Nic nie wiadomo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nic nie wiadomo...

przez Carax 05 wrz 2009, 16:18
Nie wiem,czy to co zaobserwowałam u siebie,jest poważne i czy powinnam się tego obawiać...jednak wole się z kimś skonsultować,ale nie twarzą w twarz,bo nie wiem czy to racjonalna akcja.
Ostatnio,kilka miesięcy temu,zauważyłam częste zmiany,nie tyle nastroju,co całkowicie usposobienia,charakteru.
Bywa,że jestem nieśmiałą filantropką...potem,za dzień,dwa,a zdarza się,że i tego samego dnia,przyjmuję postawę "po trupach do celu",zdarza się,że reprezentuje skrajnie socjopatyczne poglądy,za chwile nagle staje się skrajnie dobroduszna...to samo tyczy się kontaktów z ludźmi-są skrajnie zawiłe...Kiedy jestem sama,a częsta staram się być...czasem tęsknie za ludzkim towarzystwem...ale kiedy wyjdę na zewnątrz..nie wiem jak to ująć..gatunek ludzki strasznie mnie irytuje..strasznie..To jest jakieś zamknięte koło..nie wiem co mam zrobić...Nie wiem czy to poważne,ale to naprawde jest przeszkodą w dalszym życiu...Kiedy pomyśle,że muszę wrócić do szkoły i widzieć to wszystko,mijać po drodze różnych ludzi...wiem,że oni nie są gorsi,ale jednak czuje,że nie rozumieją tak jak ja...to sprawia,że wiem i nie wiem o tym,że są gorsi..to dziwnie brzmi..Nie mogę rozmawaiać swobodnie ze znajomymi,przez te częste zmiany usposobienia i nieuzasadniona irytacja
jakoś ostatnio odechciał mi się wszystkiego,co do tej pory było sensem mojego życia,rozrywką...Nawet czytanie książek,co kiedyś uwielbiałam,napawa mnie wstrętem...i czy jakimś innym dziwnym uczuciem.
Nie wiem,czy to coś poważnego,może bezpodstawnie się obawiam..być może to przez presje..nie wiem...poprostu wolałam zapytać...
Carax
Offline

Re: Nic nie wiadomo...

przez vanderlei 05 wrz 2009, 16:24
witamy,myśle że powinnas sie skonsultowac z psychologiem i opisac to wszystko, masz zaburzony obraz samego siebie? jak u ciebie jest z emocjami z lękiem?sam fakt że dostrzegasz że cos jest nie tak jest dużym plusem.pozdrawiam
vanderlei
Offline

Re: Nic nie wiadomo...

przez Carax 05 wrz 2009, 19:41
Chodzi o to,że trudno mi jednoznacznie określić siebie.Brzmi tandetnie,ale to prawda.Największy problem tkwi w tym,że nie mogę jednoznacznie określić swoich upodobań i uprzedzeń,bo one błyskawicznie się zmieniają.Wiem,że to brzmi dziwnie i przesadnie,ale taka jest prawda.To nie jest kwestia zmaiany humory,nie jest tak,że dzisiaj jestem wkurzona,bo miałam bezsenną noc etc.Poprostu,czasem dochodzi do tego,że kilka razy dziennie jestem zupełnie inną osobą.Zmiany zachodzą bez mojej świadomej ingerencji...nie wiem już sama co na to wpływa.To cholernie przeszkadza w życiu,bo nigdy nie jestem pewna co zrobię.Czasem nachodzą mnie jakieś dziwne myśli,za realizacje których zostałabym ubezwłasnowolniona/zakratkowana/rozsitowana.Narazie to jest do opanowania.Tylko...jest tak,że one wypływają tak same z siebie.Zresztą to raczej nie ważne,odbiegłam od tematu.Moje lęki są jakieś dziwne...panicznie boje się tego,że zostane żywcem pogrzebana,naprawde strasznie..to jest chyba najbardziej irracjonalne..boje się jeszcze tego,że zrobię komuś labo sobie krzywdę,w najgorszym sensie i to zupełnie bez powodu.Bywają dni,kiedy swoją cierpliwością i łagodnością przewyższam największych stoików...potem jest wprost przeciwnie.Mój repertuar jest spory.Nie wiem czy racjonalnie się obawiama,ale wolałam to skonsultować.Nie martwią mnie te fobie,tylko zmainy charakteru i irracjonalna niechęć do ludzi
Carax
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nic nie wiadomo...

