Po prostu nie pasuje do tego świata

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Po prostu nie pasuje do tego świata

przez Randle 20 kwi 2010, 23:10
Za pewien czas zawali sie mój cały świat.Świat który można porównac do domku z kart-tak samo ciężko go wybudowalem i tak samo w ciągu chwili go tak łatwo strace,kolejny raz zresztą. Musze przyznac że przez ostatnie pół roku byłem szczęśliwy,a przynajmniej wydawalo mi sie że jestem.Teraz,po analizie wiem że byłem tylko dzięki pewnej osobie.Można powiedziec,że sie od tej osoby uzależniłem-czułem sie w pewien sposób...potrzebny?doceniony,że ktoś taki wogle chce ze mną czasami spędzic troche czasu?A,może chodzi(ło) o to,że jest(była) moim całkowitym przeciwieństwem-pełna optymizmu,śmiechu i marzeń w które wierzy że sie spełnią?I zobaczyłem(a może nawet uwierzyłem),że rzeczywiście tak można życ? Sam nie wiem,pewnie troche wszystkiego po trochu.Nie przeszkadza(ło) mi nawet to,że dla tej osoby w zasadzie nic nie znaczy(łem),bo takich jak ja może miec pewnie na pęczki,chociaż przez pewien czas łudziłem sie że jest inaczej .To nic,że rozmawiałem głównie tylko o tej osobie i jej problemach.To nic,że chciała ze mną rozmawiac pewnie tylko wtedy gdy było jej smutno-jak była szczęśliwa to ktoś taki jak ja jest zbędny.Ja zawsze lubiłem słuchac i byc swego rodzaju psychologiem dla innych.Zawsze lubiłem pomagac i sprawiało mi to radośc(mimo,że nigdy nic z tego nie miałem).Ale wiem,że nawet tą osobe za troche strace-przynajmniej spełni swoje marzenie,a to że zapewne odstawi mnie jak niepotrzebną zabawke?Przyzwyczaiłem sie...


Kiedyś stwierdziłem,że nie dopuszcze do tego żeby życ z poczuciem ciągłej klęski.Wiem niestety,że tak sie stanie i jest tylko jeden sposób by temu zapobiec.Jestem Johnem Singerem-z tą różnicą że słysze.Naprawde,nigdy nie myślałem że z fikcyjną osobą bedzie mnie tyle łączyc.Najgorsze jest to,że mimo świadomości tego co się wydarzy samobójstwa raczej nie popełnie.Mimo,że to jest rzecz której najbardziej pragne.I będe tak sobie "życ",a raczej wegetowac z poczuciem życiowej porażki.I stracenia nawet iluzji bycia szczęśliwym...

Jesli ktoś napisze(w co wątpie),to wiem,że poznam inne osoby.Wiem,że życie jest zaskakujące i wiele sie może zdarzyc.Wiem,że trzeba sie starac(co cały czas robie).Ale ja sie poddaje.Jedyne czego bym chciał to osiągnąc dno na tyle głębokie żebym sie w końcu na to co John Singer zdecydowal...Chociaż pewnie nawet na to mi nie starczy "jaj".
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
01 sty 2010, 23:14

Re: Po prostu nie pasuje do tego świata

przez Randle 30 kwi 2010, 21:51
Dzisiaj cały dzień wszystko przeanalizowałem,a ponieważ wszystkie moje posty tutaj to bełkot,napisze podsumowanie.

