duża deprecha

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

duża deprecha

przez pati4102 10 lut 2010, 15:54
Witam wszystkich
Jestem tu nowa z dużą deprechą. Biorę leki, które coś pomagają, ale i tak nie jest dobrze. Dużo śpię, mało robię. Bez leków już nie byłam w stanie wstać z łóżka. Nie wiem co mam robić dalej. Czy psychoterapia według was coś w moim przypadku może pomóc?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 lut 2010, 15:35

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 lut 2010, 16:40
pati4102, moze pomoc, jezeli przerobisz rzeczywiscie to co jest twoim problemem. Ja tez mam depresje i nerwice i biore juz prawie rok antydepresyjny, jest juz ok :) a bylo zle, trzymam kciuki.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: duża deprecha

przez GreenEye 10 lut 2010, 17:25
Myślę, że warto spróbować. Jeśli nie spróbujesz to się nie przekonasz. Trzymam kciuki :smile:
Offline
ExModerator
Posty
526
Dołączył(a)
02 lis 2009, 00:33
Lokalizacja
Zielony Przylądek

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: duża deprecha

przez montechristo 10 lut 2010, 17:35
pati4102 napisał(a):Witam wszystkich
Jestem tu nowa z dużą deprechą. Biorę leki, które coś pomagają, ale i tak nie jest dobrze. Dużo śpię, mało robię. Bez leków już nie byłam w stanie wstać z łóżka. Nie wiem co mam robić dalej. Czy psychoterapia według was coś w moim przypadku może pomóc?



Na początku farmakoterapi nie ma sensu wizyta u psychologa.
Jak już się podleczysz i będziesz bardziej stabilna i aktywna to tak- polecam poznawczo behawioralną forme
dużo daje
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: duża deprecha

przez pati4102 10 lut 2010, 18:35
Dzięki za odpowiedź
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 lut 2010, 15:35

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez Majster 10 lut 2010, 20:21
montechristo napisał(a):
pati4102 napisał(a):Witam wszystkich
Jestem tu nowa z dużą deprechą. Biorę leki, które coś pomagają, ale i tak nie jest dobrze. Dużo śpię, mało robię. Bez leków już nie byłam w stanie wstać z łóżka. Nie wiem co mam robić dalej. Czy psychoterapia według was coś w moim przypadku może pomóc?
Na początku farmakoterapi nie ma sensu wizyta u psychologa.
Jak już się podleczysz i będziesz bardziej stabilna i aktywna to tak- polecam poznawczo behawioralną forme
dużo daje

Wszystko to z grubsza prawda. Jak dlugo juz bierzesz te leki? Bo jesli dluzej niz 2-3 miesiace to warto ju sie za psychoterapia rozejrzec, tak jak napisal kolega wyzej. Jesli bedziesz miala dylemat czy grupowa czy indywidualna - najpierw sprobuj indywidualnej - daje wzgledne poczucie bezpieczenstwa, ale z kolei grupowa bardziej otwiera na ludzi ;) Powodzenia :)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 lut 2010, 20:28
Ja mam zaburzenia depresyjno-lękowe, chodzę na psychodynamiczną terapię indywidualną.

Majster!!!!!!!

Pogorszyło mi sie ostatnio, od dwóch tygodni. Czyżby terapia robi się dla mnie cięzka. Co o tym myślisz??Od dwóch tygodni mam te zmieniony lek. Z Velaxinu na Zoloft, który mi nie służy. Wizyte mam dopiero 21. 02.Dzwoniląm do psychiatry, powiedział,żeby nic do tego czasu nie brać.
Co myslisz na ten temat?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: duża deprecha

przez pati4102 10 lut 2010, 20:39
Brałam ponad 3 miesiące mokloxil, który został odstawiony bo nie działał jak należy. Po 3 tygodniowej przerwie zaczęłam brać lexapro. Podobno dobry lek. Biorę go od 3 tygodni. z tego co piszecie to na psychoterapię jeszcze za wcześnie.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
10 lut 2010, 15:35

