Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Avatar użytkownika
przez Monika512 25 gru 2009, 18:09
Jakaś część na tym forum, myślała/myśli o samobójstwie. Ja również, i to nie raz. Już nawet wiedziałam jak to zrobię ale... No właśnie, ale tego nie zrobiłam. Mam ogromne tendencje do filozofowania, moja wiara w Boga została silnie zaburzona. Nie chodzi tu o jakąś niesprawedliwość w stylu- Czemu mnie opóściłeś? Zabrzmi to pusto, ale zaczęłam się wahać. Najzwyczajniej w świecie. Ot, tak. I od tego się zaczęło. Dusza istnieje, jest to udowodnione naukowo. Po śmierci opószcza ona ciało- według chrześcijan, idzie ona do nieba, piekła lub w czyśca. Proste. Jednak zaczęły mnie nachodzić myśli... A jeśli Bóg nie istnieje? Co wówczas? Będę się błąkać po Ziemi, albo co gorsza... Bóg istnieje ale w ramach kary za złamanie przykazania -Nie zabijaj skaże mnie w jakiś okrótny sposób np. na pośmiertne błąkanie się bez celu. Gdzieś przeczytałam, że Bóg nie powiedział czy jest zły czy dobry, powiedział tylko, że jest SPRAWIEDLIWY. Nie znam się, ale chyba nie można wyspowiadać sie z grzechu, którego się jeszcze nie popełniło. Wiem, to głupie. Jednakże nie raz, nie dwa doświadczyłam na własnej skórze, że zawsze może być gorzej. Do tego dochodzi to, że natchniona Naruto, nie lubię się poddawać w tak poważnych kwestiach jak życie. Dlatego właśnie jeszcze żyję, i chyba nigdy nie dojdzie do tego, że wezmę garść tabletek aby zasnąć i nigdy się nie obudzić. A co Was powstrzymało? Wola życia? A może poczucie, że jesteście komóś potrzebni? Albo to, żeby nie macie w zwyczaju poddawania się? Lub najzwyczajniej w świecie wyszliście z depresji? Albo coś jeszcze innnego? Wiem, że zagmatwanie to napisałam, ale taka już jestem ;-)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
www.wszyscy-na-tak.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
17 gru 2009, 21:24

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez montechristo 25 gru 2009, 18:35
Monika512 napisał(a):Jakaś część na tym forum, myślała/myśli o samobójstwie. Ja również, i to nie raz. Już nawet wiedziałam jak to zrobię ale... No właśnie, ale tego nie zrobiłam. Mam ogromne tendencje do filozofowania, moja wiara w Boga została silnie zaburzona. Nie chodzi tu o jakąś niesprawedliwość w stylu- Czemu mnie opóściłeś? Zabrzmi to pusto, ale zaczęłam się wahać. Najzwyczajniej w świecie. Ot, tak. I od tego się zaczęło. Dusza istnieje, jest to udowodnione naukowo. Po śmierci opószcza ona ciało- według chrześcijan, idzie ona do nieba, piekła lub w czyśca. Proste. Jednak zaczęły mnie nachodzić myśli... A jeśli Bóg nie istnieje? Co wówczas? Będę się błąkać po Ziemi, albo co gorsza... Bóg istnieje ale w ramach kary za złamanie przykazania -Nie zabijaj skaże mnie w jakiś okrótny sposób np. na pośmiertne błąkanie się bez celu. Gdzieś przeczytałam, że Bóg nie powiedział czy jest zły czy dobry, powiedział tylko, że jest SPRAWIEDLIWY. Nie znam się, ale chyba nie można wyspowiadać sie z grzechu, którego się jeszcze nie popełniło. Wiem, to głupie. Jednakże nie raz, nie dwa doświadczyłam na własnej skórze, że zawsze może być gorzej. Do tego dochodzi to, że natchniona Naruto, nie lubię się poddawać w tak poważnych kwestiach jak życie. Dlatego właśnie jeszcze żyję, i chyba nigdy nie dojdzie do tego, że wezmę garść tabletek aby zasnąć i nigdy się nie obudzić. A co Was powstrzymało? Wola życia? A może poczucie, że jesteście komóś potrzebni? Albo to, żeby nie macie w zwyczaju poddawania się? Lub najzwyczajniej w świecie wyszliście z depresji? Albo coś jeszcze innnego? Wiem, że zagmatwanie to napisałam, ale taka już jestem ;-)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.