Przez większą cześć swojego życia byłem smutny.Byłem smutny,bo zdawałem sobie sprawe,że tu nie pasuje.Nie potrafie godzinami rozmawiac o niczym,nie potrafie miec płytkich relacji jak 90% ludzi-po prostu zbyt sie w nie angażuje(co często daje odwrotny skutek).Za bardzo lubie pomagac.Jako facet jestem zbyt wrażliwy i zbyt poważnie odbieram niektóre rzeczy jak na swój wiek.Jestem strasznie nieśmiały i mam mase kompleksów(mimo,że podobno jestem przystojny).Potwornie ciężko sie aklimatyzuje w nowym otoczeniu.Jednak,jak już wiecie udawałem kogoś innego,żeby miec przynajmniej do kogo sie odezwac.Zacząłem wszystkich trzymac na dystans,przestałem sie uczyc(mimo,że kiedyś uczyłem sie naprawde b.dobrze).Mówiłem,że umiem perfekcyjnie analizowac ludzi(w tym siebie).Dla mnie każdy kogo znam jest przewidywalny,potrafie kierowac i prowokowac rozmowę tak jak chce-mimo,że drugiej osobie daje poczucie panowania nad sytuacją.Męczy mnie to,ale inaczej nie potrafie,bo boje sie kolejnego zranienia.W końcu pół roku temu stwierdziłem,że nie mam nic do stracenia, i zacząłem życ tak jakbym chciał-bez kompleksów,zacząłem byc szczery próbowalem nie grac i wreszcie wydawac pieniądze.Poznałem bliżej pewną osobe,która nauczyła mnie marzyc,przy której czułem sie swobodnie i potrzebny.Troche sie od niej uzależniłem,ale zawsze jak z nią byłem,byłem szczęśliwy-nie wiem czy prawdziwie,wole myślec że tak.Jednak zdawałem sprawę,że to nie ta "półka",że nie potrafie jej w żadnym stopniu dorównac pod żadnym względem,bo ona ma tak na dobrą sprawe wszystko,a ja nic.Ja dla niej jestem jednym z kilkunastu/dziesięciu,a ona dla mnie w zasadzie wszystkim.Chociaż czasem myślałem,że moge byc dla niej przyjacielem.I nie nie chodzi o to,że sie zakochalem-na taki luksus nie moge sobie pozwolic.Tu chodzi o coś znacznie więcej...

Mam marzenia które wiem,że sie nigdy nie spełnią.Wiem,jak bedzie wyglądac moje życie-i wiem,że takie życie mnie nie interesuje,a wręcz przeraża.Wiem,że za kilka tygodni/miesięcy cały mój mini-świat runie,a nie mam siły budowac go od nowa-zresztą to i tak bezsensu.Stracę jedyną osobę na której mi zależy,jak nie teraz to za pół roku.Zawiodę swoich najbliższych.Po prostu wiem,że będe nieszczęśliwy,tyle że bardziej.

To jest zimna kalkulacja-wiem,że osiągne dno.Doskonale sobie z tego zdaje sprawę,więc nie uważacie,że ew.samobójstwo to najlogiczniejsze wyjście? I nie,nie jest to mój chwilowy kaprys czy załamanie.To siedzi we mnie od dawna tylko czekam na odpowiedni moment...A myślę,że bardziej odpowiedniego już nie bedzie,bo nie chce byc postrzegany jako ktoś kto popełnił samobójstwo np.z powodu słabej matury czy jakiejś innej błahostki-to by było zbyt żałosne nawet jak na mnie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
01 sty 2010, 23:14

Re: Po prostu nie pasuje do tego świata

Avatar użytkownika
przez Rupak 30 kwi 2010, 23:05
polubiłam cię. gdybym zaczęła cię teraz odwodzić od twojego planu byłabym hipokrytką, bo... doszłam do tych samych wniosków. teraz... tylko dotykam życia. matura? ludzie? z tej nowej perspektywy wszystko zdaje się tak śmieszne i głupio małe. tylko niebezpiecznie jest o tym pisać, rozumiesz? pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
29 kwi 2010, 14:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Po prostu nie pasuje do tego świata

przez Aleksja 01 maja 2010, 00:21
a ja napisze tylko tyle i az tyle ... pomocy :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 maja 2010, 00:10