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez Majster 10 lut 2010, 20:46
Monika1974 napisał(a):Ja mam zaburzenia depresyjno-lękowe, chodzę na psychodynamiczną terapię indywidualną.
A myslalas o grupowej? Nie namawiam, nie reklamuje - tak tylko pytam z ciekawosci ;)
Monika1974 napisał(a):Majster!!!!!!!
Jestem, jestem :)
Monika1974 napisał(a):Pogorszyło mi sie ostatnio, od dwóch tygodni. Czyżby terapia robi się dla mnie cięzka. Co o tym myślisz??Od dwóch tygodni mam te zmieniony lek. Z Velaxinu na Zoloft, który mi nie służy.
Mysle, ze to nie jest kwestia terapii tylko ewidentna zmiana leków - ja w czasie podobnej zmiany (z parox na wenla) przerobilem nawrot na calego i w ciagu kilku tygodni wyladowalem w szpitalu. Gdybym wtedy spoznil sie tydzien to teraz nadawalbym spod ziemii, tak wiec rozumiem w jakiej mozesz byc formie.
Monika1974 napisał(a): Wizyte mam dopiero 21. 02.
czyli niemal 2 tygodnie. Troche duzo. Wytrzymasz jakos? Czy jest bardzo paskudnie? Jesli nie zdzierzysz to masz dwa wyjscia: zalatw sobie na te 2 tygodnie jakis xanax albo zomiren (nie wiem skad, moze masz jakies dojscie), ale z nim nie przeginaj bo to swinstwo jest. A jak nie to koniecznie musisz sie dostac do jakiegos psychiatry w razie jakiegos powaznego stanu, zakladam, ze wiesz co mam na mysli. A jak juz naprawde bedzie licho to masz jeszcze pogotowie.
Monika1974 napisał(a):Dzwoniląm do psychiatry, powiedział,żeby nic do tego czasu nie brać.
Skoro tak mowil to sluchaj go. Jesli mozesz do niego dzwonic to w razie jakiegos kanalu dzwon bez krepacji.
Monika1974 napisał(a):Co myslisz na ten temat?
Mysle przede wszystkim, ze nie powinnas spedzac teraz czasu sama. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze im dluzej siedzi sie samemu tym wiecej glupich mysli sie nasuwa. Jesli mozesz to wyladuj na glowie komus bliskiemu, albo spraw sobie towarzystwo kogos takiego. Wazne abys nie byla teraz sama. Nawet jesli ten ktos nie rozumie co to za paskudztwo to przynajmniej bedzie Ci wypelnial czas. A jak nie, to pisz codziennie na forum, oki?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 lut 2010, 21:56
Majster!!!!!

Dziękuje za doradę. Jest to dla mnie ważne,ze odpisałeś.
Mam w domu Zomiren. Mam jakieś14 tabletek.
Wiesz......jak zaczynałam brać Velaxin pod koniec października to właśnie ten psychiatra mi zapisał też Zomiren. Brałam go tak: pierwszy tydzień poł tabletki, drugi tydzin cała tabletka, trzeci tydzień pól tabletki i koniec. Jedna tabletka to 0,5 mg.
Jak go mogę brać? Po przebudzeniu jedną, pół? a moze popołudniu? Wiem,ze ten lek uzależnia, mówił mi o tym psychiatra.
Masz jakiś pomysł?

Myślałam o grupowej ostatnio.Wiesz jak to jest. Jak człowiek chodzi na terapię dłuższy czas, bo dla mnie od końca października do połowy lutego do już dłuższy czas.....to mi się dłuży.
MOze masz rację...ewidentna zmiana leku. Przecieżten Velaxin jakby nie było brałam już 3,5 miesiaca, organizm pewnie na swój sposób go tolerował.
Dla mnie jednak ten Velaxin też chyba nie był, bardzo mnie pobudzał.Ale teraz patrzac z perspektywy czasu i porównując go do Zoloftu......to wolałabym Velaxin. Ale trudno, skonczylam z nim 2 tygodnie temu. Wtedy to też pojawily się bóle głowy, mięśni pleców, szyji, a od 4 dni nudności i senność, a także brak sił psychicznych i fizycznych.

