depresja po śmierci mamy pomocy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez paradoksy 04 gru 2009, 12:29
no własnie :)
napisz jak bylo u psychiatry, bo ja dopiero w styczniu mam isc, a nie wiem czy warto.
paradoksy
Offline

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

Avatar użytkownika
przez antiffa 04 gru 2009, 12:48
ok zdam relacje napewno :)
Bierz od świata, to co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego dać ci nie chce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
03 gru 2009, 23:13

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez Patrix 07 sty 2010, 14:57
Witaj.

Niestety wiem jak się czujesz. Moja mama zginęła miesiąc temu w wypadku - na małej osiedlowej ulicy, kierowca uciekł. Jestem jedynaczką i byłam strasznie związana ze swoją mamą, zawsze byłysmy my dwie, zawsze razem, zawsze blisko. Zawsze mnie wspierala i kochała najbardziej na świecie. A teraz jej nie ma, nagle z dnia na dzień, tak zupełnie bez sensu. Po prostu wyszła rano do pracy i koniec.
Jak czytalam jak sie czujesz to mialam wrazenia, ze to ja sama pisalam tego posta. Tez nie moge przestac o niej myslec, caly czas mam wrazenie, ze zaraz wejdzie do domu, ze telefon zadzwoni i wyswietli sie " mama", a potem zdaje sobie sprawe, ze to niejs senny koszmar, tylko najprawdziwszy, najbardziej realny koszmar w moim zyciu.
Tez mam malutkie dziecko - rok i 8 m. Moja mama ja uwielbiala, a ona ja. Teraz zawsze jak patrze na moja coreczke caly czas mysle, ze ona nie bedzie pamietac babci, ze tyle jej (nam) odebrano, widze przyszlosc, ktora nie nastapi - jak mama sie z nia bawi, jak czyta jej bajki, jak jest na jej urodzinach...
Ja na sczescie mam ludzi wokol siebie, ale oni choc probuja nie moga mi pomoc, biore leki uspokajajace ale nie czuje ulgi, tylko ogromna pustke i ból.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sty 2010, 14:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez paradoksy 07 sty 2010, 15:08
antiffa, i jak, byłaś??
Patrix, jakie bierzesz leki, byłas u psychiatry?
ja sobie długo wmawiałam, że jakoś dam radę, ale -jak widac-nie dałam sobie rady..
paradoksy
Offline

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez Patrix 07 sty 2010, 15:31
Wczesniej Hydroksyzyne, teraz Pramolan a na sen Stilnox. U psychiatry nie bylam, choc nosze sie z takim zamiarem. Nie wiem jednak czy to cos daje, czy tylko to jest okazja zeby sie "wygadac". A sposobu "wygadac" sie probowalam wiele razy i u mnie to tylko poteguje rozpacz a ulgi zadnej.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sty 2010, 14:42

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez paradoksy 07 sty 2010, 15:34
Patrix napisał(a):Wczesniej Hydroksyzyne, teraz Pramolan a na sen Stilnox. U psychiatry nie bylam, choc nosze sie z takim zamiarem. Nie wiem jednak czy to cos daje, czy tylko to jest okazja zeby sie "wygadac". A sposobu "wygadac" sie probowalam wiele razy i u mnie to tylko poteguje rozpacz a ulgi zadnej.

Twoja rana jest bardzo świeża, mi przez ponad pół roku w ogóle przez usta nie przeszło słowo 'śmierć' a przy 'Mama' nigdy nie obeszło się bez płaczu.
Mi też wygadanie się przyjaciółce nie pomogło.. i tak to się ciągnie, dlatego zdecydowałam że w końcu udam się do psychiatry. W sumie dużo nie stracę, a mogę jedynie zyskać.
paradoksy
Offline

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez Patrix 07 sty 2010, 15:45
Byłaś juz u specjalisty? Czujesz, że to Ci pomaga?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
07 sty 2010, 14:42

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez paradoksy 07 sty 2010, 15:53
idę dopiero 20go. ale to był dosyć odważny krok w ogóle zadzwonić do poradni...
paradoksy
Offline