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez piotr22 16 mar 2011, 10:54
Randle, czytam to wszystko co napisałeś i dochodzę do wniosku że piszesz dokładnie o mnie. jak się z Tobą skontaktowac? musimy porozmawiac. Ja potrzebuję takiego człowieka i Ty również. Jeśli to przeczytasz to proszę Cię odezwij się, chociaż tutaj na forum.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 lut 2011, 16:52

Po prostu nie pasuje do tego świata

Avatar użytkownika
przez niepojęta 30 gru 2012, 18:45
Niemożliwe, by ktoś myślał dokładnie to samo, co ja.. Wszystkie Twoje słowa pasują do moich. Myślę dokładnie to samo! Staram się walczyć, chodzę jeszcze do szkoły, czasem gdzieś, ale nie czuję żadnej potrzeby, to dla mnie takie..małe. Gdzie nie spojrzę czuję, że nie pasuję. Nawet w domu nie czuję się okey. Chodzę do psychiatry, ale tak naprawdę, niewiele, bardzo niewiele daję.. A ja się zastanawiam dlaczego jestem taka 'ułomna' i pomimo myśli, by wziąć się w garść, nie robię tego. Także nikomu o tym już nie mówię, przestałam. Myślę sobie, jakoś dotrwam do końca dnia. Czekam tylko aż zasnę.. Ale potem pojawia się dzień, i wszystko sprawia i trudność. To co dawniej zniknęło.. Mam paru przyjaciół, ale teraz coś mnie od nich odpycha, jak od wszystkiego, i ich unikam.. Staram się cały czas coś robić, jednak to tylko odwracanie uwagi od problemu.. Czasem działa. Nie chcę nikomu o tym mówić, często sama do siebie nie chcę dopuścić, że moje życie przed parę miesięcy tak bardzo się zmieniło.
Ja często sobie z tym już nie radzę..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 gru 2012, 16:57

Po prostu nie pasuje do tego świata

Avatar użytkownika
przez bomba21 31 gru 2012, 05:04
To jest CRAP... Kiedys myslalem ze analizuje ludzi, wszystko o nich wiem myslalem ze jestem inteligentny przez moje glebokie refleksje do swiata, sensu bytu i ludzkich emocji, ale nie to nie to, rozgryzasz ludzi bo patrzysz z trzeciej osoby, z boku, nie grasz z nimi, mozliwe ze jest tam ktos kto rozgryzl Ciebie ale nie ma powodu zeby Ci o tym mowic, sa ludzie prosci ktorych latwo przejrzec, sa zlozeni ktorzy udaja prostych, ja przekonalem sie kiedy poszedlem do pracy w UK, doroslych duzo ciezej jest rozgryzc niz dzieciakow, tu jest juz swiat dzialajacy nie na mlodzienczych zasadach, to juz nie jest to i czasem tesknie za wolnym czasem i rozmyslaniem o wszechswiecie.
Do czego zmierzam - przejdzie ci, to taki efekt nudy nie masz na czym skupic mysli , tak rodzili sie filozofowie, wiekszosc z nich bezrobotna ;)

Glebokie refleksje zmieniaja sie w plan - co zrobic zeby miec dobra prace, byc lepszym niz sie jest, strategia dzialania bo kazdy rok jest cenny, starosc nie radosc tam juz nie ma rozwoju, skupcie sie lepiej na tym, zly wybor studiow, szkoly laczy sie ze zmarnowanym czasem.
Będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
23 gru 2011, 00:22

