Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 18:13
No i znowu się zaczyna!! Jakiś czas temu miałam problem z tym że przytłaczały mnie ludzkie problemy generalnie bardzo duzo ludzi mi się zwierza i mówi o tym co ich boli a ja się tym niesamowicie przejmuje..I wpadam w depresje. dziś w szkole klasa wybrała mnie żebym zajeła się taką akcją "Świąteczna Paczka" miałam wybrać rodzine i zebrać pieniądze i kupić wszystko czego potrzebują oczywiśćie jak zaczełam czytać opisy tych rodzin to momentalnie zaczełam płakać! Tylu ludzi ma takie beznadziejne życie! Ale stwierdziłam "Nie Ada pomozesz jednej rodzinie i bedzzie dobrze!" I prosze wracam do domu jestem w atobusie rozmawiam z koleżanką a ona mi zaczyna opowiadać że jej mata się jej wyżekła jak miała 3latka(teraz ma 17) i że mieszka z rodzicami jej ojca a jej ojciec ma własną rodzine i tez z nią kontaktu nie ma. Nie ma z kim porozmawiać zrezygnowała ze studiów bo musi się wyprowadzić od dziadków jak najszybciej...To mnie tak pogrąża. Jak słysze że któś ma jakiś problem to mam ochote zatknąc uszy i uciec z krzykiem bo wiem że potem zawale noc płacząc w poduszke. Niepotrafie przejść i olać sobie tego że ktoś ma problem strasznie chciałabym jej jakoś pomuc ale nie wiem jak. Jakoś niemoge się pogodzić z tym ze ten świat jest tak beznadziejnie niesparwiedliwy!!! Tak sie zastanawiam czy ja jestem zwyczajnie nadwrazliwa czy porąbana. Nikogo z mojego otoczenia aż tak nie dotykają czyjeś problemy a ja nie dość że nie radze sobie ze swoimi to jeszcze z czyimiś. Uwielbiam pomagać ale nienawidze bezsilności a co ja moge w tej sytuacji zrobić...nic! Niemam już siły! Nie odpowiada mi życie na takim swiecie z tak nieodpowiedzialnymi ludzmi! tyle małzenstw stara się o dzieci chcą pokochaś czyjeś dziecko a tu kobieta odzruca rodzoną córke i się jej wypiera! To jest chore!!! Czy ludzie nie mają juz za grosz serca i rozsądku!? Nierozumiem jak można robić takie rzeczy ona nie pomyślała co jej córka czuje jak ją to boli...Jak w tym autobusie spojrzałam w jej oczy to doszłam do wniosku ze przenigdy nie widziałam żeby któś ukrywał tyle bólu pod tak gróbą skorupą...pełne strachu niepewności...Pewnie zaśmiecam to forum jakimś bzdurnym dla was tematem ale musze się wygadac. Myślicie że jest coś co sprawi że przestane się tak przejmować problemami innych???
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 09 gru 2009, 20:46
Juz taka jestes ze sie przejmujesz czyimis problemami i raczej nic na to nie poradzisz. Dystansu mozna sie nauczyc, ale to przychodzi z czasem, poza tym pomysl czy wolałabys obojetna na problemy innych? Moim zdaniem dobrze jest byc wrazliwym na losy innych ludzi, po prostu Ty to bierzesz bardzo do siebie i sie tym pozniej dlugo przejmujesz ale najwazniejsze zeby takie osoby wesprzec chociaz slowem :) Zeby wiedzialy ze na tym swiecie sa ludzie ktorzy nie odwroca sie od nich podadza reke, zaoferuja pomoc, na tym polega tez dobroc, bycie dobrym czlowiekiem.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 23:16
Bardzo Ci dziękuje za odpowieć.
Może to bedzie straszne co powiem ale czasem wolałaabym żebym się w to tak nie angazowała ale jak mi taka myśl przychodzi do głowy to momentalnie przejmuje sie jeszcze bardziej co jest nie do zniesienia. Czasem nie moge się skupić na nauce bo sobie mysle "no tak ona teraz siedzi sama może coś z nią nie tak" to jest strasznie meczoące a co do dystansu to próbowałam się troche rozluznić ale nie potrfie..
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 gru 2009, 16:07
Powinnas zaakceptowac ze taka jestes :) to przeciez ogolnie poztywnie, tylko troche dla Ciebie niezbyt bo wszystko bierzesz do siebie, ale lepiej byc nadwrazliwym niz czlowiekiem bez serca i wrazliwosci :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 10 gru 2009, 17:06
Może masz racje bo czasem wystarczy coś zaakceptować i to "coś" przestaje już być problemem..Dziękuję Ci bardzo
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 12 gru 2009, 03:01
Nie mogłam opuścić wątku, bo problem mam bardzo podobny.

