brak checi do obowiazkow

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 08 paź 2009, 16:58
No wlasnie!
Caly paradokz zwiazany z odmiennymi stanami psychicznymi (jakby tego nie nazwac) polega na tym, ze przy sprzyjajacych warunkach potrafia one okazac sie darem, a w innych przeklenstwem. Moze jednak prawda jest to, ze to z ogolem jest cos nie tak a nie z jednostkami...
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

przez bunny_wrrr 08 paź 2009, 18:20
o 'nic nierobieniu' bardzo fajnie pisze david burns w ksiazce feeling good: the new mood therapy

a co do niecheci do obowiazkow... mysle ze podejscie unikania 'doroslego zycia' (cokolwiek to znaczy) moze byc czasami niebezpieczne a pragnienie przezywania jedynie milych chwil moze okazac sie zgubne
zycie ma swoje blaski i cienie i aby w pelni zyc trzeba je wszystkie akceptowac
w ramach ucieczki przed niechcianymi sytuacjami/zajeciami/itp (a ktore sa nie jako koniecznoscia wynikajaca z zycia w spoleczenstwie) ludzie nierzadko popadaja w uzaleznienia
to znaczy: odrzucajac obowiazki i pragnac jedynie przyjemnosci za darmo przy pomocy nalogu manipuluja swoimi emocjami by odczuwac tylko to co chca i doswiadczac czego chca
niechec do norm spolecznych jest charakterystyczne dla zjawiska nieprzystosowania (min) i swiadczy raczej o zaburzeniu niz ze zaburzenie wynika z niej
spowodowana moze byc roznymi czynnikami majacymi swoje zrodlo zapewne w dziecinstwie/dorastaniu a podszyta jest po prostu lekiem wg mnie
a jak to zmieniac? chyba probowac sie przystosowac :mrgreen:
np znalezc prace ktora nas naprawde interesuje
znajdowanie zajecia na podobnej zasadzie: chyba najlepiej probowac przeroznych rzeczy i wtedy na pewno znajdzie sie cos odpowiedniego
nikt raczej nie wie co lubi robic dopoki tego nie sprobuje a zajec do wyboru sa tysiace

(zeby nie bylo: sama mam podobny problem)
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 08 paź 2009, 18:29
No wlasnie, problem tego typu jest o tyle trudny do zdefiniowania ze wynikac moze z naprawde rozmaitych rzeczy.

Ze swojej strony wiem ze znalezienie zajecia w moim przypadku, ktore dawaloby mi satysfakcje jest dosc trudne (aby nie powiedziec nierealne) poniewaz i z wyksztalcenia i z charakteru jestem zdekalrowanym humanista wiec zawody techniczne odpadaja z braku wiedzy i predyspocyji, no a jako handlowiec czy nauczyciel/naukowiec tez raczej sie nie widze, a wbrew pozorom pula zawodow dzis choc roznorodna to jednak wiekszosc z nich musi podpadac pod haslo ,,usmiechnij sie, sprzedaj i zarob". Dodac niechec do tego typu zachowan oraz odmienny wzorzec wartosci i powstaje problem typu: gdzie sie podziac i z czego zyc. No bo co: czy cierpiec duchowo i miec pieniadze czy cierpiec fizycznie oddajac sie swoim racjom. Dylemat szekspirowski powiedzialbym...
No bo chyba przyznacie racje, ze stwierdzenie, ze ,,idzie sie do takiej pracy jaka jest" dla czlowieka wrazliwego czy z ambicjami to jest najgorsze, co mozna zaproponowac.