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez lowryder2 01 sty 2013, 18:00
Zwykle mam gdzieś rozpisywanie się na forach. Zwłaszcza jak temat został założony ponad 2 lata temu. Cieszę się, że jest więcej takich ludzi jak Randle, bo nie czuję się sam, w sumie to pocieszenie się zainspirowało mnie do czytania tematu. Rada dla młodszych, ogarnijcie się póki możecie, miałem to samo w liceum, strasznie chlałem brałem różne dragi. Nie myślcie, że nie może być gorzej, bo zawsze może być. Ja przykładowo, pomijając rozbrajanie ludzkich osobowości i użalanie się nad sobą, miałem okres w życiu, który był jakby odwróceniem tego co się działo wcześniej. Studia i kobieta rok temu zniszczyły mi psychikę, zacząłem mieć ataki paniki, miałem coś takiego, że jednocześnie odczuwałem mega radość i mega smutek, tak jakby coś napełniało mi płuca dziwnym powietrzem. Zacząłem mieć gdzieś cały świat. Wróciłem do alkoholu, nawet miałem epizod z kokainą. W konsekwencji wyrzucili mnie ze studiów na które ciężko pracowałem, gdyby mnie nie wyrzucili pół roku temu zrobili by to teraz. Obecnie 22 lata, bez kobiety, bez pracy, bez studiów. Zakładam powoli mały sklepik internetowy wstaje o 12.30 codziennie, kładę się spać o 3-4. Czuję się jak ciężar dla innych, dlatego gram, że wszystko jest ok, że daje sobie radę. Zbieram na terapię, tylko najpierw muszę opłacić wszystkie mandaty, długi i karę w sądzie z mojego okresu "mam wyjebane". Randal, chyba nawet jesteś w moim wieku, trzymaj się i dla własnego dobra idź na terapię, zanim się na prawdę twoja psychika nie złamie i pod pozorem dobrego samopoczucia zniszczy Ci życie na długi czas.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 sty 2013, 17:37

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez NadziejaWBeznadzieji 21 sty 2013, 20:33
Witam,