Czyli co z tym Zomirenem ? Jak go brać?

[Dodane po edycji:]

Nie spedzam czasu sama, chodzę do pracy. A jak wracam do domu to jest mama z tatą i 3-letni siostrzeniec, którego Oni pilnują.
Od dwóch dni kladę się spać po pracy, bo jestem bezsilna.
Mam apetyt, ze spaniem nie mam problemu.
Myśli s. nie mam i nie miałam.
Boję się,ze moglabym je mieć. I tu pewnie niepotrzebny lęk sobie znówu aplikuję. Ale sam wiesz,ze jak człowiek jest taki zdolowany bo się źle czuje to ma raczej negatywne myśli.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez Majster 10 lut 2010, 22:39
Monika1974 napisał(a):Mam w domu Zomiren. Mam jakieś14 tabletek.
Wazne czy to jest forma typu SR czy zwykla. ja Zomirenu nie lykalem, ale znam z forum.
Monika1974 napisał(a):Wiesz......jak zaczynałam brać Velaxin pod koniec października to właśnie ten psychiatra mi zapisał też Zomiren. Brałam go tak: pierwszy tydzień poł tabletki, drugi tydzin cała tabletka, trzeci tydzień pól tabletki i koniec.
Chodzilo wtedy o to, zeby przygasic lęki na starcie kuracji bo w czasie gdy wenla startuje to hustawka nastrojow jest na maksa, a w przypadku napadów lękowych jest to calkiem niewskazane. No wiec dostalas go na zgaszenie wysoce prawdopodobnych napadów lęku, a alprazolam to jest chyba najskuteczniejsza substancja przeciwlękowa.
Monika1974 napisał(a):Jedna tabletka to 0,5 mg. Jak go mogę brać? Po przebudzeniu jedną, pół? a moze popołudniu? Wiem,ze ten lek uzależnia, mówił mi o tym psychiatra. Masz jakiś pomysł?
Jesli to jest forma SR to bralbym rano jedna i schluss. A jesli to jest zwykla forma to bralbym jedynie doraznie gdy pojawi sie lęk. jesli chcesz koniecznie chodzic do pracy to zabieraj go ze soba zebys miala w razie "awarii".
Monika1974 napisał(a):Myślałam o grupowej ostatnio.Wiesz jak to jest. Jak człowiek chodzi na terapię dłuższy czas, bo dla mnie od końca października do połowy lutego do już dłuższy czas.....to mi się dłuży.
No troche jest. Po takim czasie jesli skutkow nie widac to zaczyna sie to postrzegac jak bicie piany..
Monika1974 napisał(a):MOze masz rację...ewidentna zmiana leku. Przecieżten Velaxin jakby nie było brałam już 3,5 miesiaca, organizm pewnie na swój sposób go tolerował.
Po takim czasie to juz byla jakas rownowaga. Ale wenla faktycznie strasznie aktywizuje i nakreca, to jest dobre na depreche a ja nie wiem co Ci zdiagnozowano jako pierwsze - czy osiowe objawy deprechy (F30-39) czy nerwicy (F40-48). Ale z drugiej strony jedno i drugie uderza w afekt wiec nie mnie oceniac takie wskazanie, skoro tak zapisal to wiedzial co robi, prawda?
Monika1974 napisał(a):Dla mnie jednak ten Velaxin też chyba nie był, bardzo mnie pobudzał.
Ja mysle, ale to tylko takie moje chlopskie myslenie, ze teraz jak Ci zmieniano leki to tez powinnas dostac jakies wspomaganie alprazolamem i byloby chyba latwiej, dokladnie jak w pazdzierniku. Zoloft to nie jest zly lek, ja nie bralem ale na forum ma sporo zwolennikow.
