To chyba koniec...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

To chyba koniec...

przez A.J 19 sty 2010, 23:38
Nawet nie wiem od czego mam zacząć pisać...wszystko w życiu przestało mi się układać...kiedyś byłam wesołą dziewczyną, która bardzo dobrze uczyła się...miała wielu przyjaciół...Tańczyłam w zespole tanecznym..zdobywałyśmy wysokie miejsca...teraz przepaliłam się całkowicie...gdy miałam 15 lat ojciec znalazł sobie kochankę i odszedł od nas...całe życie pił, mamy nie było w domu, bo pracowała...teraz bliska mi osoba jest chora..moja rodzina nie jest do końca szczęśliwa..ja rozpoczęłam studia na wymarzonym kierunku, choć matury i egzaminu z rysunku nie zdałam suuper...czuję, że się wykańczam przez te studia, bo przejmuje się każdą porażką. Zawsze miałam życiowe kompleksy, które teraz wychodzą. Widzę, że inni są zdolni, a ja jestem taka marna, choć staram się tak samo albo nawet więcej...jestem tak przygnębiona, że nie mam ochoty już na nic...czuję, że nadchodzi mój koniec...Jedyna osoba, która jest przy mnie i czuję, że mnie kocha to mój chłopak..reszta osób mnie nie rozumie kompletnie...widzę, że w życiu mało rzeczy zmienia się najlepsze...kiedyś chodziłam do Kościoła i wierzyłam, że będzie lepiej...teraz straciłam nadzieję na lepsze jutro...czuję się samotna (niestety mój chłopak jeszcze ze mną nie mieszka, a ja studiuję w innym mieście)...nawet nie wiem po co to piszę...i tak nikt tego nie przeczyta...za dużo w życiu rzeczy mi nie wychodzi mimo moich ogromnych starań....i sądzę, że niedługo powiem sobie dość
A.J
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 sty 2010, 23:24

Re: To chyba koniec...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 sty 2010, 23:48
A.J.

Widzisz......jesteś pracowitaosobą, ambitną i chcąca wykonywac wszystko najlepiej......specjalnie piszę w czasie teraźniejszym.
To przygnębienie ,które opisujesz nie pojawiło sieu Ciebie bez celu. Zastanawiałaś sienad tym,żeby zwolnictempo? Dlaczego musisz być najlepsza?
Rozumiem też,że zaczynasz odczuwać poczucie choroby, xle funkcjonujesz. Ale uwierz....wszystko naprawdęmoze ulec zmianie na lepsze, ale Ty musisz chcieć ,zeby tak było.
Przewaznie dom rodzinnym, błędy wychowawcze rodziców, środowisko, choroby przebyte i inne czynniki powoduja i mają wpływ na nasze zachowania w przyszłości i na to jak sobie radzimy w sytuacjach trudnych. Jeśli do tego wszystkiego dołącza jeszcze wrazliwośc...więc mozemy mówić o predyspozycjach do popadania w stany kiedy czujemy,że to juz koniec.

Wpadaj tu do nas, poczytaj, nie jesteś sama z problemem. Ja teznei należę do zdrowych.

byłaś u jakiegos specjalisty ze swoimi problemami?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: To chyba koniec...

przez A.J 19 sty 2010, 23:59
Lepiej opisać mnie nie mogłaś! Jestem nadwrażliwa, szybko się załamuję...do tego przesadna ambicja...tylko, że ja chciałam żeby w życiu zaczęło mi się układać...myślałam, że skoro są rzeczy na które nie mam wpływu i nie wychodzą, to trudno..ale jeżeli moja przyszłość ma zależeć ode mnie, to tym bardziej mnie boli, że daję z siebie wszystko, a jest do d...py...czy życie się zmienia, czy kiedyś będzie lepiej???..ja jeszcze ciągle minimalnie w to wierzę, ale mimo wszystko jest coraz mniej wiary, a więcej autodestrukcji..kiedyś byłam waleczna, teraz jestem słabą jednostką..choc wszyscy myślą, że jestem cholernie pewna siebie... a wiesz co najbardziej boli? Kiedy przez całe życie jesteś w czołówce dzięki własnej pracy, a ludzie Cie za to nienawidzą i kiedy powinie Ci się noga, czujesz, że dajesz im satysfakcję..ciągła presja by być najlepszym jest straszna...