Przeczytałem właściwie cały temat i muszę stwierdzić, że pod wieloma cechami opisanymi przez autora mógłbym się podpisać.
I powiem szczerze, że gdybym czytał to jeszcze jakiś czas temu, z pewnością wczułbym się w porażkę autora, i sam zaczął podświadomie kreaować sobie tak szarą przyszłość w podświadomości, i sądze że niestety wiele osób, które z podobnym problemem natrafiły na ten temat, taką przyszłość właśnie sobie wykreowały w pełni afiszując się z autorem...
Na szczęście, mam wciąż wiele nadzieji i radzę Wam wszystkim to samo. Wiem, że to nielogiczne i głupie, gdy przykładowo pare lat z rzędu, mimo ciągłej nadzieji mamy pod górkę ALE to właśnie dzięki niej wciąż IDZIEMY pod tą górkę by wkońcu pewnego dnia dostać się na szczyt. Tracąc nadzieję, tracimy jakiekolwiek szanse na lepsze życie. A lepiej jest chyba mieć jakąkolwiek, nawet tą głupią i nielogiczną szansę, niż nie mieć nic.
Nie dajcie się nigdy zadołować przez takie pierdoły jak edukacja, 99% rzeczy których się nauczycie i tak raczej nie przyda się w życiu a mówiąc całkiem szczerze znam MASE IDIOTÓW którzy niemają nawet własnego zdania na ŻADEN temat a średnią >5.0. To jest żaden powód. Tak samo brak znajomości, dzisiaj trudno o dobrych przyjaciół, i szczerze stawiam Jednego przyjaciela, nad posiadanie wielu bezbarwnych znajomych, tak samo jak życie w samotności, nad życie w towarzystwie idiotów/złych ludzi - bo to przykładowo był i nadal jest mój przypadek i główny powód, przez którego zawsze byłem raczej typem samotnika(trafiałem i wciąż trafiam, na niewłaściwe osoby...). Żyjąc z takimi osobami, samemu powoli stajesz się nimi samymi, a lepiej chyba w ostatniej chwili swojego życia mieć świadomość, że żyliśmy dobrze, nikogo nie skrzywdziliśmy, i dodtakowo mieć nadzieje na lepsze "drugie" życie(to akurat druga kwestia, bo gdybym nie wierzył, też obstawiam że w 90% skończyłbym jak Wy, bez nadzieji na przyszłość, ale na szczęście zbyt wiele zawdzięczam Panu Chrystusowi, by teraz tak poprostu się go wyprzeć), niż zdychać w jakimś burdelu zaćpany kokainą.
PAMIĘTAJCIE ŻE SĄ OSOBY KTÓRE MAJĄ JESZCZE GORZEJ - Czasem sobrze jest obejrzeć jakiś straszliwy dramat(najlepiej na faktach), by porównując go do swojej sytuacji stwierdzić, że przecież wcale niemamy tak źle(przynajmniej na mnie to tak działa), czy poprostu, pomyśleć o biednych ludziach, bezdomnych, lub głodujących w Afryce, którzy często nie tyle co są osatmotnieni, często niekochani prze nikogo(A WAS MIŁOŚCIĄ DARZĄ PRZECIEŻ RODZICE!), to niemogą zaspokoić nawet podstawowych spraw fizjologicznych co wyklucza u nich wogóle przejmowanie się takimi kwestiami jak przykładowo brak kolegów czy koleżenek. Wasze życie, które dotychczas przepełniacie pesymizmem dla takich ludzi może być WYMARZONYM RAJEM! Musicie wpierw docenić to co macie, wtedy automatycznie uwolni się w Was większy optymizm, dopiero potem starać się o więcej.
Nigdy się nie poddawać, samobójstwo jest głupim wyjściem, i tak każdy z nas kiedyś umrze, więc powiedzcie mi proszę COZA RÓŻNICA, CZY BĘDZIE TO TERAZ, CZY POTEM HM? Przynajmniej jeszcze wiele będziesz mógł doświadczyć, napewno nie tylko smutek, zobaczyć, i napewno nie tylko szare ściany swojego pokoju, więc po cholere wychodzić z kina póki wciąż trwa seans? Dodatkowo, pamiętajcie, że jeżeli decydujecie się na samobójstwo, jednocześnie mówicie światu "mam wyjebane" a więc skoro i tak macie powiedzmy w planie zrobić to dzisiaj w nocy, to dlaczego niezrobić czegoś, przed czym wcześniej czuliście strach, OBOJĘTNIE CO, choćby wyłożyć na tacę przypadkowej dziewczynie w parku całe swoje życie w nadzieji na to że nas zrozumie, i pomoże? Jeżeli nas wyśmieje, to co z tego, może nawet nagrać film i zrobić z Was pośmiewisko na całe środkowisko YouTube czy Facebook, CO Z TEGO SKORO PRZECIEŻ I TAK UMRZECIE DZIŚ W NOCY WIĘC BĘDZIE WAM WSZYSTKO JEDNO? Chciałbym tutaj dodać, że raczej niedoświadczylibyście takich reakcji gdybyście wybrali dobrą osobę, a skoro jesteście wysoko rozwinięci empatycznie, napewno poznalibyście jakąś dobrą duszę, więc najprawdopodobniej plany o samobójstwie poszły by do kosza w jednej chwili ;).
Przytoczę tutaj jescze parę wersów z jednej z moich ulubionych piosenek mojego ulubionego rapera:
"Pamiętam przełom, godzina prawdy, dach bloku
Smak porażki, brak nadziei i ten żal w oku
Właśnie wtedy Bóg mi nadał kierunek
Gdy wszystko strzelił /cenzura/ i chcesz skakać
Lepiej spadaj w górę
JEŚLI JESTEŚ ZDOLNY DO TEGO, BY ZABIĆ SIĘ
TO JESTEŚ ZDOLNY DO WSZYSTKIEGO
Odwagi, postawisz się im
Nie masz nic do stracenia, do zdobycia wszystko
To jest siła, którą daje ci hip hop
Przypierdolisz tak, że ich wyrwie z butów
Ze smutów, ze snu, z pierdolenia tych pucybutów
Bez ruchu, lęku, tłumu przygłupich buców
Co mają w ręku twój los, chyba ich, bo twój mają ch*j w ręku
Konsekwentnie wycinaj swoją drogę przez absurd
Psy szczekają głośno - dostaną po kagańcu
Szlachetnych jest niewielu - podadzą ci dłoń
Cały czas jest o co walczyć - chwytaj za broń!"
WERSJA AUDIO(2 zwrotka(1:14)): http://www.youtube.com/watch?v=ywioh53vYvI

