Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

przez nvidia 14 gru 2009, 21:31
Mam pewien problem, który nasilił się podczas ostatnich dwóch lat.
Otóż jakiś czas temu nie mogłam spać po nocach, odczuwałam lęk przed zaśnięciem.. Jeśli udało mi się zasnąć na chwilę to budziłam się cała oblana potem... Teraz znowuż odwrotnie... Ciągle jestem senna, nie mogę się wyspać, mogłabym spać całą dobę... Na zajęciach jestem nieobecna, nie mogę się skupić, powstrzymuje się przed zaśnięciem na siedząco... Do tego dochodzi ten lęk. Czuję go wszędzie. Nie wiem czego się boję, ale to jest taki strach hmm jakby przed każdym kolejnym krokiem, przed tym co będzie jutro... Ręce ciągle mi się trzęsą, kołatanie serca, pot... Płaczę z byle powodu, czasem nawet bezpodstawnie... Po prostu te łzy są silniejsze ode mnie. Przychodzę z zajęć i najchętniej położyłabym się spać.
Do tego łatwo wpadam w histerie.
Dodam, że moi rodzice niedawno się rozeszli... chociaż nadal spotykam się z ojcem w sądzie. Jestem dorosła, ale czuję presję ze strony mamy, która decyduje za mnie w sprawie ja-ojciec.
Mama bardzo to przeżyła i przeżywa nadal. Ojciec nie był dla niej dobry, a jest wysoko usytuowanym człowiekiem. Zdradzał, czasem bił...Mama zaczęła wariować, leczyć się u psychiatry... Raz nawet wylądowała w szpitalu psychiatrycznym na obserwację. Pamiętam z tej nocy tylko tyle, że mama zaczęła gadać głupoty i że skoczy z okna, wpadłam w wielką histerię i mało co pamiętam dalej... Bardzo to przeżywam, nie umiem jej pomóc. Nikt nie umie... Zaczęła nadużywać alkoholu, ale kryje się przed tym, mówi, że to nie prawda, że każdy ma prawo czasem sobie wypić piwo, dwa, trzy... Ale w połączeniu z lekami to sajgon... Czuję taką wielką bezradność połączona z tym cholernym strachem, że odczuwam, że nie dam rady... że wolałabym nie istnieć...
Mam wspaniałego mężczyznę, który mnie nie odpuszcza w tych strasznych chwilach i za każdym razem, gdy mówiłam mu, że już nie mogę, że to koniec, że zaraz mnie nie będzie to on mnie wyzywał, że jak ja mu mogę takie coś zrobić... Że nie mam myśleć .tylko o sobie, ale też o nim... Że co on by beze mnie zrobił
Może to nie ma z tym związku, ale gdy był okres przepełniony awanturami w domu, kiedy to moi rodzice mieszkali razem, to kilka a nawet kilkanaście razy trafiałam do szpitala z bólami serca... [ tzn ja to tak nazywałam, lekarze-ból w klarce piersiowej, bo serce nie boli] Mdlałam, słabłam... Robiono mi przeróżne badania i wszystko jest dobrze (było to jakieś lata temu).

Kiedy okazało się, że badania są ok, to wysłano mnie w szpitalu do pewnej pani psycholog, która chyba wyryła mi wielki uraz do psychologów. Była nieprzyjemna, nie patrzyła na mnie, nie odpowiadała na moje odpowiedzi tylko zadawała pytania typu "Twój dziadek choruje?" nie wiem co to miało wspólnego z moim pobytem w szpitalu...

Chciałam niedawno zgłosić się do specjalisty... Ale kiedy już mam zapisać się na wizytę to odczuwam blokadę w środku, że nie mogę, że nic nie powiem, nie wiem jak zacząć...

Proszę pomóżcie mi jakoś... Doradźcie co mam robić... Bo ja już nie mogę... Nie chcę się bać, nie chcę w kółko płakać jak jakiś dzieciak, który płacze o wszystko...