Monika1974 napisał(a):Ale teraz patrzac z perspektywy czasu i porównując go do Zoloftu......to wolałabym Velaxin. Ale trudno, skonczylam z nim 2 tygodnie temu. Wtedy to też pojawily się bóle głowy, mięśni pleców, szyji, a od 4 dni nudności i senność, a także brak sił psychicznych i fizycznych.
Takie mieszane masz objawy, nerwicowe glownie jednak, no nie jest ciekawie :(
Monika1974 napisał(a):Czyli co z tym Zomirenem ? Jak go brać?
Patrz wyzej. Osobiscie to pilnowalbym aby nie brac wiecej jak jedna tabletke dziennie, zwlaszcza, ze spisz dobrze.
Monika1974 napisał(a):Nie spedzam czasu sama, chodzę do pracy.
W razie czego nie zapomnij, ze masz mozliwosc L4, w Twoim stanie wystawi Ci je kazdy psychiatra i ogolny jesli powiesz co i jak.
Monika1974 napisał(a):A jak wracam do domu to jest mama z tatą i 3-letni siostrzeniec, którego Oni pilnują.
No i bdb.
Monika1974 napisał(a):Od dwóch dni kladę się spać po pracy, bo jestem bezsilna.
No coz, i tak moze byc. W depresji zaburzenia snu to jedno z kryteriow diagnostycznych. Ktos, kto spi 8h/dobe i przy tym wypoczywa, to na 95% nie ma deprechy. Ja spalem po 2h/dobe a w szpitalu pierwszy raz zetknalem sie z chorymi przekreconymi w druga strone co mnie wtedy kompletnie zatkalo. Nie kumalem jak w depresji mozna spac po 15h/dobe? Dzis wiem, ze mozna i wiecej.
Monika1974 napisał(a):Mam apetyt, ze spaniem nie mam problemu.
No to sie ciesz, chociaz pewnie bys wolala spac normalnie (czytaj - nie klasc sie po pracy).
Monika1974 napisał(a):Myśli s. nie mam i nie miałam. Boję się,ze moglabym je mieć.
To nie tak jest. Albo sie je ma, albo nie ma. Jak juz są to nie ma lęku przed nimi, bo w tym sie widzi droge wybawienia. Tak przynajmniej jest w "zwyklej" depresji, ale u Ciebie są jeszcze te lekowe sprawy co komplikuje troche sprawe. Ja sie zastanawiam teraz co u Ciebie bylo pierwsze - umiesz dojsc do tego? Czy najpierw byl spadek napedu, nastroj do doopy, dołów łapanie, kiepska samoocena, spanie dluzsze itd. czy raczej pierwsze byly lęki, bóle, kolatanie serca, skoki cisnienia, drzenia rozne i inne somatyzacje? Umiesz odpowiedziec?
Monika1974 napisał(a):I tu pewnie niepotrzebny lęk sobie znówu aplikuję. Ale sam wiesz,ze jak człowiek jest taki zdolowany bo się źle czuje to ma raczej negatywne myśli.
[/quote]Oj wiem ja, wiem. U mnie osiowo pierwsza byla zdecydowanie deprecha, potem dlugo nic, a takich objawow stricte nerwicowych to ja raczej nie mialem poza lękami, to juz predzej jakies psychotyczne sprawy u mnie byly, ale chyba wtorne. Zreszta ja sie nie znam to i glupoty moge pisac ;) Tak to bylo u mnie. Z Twojego opisu wynika, ze jakos sie trzymasz, ale u Ciebie to wchodzi w somatyzacje, czyli podloze zdecydowanie nerwicowe, dobrze ze masz ten Zomiren. Pogadaj o tym wszystkim z lekarzem jak juz dojdzie do badania, no i niech Ci wypisze koniecznie recepte na niego bo cos czuje ze za 2 tygodnie Ci sie skonczy. Powodzenia w kazdym razie i pozdrowienia ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 lut 2010, 23:14
Majster!!