Ja mam te myśli również w tych dniach ...
Mi pomagają antydepresanty - biore 3tygodnie bez nich jak próbowałem nie myśleć o sposobach odebrania sobie życia nawet jak chciałem się czymś zajacnp jakąś formą zajęcia fizycznego to i tak wracały...
A jęsli chodzi o to dla kogo zaczać się leczyć to moje zdanie jest że najlepiej dla siebie mimo że mam dla kogo zyć. Ja miałem tak ze myślałem że jak wyjade - a wyjechałem na 5 miesięcy do Londynu uczyć się anglika to ucieknę od siebie, od problemów, od tego całego kontekstu - i nic nie dało!!!!! bo to jest w nas. I na początku jak to jest depresja to chyba tylko leki a potem psychoterapia i konstruktywne reagowanie na rózne sytuacje.

Pozdrawiam
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez Gringo 25 gru 2009, 18:43
Dusza istnieje, jest to udowodnione naukowo.
Nic z tego, to, ze dusza istnieje NIE ZOSTALO UDOWODNIONE naukowo. Podobno podczas gdy czlowiek umiera z ciala ulatuje 21 gram masy (to ma byc ta hipotetyczna dusza), jednak czytalem, ze osoby ktore dowodzily, ze tak jest byly najzwyczajniej w swiecie niewiarygodne, z reszta to niczemu nie dowodzi, nawet jesli cialo traci te 21 gram, moze sie dziac na skutek wielu innych czynnikow, moze ostatni wydech, z pluc zabiera 21 gram powietrza : )

Mam ogromne tendencje do filozofowania, moja wiara w Boga została silnie zaburzona. Nie chodzi tu o jakąś niesprawedliwość w stylu- Czemu mnie opóściłeś? Zabrzmi to pusto, ale zaczęłam się wahać.

Szczerze wspolczuje ; ), tez tak mialem (mowie o filozofowaniu), na pewno to ci zycia nie ulatwi.

Albo to, żeby nie macie w zwyczaju poddawania się?

Nie mam w zwyczaju poddawania sie. O samobojstwie nigdy nie myslalem, to nie wchodzilo nigdy w gre, nawet w najgorszym okresie, ale innych nie oceniam.

Co do Boga i religii, to wybacz, ale uwazam, ze nie powinienem pisac co na ten temat sadze, ty masz dopiero 16 lat, a religia to bardzo sliski temat, na pewno twoim rodzicom nie podobaloby sie, ze obcy ludzie wplywaja na twoj religijny swiatopoglad. Powiem ci za 2 lata :P
Gringo
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez basior 25 gru 2009, 19:27
z doswiadczenia powiem Ci ze analiza zagadnienia wiary w Boga zawsze zataczacza pełne koło i wracamy do punktu wyjscia ,a wiec niepewnosci i chyba tak musi byc bo pewnosc w tej kwestii pozbawiła by nas nadziei i złudzeń ..nigdy nie osiagniemy pewnosci w sprawach ostatecznych i ten fakt zapewne stanowi optymistyczny aspekt naszego czesto pokreconego zycia... a chec popełnienia samobójstwa jest stanem patologicznym który trzeba leczyc i mozna wyleczyc ,słuze ku temu leki i terapia oraz praca ,przyjaciele i nadzieja która nigdy nie ginie
basior
Offline