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez bunny_wrrr 07 sty 2010, 16:21
cierpienie po smierc jednej z najblizszych osob jest calkowicie zrozumiale i tak silne przejscie z dnia na dzien czy nawet z miesiaca na miesiac 'do porzadku dziennego' nie jest wg mnie mozliwe
w zadnym wypadku nie odradzam pomocy specjalisty - jesli ktos czuje ze nie da rady samemu
jednak po takim wstrzasie swoje trzeba przecierpiec niestety
w psychologii mowi sie ze emocjonalna zaloba powinna trwac do 2 lat i jesli trwa wiecej i nic sie nie zmienia wtedy potrzebna jest pomoc specjalisty
pewnie roznie sie to przeklada na okolicznosci i konkretne osoby ja jednak jestem zdania ze cierpienie w dosc krotkim czasie (mowa o miesiacach) po smierci bliskich osob jest calkiem naturalne i trzeba sie z tym zmierzyc przebolec pogodzic
jak dlugo to trwa to sprawa indywidualna ale nikt nie moze od nikogo oczekiwac ze w nawet pare miechow zupelnie nie bedzie pamietal o takim wydarzeniu bo tez nie o to chyba chodzi
psycholog/psychoterapeuta na pewno bylby pomocny w uporaniu sie z nagromadzonymi uczuciami w zmieszczeniu sobie tego w glowie w akceptacji choc bolu zalu tesknoty nie da sie wyeliminowac bo swiadcza o naszym uczuciu do danej osoby
dla mnie ten przelomowy moment mial miejsce 2,5 roku po wlasnie na terapii a nadal czulam sie jakby to bylo wczoraj tym bardziej ze mialam wiele nierozwiazanych spraw z tata - ale pomoglo - poczulam sie w jakis sposob uzdrowiona pogodzona ze soba i ze wszystkim co sie stalo
najwazniejsze to pozwolic sobie na wszystkie przychodzace emocje nie negowac ich dac im sie wylac puscic je bo w koncu najwieksza fala przeminie
dlatego dla mnie najgorszym wyjsciem jest branie lekow w takiej sytuacji - moze przyniesie tymczasowa ulge ale proces zaloby nie zostanie przepracowany
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez paradoksy 07 sty 2010, 16:26
bunny_wrrr, wszystko co napisałaś to prawda, tylko kiedy odróżnić żałobę od depresji? te 2 lata? chyba nie ma na to reguły..
paradoksy
Offline

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez bunny_wrrr 07 sty 2010, 16:56
wlasnie dlatego nie odradzam wizyty u specjalisty kiedy ktos czuje ze nie daje rady
jednoczesnie pamietajac ze zaloba w przeciwienstwie do depresji to naturalna reakcja a nie choroba choc w pewnych przypadkach moze sie w nia przeistoczyc
pewnie nie bez powodu ustalono czas trwania formalnej zaloby - dla jednych ten proces moze trwac kilka miesiecy dla innych rok dla jeszcze innych nawet 2 lata
reguly oczywiscie nie ma bo byc nie moze
(zle napisalam: nie 'powinna' a 'moze')
a byc moze za takie kryterium odrozniajace mozna by uznac fazy nastepujace po sobie w zalobie ktore w koncu prowadza do akceptacji - maja na celu nic innego jak powrot do normalnego funkcjonowania
w depresji chyba cos takiego nie wystepuje
no w kazdym razie potrzebna jest stala obserwacja siebie lub wlasnie pomoc specjalisty
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

Avatar użytkownika
przez antiffa 14 sie 2010, 18:31
witam! postanowilam odezwac sie ponownie i zapytac jak u was?? czy cos sie poprawilo. ja jednak pomimo mocnego postanowienia nie udalam sie do lekarza :/ zabraklo mi sil i odwagi chyba. niedlugo minie rok od smeirci mamy, w tym czasie nie bylo dnia zebym o niej nie myslala, jest ze mna troszke lepiej, spie w nocy choc trudno mi zasnac. żal niestety pozostal ten sam i przerazajaca tesknota. wizyty na grobie sprawiaja mi straszny bol, zalewam sie lzami stojac nad nim. czuje sie strasznie samotna bez niej....nie dajbye rady psychicznie czuje sie wykonczona, nie wiem co zrobic zeby sie jakos z tym pogodzic...
Bierz od świata, to co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego dać ci nie chce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
03 gru 2009, 23:13

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

przez Zenonek 15 sie 2010, 10:27
antiffa,

Jezeli minal rok a ty sie jeszcze z tym nawet troche nie pogodzilas - zreszta WCALE sie NIE dziwie - dobry rodzic to najwiekszy skarb jaki tylko moze byc...to musisz udac sie szybko, BEZZWLOCZNIE do psychiatry i podjac leczenie, poniewaz chocby nie wiem jak bardzo bys chciala - nerwico-depresja, ktora sie ujawnia przy traumach sama nie ustapi. Jezeli nie podejmiesz leczenia i terapii to bedzie tylko gorzej, podupadniesz takze na zdrowiu fizycznym.

Zatem jedynym wyjsciem jest podjecie odpowiedniego leczenia farmakologicznego oraz intensywna psychoterapie- najlepiej z 2 razy w tygodniu przynajmniej- nie masz innego wyjscia, gdyz nerwica i depresja to normalne choroby, ktore wymagaja leczenia.

To tak samo jakbys miala zapalenie pluc i nie poszla sie leczyc, madre to ?
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: depresja po śmierci mamy pomocy

Avatar użytkownika
przez antiffa 16 sie 2010, 22:02
wiem ja to wszystko doskonale rozumiem, ze powinnam, a nawet musze, tylko mam jakas blokade w sobie ze juz nawet nie potrafie o tym rozmawiac z kims bliskim, trudno mi sie do czegokolwiek zmobilizowac i w niczym nie widze sensu, jesli mnie cos cieszy o ile wogole to tylko przez chwile...jedyne czego chce to cofnac czas, a to jest niestety niemoozliwe, jak mam sie prrzelamac zeby zaczac leczenie nie wiem.. moze brak mi wsparcia i kogos kto pomogl by mi przez to przejsc...
Bierz od świata, to co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego dać ci nie chce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
03 gru 2009, 23:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do