Przepraszam za obszernego posta, ale jak już zacząć się wylewać to porządnie, zwłaszcza, że jestem prawieanonimowa.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 gru 2009, 20:47

Re: Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

przez madame butterfly 14 gru 2009, 21:48
nvidia, Moim zdaniem powinnaś udać się jak najszybciej do specjalisty, żeby dobrał odpowiednie leczenie! Musisz się przełamać i otworzyć dla własnego dobra:) Te wszystkie objawy które opisałaś wyglądaja mi na nerwicę lękową, a ta płaczliwość to wyraźny objaw depresji...Nie bagatelizuj tego, skoro sama juz mówisz że masz chwile kiedy nie dajesz rady...Idź do lekarza z tym, zapisz się na terapie i wszystko się ułoży, zobaczysz :smile: Pisz jak tam sie sytuacja układa:) powodzenia!
madame butterfly
Offline

Re: Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

przez nvidia 14 gru 2009, 21:57
madame butterfly, dzięki za słowa nadziei. Spróbuję się przełamać, chociaż nie wiem czy dam radę... A lepiej pójść do psychologa, czy do psychiatry ? Czy do obu naraz ?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 gru 2009, 20:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

Avatar użytkownika
przez Majster 14 gru 2009, 22:07
Zaczynam czytac...
nvidia napisał(a):Mam pewien problem, który nasilił się podczas ostatnich dwóch lat.
Otóż jakiś czas temu nie mogłam spać po nocach, odczuwałam lęk przed zaśnięciem.. Jeśli udało mi się zasnąć na chwilę to budziłam się cała oblana potem...

... no nic innego tylko NL. Ale czytam dalej...

nvidia napisał(a):Teraz znowuż odwrotnie... Ciągle jestem senna, nie mogę się wyspać, mogłabym spać całą dobę... Na zajęciach jestem nieobecna, nie mogę się skupić, powstrzymuje się przed zaśnięciem na siedząco...

... i pojawia sie typowa deprecha... Ale czytam dalej...

nvidia napisał(a):Mama zaczęła wariować, leczyć się u psychiatry... Raz nawet wylądowała w szpitalu psychiatrycznym na obserwację. Pamiętam z tej nocy tylko tyle, że mama zaczęła gadać głupoty i że skoczy z okna... Zaczęła nadużywać alkoholu

...czyli w bliskiej rodzinie tez cos jest...

nvidia napisał(a):to kilka a nawet kilkanaście razy trafiałam do szpitala z bólami serca... [ tzn ja to tak nazywałam, lekarze-ból w klarce piersiowej, bo serce nie boli] Mdlałam, słabłam... Robiono mi przeróżne badania i wszystko jest dobrze (było to jakieś lata temu).

... i znowu wylania sie NL...

nvidia napisał(a):Kiedy okazało się, że badania są ok, to wysłano mnie w szpitalu do pewnej pani psycholog, która chyba wyryła mi wielki uraz do psychologów. Była nieprzyjemna, nie patrzyła na mnie, nie odpowiadała na moje odpowiedzi tylko zadawała pytania typu "Twój dziadek choruje?" nie wiem co to miało wspólnego z moim pobytem w szpitalu...

Majac wywiad choroby w rodzinie zawsze trzeba w diagnostyce brac pod uwage schorzenia dziedziczne, np. schize, stad pytania o dziadka - czesto dziedziczenie objawia sie w parzystych pokoleniach, czyli dziedziczymy po dziadkach a po nas nasze wnuki a nie dzieci. Ale ja nie wiem czy chodzilo dokladnie o to bo primo: ja nie jestem specjalista, secundo: mnie tam nie bylo.

nvidia napisał(a):Chciałam niedawno zgłosić się do specjalisty... Ale kiedy już mam zapisać się na wizytę to odczuwam blokadę w środku, że nie mogę, że nic nie powiem, nie wiem jak zacząć...

Wazne zeby on wiedzial. I on bedzie wiedzial, o to mozesz byc spokojna tylko musisz mu dac szanse. Pozdrawiam :)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

przez nvidia 14 gru 2009, 22:23
Cholernie się boję tej wizyty...
ale chcę żyć normalnie...
jakie to pogmatwane ;/
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 gru 2009, 20:47

Re: Może ktoś mi doradzi... Nie wiem jak interpretować mój stan.

przez madame butterfly 15 gru 2009, 08:06
nvidia napisał(a):A lepiej pójść do psychologa, czy do psychiatry ? Czy do obu naraz ?

Najpierw do psychiatry a potem on pewnie skieruje na terapie, a jak nie to sama idź do psychologa, na pewno pomoże bo połączenie terapia+ leki zawsze jest najlepsze :smile:
madame butterfly
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do