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez Pstryk 25 gru 2009, 20:30
Hmm w 5 przypadkach - szczęście. Zawsze mnie ktoś odnajdywał i odratował - dlatego szczęście. W tym ostatnim przypadku - sama nie wiem, sama zadzwoniłam o pomoc - być może było to spowodowane sytuacją, w której się do tego kroku skłoniłam- gdy już się leków nałykałam zaczęłam się zastanawiać jak wpłynie to na mojego faceta, z którym się akurat wcześniej ostro pokłóciłam i choć miałam na niego nerwa - nikt nie zasługuje na taki finał - nie miałam po prostu pojęcia co się z nim stanie i jak sobie z tym poradzi i chyba dlatego właściwie sama się odratowałam. Ważne jednak, iż każda z moich prób (których się obecnie wstydzę notabene - bo kiedyś byłam mocno wkur... że mnie odratowali) była spowodowana jakimś impulsem, nie planowana, nigdy nie zostawiałam żadnego listu itp - po prostu kumulacja pewnych spraw powodowała coś w rodzaju totalnej utraty świadomości - bo niewiele pamiętam przed każdą z prób - tym bardziej nie jestem w stanie stwierdzić, jak to robiłam i co się działo do momentu obudzenia się w szpitalu.
Pstryk
Offline

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez monika03 25 gru 2009, 22:06
chyba to piękne słonce na niebie..........
monika03
Offline

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Avatar użytkownika
przez Alienated 25 gru 2009, 23:56
Tym co mnie powstrzymuje przed samobójstwem jest chyba przede wszystkim świadomość, że idealne sposoby nie istnieją a nawet jeśli, to przeciętnemu zjadaczowi chleba na ogół brak dostępu do środków pozwalających ów zamiar w sposób względnie mało drastyczny zrealizować. Każda z popularnych metod odebrania sobie życia posiada swoje mankamenty, których z reguły decydując się już na ten ostateczny krok nie jesteśmy w pełni świadomi. Dawno temu miałem okazję przekonać się o tym na własnej skórze i wierzcie mi, że kiedy sprawy zaczynają iść nie po naszej myśli robi się naprawdę niewesoło. Poza tym samobójstwo to często kwestia impulsu. Spróbujmy więc też wziąć pod uwagę wszelkie konsekwencje ewentualnego nieudanego podejścia takie jak trwałe uszkodzenia narządów wewnętrznych tudzież kalectwo, z którym przyjdzie nam później kontynuować swoją i bez tego żałosną egzystencję. Wiem, że często obierając sobie za przykład kogoś ze świata popkultury bardzo łatwo dojść do wniosku, że skoro jemu się udało, dlaczego w moim przypadku miałoby być inaczej. Prawda jest jednak taka, że wszystko co wiemy na temat śmierci takiej osoby ogranicza się do informacji przekazywanych nam za pośrednictwem mediów. Nikt jednak tak naprawdę nie jest w stanie w pełni zobrazować nam jak przebiegała agonia tego człowieka, ile czasu zajęło nim w końcu odszedł, jakie były jego ostatnie myśli etc... Ja ze swojej strony jestem niemal przekonany, że wielu z tych nieszczęśników w panice dochodziła do wniosku, który da się zawrzeć w jednym prostym stwierdzeniu: "O /cenzura/ co ja zrobiłem", niestety tego rodzaju refleksja przychodzi na ogół w momencie, kiedy nie ma już odwrotu...

[Dodane po edycji:]

Nie wiedziałem, że słowa będące w powszechnym użyciu zastosowane w odpowiednim kontekście podlegają cenzurze???
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez Pstryk 26 gru 2009, 00:00
Alienated napisał(a):Spróbujmy więc też wziąć pod uwagę wszelkie konsekwencje ewentualnego nieudanego podejścia takie jak trwałe uszkodzenia narządów wewnętrznych tudzież kalectwo, z którym przyjdzie nam później kontynuować swoją i bez tego żałosną egzystencję.


Ważny argument - być warzywkiem to gorsze niż żyć dotychczasowym życiem. Zgadzam się.
Pstryk
Offline

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Avatar użytkownika
przez Monika512 26 gru 2009, 19:10
Co do Boga i religii, to wybacz, ale uwazam, ze nie powinienem pisac co na ten temat sadze, ty masz dopiero 16 lat, a religia to bardzo sliski temat, na pewno twoim rodzicom nie podobaloby sie, ze obcy ludzie wplywaja na twoj religijny swiatopoglad. Powiem ci za 2 lata :P[/quote]

He he poczekam :mrgreen:

Niektórzy z Was piszą o impulsie. Jednak są ludzie, którzy to dokładnie analizują. Nie mówię o czasie miesiąca, ale np. rok czy dwa lub więcej. Nie można tu już powiedzieć o impulsie. Tacy ludzie wszystko dokładnie analizują, planują, dają sobie jakieś ostateczne szanse. Chodzą na terapie, biorą leki...
www.wszyscy-na-tak.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
17 gru 2009, 21:24

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Avatar użytkownika
przez Majster 26 gru 2009, 19:32
To w sumie takie prawie TABU, nawet tutaj. Ale jak juz mowimy na ten temat to chyba trzeba postawic wyrazne rozroznienie roznych przypadkow: samobojstwo w afekcie, w wyniku naglego drastycznego skoku nastroju, gdy cos sie nagle stanie, ktos powie cos glupiego a chory uslyszy i sie nakreci, a wyniku tego poleci do lazienki nalykac sie tabletek albo pociachac jakimis zyletkami, lub wyskoczy oknem. A drugi model to zaplanowane z zimna krwia samobojstwo ze szczegolowo zaplanowanym scenariuszem w ktorym wszystko sie dokladnie zgadza i jest zapiete na ostatni guzik. To sa dwie zupelnie rozne sprawy chociaz obie wlasciwe zaburzeniom afektywnym. Trzecim, chyba spokrewnionym tematem są samookaleczenia, bez checi odebrania sobie zycia, wlasciwe chyba bardziej BPD niz depresji. O jakim smaobojstwie tutaj mowimy?
To jedno, a drugie - ja mysle, ze jak juz ktos w depresji sobie zrobil "rachunek sumienia" to jest nikla szansa na to ze zmieni plan i sie zreflektuje. Obsesja samobojstwa jest tak silna, ze nie ma szansy "bez wspomagania" zmienic nastawienie do tego, zasiac jakiejs nadzieji na poprawe. Zreszta odnosnie depresji statystyka jest wykladnia takich nastawien: smiertelnosc depresji endogennej szacuje sie na 15-20%.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Avatar użytkownika
przez Monika512 26 gru 2009, 20:13
Jeśli mowa o pzrypadkach... Są jeszcze tacy, którzy celowo narażają się na bezpieczeństwo.

[Dodane po edycji:]

Przepraszam, na niebezpieczeństwo.
www.wszyscy-na-tak.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
17 gru 2009, 21:24

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez Gringo 27 gru 2009, 00:49
Mnie strasznie irytuje podejscie ludzi do tych, ktorzy planowali, lub popelnili samobojstwo. Czesto ludzie pisza o samobojcach, ze: "jak oni mogli tak potraktowac swoich bliskich". Krew mnie zalewa, gdy czytam takie komentarze, niestety ludzie nie potrafia zrozumiec, ze samobojca cierpi tak bardzo, ze nie widzi juz zadnego innego ratunku, a jedynie smierc wydaje sie byc zbawieniem. Poza tym uwazam, ze nikt nie ma prawa oceniac tych, ktorzy to zrobili, kazdy ma swoje zycie i podejmuje za siebie decyzje, jednak gdybym znal osobe, ktora planuje cos takiego, to staralbym sie jej jakos pomoc, bron boze nie pouczac, czy moralizowac.
Gringo
Offline

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

Avatar użytkownika
przez Majster 27 gru 2009, 08:48
Gringo napisał(a):Mnie strasznie irytuje podejscie ludzi do tych, ktorzy planowali, lub popelnili samobojstwo. Czesto ludzie pisza o samobojcach, ze: "jak oni mogli tak potraktowac swoich bliskich". Krew mnie zalewa, gdy czytam takie komentarze, niestety ludzie nie potrafia zrozumiec, ze samobojca cierpi tak bardzo, ze nie widzi juz zadnego innego ratunku, a jedynie smierc wydaje sie byc zbawieniem. Poza tym uwazam, ze nikt nie ma prawa oceniac tych, ktorzy to zrobili, kazdy ma swoje zycie i podejmuje za siebie decyzje, jednak gdybym znal osobe, ktora planuje cos takiego, to staralbym sie jej jakos pomoc, bron boze nie pouczac, czy moralizowac.