U lekarza nie byłam..Mama twierdzi, że przesadzam (to mnie chyba boli najbardziej)
A.J
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 sty 2010, 23:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: To chyba koniec...

przez zdesperowany1 20 sty 2010, 00:10
e nie łam sie;) bo to jest nie zadnym powodem do umartwiania sie.Ja mam problemy nawet z pojsciem do kibla bo po drodze mase natrectw mam i pomysl sobie jak wyglada takie zycie? Pomysl ze zawsze mozesz miec gorzej!:)
zdesperowany1
Offline

Re: To chyba koniec...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 20 sty 2010, 01:05
A.J.

Coś jest w tym perfekcjonizmie,zeby bycnajlepszym, niezastąpionym, pierwszym. Trzeba żyć w myśl "nie ma ludzi niezastąpionych". To co robimy, robimy dla siebie-wtedy mamy z tego satysfakcję.Jeśli działamy wbrew sobie,żeby innym pokazać to , na ile mnie stać...to jakieś nieporozumienie. Ale człowiek dochodzi do takich przemyslen mając doświadczenia, po czasie niestety.

Ja te od podstawówki świadectwa z czerwonym paskiem, w liceum bez zmian, studia, jedne, dugie, trzecie, czwarte.Przerost ambicji, Przesadna perfekcja, dużo moglabym wymienic........presja mamy dotycząca całego zycia, a wec nadopiekuńczość z jej strony, przebyte poważne choroby...........spowodowały po napiętrzeniu się i kumulacji do nieumiejętności radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Też cechuje mnie nadwrażliwosć, wiem o czym mówisz. MOja mama tez nie rozumie,że leczę się, jest to dla niej wstydliwe, broń Panie Boże gdyby siektoś dowiedział.....
Dlatego zdecydowałam sama,ze zaczne myślec sama za siebie, dla siebie i o sobie....chodzi mi o zdrowy egoizm. Owszem, nie ukrywam,ze chodzę na terapię, nawet nie myślę o tym w kategoriach porażki. Wierze,ze rezultay będą w przyszłości z tej mojej terapii.

Ludźmi i ich opiniami się nie przejmuj. Sątacy,ktorzy belki u siebie w oku nie zauważają, natomiast drzazgę w oku drugiego człowieka widzą. Tak to juz jest na tym świecie. Tym,bardziej,zeby sieuodpornic na rany zadawane przez ludzi, sytuacje trzeba myśleć o sobie.Napewno będzie trudne,zeby sprawic,zeby pod wpływem opinii ludzi, zwłaszcza tych , które nam nie odpowiadają, zeby czuć wewnętrzny spokój nie utożsamiając sie jednocześnie z ich etykietkami, które do nas przylepiają.
Nie mówię o tym,żeby byc nieczułym. Mówię o byciu swiadomym. Ale to wyższy poziom samorozwoju człowieka. Chciałabym go chociaż w częsci osiagnąć, doswiadczyć.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: To chyba koniec...

przez A.J 20 sty 2010, 02:15
Kiedyś byłam w czołówce, a teraz ledwo nadążam...wszystko przez to, że się wypalam, jak coś nie wychodzi...boję się, że nie dam rady i zawiodę wszystkich...Dzięki za ciepłe słowa:* To pomaga:) Szkoda, że na tak krótko...
A.J
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 sty 2010, 23:24

Re: To chyba koniec...

przez joanna5 21 sty 2010, 13:46
A.J.to brzmi jak zegnanie sie z tym padolem,czy nie masz mysli samobojczych?masz faceta,wiesz ile masz?-szczescie.a tobie ciagle malo,dochoodzi sie w zyciu czasami do czegos bardzo dlugo,drobnymi krokami.niekiedy potrzeba lat,trenuj cierpliwosc,to wazna cecha dla osob zagubionych w zyciu,joanna5
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
25 gru 2009, 00:01
Lokalizacja
czestochowa-krakow