Monika1974 napisał(a):
Myśli s. nie mam i nie miałam. Boję się,ze moglabym je mieć.
To nie tak jest. Albo sie je ma, albo nie ma. Jak juz są to nie ma lęku przed nimi, bo w tym sie widzi droge wybawienia. Tak przynajmniej jest w "zwyklej" depresji, ale u Ciebie są jeszcze te lekowe sprawy co komplikuje troche sprawe. Ja sie zastanawiam teraz co u Ciebie bylo pierwsze - umiesz dojsc do tego? Czy najpierw byl spadek napedu, nastroj do doopy, dołów łapanie, kiepska samoocena, spanie dluzsze itd. czy raczej pierwsze byly lęki, bóle, kolatanie serca, skoki cisnienia, drzenia rozne i inne somatyzacje? Umiesz odpowiedziec?


Tak, umiem, W sierpniu, pod koniec sierpnia płaczliwość z powodu frustracji, nie chcę wracać do tematu, to sprawy osobiste, moze kiedyśna priv Ci napiszę. Sama się dołowałam negatywnymi myślami, pojawilo się uczucie kuli w gardle i wczesniej "wybudowałam" sobie poczucie winy z powodów właśnie osobistych, prywatnych.
POszłam do psychiatry i psychologa, ale to nie Ci specjaliści bo na dzień dzisiejszy mam juz innych. I ten pierwszy psychiatra zapisał mi lek, który sobie sama przerwałąm bo mnie nie ostrzegł,że po nim mogę mieć takie jazdy.To był rexetin.Mówię Ci..objawy somatyzacji obłędne......trzęsłam się, byłam niespokojna, uczucie,ze wariuję, taki lęk przed barnaniem leków, przed wszystkim dosłownie. POtemNIe brałam nic przez miesiac. Zmieniłam lekarza psychiatrę na obecnego. A pierwszys terapeuta to facet-walił prosto z mostu, mówił prawdę i nazywał rzeczy po imieniu, to mnie tak dolowało....bo ja jak naiwna dziewczynka miałam jeszcze nadzieję na ustabilizowanie się moich spraw osobitych. Terapeuta był od uzależnień. Za bardzo nie wiedzial jak ze mną pracować bo upierałam sie przy swoim jak idiotka.Prawda chyba do tego stopnia mnie bolała,że zmieniłam terapeutę. I to bylo we wrześniu już.

Cały październik somatyzacja.....obniżenie nastroju plus osłabienie, brak sił , płaczliwość, napięcie w klatce piersiowej, splycony oddech, wciąganie powietrza jak ryba, od tego plecy mnie już bolały, tzn. mięśnie na plecach, tak jakby mi ktoś jakiś ciężar na stałe tam przyszył. potem pod koniec października Taki niepokój,że zadzwoniłam do psychiatryka czy mogę przyjechać, opowiedzialąm przez telefon wszystko temu psychiatrze, do którego teraz jeżdżę. Ten mój stan się pogłębiał bo dołączyły myśli typu kim jestem? Sensu życia nie widziałam, nie moglam spać, zasypiałam po 3:00, rano z lękiem się budziłam. Dziwne stany w supermarkecie miałam ....dziwny swiat mi się wydawał , a ja tylko cierpiałam duchowo. Nawet mi sie wydawalo,że coswewnątrz mnie chce krzyczeć z bólu, a ja nie byłam w stanie upuścić tym emocjom w zaden sposób.Nie umiałam już płakać, krzyczeć, taka jałowa byłam wewnętrznie, obojętna, a jednocześnie przerazona wszystkim, myślą co sieze mną stanie.
Ten psychiatra zapisał mi właśnie Velaxin ER 37,5 mg, po tygodniu kazał zwiększyc na 75 mg. Do tego ten Zomiren i Pramolan.
Byłam 7 tygodni na L-4. I ne wiem czy to był dobry pomysł z tym zwolnieniem bo w domu siedziałam.
Pod koniec października poszłam na terapię psychodynamiczną, chodziłam 2 razy w tygodniu. Od stycznia raz w tygodniu.
Obecny psychiatra stwierdził zaburzenia depresyjno-lękowe, a terapeutka załamanie nerwowe.

Majster....ja myślę,że lęk pojawil się pierwszy wraz ze somatyzacją, a nastepnie zaburzenia depresyjne wskutek tej somatyzaci. Ale to są moje spostrzeżenia. I cięzko mi to rozgraniczyc tak naprawdę.

