Moja historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moja historia

przez sonny86 05 sty 2010, 22:17
Witam

Jestem nowy na forum nie było mi łatwo zdobyć się na napisanie tych kliku zadań o sobie ale bardzo chciał bym poznać opinie innych ludzi o moim problemie i przy okazji może wspomóc tych, którzy zmagają się z podobną sytuacją.

Mam 24 lata właśnie kończę studia. Moje problemy tak na poważnie rozkręciły się dwa lata temu, kiedy to po czterech latach rozpadł się mój związek z pewną kobietą. Była moją pierwszą "prawdziwą" miłością i to widocznie nadwyrężyło moje zdrowie psychiczne, obudziło moje demony. Chociaż całkowicie pogodziłem się z tym co się stało, to cała tamta sytuacja sprowokowała w moim życiu pewne problemy, które niżej chce opisać.

Pierwsze co mnie trafiło to niesamowicie spadła moja samoocena, chociaż zawsze miałem pozytywne poczucie własnej wartości. Niska samoocena z kolei spowodowała wycofanie z życia społecznego, może nie jakieś tragiczne ale nie czuje się z tym dobrze, ciągle mam wrażenie, że ktoś ocenia to co robię i że ciągle nie jestem taki jak powinienem (uczucie tak jakbym był ciągle w cieniu tego kim byłem). To również trochę winna mojego perfekcjonistycznego charakteru ale tego nie potrafię zmienić, gdyż zawsze dużo od siebie wymagałem i do tej pory odnosiłem sukcesy. Jestem typem raczej introwertycznym jednakże zawsze potrafiłem mieć dobry kontakt ze światem zewnętrznym a co niestety się popsuło... Co dalej hmmm... zacząłem mieć jakieś dziwne myśli o sobie samym takie typu "co mi się w sobie nie podoba" - strasznie męczące, takie które dręczą i dręczą, nie wiem dlaczego ale czepiłem się sam siebie, że mam dziwny głos może ma to jakieś tam znaczenie Freudowskie czy coś ale moim zdaniem jest dziwny tylko gdy za bardzo się stresuje i niepotrzebnie spinam;). Byłem u psychologa na pogaduchach i wszystko to sobie wytłumaczyłem i było OK, potem też dla pewności u psychiatry i podobnie po rozmowie dał mi jakieś lekkie tabletki i powiedział, że będzie dobrze.

W lecie faktycznie wszystko było dobrze wręcz wspaniale. Byłem aktywny, uprawiałem mnóstwo sportu co jest dla mnie motorem napędowym od zawsze;) z innymi ludźmi też w sumie OK, nie myślałem też tyle o swoich problemach bo byłem ciągle w "biegu'.
Aż tu przyszła plucha, zima i coś znowu nie tak. Wróciłem na studia do miasta, którego nie lubię, mam tu mało znajomych bo nie lubie za bardzo takich powierzchownych przyjaźni a poza tym takie teraz czasy, że jak to mówię "każdy sobie". Jestem takim troche autsajderem zawsze szukam własnych dróg, nie lubie całej tej popkultury z plastikowymi laskami, chorą TV i polityką (staram się czegoś takiego unikać jak ognia). Odczuwam niekiedy właśnie taki konflikt między światem a mną:/. Czuje się inny niż to co widzę dookoła może jestem zbyt wrażliwy, zbyt empatyczny sam nie wiem do końca. Szukam ukojenia w sztuce we własnej twórczości w takich rzeczach które wzbogacają ducha.

Walczę z moją deprą co mam sił ale ciągle odczuwam lęki przed kontaktami z innymi a co najgorsze i co od początku mnie gnębiło to totalny brak koncentracji a powinienem właśnie prace magisterską pisać. Jestem ciągle spięty, jakiś nerwowy. Budzę się w stanie takim jakbym nie spał i jestem potwornie zmęczony i potrafią mi tak minąć kilka dni, chyba czasami przesypiam ale ...życie.
CO WY NA TO??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 sty 2010, 21:01

Re: Moja historia

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 sty 2010, 22:38
sonny86, tak jak piszesz po rozstaniu z ta kobieta, widocznie spadla Twoja samoocena, nastapilo obnizenie nastroju. Dobrze jednak ze sie wybrales do psychiatry, i psychologa. Jaka diagnoze Ci postawil psychiatra? Z tego co napisales wnioskuje ze ogolnie masz obnizony nastroj, jednak nie wydaje mi sie zeby to byla depresja, spotykasz sie z ludzmi -chociaz moze rzadko, studiujesz itd. Owszem nie chce Ci sie pisac pracy, dla mnie tez sie nie chce :mrgreen: ale jak mus to mus. Wydaje mi sie ze moze znowu idz do psychologa, po to bys sie zmobilizowal i zmotywowal, moze takze uprawiaj jakis sport, np basen :) silownia :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Moja historia

przez sonny86 05 sty 2010, 23:06
Psychiatra powiedział mi wtedy a było to niecały rok temu, że mam lekką formę depresji i właściwie myślę, że poradziłem sobie z nią ale pozostałości jakieś tam są i wolę mieć rękę na pulsie;) dlatego też napisałem tego posta aby pokazać w miarę wszystko co mi się przydarzyło. Właściwie tak jak słusznie zauważasz moim głównym problemem jest motywacja i koncentracja ale staram się cały czas nad tym ciągle pracować;) wielkie dzięki za opinie agusiaww wszystkiego dobrego:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 sty 2010, 21:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja historia

przez al_bundy123 06 sty 2010, 00:01
Witam
No właśnie mnie najbardziej denerwują kłopoty z koncentracją i to takie naprawdę poważne o ile jeszcze jakiś czas temu mogłem się naprawdę skupić na nauce i przez kilka godzin zakuwać tak porządnie to teraz nie ma na to szans niestety. Apogeum tego wszystkiego przypadło na pisanie pracy magisterskiej, do tego bardzo poważna choroba mojego ojca, potem zerwanie z dziewczyną która nie mogła już wytrzymać moich depresyjnych zachowań i wyrwała się jak to określiła "toksycznego związku" (choć zdecydowanie nie był to taki bardzo toksyczny związek z tego co tu czasami czytam, po prostu nie mogła się ze mną cieszyć życiem ale skoro ja sam nie mam takiej radości to dziwne żeby było inaczej). No i to napędziło moją depresję jeszcze bardziej. No i psychiatra psycholog, tona leków No i pisz prace magisterską tutaj jak nie możesz zebrać myśli na porządnie. Wyobraźcie sobie co musiałem czuć jak nie mogłem się wysłowić składnie po tych lekach. Ale na szczęście jakoś się udało odbębniłem swoje, obroniłem bez żadnych głębszych rozmyślań (na obronę się za bardzo nie uczyłem bo ogólnie miałem wtedy wszystko w nosie). Więc jak widać można. U mnie też dużą rolę odegrała rodzina która co rusz się pytała kiedy się bronisz i tak dalej. To się wkurzyłem napisałem i tyle. I Tobie też polecam takie rozwiązanie. Za wszelką cenę pisać pisać i nie ma przeproś. :mrgreen:
Pozdrawiam
G
al_bundy123
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do