"Męczy" mnie nadwrażliwość od momentu, kiedy zaczęłam rozpoznawać, co się dzieje na świecie, wokół mnie, ok. 6-7 roku życia. Przedszkola unikałam, bo czułam się fatalnie (organizm sam mi pomógł: wciąż chorowałam), idąc do podstawówki byłam tak zestresowana że wymiotowałam w szkolnej toalecie a w którejś tam klasie właśnie tejże podstawówki nie byłam w stanie normalnie nic z kartki odczytać. Złamany głos, ledwo co.

Potem oczywiście coraz gorzej. To były jeszcze inne czasy, całkiem inne. Nie było takich miejsc, samego netu jako takiego w domach nie było. Zastanawiałam się, czemu ja nagle wybucham płaczem w liceum. W murach szkolnych czy poza.

Potem oczywiście JESZCZE gorzej.

Mój Kolega nadwrażliwość u mnie określił Światłoczułością.
Myślę, że masz podobnie.
Z tym, że Twoja nadwrażliwość jest jednocześnie magnesem. Ludzie czują tę wrażliwość wielką i zwracają się do Ciebie.

Jeżeli jesteś w stanie faktycznie sama z siebie przestać aż tak przejmować się problemami innych to jak najbardziej idź w tym kierunku, staraj się mniej odczuwać...

Jednak wydaje mi się to wręcz niemożliwością. Co wtedy? Pełna akceptacja swojej pięknej Nadwrażliwości, pomoc innym.

Przecież wielka wrażliwość daje nam możliwości jakich nie mają ludzie wrażliwości pozbawieni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 12 gru 2009, 23:04
Nie jestem wstanie nie odczówać bóli i się nie przejmować bo wtedy się przejmuje jeszcze bardziej i mówie sobie "no tak taka wredna jesteś bo nic cie to nie obchodzi przecież to twoja znajoma i powinnaś jej jakoś pomuc". Tyle że nie zawsze moge pomoc i właśnie w takim momencie jak ja nic nie moge zrobić jetstem zupełnie bezsilna to boli najbardziej...To jest straszne bo ja np. jak czasem czytam posty na tym forum i sobie pomysle ilu ludzi jest zupełnie bezradnych szukających pomocy...potrzebujących to nie moge o tym nie myśleć. Nie moge tak poprostu przejść obok tego bez zadnych emocji i choć wiem że ja nic na to nie poradze to nie umiem tego traktować jak część niesprawiedliwego świata.

Ps bardzi Ci dziekuje za odp. Napisałaś że z czasem Ci się pogorszyło a szukałaś pomocy u jakiegoś psychologa?
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 13 gru 2009, 00:14
iryss, rozumiem, że jesteś jeszcze młodziutką osobą? Pisałaś coś o szkole.

Myślę, że to będzie z czasem coraz bardziej uprzykrzać Ci życie, to rodzaj nerwicy natręctw, ciągłe myślenie o problemach innych a jak się nie myśli to się człowiek czuje winny, że nie myśli i to jeszcze gorzej i koło się zamyka.

Tak, ja próbowałam, zdaje się najpierw internista, potem psycholog dla dzieci i młodzieży, ale tam pani mnie wysłuchała i powiedziała: "Jak mogę pani/ci pomóc?".

Może miałam z 15-16 lat. Wyszłam i płakałam na przystanku.

Gdybym wiedziała, jak może mi pomóc nie szłabym do niej.

Ale pamiętaj, że to były inne czasy. Psycholog, psychiatra - temat niemal tabu a dane się brało z książki telefonicznej. W sumie nie było jak sprawdzić, kto jest fachowcem, a kto "ćwiczy na żywym organizmie".