Co myślisz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez Majster 11 lut 2010, 17:28
Monika1974 napisał(a):ja myślę,że lęk pojawil się pierwszy wraz ze somatyzacją, a nastepnie zaburzenia depresyjne wskutek tej somatyzaci. Ale to są moje spostrzeżenia. I cięzko mi to rozgraniczyc tak naprawdę.
Co myślisz?
Tez tak mysle. a skoro tak, to znaczy ze przede wszystkim walczymy z nerwica. Jak sie powiedzie, to deprecha jakos minie, wtedy juz z gorki bedzie ;) W sumie nerwica to nie jest "moje" podworko, na Twoim miejscu powiedzialbym to wszystko na terapii i poprosil psychologa o dopasowanie tresci terapii dokladnie do Ciebie. czytajac Twoja historie dochodze do wniosku ze jestes niecierpliwa (raczej typowe w nerwicy wlasnie a nie depresji) i za szybko podejmujesz decyzje ingerujace w kuracje. Mysle, ze troche juz poznalas swoje zmory i nabralas do nich pokory, teraz pewnie mialabyc rezerwe, bylabys duzo bardziej cierpliwa ;) Podobnie ten terapeuta - jesli bolalo, tzn ze dobijal sie do mózgu - na terapii nie chodzi o kadzenie komus tylko o zmiane sposobu myslenia, to wcale nie jest bezbolesne. Ja na terapi czulem sie tak jakby mi wpuszczali do banki wirusa, ktory poczynil spore spustoszenie, poczym zresetowali mi banke i zainstalowali system od nowa. Pare razy pozniej sprawdzali jeszcze, czy system startuje prawidlowo i wypuscili mnie do domu ;) A teraz pomysl sama - ile daje Ci terapia, ktora nie pobudza do myslenia? Czy lukrowanie nie przykrywa tylko leków zamiast je usuwac? Na bolacy ząb tabletka chwilowo pomoze ale i tak trzeba sie wybrac do dentysty ;) Powodzenia :)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: duża deprecha

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 lut 2010, 21:05
Majsterku kochany !

Masz rację, zgadzam sie z Tobą....chę walczyc z nerwicą,która zaprzyjaźniła się z depresją.
Wiesz......terapeutka moja jest naprawdę fachowcem wysokiej klasy.I nie mówię tego po to,żebym sama przed sobą się usprawiedliwiała np. z przyczyn,że mi się nie chce terapeuty zmieniać.
Masz rację mówiąc,że jestem niecierpliwa. Cale życia taka byłam. Moze czas nauczyc się czekania. Przychodzi mi to z trudnością wielką!!!!!!!!!!
Terapeutka zmusza mnie do myślenia. Na terapii wyszło duzo spraw, nawet takie ,że ja nie czuję sie pewnie czy zrobiłam coś dobrze.Wyobrazasz sobie?Chcialabym móc podejmowac decyzje, obojętnie czy one zakończą się pomyślnie czy nie.Chyba nie potrafię pogodzić się z porażką potem wewnętrznie przeżywam moje frustracje. Przyznać do błędu potrafię się.Nauczyłam się tego. Wiesz co jeszcze? Nie umiem powiedziec komus czegoś,żeby go nie urazić, potem mnie gnębią wyrzuty sumienia. Paranoja nie? To tak jakbym sama sobie serwowała złe samopoczucie, jak jakiś masochista. Chyba dużo pracy mnie czeka. Napewno wszystkiego nie zmienię od razu. Na niektórych sprawach łapię się, nie wszystko jeszcze dostrzegam.
Majsterku, to są emocje.Chciałabym je właściwie wyrażać , a nie tłamsic w sobie.
Nawet usłyszałam od terapeutki,że boję się ich wyrażać.Szczególnie chodzi o złosć. Mam jej pełno w sobie, o ile nie jestem nią przepełniona po brzegi.

Co do Zomirenu, zdaję sobie sprawę,ze to psychotrop, biorę po pół tabletki rano i pól wieczorem. Mam nadzieję,ze przetrzymam na nim do 21.02 do wizyty. Wtedy też powiem psychiatrze,że sobie ten lek aplikowałam. Czuję spięcie, napięcie. Jest to nieprzyjemne. W oddechu, mięśniach.

Fajnie,że sie odezwałeś. Dziękuję.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do