[Dodane po edycji:]

linka656 napisał(a):Czasem człowiek zaczyna chorować na depresję czy nerwicę z zupełnie innego powodu, ale wpływa ona na nasze całe życie. Zaczyna nami kierować i w tym momencie spełnianie obowiązków wydaje nam się niemożłiwe, przerasta nas i przestajemy je wykonywać a wtedy jak pisze shadow_no, lecimy już po równi pochyłej, przestajemy się "ruszać" zamykamy na świat, co z kolei zaostrza objawy chorobowe....tak mi się wydaje.
Dlatego np. zamykanie się w domu to najgorsze z możłiwych wyjść..... :-| Trzeba się do tego z całych sił zmuszać ....

Co do prokrastynacji... nie wypowiadam się, bo nie będę się powtarzać za wami :roll: . W tym sesmestrze zaczęłam z nią walczyć, chcę niektóre rzeczy związane z uczelnią wykonywać na bieżąco ( nie mówię o nauce :twisted: , ale jakieś tam notatki, prace zaliczeniowe itd). Zobaczymy czy mi się uda.


A co w wypadku, kiedy po prostu czlowiek od ,,zawsze" nosi w sobie jakas nieokreslona niechcec do obowiazkow, do zmian, do ewoluowania, iscia z ludzmi? Czy to jest choroba jesli czlowiek chce postepowac wedlug wlasnego widzimisie i nie chce sie dostosowac do ogolnie przyjetych schematow bo posiada wlasny system wartosci?

[Dodane po edycji:]

pizzacanto, swoją drogą z tego co napisałeś wiele nas łączy. U mnie prokrastynacja kwitnie w najlepsze...


Tak siadlem dzis na spokojnie i raz jeszcze poczytalem o prokrastynacji i troche dla mnie to naciagane jest, tak, jak gdyby wszyscy na sile szukali jakiejs nowej choroby, aby wytlumaczyc brak powodzenia spowodowany moim skromnym zdaniem brakiem stablinych relacji i poczucia bezpieczenstwa w naszym konsumpcyjnym spoleczenstwie.

Sprobowalem na swoim przykladzie przeanalizowac problem i dotarlem do nastepujacych wnioskow:

Tendencja ta pojawia się zwykle w latach szkolnych i dotyka w szczególności uczniów zdolnych, dobrze radzących sobie w szkole, których talent jest dostrzegany. W obliczu zadania wymagającego większego wysiłku tracą oni wiarę w siebie, motywację i odczuwają niepokój.

Brak logiki w/g mnie. Jesli ktos jest zdolny, i ktorych ktos dostrzega lub dostrzega ich umiejetnosci, zazwyczaj taka osobe otacza sie swego rodzaju opieka, wykorzystuje sie jego zdolnosci i zacheca do ich kontynuacji. W takim wypadku czlowiek dazy do wiekszego wysilku, kloci sie to wg mnie troche z powyzszym stwierdzeniem. Jak mnie cos interesowalo, to zawsze robilem wszystko, aby to ,,zdobyc" i g****o mnie obchodzila wtedy reszta swiata. Dopiero, jak czlowiek dorosl i zobaczyl ograniczenia wynikajace chociazby z sytuacji finansowej lub, nazwijmy to po imieniu, pewnych ukladow w spolecznestwie (a Polacy do najbardziej otwartych narodow nie naleza) to wtedy rzeczywiscie dopadala mnie nuda i brak ochoty do dzialania. Bo czy komus by sie chcialo dzialac, gdyby podcinano mu skrzydla?

Tak jak większość problemów psychologicznych, prokrastynacja często ma swoje podłoże w domu rodzinnym. Rodzina ukazująca dziecku wizję społeczeństwa jako wyścigu szczurów czy rodzice mający zbyt duże wymagania najczęściej warunkują pojawienie się tego problemu. Często również problem ten pojawia się z powodu niestabilnej sytuacji rodzinnej i ogólnego niedowartościowania danej osoby.