To chyba tłumaczy wszystko.
Pamiętajcie, że każde cierpienie ma jakiś sens, ale i każde kiedyś się kończy, i nawet jeżeli nie w tym, to w następnym życiu. NADZIEJA I JESZCZE RAZ NADZIEJA, PROSZĘ NIE TRAĆCIE JEJ - TO DZIALA JAK DOMINO, JEŻELI WY JĄ STRACICIE, NASTĘPNE OSOBY ZNAJDUJĄCE SIĘ W WASZEJ SYTUACJI TEŻ BĘDĄ TRACIĆ, TO OD WAS ZALEŻY LOS WIELU OSÓB CZYTAJĄCYCH TEN TEMAT.

Pozdrawiam.
Ps. Jeżeli ktoś chciałby poklikać na GG jestem otwarty. Możecie mi się wyżalić, mogę przejąć od Was odrobinę Waszego smutku/cierpienia/żalu bo sam mam dosyć nadzieji więc chyba sobie z nim/i jakoś poradzę ;) : 33777934.
Posty
79
Dołączył(a)
21 sty 2013, 19:09

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez niebieskie.niebo 22 sty 2013, 19:37
Czytam i czytam i nic specjalnego tutaj nie widzę. Myślę, że ponad połowa osób, która cierpi na jakieś zaburzenia lub ma problemy z psychiką uważa się za w jakiś sposób wyjątkowa. Tak samo jest z resztą ze zdrowymi ludźmi. Złudzenie ego jakby to powiedzieli buddyści.

bomba21 ma racje. Inteligentni ludzie wykorzystują swój mózg do zdobycia kasy, władzy i kobiet. W rynkach finansowych jest ich groma ;) Młodzi po Harvardzie potrafią zarabiać nawet milion dolców rocznie na wall street ( nie ważne, że taka kasa jest legalnie ukradziona).
Posty
58
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:20

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez NadziejaWBeznadzieji 22 sty 2013, 22:01
niebieskie.niebo napisał(a):Czytam i czytam i nic specjalnego tutaj nie widzę. Myślę, że ponad połowa osób, która cierpi na jakieś zaburzenia lub ma problemy z psychiką uważa się za w jakiś sposób wyjątkowa. Tak samo jest z resztą ze zdrowymi ludźmi. Złudzenie ego jakby to powiedzieli buddyści.

bomba21 ma racje. Inteligentni ludzie wykorzystują swój mózg do zdobycia kasy, władzy i kobiet. W rynkach finansowych jest ich groma ;) Młodzi po Harvardzie potrafią zarabiać nawet milion dolców rocznie na wall street ( nie ważne, że taka kasa jest legalnie ukradziona).


Możliwe że po części masz TROCHĘ racji, ale ludzie kierujący się uczuciami w dziesiejszym świecie i tak są znacznie bardziej wyjątkowi od typowych konsupcjonistów, których z tego co widzę starasz się wywyższać nad tych pierwszych w ostatnich dwóch linijkach swojego postu. Głupie.
Posty
79
Dołączył(a)
21 sty 2013, 19:09

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez niebieskie.niebo 22 sty 2013, 22:39
NadziejaWBeznadzieji napisał(a):
niebieskie.niebo napisał(a):Czytam i czytam i nic specjalnego tutaj nie widzę. Myślę, że ponad połowa osób, która cierpi na jakieś zaburzenia lub ma problemy z psychiką uważa się za w jakiś sposób wyjątkowa. Tak samo jest z resztą ze zdrowymi ludźmi. Złudzenie ego jakby to powiedzieli buddyści.

bomba21 ma racje. Inteligentni ludzie wykorzystują swój mózg do zdobycia kasy, władzy i kobiet. W rynkach finansowych jest ich groma ;) Młodzi po Harvardzie potrafią zarabiać nawet milion dolców rocznie na wall street ( nie ważne, że taka kasa jest legalnie ukradziona).