Długa droga, bardzo długa mnie skierowała do mojej Psychiatry, gdy byłam już praktycznie wrakiem, w szponach nałogu benzodiazepinowego, którymi to (i innymi, też mocnymi) faszerowali mnie poprzedni psychiatrzy + po kilka piw dziennie w knajpie, tak w kółko. Bez tabletki nie mogłam wyjść z pokoju! Delirka.
Przepisała mi odpowiednie leki antydepresyjne (które później, w zależności od samopoczucia, zmieniałyśmy), zmieniła tamte świństwa na inne benzo i określała dokładnie dawkę, którą mam brać aż któregoś dnia nie skapnęłam się, że pojechałam do miasta bez niczego. Opętała mnie mania jeżdżenia po hipermarketach, nie bałam się, uśmiechałam, piwo - owszem, ale w granicach rozsądku. Poszłam na długi kurs, poznałam ludzi.

Później znów się zaczęło, lęki zaczęły delikatnie powracać, ja na własną rękę rozglądać za "tabletkami szczęścia". Bo od tego można być czystym jakiś czas. Miesiąc, rok, pół życia. Ale to jak każdy inny narkotyk czy alkohol. Ciągnie doń jak cholera na pewnym etapie - tu przestrzegam, gdyby Ci chcieli dawać jakieś g*wno - uciekaj.

Doradzam Ci wizytę u psychologa. Poszukaj w necie, posprawdzaj wiadomości o każdym na ile się da.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 13 gru 2009, 00:22
TAk mam 16lat

Myślałam o psychologu ale nie mam za dobrych kontaktów z mamą w zasadzie to nie rozmawiam z nią na inne tematy niz oceny. Bez mamy to raczej nie mozliwe.
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 13 gru 2009, 00:55
iryss napisał(a):TAk mam 16lat

Myślałam o psychologu ale nie mam za dobrych kontaktów z mamą w zasadzie to nie rozmawiam z nią na inne tematy niz oceny. Bez mamy to raczej nie mozliwe.


Po raz kolejny się spotykam z problemem młodej osoby (lat naście), która chce iść do psychologa ale coś staje jej na drodze (zły kontakt z rodzicami - co nie jest dziwne, bo gdyby tenże był rewelacyjny wizyta u psychologa najpewniej okazałaby się albo mniej albo wcale konieczna).

Zapewne do szkolnego psychologa nie pójdziesz - wcale Ci się nie dziwię. Do prywatnego (tu wchodzi w grę kasa mamy, więc...) czy na NFZ pójdziesz i nikt Cię nie widzi a tak zawsze jest ten "strach przed obciachem". Tak nie powinno być, ale nie powinno być też tak, że uczniowie nakładają kubły na głowy swoich nauczycieli - a bywa.

Możesz zrobić taką rzecz: pójść do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić go o skierowanie do psychologa. Ja już jakiś czas w temacie nie jestem i nie wiem, jak to teraz wygląda, ale zapewniam Cię, że kontakt czy to 14-latka czy 16-latka (nie denerwuj się, że "przyrównuję" wiekowo: nie chodzi o rozwój emocjonalny, psychiczny, te się różnią a ponadto każdy jest indywidualistą i na swej drodze spotkałam wiele osób, które nie ukończyły 18. roku życia a mądrością ,inteligencją przewyższają niejedną dorosłą osobę!) jest możliwy. I nie ma czegoś takiego, że mamusia się nie zgadza. Bo mamusia się może w wielu przypadkach nie zgodzić, bo to jakieś fanaberie i w ogóle robisz dziecko problemy z niczego a później to dziecko... Nie będę kończyć.

Tylko mówię, grzebię w temacie bo dawno nie byłam na psych. forum "swoim", nie rozmawiałam z nastolatkami potrzebującymi pomocy psychologa, ostatni raz z pół roku temu jak nie więcej, nie pamiętam po prostu, ale na pewno taka opcja JEST.

PS Jednym z moich pierwszym symptomów somatycznych nerwicy, za wyjątkiem pocenia się dłoni czy biegania non stop do toalety w bardzo młodym wieku była często spotykana gula w gardle. Mogłam mieć ok. 15-17 lat. I żebym to ja, kureczka, teraz pamiętała, jak to było z tym moim badaniem tarczycy (oczywiście wszystko wyszło ok, ech) - czy ja potrzebowałam żeby mnie Mama rejestrowała czy sama to załatwiłam... To co innego, ale też chodzi o zdrowie... Jak wszystko ok a coś jest nie tak ciągle i dokucza strasznie (do tego stopnia, że mi na przerwie bułka w gardle stanęła albo to było takie tylko uczucie silne, ale poleciałam do kranu pić wodę...) to trzeba innego specjalisty, najlepiej psychologa.

