Terapia...?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Terapia...?

przez depresyjny098 11 gru 2009, 18:13
Ja mam takie pytanie...czy można te depresję, nerwicę,schizy(negatywne myśli), czy można te schorzenia wyleczyc bez leków za pomocą terapii..udało mi się na wtorek na terapię zapisac na nfz..zszedłem całkowicie z depresantów..na szczęście..rispolept sobie łykam na noc...ale taka kołowatośc jaką po nim czuję też mi średnio odpowiada? Mam taki plan żeby ograniczyc się tylko do terapii..
depresyjny098
Offline

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez Majster 11 gru 2009, 18:26
A konsultowales to z lekarzem albo psychologiem? Jaka jest ich opinia? Ale jesli mowimy o schozofreni to zapomnij, bez lekow nie ma szans.
Ostatnio edytowano 11 gru 2009, 18:28 przez Majster, łącznie edytowano 1 raz
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 gru 2009, 18:27
To chyba zależy od choroby, jej zaawansowania . No i oczywiście od terapii .Wydaje mi się ,ze jeśli ma to być leczenie to intensywna terapia stacjonarna, ma szansę pomóc. Takie chodzenie np raz na 2 tygodnie, może pomóc w rozwiązaniu jakichś problemów, natomiast w jej uzdrawiającą moc nie do końca wierzę.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Terapia...?

przez depresyjny098 11 gru 2009, 18:58
Schizofremia...trochę to strasznie brzmi...nie słyszę żadnych głosów...nie siedzą we mnie 2 osoby...sam nie wiem co mi jest...budzę się w nocy po 3 godzinach z bólem(emocjonalnym)..tenże ból towarzyszy mi gdy jestem po za domem w sytuacjach społecznych.schizy poza domem????..a leki przeciwdepresyjne cholernie go nasilają...dopiero ostatnimi czasy pani doktur doszła do wniosku że chyba leki przeciwpsychotyczne trzeba zapodac..jest taki motyw...budzę się rano cholernie stłamszony i wymięty...z tymże bólem właśnie...a potem z godziny na godzinę to się rozchodzi i wieczorem jestem do życia.aa i myśli mi się słabo..pamięc szwankuję...jakiś taki tępy się czuję...ale to może byc przez słabą noc..ale czy ja mam schizofrenię? ..Jezu..nie...
depresyjny098
Offline

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 gru 2009, 19:33
Wiesz , to nie pytanie do nas. Musisz znaleźć dobrego lekarza, który postawi trafną diagnozę i dopiero potem szukać sposobu leczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Terapia...?

przez depresyjny098 11 gru 2009, 19:37
No tak masz rację..
depresyjny098
Offline

Re: Terapia...?

przez polakita 11 gru 2009, 21:13
depresyjny098, przeczytaj sobie ten artykuł:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sz12.txt
psychiatra i psychoterapeuta mówi że leki usuwają tylko objawy, a prawdziwe leczenie to właśnie psychoterapia!
Dziwię się że reszta osób na tym forum ma co do tego wątpliwości, leki nie leczą przyczyny choroby...
polakita
Offline

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 gru 2009, 23:15
Po pierwsze On ma jeszcze nie zdiagnozowaną chorobę , więc
od tego trzeba zacząć , a dopiero potem zastanawiać się nad leczeniem.
A po drugie, to każdy ma prawo do swojego zdania jak również do jego wyrażania. Owszem nie neguję ,że psychoterapia może być pomocna, ale na pewno nie jest lekarstwem na wszystkie psychiczne dolegliwości. Tak się składa,że odbyłam leczenie na oddziele nerwic w IPiN i niestety ale uleczona nie zostałam. A dodam, że tam również stosuje się leki antydepresyjne (nie wolno tylko zażywać leków uspokajających). Na pewno pomogło mi to radzić sobie z chorobą , zmienić podejście do wielu spraw, ale nie załatwiło problemu. Na depresję i nerwice składa się mnóstwo czynników, są to również zaburzenia najróżniejszych procesów chemicznych zachodzących w naszym mózgu ( nie będę opisywać jakie bo się na tym nie znam, ale jeśli jesteś zainteresowana to bez problemu odnajdziesz takie informacje), i niestety ale nie wierzę w to ,że jest je w stanie naprawić sama terapia.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 gru 2009, 01:58
wiolu 173

Tobie terapia nie pomogla?

A moge zapytac ile czasu na nia chodzilas?Z jaka czestotliwoscia? I jak a to byla terapia?

Lek czy zaburzenia lekowe albo zespol lekowy leczy sie przede wszystkim terapia. Leki tylko wspomagaja nasze leczenie podczas terapii.

Masz racje,kazdy ma tu szanse wypowiedziec swoje zdanie. '
Prosze napisz ile czasu uczeszczalas na sesje.

Monika
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 12 gru 2009, 02:39
W moim ośrodku zdrowia psychicznego całkiem niedawno wzięłam ulotkę dotyczącą schizofrenii.

