Nie mam siły żeby żyć..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Nie mam siły żeby żyć..

Avatar użytkownika
przez Anna27 01 paź 2009, 22:56
Mam do Was prośbę.. prześlijcie mi troszke siły.. Bo tak mi jej brakuje. Albo napiszcie coś a ja sobie na głos poczytam. Ta cisza mnie zabija. Czasami dałoby się wszystko za chwile rozmowy z kimkolwiek.. A tu jest się samym wśród ludzi..
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: Nie mam siły żeby żyć..

przez exebeche 02 paź 2009, 22:14
Witaj Aniu,

Chciałem Ci tylko napisać, że nie jesteś sama. Mi w jakiś sposób pomaga to, że nie jestem jedynym, który boryka się z tego typu problemami. Tak też znalazłem się na tym forum. Czytając Twój wpis czuję się jakbym czytał o sobie, nawet wiek się zgadza ;)

Ja też już powoli wymiękam. Pracę mam taką, że wymaga utrzymania sprawności intelektualnej na w miarę przyzwoitym poziomie, a po nieprzespanej nocy czuję się tak, że ledwo wiem jak się nazywam. Po pracy wracam do domu i plączę się z kąta w kąt niemal codziennie łudząc, że od jutra wezmę się w garść i powalczę z życiem w nieco lepszym stylu. Senność przechodzi mi dopiero w nocy, kiedy tak naprawdę należałoby już położyć się spać. Wtedy też nachodzą mnie myśli, które powodują, że przekładam krótki sen najdłużej jak to tylko możliwe...Ranek rozpoczynam więc myślą o tym jak dobrze byłoby się jeszcze położyć i choć trochę zdrzemnąć...i koło się zamyka ;)

Myślę o zmianie pracy i miasta bo chyba potrzebuję jakiejś radykalnej odmiany...łudzę się, że to wszystko zmieni ale od dłuższego już czasu brak mi sił, żeby cokolwiek pchnąć do przodu. Trochę chyba też się boję, że życie i tą ostatnią nadzieję mi odbierze.

To może wydawać się śmieszne ale najprostsze sprawy muszę planować z kilkudniowym wyprzedzeniem..., np. "piątek - zapłacić rachunki". Nawet tak prosta czynność jak zalogowanie się na konto, wpisanie kwoty i kodu sprawia mi olbrzymie problemy.

Mam nadzieję, że nabierzesz sił i trybiki w twej maszynie w końcu zaczną się poruszać tak jakbyś sobie tego życzyła.
Trzymaj się ciepło !!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 paź 2009, 21:44

Re: Nie mam siły żeby żyć..

Avatar użytkownika
przez Anna27 03 paź 2009, 09:02
Witaj! Tak masz racje, jest dokładnie tak jak piszesz. Tyle że mnie jakoś już nie pomaga świadomość, że inni mają podobne problemy. Bo to mnie nie ratuje. I te resztki sił jakie mam na długo nie wystarczą, wystarczyły na 5 lat to i tak dużo za dużo żeby tak żyć. Poza tym u mnie oprócz problemów, które są w mojej głowie jest jeszcze całe to moje życie w którym wszystko jest tak poplątane. I to jest najgorsze bo odbiera sens. Bo nawet gdybym poszla na jakąś terapie to te problemy w moim życiu, t realne problemy nie znikną, a ja nie umiem sobie z nimi już dać rady. Chcialabym Ci jakoś pomóc,doradzić coś ale nie potrafię. Może tu jeszcze zajrzę choć coraz gorzej się czuję a jak "to" wróci to nie będę w stanie nawet czytać tcyh wiadomości. Pozdrawiam Cię i również życzę siły dużo. Te daj się " temu".
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie mam siły żeby żyć..

przez joanna5 07 paź 2009, 15:36
Aniu,jedynie lekarz moze obiektywnie wydac diagnoze i dostosowac leki.czasami w nocy dzwonlam do swego psychiatry a on zasze powtarzal,ze na samobojstwo mam czas,ze tyle pieknych rzeczy moze sie w naszym zyciu wydarzyc,ze jestem za ciekawa,co bedzie za nastepnym zakrecie,i mial racje,z depresj moze nas wybawc jakas pasja,wiem to trudne,bo jestes calkowicie apatyczna.duzo zalezy tez od nas ,aale przy depresji wszystko jest szare,zalecam odrobine szalenstwa,nie jestem terapeuta alentakie doly przezkakiwalam czyms zaskacujac rodzine.oczywiscie w calkowite apatii,trudno ci dzialac lub cos z tymm robic.to twoje zycie i twoje wybory.
joanna5
Offline

Re: Nie mam siły żeby żyć..