Re: To chyba koniec...

przez po_prostu_ja 21 sty 2010, 19:55
A.J może ten Twój zły stan ma podłoże w tym że nie miałaś idealnej rodziny? I tym perfekjonizmem próbujesz nadrobić jakieś braki emocjonalne? Z Twojego wpisu wynika że jesteś zdolną i inteligentną osobą więc nie przejmuj się każdą porażką, one są po po prostu wpisane w nasze życie. Piszesz też że jesteś z kimś kto Cię kocha a to jest już bardzo wiele, w moim przekonaniu realizacja w sferze uczuciowej jest w życiu znacznie ważniejsza niż w sferze zawodowej. Tak więc nie przejmuj się, na pewno nie jesteś mniej zdolna tylko Ci się tak wydaje a efekty pozytywnego myślenia przyjdą z czasem. Na Twoim miejscu nie porzucałbym też religii, wiara może wiele pomóc o czym sam się przekonałem. Myślę że Bóg stworzył nas nie po to żebyśmy się męczyli na tym świecie a po to żebyśmy byli szczęśliwi. Na pewno będzie kiedyś lepiej i uda Ci się wszystko co sobie zamierzyłaś. Pozdrawiam i życzę powodzenia :smile:
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
20 sty 2010, 18:40

Re: To chyba koniec...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 sty 2010, 22:01
Joanno5

NIe umiem czekać zbyt długo. Irytuję siękiedy czekam. Jestem niecierpliwa i się do tego przyznaję. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z tego,że niecierpliwość może powodować we mnie konflikty emocjonalne. Niesteyy tak sie stało. Zawsze chcialam mieć wszystko "już" i otrzymywałam to. Jednak do pewnego momentu.
Prawdą jest,ze choroba uczy pokory, a wiec i cierpliwości. Najgorsze jest tez to,że tak szybko chcialabym powrócić do normalności. Coraz częsciej nie wiem co zaliczyć w ramy tego słowa. Normalność dla każdego jest inna. Chodzi mi o to,zebym czuła sie ze sobą dobrze. Chcę nie odczuwać niespokoju, cieszyc sie kazdym dniem, kazdą pierdolką. Kiedyś nie dostrzegałam drobnostek. Na dzien dzisiejszy wiem,że należy właśnie zacząc w moim przypadku od tych maleństw,cieszyc siez małych spraw, rzeczy.'Qrcze....w chorobie człowiek zaczyna nazywać rzeczy po imieniu.......... Nie pamiętam,żebym kiedykolwiek robiła takie wywody, zastanawiając sie nad sensem nawet słów, które wypowiadam. Czy to samoswiadomość sie rozwija we mnie? A moze mi sietylko tak wydaje?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: To chyba koniec...

przez joanna5 22 sty 2010, 03:55
monika1974,samoswiadomosc wzrasta wraz ze zzdrowieniem,wszystko to jest polaczone.jianna5

[Dodane po edycji:]

dpoki bedziesz sie bac,nie zrobisz kroku do przodu,joanna5
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
25 gru 2009, 00:01
Lokalizacja
czestochowa-krakow

Re: To chyba koniec...

przez A.J 22 sty 2010, 05:12
po_prostu_ja tak jak piszesz...myślałam, że skoro nie miałam nigdy prawdziwej rodziny, to może w czym innym się spełnię. Często wypominam Mamie, że nie miał mnie nigdy kto przytulić, bo ona była zajęta pracą (jest cudowną matką, ale to jedyny żywiciel rodziny), a ojciec pił i go nie było, do tego dużo starsze rodzeństwo..do tego mieliśmy dużo innych ciężkich problemów o których nie mam siły teraz pisać. Całe życie sama radziłam sobie z problemami, a że zawsze mi dobrze szło w szkole i nie tylko, to cieszyło mnie, że coś osiągam i Mama jest ze mnie dumna...teraz boję się, że mi nic nie wychodzi, że wylecę ze studiów moich marzeń, że zawiodę wszystkich których kocham, nikt nie rozumie, że ja nie jestem cyborgiem i że pewne rzeczy sprawiają mi obecnie wielkie trudności...