/Edit.

Ja jestem jakaś wolnomyśląca. ;) Przecież ja do tej psycholożki poszłam od siebie, nie z Mamą ani nie przypominam sobie skierowania, po prostu telefon i kiedy może mnie przyjąć a nie miałam 18 lat...

Zaczynam podejrzewać, że to jakiś nurt się pojawił sam z siebie, że jak nie masz 18 lat = nie możesz decydować za siebie = nie możesz bez powiedzenia iść do lekarza psychologa.

Jeszcze szukam, ale coś ciężko o konkrety.

/Edit 2.

Spróbuj tu, po prostu się zapytać ogólnie: http://www.relacja.com.pl/online.html

Albo tu, ja wiem, że nie o przemoc chodzi, ale spytać można i muszą to wiedzieć! http://niebieskalinia.pl - na pewno znasz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 13 gru 2009, 01:14
Moi rodzice się rozwiedli jak miałam 4lata wiec zostaje tylko mama..Ja szukałam psychologa ale powiedziano mi ze mama musi ze mną przyjść. A ja jej o to nie poprosze i tak nie lubie ja prosić o cokolwiek. o pieniądze np. mam wrazenie ze ona mi robi jakąs łaske. U lekarza byłam i przepisał mi jakieś tabletki wyciszające. Mnie tez czesto pocą się rece mam drawki bardzo silne jestem wiecznie zmęczona blada nie mam na nic siły zero chceci na cokolwiek i mam anemie od roku juz dawno powinna mi przjść ale leki nie działają a pozatym nie mam miesiączki od jakiegoś czasu i mysle ze to od stresu.

Bardzo Ci dziękuje!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 13 gru 2009, 01:39
iryss napisał(a):Moi rodzice się rozwiedli jak miałam 4lata wiec zostaje tylko mama..Ja szukałam psychologa ale powiedziano mi ze mama musi ze mną przyjść. A ja jej o to nie poprosze i tak nie lubie ja prosić o cokolwiek. o pieniądze np. mam wrazenie ze ona mi robi jakąs łaske. U lekarza byłam i przepisał mi jakieś tabletki wyciszające. Mnie tez czesto pocą się rece mam drawki bardzo silne jestem wiecznie zmęczona blada nie mam na nic siły zero chceci na cokolwiek i mam anemie od roku juz dawno powinna mi przjść ale leki nie działają a pozatym nie mam miesiączki od jakiegoś czasu i mysle ze to od stresu.

Bardzo Ci dziękuje!


Od końca: nie ma za co!

A poza tym to widzę, że sytuacja naprawdę nieciekawa.

Jakie proszki i jaki lekarz Ci przepisał? Pierwszego kontaktu? Z wiedzą mamy czy bez jej wiedzy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez iryss 13 gru 2009, 01:45
ja zawsze chodzę do lekarza sama a one sa takie wyciszające mamie powiedziałam ze jak miałam EKG to mu się coś nie spodobałao i mi je przepisal i w zasadzie nie skłamałam bo EKG miałam nnieciekawe ale nie znam się na tym. Przepisał mi PROPRANOLOL WZF

[Dodane po edycji:]

lekarz rodzinny
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Nadwrażliwa czy może coś wiecej...?! Hmmm Popieprzona!?

Avatar użytkownika
przez onatonieptak 13 gru 2009, 03:07
iryss napisał(a):ja zawsze chodzę do lekarza sama a one sa takie wyciszające mamie powiedziałam ze jak miałam EKG to mu się coś nie spodobałao i mi je przepisal i w zasadzie nie skłamałam bo EKG miałam nnieciekawe ale nie znam się na tym. Przepisał mi PROPRANOLOL WZF

[Dodane po edycji:]

lekarz rodzinny


Dziękuję za info.

A może Twoje osłabienie (i inne dolegliwości) bierze się właśnie z powodu brania Propranololu?

Możliwe skutki uboczne: http://www.doz.pl/leki/p2489-Propranolo ... l_tabletki

Na pewno sama się z tym już dawno temu zapoznałaś, ale czy to nie jest "zagłuszanie" głównego czynnika powodującego Twoje reakcje? Być może jeszcze bardziej - ale ja nie jestem Twoim lekarzem, nie wiem! - przyczynia się do "co-się-dzieje?!" ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 gru 2009, 00:27
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do