Caly problem w tym, ze moze i moja rodzina do wzorcowych nie nalezy to jednak nie bylo tam elementow, ktore moglyby wplynac na to, co napisane jest powyzej. Nie dosc, ze moi rodzice nigdy w tzw. wyscigu szczorow nie uczesrniczyli (a bywalo nieraz i tak, ze ten wyscig wplywal niekorzystnie na nasza sytuacje materialna, poniewaz np. jeden z rodzicow zwalniany byl z pracy), to i nigdy nie wymuszali na mnie wiecej anizeli potrzebne minimum. Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze to we mnie zawsze kwitla jakas potrzeva buntu, iscia swoja indywidualna droga, ale tez nie byla to negacja agresywna, raczej swoj wlasny system wartosi oparty na uniwersalnych prawach. Nigdy w domu czy na podworki nie czulem sie niedowartosciowany. Dopiero cholerna szkola wycisnela na mnie negatywne pietno, gdzie nasi drodzy pedagodzy z najwieksza ochota zniechecili mnie do nauki itd. W sumie wyszlo mi to uwazam na dobre, bo zamiast powtarzac jak malpa, to co inni juz w mlodym wieku mialem swoje wlasne pomysly, co chce robic. Problem w tym, ze znowu nasza rzeczywistosc nie za bardzo dawala szanse na tego typu dzialania.

Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie, nie robiąc nic. Tymczasem bycie odwlekaczem nie oznacza nierobienia niczego. Wręcz przeciwnie, osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia, nie mające związku z problematycznym zadaniem. Na przykład przeszukuje internet, rozpraszając przy tym swoją uwagę zamiast koncentrować ją na zadaniu.

Tu sie moge w sumie zgodzic. Jak sie zabieram do czegos, to zawsze staram sie to zrobic z pasja, dopiac na ostatni guzik. Tyle, ze kiedy czlowieka interesuje to i to, a tamto nie to czy to jest juz jakies zaburzenie, kiedy czlowiek rezygnuje, bo nie chce robic czegos, co conajwyzej polowicznie (lub mniej) dawaloby mu satysfakcje?

Znalazlem jeszcze ciekawy ustep dotyczacy lekow wplywajacych na ksztaltowanie sie prokrastycyzmu. Szczegolnie bliski wydal mi sie zwlaszcza pierwszy z nich:

Lęk przed porażką
Praca przekładana jest do momentu, kiedy wydaje się, że jest już za późno, żeby ją wykonać. Staje się to usprawiedliwieniem w razie niepowodzenia. Ten typ zachowania można zaobserwować wśród uczniów. Taka postawa jest związana z wymagającym, skupionym na ocenach systemem nauczania. W rezultacie uczeń nie potrafi zabrać się do pracy bez myślenia o tym, jak zostanie oceniony i tym samym próbuje uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. Prokrastynacja dotyka osoby bardzo zdolne, którym brakuje wiary w siebie. Przykład: uczeń stresujący się na samą myśl oddania mało interesującego wypracowania.

No ale tutaj to juz chyba moge podziekowac ponownie naszym wspanialym pedagogom, ktorzy na sile starali sie ( i wciaz staraja) temeprowac uczniow na swoja modle. I co teraz? Przez to, ze ktos s********l mi zycie mam ponosic konsekwencje i dostawac po dupie? Sorry ale czasem rozumiem moich znajomych, ktorzy uciekaja z tego kraju, wola zmywac gary na Wyspach i choc pracuja ciezko, maja dobre pieniadze i jacys bardziej zadowoleni sa mimo wszystko. Moze to kwestia mentalnosci ludzi w Polsce, ze mamy tyle problemow...
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: brak checi do obowiazkow

przez jarod 14 paź 2009, 22:52
jakbym o sobie czytał.
z kierunkiem na ten wątek "dziecka" zaby zawsze móc coś nowego.
mazy mi sie aktorstwo, spiewanie itp i wzasadzie tylko to mnie trzyma i do tego dąże.
myślę że jakby udało się zyć tylko artystycznie to by mnie szczęście uleczyło.
a narazie przeciągam linę codzienności, czasem do 14 czy 15 w łożku
chetnie podyskutuję z fachowcem na ten temat na forum.
:roll:
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 paź 2009, 22:19