Avatar użytkownika
przez Anna27 19 paź 2009, 22:48
Nie dam rady już powinnam sie wstydzic ze sie poddaje ale nawet tego juz nie czuję
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: Nie mam siły żeby żyć..

Avatar użytkownika
przez snowwhite 20 paź 2009, 01:10
Nie powinnaś się niczego wstydzić.Musisz o siebie walczyć. Mnie "to" atakuje odkąd pamiętam.

To przeciaganie nocy w leku przed kolejnym dniem, jakbym siebie slyszała... Każdy dzien jak walka o przetwanie i wstyd, ze sie jest takim patetycznym osłem w stylu "o jak ja cierpie bo musze wstac umyc zeby itd jakiż niesprawiedliwy los mnie tak pokarał..."
Kto życia swojego nie ceni, nie wart go
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
05 paź 2009, 14:15
Lokalizacja
wawa

Re: Nie mam siły żeby żyć..

przez pasqda 20 paź 2009, 10:44
Witaj Aniu. Musze przyznac, ze mam bardzo podobnie, jezeli chodzi o zycie, "poplatane". Nie raz juz zastanawialam sie nad terapia, ale niestety nie mialam mozliwosci zeby jakakolwiek rozpoczac, a brak mozliwosci wynikal czesciowo z braku motywacji, bo u mnie depresje i inne problemy czesciowo wywoluje moja sytuacja zyciowa, osobista. Zazdroszcze czasem ludziom, ktorzy maja swiadomosc, ze po odbytej terapii beda miali mozliwosc spokojnie zaczac nowe zycie, bo jedynym ich problemem jest choroba. Ja juz bylam u kilku lekarzy, z 2 z nich rozmawialo mi sie nawet dobrze, co w moim przypadku rzadko mi sie zdarza. ale jak przychodzilo do myslenia o powaznej terapii to po prostu rezygnowali (do tej pory nie wiem jak mam to rozumiec). Bralam tez leki, troche pomagaly, pozniej pograzyly mnie jeszcze bardziej, ale chyba do nich wroce, bo znowu zrobilo sie fatalnie jezeli chodzi o moje samopoczucie psychiczne. Najgorsze jest tylko to, ze kazdy nawrot choroby jest gorszy od poprzedniego, to paskudztwo za kazdym razem wraca ze zdwojona sila a ja mam coraz mniej swoich sil, zeby z tym walczyc. Teraz dodatkowo musialam wrocic do swojego rodzinnego miasta, malego miasta, ktore nie ulatwia mi niczego. Wybor lekarzy jest tu bardzo ubogi, w sumie jest 2 psychiatrow. Ale planuje zapisac sie prywatnie do jednej doktorki, pojsc glownie po leki i rade, dotyczaca leczenia zamknietego, bo coraz czesciej nad tym sie zastanawiam. Tylko nie chce juz kolejnej wizyty, takiej ze zaczyna sie wszystko od poczatku. Mniej wiecej juz wiem co mi jest, przedstawie jej, jak wygladalo moje leczenie do tej pory i mam nadzieje ze uszanuje to, ze nie chce wszystkich pytan od poczatku, takich w stylu czy wole tatusia czy mamusie...
Chcialabym zeby znowu bylo w miare ok, zanim odwroci sie ode mnie resztka ludzi ktora kolo mnie zostala, nie chce juz wiecej slyszec "oj bo ty zawsze masz zly humor" itp, teksty od ludzi, ktorzy sa "normalni", maja problemy, ale bardziej przyziemne, takie z ktorymi sami sobie radza...

