nie przeszkadzało, zwykle robiłam to rzadko poza tym mam chyba jakiś pociąg do bycia aktorką, w dzieciństwie często udawałam przed lustrem itp. Tylko ostatnio zaczyna mi się mieszać, sama nie wiem co udaje. Podam przykład, który mnie totalnie zmartwił i zdołował - byłam na cmentarzu, sama, nikt na mnie nie patrzył, modliłam się i jednocześnie zastanawiałam, czy robię to na prawdę, czy pod publikę.. To było takie.. smutne.
Czytałam trochę ten temat "aktorstwo", z jednej strony to mam, z drugiej, w relacjach długotrwałych jestem z reguły totalną nonkonformistką. Mówię swoje zdanie, często sprzeczam się z ludźmi, jak się z nimi nie zgadzam, tyram ich jak mnie wkurzą. Czasem nawet jakbym specjalnie chciała żeby mnie nie lubili.
U mnie to chyba kwestia wczesnego dzieciństwa. Podobno byłam bardzo żywym, śmiałym, itp. dzieckiem, potem coś się zjebało, przestałam się prawie w ogóle odzywać, moje zachowanie obróciło się o 180 stopni, dopiero niedawno zaczęłam wychodzić z mojego drugiego ja. Ale chyba nie pamiętam już jaka na prawdę jestem..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 cze 2010, 12:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 17 gości

Przeskocz do