Mysle o smierci

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mysle o smierci

przez Dodziaczek21 05 sty 2010, 02:08
nigdy nie bylo tak zle, bywalo tak tydzien a teraz- pol roku moze wiecej nie usmiecham sie wogole leze w domu i ogladam tv spie w dzien w nocy nie moge wcale usnac. raz nie jem nic raz caly dzien pochalaniam wsyztsko co sie da, tak okropnie siebie nienawidze, nie pracuje i nawet sobie nie wyobrazam szukac pracy bo wstydze sie wykonac telefon, pracowalam w paru miejscach ostatnio tylko przez 2 miesiace bo nie moglam tam wytrzymac ci ludzie mnie nie akceptowali chociaz do nich zagadywalam i na sile probowalam byc mila teraz boje sie gdziekolwiek szukac ze bedzie znow to samo, przestalam odzywac sie z ludzmi,,, kazdsy wydaje mi sie jakis dziwny a nowych ludzi za bardzo nie poznaje bo kazdy wydaje mi sie jakis poj......ny. kiedys mialam doly ale czulam ze jestem chociaz dobra. ze nikogo nie krzywdze, teraz stalam sie okrutna nienawidze ;ludzi i zycze im zle, jesli tylko czegos im zazdroszcvze, jesli nawet pryszczata grubaska ma przyjaciol i jest usmiechnieta mam ochote ja zabic, mam problem z zazdroscia mam chlopaka ktory jest dla mnie bardzo cierpliwy ja czuje ze na niego nie zasluguje bo jestem nikim, zawsze mialam duze powodzenie mialam cos do powiedzenia a teraz czuje ze lada moment znajdzie sobie inna odejdzie ze mnie zdradzi, boje sie odrzucenia, jeju ja sie wwszystkiego boje bpoje sie jezdzic autobusem streuja mnie proste czynnosci, gdy mam poznac kogos nowego np znajomych chlopaka to juz od miesiaca codziennie o tym mysle jak sie wywinac bo jak przyjdzie z kims przebywac to nic sie nie odzywam nawet jak bardzo chce. to jest takie uciazliwe bo z drugiej strony narzekam na samostnosc i chcialabym zeby bylo jak dawniej, studiuje ale tylko aocznie czasem lubie posluchac wykladow ale najgorsze jest pojechac tam i gdzioes usiasc....zastanawiam sie czy nie rzuciac z jednej strony mnie to interesuje i to moje jedyne zajecie z drugiej dostarcza mi to tyle stresu boje sie ze sobie nie poradze, tak jest ze wszsytkim teraz w domu jest nawet ok ale juz za pozno, kiedys przezywalam tu codzienny koszmar, nienawidze tego miejsca a teraz ciagle w nim przebywam!!! widzialam jak moj tatus wyzywal mame, bil ja i nic nie moglam zrobic, a teraz co niby normalnie a ja sie ciagle boje ze wroci... moja mam zawsze mnie krytykowala. ne wiem sama z czego to wynikalo, ale mysle ze to jej zasluga ze wazac 50 pare kilo czuje sie potworem, zwsze powtarza ze ma taki biust a ja guziczki az teraz sie wstydze rozebrac chociaz moj chlopak mowi ze jemu sie podobajaa, zawsze i wszedzie czuje sie najgorsza, zawsze sie czegos boje, czyms martwie, nie umiem sie cieszyc z czegos bo boje sie ze to zaraz strace, chcialabym kiedys miec rodzine i dzieci ale czuje ze sie do tego nie nadaje i nie potrafie sobie z niczym poradzic z tym zeby pojsc do sklepu a co dpoeiro obowiazki, a czasem mysle ze chcialabym miec dziecko bo dla niego bym zyla i ono by mnie nie zostawilo i moze chociaz ono bylo by mi wdzieczne, zaraz sobie mysle ze na pewno jestem bezplodna , albo urodzialabym chore dziecko, albo poronila. to tylko przyklad tak jest ze wszystkimm. wiem ze palakanie i uzalanie sie nad soba nic nie da, dlatego zamknelam sie w sobie. nie zale sie nikomu, poprostu jestem sama a potzrebuje ludzi,
teraz sie uspokoilam nie mam pieniedzy ani checi , kiedys moze nie popadlam w az taki stan , bo zmieniajac stan swiadomosci chociaz na chwile zpaominalam , chociaz na chwile czulam sie kims. wczesniej byl to alkohol, codziennie. pozniej sprobowalam amfetaminy. czulam sie tak okropnie szcesliwa, mialam tyle energi, czulam sie taka piekna i madra mialam mase pomyslow robilam tyle ciekawych rzeczy.,... teraz ciagnie mnie dotego okropnie ale boje sie okropnie to zrobic bo wiem ze nie skonczy sie na jednym razie, rajcuje sie tym ze dzieki temu znalazlabym prace mogla se spotykac z nowymi ludzmi i przy tym gebe by mi sie nie zamykala a kazdy by sie dziwil skad we mnie tyle pewnosci siebie.. ale moj chlopak wie o mojej przeszlosci, i powiedzial ze nie chcialby sie ze mna spotykac a ja go tak kocham i nie chce go stracic.........
no coz bylam juz u psychologa ale ta baba wogole nie zadawala pytan przyszlam taka rozbita a ona przy kazdej wizycie z czym dzisiaj przychodze !!!!!no szlag mnie trafilll bylam tez u psychiatry dostalam proszki dzieki ktorym nie mam wybuchow agresji ale jestem otepiala okropnie, i co ja mam zrobic mam sprobowac sie zabic zeby ktos mi pomogl, nikt mnie nie rozumie! nie chce tego zrobic mojej rodzinie i wiem ze zycie potrafi byc piekne kiedys to czulam a teraz.........
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 sty 2010, 01:06

Re: Mysle o smierci

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 sty 2010, 14:47
Dodziaczek21, po prostu masz objawy depresji. Idz jeszcze raz do psychiatry, popros o zmiane lekow, sa takie leki, ktore biorac normalnie funcjonujesz, tylko masz sily do tego aby zyc :) Wybiersz sie takze do innego psychologa, masa osob ktore pierwszy raz trafiaja do psychologa niestety sa rozczarowane. Bo malo jest dobrych psychologow, wychodz do ludzi, usmiechaj sie. Na forum jest dzial miasta, poszukaj tam ludzi, moze sie jakas osoba odezwie z Twojego miasta :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do