A jezeli chodzi o pogode, mam podobnie. Dzisiaj pada deszcz i czuje sie lepiej, odrobine ale lepiej. Wole szare dni niz sloneczne, wiosenne. Moze dlatego ze jest mniej ludzi na ulicach, a nie widzac wszystkich zadowolonych twarzy latwiej udawac przed soba, ze wszystko jest ok...

Sorki ze tak przynudzam, pewnie i tak nikt nie przeczyta mojego przydlugiego tekstu, ale przynajmniej troche sie wygadalam... :/

Pozdrawiam.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Re: Nie mam siły żeby żyć..

Avatar użytkownika
przez Anna27 20 paź 2009, 22:11
Rozumiem Cię, jesteś bardzo silna bo probujesz sie leczyc sama dla siebie. Ja tego nie potrafię zrobić nawet dla mojej córeczki. I ona patrzy na to jak sie pogrążam w tym coraz bardziej. Ale nie mam siły..
"...gdyŻycieOkazujeSięCzymśTakBeznadziejnym,ZeStajeSięNasząWyłącznąWłasnością,gdyNieWidaćZNikądRatunku,
żadnejSzczelinyWOtaczającymNasMurze,gdyNieMożnaPodnieśćRękiNaLos,właśnieDlatego,
żeJestLosemPozostajeJedno-odwrócićJąPrzeciwkoSobie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 11:50

Re: Nie mam siły żeby żyć..

przez pasqda 21 paź 2009, 18:54
Hmm, przykre to jest :( Sama nie lubie pocieszania, wiec i Ciebie na sile pocieszac nie bede, jednak mam nadzieje, ze kiedys nabierzesz sil na to, zeby sprobowac sobie pomoc... Ja sama w swoje "wyleczenie" srednio wierze, jednak jeszcze probuje... Bylam wczoraj u lekarza, po dluzszej przerwie dostalam leki, dzis wzielam 1 tabletke, oprocz bolu glowy, sennosci i jeszcze wiekszej obojetnosci nie czuje w zasadzie nic, ale wiadomo ze na dzialanie leko trzeba czasu... poza tym doktorka doradzila mi terapie w szpitalu, chyba z tego skorzystam, jezeli nawet nie pomoze, to przynajmniej na kilka tygodni odpoczne od wszystkich swoich problemow...
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Re: Nie mam siły żeby żyć..

Avatar użytkownika
przez motoko 21 paź 2009, 22:37
Boże mam dokładnie to samo... :cry:

Nienawiść do samej siebie osiągnęła ostatnio apogeum... I wszyscy mają mnie już dość, a ja nie jestem w stanie udawać... Do tego dochodzą astronomiczne wręcz wyrzuty sumienia i uczucie pustki. Czuję się sama jak palec. I wiem, że to moja wina. Każdy już się odwrócił... Co robić :( Nie wiem... Boję się każdego kolejnego poranka... W ciągu dnia, w szkole, odliczam każda minutę, dosłownie... Zapisuję każdą minutę, która upłynęła...

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt oprócz nas nie może nam pomóc. Jeśli my sami nie weźmiemy się w garść, to nikt tego nie zrobi. Ale chyba zawsze chodzi też o to wsparcie. To poczucie, że ktoś jest przy nas... Ale gdy odwróci się do nas plecami... To lepiej nie mówić :( Ode mnie powoli odwraca się chłopak, mama uważa, że przesadzam... :cry: Trudno nie być egoistą w takiej sytuacji. Ale wyrzuty sumienia są zawsze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 gru 2008, 00:03

Re: Nie mam siły żeby żyć..

przez pasqda 21 paź 2009, 23:14
Ja mam wsparcie ze strony mojej mamy.. Pomaga mi to, ale i dreczy jednoczesnie... Mama sama ma swoje problemy, ze zdrowiem (fizycznym glownie) i zamiast zajmowac sie soba pomaga mi jak moze, a czasami musi, nawet cos za mnie zalatwic, bo ostatnio ciezko mi nawet z domu wyjsc (agora sie odzywa :/ ) Do tego dochodzi fakt, ze kiedy mam totalnie zly dzien moje humory wlasnie na niej sie skupiaja, jej sie obrywa czasem jakies zle slowo bez powodu. Tak jak i znajomym, z ktorymi ostatnio prawie nie gada, juz nawet gg nie wlaczam, zeby sie znowu z kims nie poklocic. Mam nadzieje ze leki mi pomoga, znowu chociaz na jakis czas, bo juz powoli nie daje sobie rady sama ze soba :/
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Re: Nie mam siły żeby żyć..