Nie jesteś jeszcze w 100% zdiagnozowany, ale wiem jedno, tak, jak zostało tu już napisane: przy tej chorobie niestety bez leków nie da się funkcjonować.

Z tym, że one żadnej krzywdy nie robią, pomyśl sobie, że jeżeli byś cierpiał właśnie na to to jak (moimi słowami) łykanie codziennie witaminy C. Zjedzenie śniadania. Umycie zębów. Ubranie się. Z tym, że te trzy ostatnie czynności zajmują o wiele więcej czasu niż jedno łyknięcie tabletki.

Tak, że bez strachów. :smile:

/Edyt.

wiola173 pisze o tym, że Jej zdaniem pewnych procesów chemicznych w mózgu nie jest w stanie naprawić sama terapia.

W zasadzie tak lekarze/specjaliści, jak i pacjenci dzielą się na trzy grupy (patrząc na schorzenia takie, jak napadowe lęki, depresja etc., a nie wspomniana schizofrenia dla przykładu):
- leczenie wyłącznie przy pomocy terapii, bez podawania leków (oczywiście są przypadki, gdy bez leków się nie obędzie)
- leczenie wyłącznie przy pomocy odpowiedniego dobierania leków i bez konieczności chodzenia na terapię (oczywiście są przypadki...)
- leczenie łączące psychoterapię i przyjmowanie leków.

Ja jestem tego samego zdania, co wiola173: (pewnych) procesów chemicznych terapią nie da się "naprawić".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Re: Terapia...?

przez depresyjny098 12 gru 2009, 20:05
Zapewne jestem zdiagnozowany. bo chodzę to jednego lekarza już długoooooo..eksperymentując z coraz to nowymi lekami i zmieniając na nowę.(ale nie pochopnie) poprostu mam cholerrny problem z ich dobraniem..tyle że ja tej diagnozy nie znam..
po mojemu to ja mam jakieś urojenia w stosunku do ludzi i do samego siebie, które mi zostały z dzieciństwa, bo miałem pewne dośc uciążliwe, dłuuugotrające perypetię z ludźmi..ale to tylko moja diagnoza...zapytam się lekarza...tylko niech nie ściemnia ;/
..zagadkowe jest to że depresanty mnie rozpiepszają w drobny mak(...no może przesada..ale nasilają objawy(ból,dyskomfort,zmęczenie((dodają)))...................................................................................................................................
Obiło mi się o uszy ale nie jestem pewny że sportowcy by usunąc, pozbyc się zmęczenie..biorą coś na chwilowę zblokowanie seretoniny.........
Może to by wskazywało na to że mam jej wbrew pozorom pod dostatkiem?...ale tak sobie można pogadac...tak to jest jak się człowiekk nie zna ;/
depresyjny098
Offline

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 12 gru 2009, 22:09
Monika

Chodziłam już w sumie kilkakrotnie, ale pisałam o terapii w IP i N, na oddziele nerwic. Tam byłam przez 3 miesiące na terapii stacjonarnej. Była to przede wszystkim psychoterapia grupowa + parę godzin indywidualnej, choreoterapia i inne zajęcia. Nie mówię ,że mi wcale nie pomogła. Na pewno pomogła sporo, ale nie wyleczyła zupełnie. A tak jak pisałam przez cały czas jej trwania przyjmowałam jeszcze leki. Nie neguję tego ,że można wyleczyć kogoś tylko psychoterapią, ale zapewne zależy to od choroby i jej nasilenia. Moja była dość mocno zaawansowana.

Do Depresyjny


Czegoś nie rozumiem . Jak możesz nie znać rozpoznania?? Czy ten Twój lekarz to psychiatra??
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 12 gru 2009, 22:16
depresyjny098 napisał(a):Zapewne jestem zdiagnozowany. bo chodzę to jednego lekarza już długoooooo..(...)tyle że ja tej diagnozy nie znam..


To przy następnej wizycie spytaj o diagnozę. Masz prawo wiedzieć, do kroćset, co Ci jest!

Wypisz tu, po kolei, postaraj się, jakie leki do tej pory lekarz Ci wypisywał i jeśli dasz radę: jak długo każdy z nich brałeś.

I zobaczymy.

wiola173 napisał(a):Czegoś nie rozumiem . Jak możesz nie znać rozpoznania?? Czy ten Twój lekarz to psychiatra??


Dentysta. ;)

PS Jeśli zostanę tu dłużej to zobaczycie, że mam dość dziwne poczucie humoru. Do tego trzeba przywyknąć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Re: Terapia...?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 12 gru 2009, 22:36
Onatonieptak
Poczucie humoru to bardzo cenna rzecz, moje też nie wszyscy rozumieją:D

Ale tak serio , to pytam , bo wiesz jak to jest z tymi lekarzami, czasem ludzie leczą się latami u różnych zanim trafia do psychiatry, a ponieważ to z reguły typy dość zarozumiałe to nie skierują do specjalisty.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do