Czy depresja może spowodować tak zwaną znieczulicę?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Czy depresja może spowodować tak zwaną znieczulicę?

Avatar użytkownika
przez Lariana2 27 gru 2009, 20:06
potrzeba znajomych, ludzi a jednocześnie strach przed tym ze moga nas zranic.
Przyjaciólka od piaskownicy, teraz już poszła inna droga czasem sie spotykany ale ja przed czuje jakiś żal i nie wszystko mi pasuje w tym w co tamta osoba wierzy. Rozumiem to ale nie lubie kiedy ktos zmusza ,stara sie zmusic do pewnych zachowan ,taka dyktatura w przyjaxni troche. Ona była super ale nie zauwazylo sie wtedy ,że to było trochę tak ,że ona miala osobe do wygadania sie a ja tylko słuchalam. Znajomi mieszkajacy pół godziny drogi ,spotkania ok ale słuchanie( moze w zartach ? ) ze ich to nie obchodzi ze tak mieszkam daleko od nich . Święta i nie widze ich nawet ,widzimy się tylko na sylwestra. Zazdrość że znajomi wychodza spotykaja się na świętach a ja siedze w domu .nie lubie samotnych wieczorów.
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Czy depresja może spowodować tak zwaną znieczulicę?

Avatar użytkownika
przez Monika512 27 gru 2009, 23:24
Samotne wieczory... Ach jak ja to dobrze znam. Walka z samym sobą, próby od opanowania się, żaby nie zrobić czegoś głupiego w stylu napisania do kogoś dziwnych wiadomości (już nie raz się tak wygłupiłam, a później przepraszałam ale tylko olę). W moim przypadku było tak, że wszystko się posuwało bardzo delikatnie. Nic nie zauważałam ale do czasu. Kilka mocnych kłótni i ostateczna, która wszystko zakończyła. Dziewczyna się praktycznie ode mnie uzależniła. Od tego, że jej wszystko podam, ona w zamian mi w czymś pomoże. ZABRANIAŁA mi zadawać się z innymi a ja jak ta głópia to akceptowałam. Byłam jak w transie. Ja zwykły śmieć a ona moje guru. Nic nie widziałam, oczywiście do czasu. Zrywanie tego wszystkigo zajęło mi z jakiś rok. Wybudzałam się z tego wszystkiego stopniowo. Straszne. Pomogła mi w tym wszystkim moja znajoma, od której poźniej się uzależniłam. Nikogo nie miałam, utraciłam swoje guru. Teraz jest już dużo lepiej, jestem praktycznie wolna od tego uzależnienia, i od tamtej dziewczyny. Przez te moje przygody znielubiłam ludzi, boję się że następna bliższa znajomość zakończy się jednym, lub drugim. Chcę bliskości i jednocześnie jej się boję. Paranoja.
www.wszyscy-na-tak.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
17 gru 2009, 21:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do