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 17 paź 2009, 12:56
jarod napisał(a):jakbym o sobie czytał.
z kierunkiem na ten wątek "dziecka" zaby zawsze móc coś nowego.
mazy mi sie aktorstwo, spiewanie itp i wzasadzie tylko to mnie trzyma i do tego dąże.
myślę że jakby udało się zyć tylko artystycznie to by mnie szczęście uleczyło.
a narazie przeciągam linę codzienności, czasem do 14 czy 15 w łożku
chetnie podyskutuję z fachowcem na ten temat na forum.
:roll:


No jak widac fachowcow na tym forum albo nie ma, albo uznali oni nasz problem za blahy w porownaniu do innych. A ja sie zastanawiam czy to przypadkiem nie jest tak, ze niechec do obowiazakow moze wiazac sie z niechecia do regul z uwagi na inny swiatopoglad. Chcesz cos robic, ale nie odpowiadaja ci warunki, bo np. nie zgadzasz sie z nimi z punktu moralnego. W/g mnie to nie jest choroba lub zaburzenie.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez linka 17 paź 2009, 13:10
pizzacanto, na forum nie ma "specjalistów" znaczy ani psychologów ani psychiatrów.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 17 paź 2009, 13:56
linka656 napisał(a):pizzacanto, na forum nie ma "specjalistów" znaczy ani psychologów ani psychiatrów.


Oczywiscie, byla to taka troche ironia. Ale nie robmy off topicu tylko dyskutujmy na dany temat a widze ze jakos zamarl on...

[Dodane po edycji:]

A co do owych specjalistow to jestem sklonny zaryzykowac twierdzenie, ze psychologia nie potrafi udzielic pomocy wielu ludziom z uwagi na to, ze bazuje na twierdzeniu, ze to spolecznestwo jest tym normalnym tworem, do ktorego trzeba sie dostosowac. Nie uswiadamia sobie jednak co wtedy, gdy okazuje sie, ze to wlasnie spoleczenstwo jest wypaczone. Brakuje jej wtedy odnosnika i stad ten balagan.
Wiele zaburzen na tle tzw braku adaptacji do otaczajacej czlowieka rzeczywistosci wynika w/g mnie z tego, ze struktury spoleczne sa zaburzone, a wiele osob wrazliwszych lub majacych w przeszlosci problemy zostaje ,,w tyle" za wiekszoscia i nikt tym osobom ani nie pomaga, lub - co gorsze - spoleczenstwo nie chce na nich ,,zaczekac" i dac kolejna szanse.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

przez jarod 17 paź 2009, 16:18
ciekawa teoria ta ostatnia
napewno coś wtym też jest
ale ktoś przecież w końcu nam pomoże kiedys?>
trzeba byc dobrej myśli nie?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 paź 2009, 22:19