Możliwe że po części masz TROCHĘ racji, ale ludzie kierujący się uczuciami w dziesiejszym świecie i tak są znacznie bardziej wyjątkowi od typowych konsupcjonistów, których z tego co widzę starasz się wywyższać nad tych pierwszych w ostatnich dwóch linijkach swojego postu. Głupie.

Nie, nie. Po prostu aż żal nie wykorzystywać swojego intelektu dla własnych korzyści. Co do emocji; jeśli ty kierujesz emocjami, a nie one tobą, to masz rację. Jest to wartościowa cecha.
Posty
58
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:20

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez LEvanDER21 22 sty 2013, 22:55
Nie wiem czy nawet umiem i jestem w stanie wiele pisać.
Mam teraz okropne duszności, wiem, ze to nerwy...
Tyle że zostałam sama. Mama umarła 4 lata temu, ojciec 4 miesiące temu.
A ja i cztery siostry każda z nerwicą i alkoholem zapijamy życie. Bo ojciec fundował stresy.
Bo rozwalał drzwi. Bo rozwalał dom. Bo był wrażliwy i miał ze sobą problemy.
Od dziecka miałam inny świat, ale zawsze chciałam być taka jak inni żeby nikt się ze mnie nie śmiał.
W wieku 14 lat nie robiłam nic bo bałam się że umrę, ze bedzie koniec świata, że umra mi rodzice.
Etap że nie umiem żyć wciąż mam. Od dziecka. Że nie nadaje się do życia.
Ciełam się wiele razy, miałam myśli samobójcze, choć byłam religijna i bałam się piekła, wiec nigdy
nie próbowałam się zabic. Niespełniona miłośc. Wyłam z bólu nocami i dniami przez 3 lata.
Aż moja miłość wyjechała do warszawy. Poznałam mężczyznę 44 lata,
kochamy się. Ale ma rodzine. Teraz sama siedzę w mieszkaniu.
Sama... I dusze się. Kręci mi się w głowie. I nie wiem co robić.
nie wiem co mam zrobić żeby żyć!!!????
nie mam pracy, nie mam nawet matury. nic nie osiągnęłam. Walczę, walczę, ale każdy dzień zbliża mnie do gówna,
same najokropniesze myśli o brudzie i śmierci. I całkowita nie wiara w to zeby było dobrze.
Kiedyś jeszcze się bawiłam, wyjeżdżałam, i dużo piłam, żeby zabić nieumiejętnośc życia.
Teraz nie umiem nawet pić. Jestem chora, mam zapalenie oskrzeli, reumatyzm, znoszczony żołądek i zęby ale nie mam
ubezpieczenia. Czasem udaje że jestem szczęsliwa i wszystko bedzie dobrze.
Ale mam 21 lat i jestem niczym..

-- 22 sty 2013, 22:05 --

wiem że by dusznosci by ustały ale potrzebuje choć trochę ciepła. Kocham wszystkich i wszystko,
choć czasem mnie ranią... ech, ale kocham i wybaczam. I bardzo chciałabym żeby mnie ktoś tylko
przytulił. Dusze się.... ja nie wiem co robić.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 sty 2013, 22:39