Dokladnie tak, mam niemal takie samo podejscie. Ale to zrozumie tylko ktos, kto sam byl juz jedna noga w kiblu. W dodatku zawsze mialem watpliwosci co do stanowiska rodziny takiej ofiary wobec takiego zdarzenia. Mam (w sumie to kiedys mialem) znajomych, wydawaloby sie ze zgodne malzenstwo. No i kilka lat temu na sylwestra facet wyszedl "na chwile" do lazienki, ale juz stamtad nie wyszedl bo zdazyl sie powiesic. Nikt potem nie zapytal zony: gdzie byla, dlaczego nie pomogla? Ja osobiscie nie wierze, ze w trakcie zwyklego malzenskiego sylwestra w zwyklej, "zdrowej" (nie patologicznej) rodzinie nagle cos takiego sie dzieje bez przyczyny. Ale panuje powszechne przekonanie ze zyjących sie nie czepiamy.
Druga sprawa, to ujawnienie mysli samobojczych juz po epizodzie choroby, ja nazywam to po "zaleczeniu". W tej sytuacji izolacja takiej osoby nagle jeszcze bardziej sie nasila, zamiast maleć. W koncu przeciez skoro wrocil niemal z tamtego swiata, to dlaczego sie nikt nie cieszy? Dlaczego dla wielu jest to potwierdzeniem jego "wariactwa"? No ale wiadomo - to są pytania retoryczne, nikt z czystym sumieniem nie bedzie szukal odpowiedzi.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Śmierć? Czyli co Was powstrzymało przed samobójstwem?

przez paradoksy 27 gru 2009, 10:05
Majster napisał(a):
Gringo napisał(a):Mnie strasznie irytuje podejscie ludzi do tych, ktorzy planowali, lub popelnili samobojstwo. Czesto ludzie pisza o samobojcach, ze: "jak oni mogli tak potraktowac swoich bliskich". Krew mnie zalewa, gdy czytam takie komentarze, niestety ludzie nie potrafia zrozumiec, ze samobojca cierpi tak bardzo, ze nie widzi juz zadnego innego ratunku, a jedynie smierc wydaje sie byc zbawieniem. Poza tym uwazam, ze nikt nie ma prawa oceniac tych, ktorzy to zrobili, kazdy ma swoje zycie i podejmuje za siebie decyzje, jednak gdybym znal osobe, ktora planuje cos takiego, to staralbym sie jej jakos pomoc, bron boze nie pouczac, czy moralizowac.

Dokladnie tak, mam niemal takie samo podejscie. Ale to zrozumie tylko ktos, kto sam byl juz jedna noga w kiblu. W dodatku zawsze mialem watpliwosci co do stanowiska rodziny takiej ofiary wobec takiego zdarzenia. Mam (w sumie to kiedys mialem) znajomych, wydawaloby sie ze zgodne malzenstwo. No i kilka lat temu na sylwestra facet wyszedl "na chwile" do lazienki, ale juz stamtad nie wyszedl bo zdazyl sie powiesic. Nikt potem nie zapytal zony: gdzie byla, dlaczego nie pomogla? Ja osobiscie nie wierze, ze w trakcie zwyklego malzenskiego sylwestra w zwyklej, "zdrowej" (nie patologicznej) rodzinie nagle cos takiego sie dzieje bez przyczyny. Ale panuje powszechne przekonanie ze zyjących sie nie czepiamy.
Druga sprawa, to ujawnienie mysli samobojczych juz po epizodzie choroby, ja nazywam to po "zaleczeniu". W tej sytuacji izolacja takiej osoby nagle jeszcze bardziej sie nasila, zamiast maleć. W koncu przeciez skoro wrocil niemal z tamtego swiata, to dlaczego sie nikt nie cieszy? Dlaczego dla wielu jest to potwierdzeniem jego "wariactwa"? No ale wiadomo - to są pytania retoryczne, nikt z czystym sumieniem nie bedzie szukal odpowiedzi.

hmm macie rację, jednak jest ta druga strona medalu - samobójstwo JEST trochę egoistyczne... co powiecie na przykład ojca, który zostawia dzieci same, bo ON nie daje rady?
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do