Pewnie większość z Was myśli sobie, że się za bardzo przejmuję studiami..niestety one mnie tylko dobijają, bo tak naprawdę na mój sposób myślenia wpłynęły niejednokrotnie straszne przeżycia z przeszłości...teraz po prostu całkiem się pogubiłam...chciałabym być kims i dalej mam w sobie duzo sily by walczyc i przetrwac, ale powoli jej naklady sie wyczerpuja...
A.J
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
19 sty 2010, 23:24

Re: To chyba koniec...

przez joanna5 22 sty 2010, 09:47
Monika1974-kazda przemiana psychiczna wymaga niekiedy samotnosci,medytacji,fajnego skupienia sie na sobie/to nie jest egoizm/.na przyklad gdy pisze,to nikt mi nie jest w stanie w tym pzeszkadzac,mam spokoj,cicha muzyke,moje ptaki i pisanie,pisanie,joanna5
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
25 gru 2009, 00:01
Lokalizacja
czestochowa-krakow

Re: To chyba koniec...

Avatar użytkownika
przez Majster 22 sty 2010, 10:28
A.J napisał(a):Pewnie większość z Was myśli sobie, że się za bardzo przejmuję studiami..niestety one mnie tylko dobijają, bo tak naprawdę na mój sposób myślenia wpłynęły niejednokrotnie straszne przeżycia z przeszłości...teraz po prostu całkiem się pogubiłam...chciałabym być kims i dalej mam w sobie duzo sily by walczyc i przetrwac, ale powoli jej naklady sie wyczerpuja...
Nie sadze aby teraz mialo sens grzebanie w przeszlosci, tam na 100% znajdzie sie predyspozycje do deprechy. Teraz jest wazne co z tym zrobic? Otoz jestes w niezlej sytuacji bo jestes pelnoletnia i o tym gdzie sie leczysz i na co decydujesz sama a nie Twoja rodzicielka. Doradzam wizyte u psychiatry i psychologa, wg mnie masz wyrazne objawy poczatkow deprechy, a to samo nie przejdzie i dobre rady z forum niczego tu nie zmienia. Lekarz zaordynuje Ci pewnie jakies leki, moze cos na sen, po miesiacu brania powinno byc lepiej. Mozesz zagadac o terepii, albo poszukac indywidualnie, mysle ze dla Ciebie niezla bylaby grupowa. Wazne jest wsparcie partnera, pomoze Ci sie w tym wszystkim ogarnac bo ma swiadomosc ze to wszystko do kupy nieco Cie przytlacza. Powodzenia :)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: To chyba koniec...

przez Lili-ana 22 sty 2010, 10:54
A.J napisał(a): Często wypominam Mamie, że nie miał mnie nigdy kto przytulić, bo ona była zajęta pracą (jest cudowną matką, ale to jedyny żywiciel rodziny), a ojciec pił i go nie było. Całe życie sama radziłam sobie z problemami, a że zawsze mi dobrze szło w szkole i nie tylko, to cieszyło mnie, że coś osiągam i Mama jest ze mnie dumna...teraz boję się, że mi nic nie wychodzi, że wylecę ze studiów moich marzeń, że zawiodę wszystkich których kocham, nikt nie rozumie, że ja nie jestem cyborgiem i że pewne rzeczy sprawiają mi obecnie wielkie trudności...

Powinnaś dać sobie trochę więcej luzu. Nie powinno się czegoś robić dla kogoś, po to by pokazać komuś jakim jest się dobrym. To wyniszcza człowieka. Powinnaś skupić się na tym czego TY pragniesz najbardziej.
Oczywiście, że nie jesteś cyborgiem. Nikt nie jest i myślę, że normalni ludzie to rozumieją, w tym i Twoja rodzina. Nałożyłaś na swoje barki zbyt wiele i teraz odczuwasz tego skutki.
Poczytaj jakieś książki czy artykuły w necie o "wypaleniu" itp. Ewentualnie wybierz się do psychologa.
Musisz przystopować, zrelaksować się, odpocząć - pozwól sobie na to.
Lili-ana
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do