Po prostu nie pasuje do tego świata

przez NadziejaWBeznadzieji 22 sty 2013, 23:31
LEvanDER21 napisał(a):Nie wiem czy nawet umiem i jestem w stanie wiele pisać.
Mam teraz okropne duszności, wiem, ze to nerwy...
Tyle że zostałam sama. Mama umarła 4 lata temu, ojciec 4 miesiące temu.
A ja i cztery siostry każda z nerwicą i alkoholem zapijamy życie. Bo ojciec fundował stresy.
Bo rozwalał drzwi. Bo rozwalał dom. Bo był wrażliwy i miał ze sobą problemy.
Od dziecka miałam inny świat, ale zawsze chciałam być taka jak inni żeby nikt się ze mnie nie śmiał.
W wieku 14 lat nie robiłam nic bo bałam się że umrę, ze bedzie koniec świata, że umra mi rodzice.
Etap że nie umiem żyć wciąż mam. Od dziecka. Że nie nadaje się do życia.
Ciełam się wiele razy, miałam myśli samobójcze, choć byłam religijna i bałam się piekła, wiec nigdy
nie próbowałam się zabic. Niespełniona miłośc. Wyłam z bólu nocami i dniami przez 3 lata.
Aż moja miłość wyjechała do warszawy. Poznałam mężczyznę 44 lata,
kochamy się. Ale ma rodzine. Teraz sama siedzę w mieszkaniu.
Sama... I dusze się. Kręci mi się w głowie. I nie wiem co robić.
nie wiem co mam zrobić żeby żyć!!!????
nie mam pracy, nie mam nawet matury. nic nie osiągnęłam. Walczę, walczę, ale każdy dzień zbliża mnie do gówna,
same najokropniesze myśli o brudzie i śmierci. I całkowita nie wiara w to zeby było dobrze.
Kiedyś jeszcze się bawiłam, wyjeżdżałam, i dużo piłam, żeby zabić nieumiejętnośc życia.
Teraz nie umiem nawet pić. Jestem chora, mam zapalenie oskrzeli, reumatyzm, znoszczony żołądek i zęby ale nie mam
ubezpieczenia. Czasem udaje że jestem szczęsliwa i wszystko bedzie dobrze.
Ale mam 21 lat i jestem niczym..

-- 22 sty 2013, 22:05 --

wiem że by dusznosci by ustały ale potrzebuje choć trochę ciepła. Kocham wszystkich i wszystko,
choć czasem mnie ranią... ech, ale kocham i wybaczam. I bardzo chciałabym żeby mnie ktoś tylko
przytulił. Dusze się.... ja nie wiem co robić.


Po pierwsze według mnie napewno nie jesteś niczym - pamiętaj, że cierpienie, które przeżyłaś mocno uszlachetnia, i napewno nie poszło na marne.
Do picia, po wyleczeniu choroby nawet nie próbuj wracać bo to tylko błędne koło. Dbaj głównie o zdrowie, niezamartwiaj się wyglądem zewnętrznym, bo przecież i tak i tak dzisiaj praktycznie wszystko można skorygować, ale przecież czy musisz robić to już teraz. A zacząć dbać o zdrowie nigdy za późno - lepiej późno niż wcale. Razem z siostrami jest Was pięciu, spróbujcie razem wkońcu wziąść się jakoś do kupy, a jeżeli czujesz że to ponad Wasze siły, udaj się po pomoc do psychiatry - i w żadnym wypadku nie sądzę że powinnaś to zrobić bo masz 'nepoukładane na strychu', ale dlatego żebyś dała sobie pomóc wyjść z tego stanu. I tak jesteś bardzo silna że przeżyłaś tak wiele, daj sobie wkońcu trochę ulżyć w cierpieniach i zgłosić się do pomocy u specjalisty, wiele osób z Twoim życiorysem zapewne już dawno by się poddała.

Mówisz, że byłaś religijna, dalej jesteś? Trwaj w wierze tak długo jak to możliwe. Będę się za Ciebie modlić.

Pozdrawiam.

Ps. Też często odczuwam potrzebę przytulenia kogoś, najlepiej osoby której kocham, choć oczywiście niemam prawa nawet porownywać mojego życiorysu z Twoim, myślę, że każdy z nas ma często taką potrzebę i to normalne ;)
Posty
79
Dołączył(a)
21 sty 2013, 19:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 13 gości

Przeskocz do