przez Elizka25 21 kwi 2010, 11:45
Witaj! wiem , ze nie pocieszają Cię fakty, ze jest jeszcze ktoś kto przeżywa to samo co Ty , mnie równiez to nie pociesza... znalazłam to forum i postanowiłam napisac już nawet nie dlatego, ze szukam pomocy , ale po prostu z chęci wyrzucenia tego co czuję przed ludźmi , którzy to rozumieją. Myśli samobójcze nie dają mi spokoju czuję jedną wielką bezsilność. Dorastałąm w przekonaniu, ze nie jestem nic warta rodzice chcieli abym zawsze we wszystkim była najlepsza miała najlepsze oceny w szkole ..pamiętam tylko gorzkie łzy kiedy wracałam do domu z jedynką z matematyki i obrywałam za to bo nie dostałam piątki a ja zwyczajnie tego przedmiotu nie rozumiałam... zawsze słyszałam"zobacz ona moze a Ty nie , inni sa lepsi od Ciebie"... ii tak było przez całe moje dzieciństwo.nikt nawet przez chwilę nie zastanowił się nad tym jak bardzo to przezywam jak wrażliwą osobą jestem bo na domiar złego taki mam charakter.Miałam 18 lat kiedy pewnej nocy straciłam przytomnośc a następnego dnia nie miałąm sił wstać na nogi. Zaczęła się defilada od lekarza do lekarza nikt nie wiedział co mi jest a ja nadal nie mogłam funkcjonować. W koncu trafiłam do neurologa , który stwierdził depresję. Wylądowałam na lekach psychotropowych, zanim je organizm przyswoił nieźle się namęczyłam. Brałam je dwa lata a po roku poczułam ulgę.Było mi lżej przez kilka późniejszych lat.Ale problemy się nie skończyły.Miłość-desperacko jej szukałam bo chciałam poczuć, że jestem komuś potrzebna , ze ktoś mnie kocha niestety każdy mój związek rozsypywał się w drobny mak a ja pamętam tylko ból i łzy... teraz mam 25 lat od 1,5 roku jestem męzatką i to też nie do końca z chęci własnej ...ale tu już nie będe się rozpisywać powiem jedynie tyle, że nie potrafiłam nigdy zadbać o sibie o własne szczęćie bo wydawało mi się , ze nie potrafię tego zrobić... choroba wróciła ...tyle, ze ja mam jeszzce dodatkowy problem, bo poza tymi wszystkimi objawami o których piszecie ja mam jeszcze objawy neurologiczne(tzw tiki nerwowe) boję się już z domu wyjśc bo przestaje nad tym panować w im gorszym stanie psychicznym jestem tym bardziej one się nasilaja.. mój mąż nie rozumie stanu w jakim jestem moja rodzina tez nie... ciągle słyszę co Ty wyprawiasz, przestań , weź się w garsć , ....mąż ciągle powtarza, ze ma już dość, że o przeciez nic mi nie robi a ja jestem zła... a ja nie jestem złą ja po prostu nie umiem sobie z soba poradzic. Gdy przychodze do rodziców słysze tylko jaka jestem beznadziejna, że nie nadaję się do życia, że powinnam bc wdzieczna męzowi , ze w ogóle ze mną jest .... kiedy mówię, że już niedługo dam im wszystkim spokój, ze odchodze , ze nie chce żyć słysze "tak tylko to potrafisz a idź zabijaj się jak żeś durna" wiecie co ja już nie moge , nie mam sił żeby znowu wrócić na leki bo wiem jakie to jest ciężkie a nie mam nikogo kto byłby ze mna w tych chwilach, a co najważniejsze , zeby mnie zrozumiał... boję się bo już nie myślę o tym gdzie odebrać sobie życie tylko jak to zrobic. Czuję , że któregoś dnia wstanę po prostu chora psychicznie bo nie dźwigam już tego po prostu nie dźwigam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 11:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Kanashi i 21 gości

Przeskocz do