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 17 paź 2009, 16:21
A laziles do jakiegos psychologa kiedys i gadales o tym z nim? No bo generalnie kazda depresja czy inne zaburzenie ma swoje miejsce w swiecie zewnetrznym. Ja np. korzystalem z pomocy wielu psychologow i jak narazie lipa - albo puste, utarte frazesy z ksiazek i stwierdzenie, ze dostosowac sie trzeba i tyle, albo brak zrozumienia tematu i bladzenie.
Jestem pewien, ze brak checi do obowiazkow ma swoje podloze w dziecinstwie, w typie osobowosci, w sposobie wychowania. Nie moge tylko zrozumiec, dlaczego pojawia sie zawsze to uczucie przygnebienia zawsze, kiedy trzeba zrobic cos, co jest obowiazkiem. Przeciez inni tez musza robic wiele rzeczy i nie maja tak negatywnych mysli czy odczuc i funkcjonuja. A u mnie jest na odwrot: te odczucia utrudniaja mi funkcjonowanie.
Ponadto zaobserwowalem u siebie cos takiego, ze od zawsze mialem taka bardzo silna tendencje do tego, ze jak cos mnie nie interesowalo to mialem spore problemy, aby temu poswiecic uwage. Czy jest to jakies zaburzenie?
Czasami mam takie dziwne uczucie, ze brak mi jakiejs elstaycznosci i umiejetnosci bycia bardziej otwartym na swiat zewnetrzny, ale wiaze sie to wlasnie z nieokreslonym lekiem czy raczej ponurym nastrojem, a co za tym idzie, checia ucieczki - wiadomo: czlowiek ucieka od bolu.
Ciekaw jestem, czy na tym forum jest tak malo ludzi z ta przypadloscia czy nie chce sie nikomu pisac...
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez linka 17 paź 2009, 18:16
pizzacanto, ludzi jest masa, tylko większość ( w tym ja) nie doszukujemy się w tym głębszego sensu, nie chce sie:
a)z powodu depresji
b)z powodu lenistwa
c) z powodu wrodzonej prokrastynacji
Ot i tyle.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 17 paź 2009, 18:25
I uwazacie, ze sa to jedyne przyczyny tego stanu rzeczy? Nie dopuszczacie mozliwosci istnienia innych przyczyn?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez linka 17 paź 2009, 18:33
pizzacanto, może i dopuszczamy, ale nie wiem jak reszta, ja mam większe problemy niż dociekanie swojego nieróbstwa i lenistwa, to akurat nie jest największy problem związany z moją nerwicą i depresą - bo matka natura obdarzyłą mnie obydwoma chorobami.....więc staram się zachęcić do wypełniania obowiązków ( co na studiach nie jest łatwe) i idę dalej. :D
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 18 paź 2009, 12:53
linka656 napisał(a):pizzacanto, może i dopuszczamy, ale nie wiem jak reszta, ja mam większe problemy niż dociekanie swojego nieróbstwa i lenistwa, to akurat nie jest największy problem związany z moją nerwicą i depresą - bo matka natura obdarzyłą mnie obydwoma chorobami.....więc staram się zachęcić do wypełniania obowiązków ( co na studiach nie jest łatwe) i idę dalej. :D


Rozumiem, ale skoro naturalne metody nie pomagaja, trzeba szukac samemu przyczyny. To ze ja np nie chce isc w kierat i robic na etacie to nie znaczy to wcale, ze nie chce robic zupelnie nic. A leniem nie jestem - mnie nosi po scianach tyle ze w otaczajacej mnie rzeczywistosci prawa ktore nia rzadza calkowicie mi nie odpowiadaja. I stad ten konflikt.
Ja tez swego czasu leczylem sie na depresje i moge Ci powiedziec, ze u jej podstawy lezaly czynniki, ktore mnie w nia wpedzily.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez linka 18 paź 2009, 13:08
pizzacanto, to, że nie chcesz pracować dla kogoś ani w biurze od 9 do 17 to akurat moim zdaniem nie ma nic wspólnego z depresją ani żadną chorobą, jesteś indywidualistą i szukasz swojej drogi w życiu, dla mnie nie ma tu nic nad czym można się zastanawiać - taki masz charakter, z czego to wynika - dla mnie z indywidualizmu, kreatywności i chęci ustawienia sobie życia tak jak Ty chcesz i dla mnie to super sprawa :D
Mi chodziło o wypełnianie obowiązków typu szkoła, zadania dnia codziennego, zakupy, sprzątanie, praca - generalnie itd.
Ty chcesz robić coś sam - i super, ale ja rozpatrzałam przypadek gdzie ktoś nie idzie do pracy np do biura bo nie ale nie robi nic innego w zamian, nie będzie chodził na studia - ok jego sprawa, ale siedzi w domu i nie idzie do pracy, taka typowa wegetacja.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do