przez celineczka3 05 wrz 2009, 20:08
Mysle ze to jakies zaburzenia dysocjacyjne moga być.Wskazana a nawet konieczna byłaby wizyta u psychologa, zwlaszcza jesli utrudnia Ci to zycie i sprawia ze zle sie czujesz. Pozdrawiam:*
celineczka3
Offline

Re: Nic nie wiadomo...

przez maggie78 06 wrz 2009, 13:55
carax, nie wiem czy mam to samo, ale po przeczytaniu twojego postu cos mnie tknelo, mam chyba podobnie... nie wiem czy o to ci chodzilo ale targaja mna tak rozne uczucia ze doslownie idzie zwariowac - wczoraj nie moglam zniesc samotnosci w domu i wydzwanialam do wszystkich zeby gdzies wyjsc, dzisiaj chce byc sama, wczoraj beczalam jak wariat i wydawalo mi sie ze to innych wina ze tak cierpie, a dzis od rana jestem zla na siebie za to ze obwiniam innych, czasami mam wizje bycia przykladna zona i matka (meza i dzieci jeszcze nie mam) a czasami wydaje mi sie ze malzenstwo to bezsens a dzieci nie lubie... te odczucia potrafia mi sie zmieniac z tygodnia na tydzien, czasem z dnia na dzien... juz sama nie wiem jaka osoba tak narawde jestem ale przeszkadza mi to tak samo jak tobie.... dodatkowo przy tym sie tym martwie i denerwuje ze jestem wariatka i deprecha gotowa, nerwica tez.... pozdrawiam
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 mar 2008, 19:00

Re: Nic nie wiadomo...

przez Carax 07 wrz 2009, 11:39
maggie78,chyba mamy podobny,jeśli nie ten sam,problem.To są jakieś idiotyczne zaburzenia...Nie wiem czy są poważne,dla mnie są destrukcyjne i irytujące.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że nie mogę przyjąć konkretnej postawy etc.,bo moje upodobania i poglądy zmieniają się błyskawicznie.
Zazwyczaj w czasie krótkiej rozmowy,z kimkolwiek,jakoś wszystko mi się zmienia...nie potrafię tego dokładnie opisać.Czasem dochodzi do tego,że nie silę się na własne przemyślenia,tylko po prostu przytakuję albo się nie odzywam.Niekiedy w rozmowie wszystko mi się miesza do tego stopnia,że nie wiem co sądzę i myślę na dany temat.To jest frustrujące,bo mam wrażenie,że ja tego nie robię,że w tym wszystkim nie uczestniczę...wydaje mi się,że ja to po prostu oglądam.Nie wiem czy to moje ciało,czy dusza.Nie czuję między jednym,a drugim jedność,przez co nie daję się poznać nikomu,bo jakoś wszystko wypływa ze mnie bez mojej zgody.Przez to wszystko nie mogę wyjść spokojnie z domu i rozmawiać,a to mi bardzo przeszkadza w życiu...nie chodzi o same kontakty międzyludzkie,ale o też o edukację.Jestem na takim etapie,gdzie muszę pomyśleć o dalszym rozwoju i wiele zależy właśnie do tego okresu,strasznie irytuje mnie to,że właśnie teraz to wszystko mi się przytrafiło.Strasznie źle się czuję,nie wiem czy to depresja,bo bywają dni kiedy czuję się względnie dobrze,wiadomo,nie mam wtedy jakiegoś super humoru,ale to przypadłość wrodzona,a następnie mam okropny okres,chce mi się płakać,jestem zdenerwowana i nie mam na nic siły.
Carax
Offline

Re: Nic nie wiadomo...

przez maggie78 07 wrz 2009, 16:09
hmm, przeczytalam wlasnie twoj post. U mnie moze az tak nie ma, ze mieszaja mi sie poglady... np w rozmowie. Ja bym to raczej nazwala niezdecydowaniem albo niepewnoscia w podejmowaniu decyzji. I zazwyczaj nie dokucza mi to jak jestem 'zdrowa', wtedy jakos szybciej i sprawniej sie wyrazam i wiem czego chce... mam z tym problem w momentach kiedy czuje sie zdolowana (zdarza mi sie niestety ze moja depresja nawraca... co prawda nie trwa jakos dlugo, ale jednak). Tez mialam problem z kierunkiem studiow, po studiach tez nie za bardzo wiedzialam co chce robic i czy mi sie to uda, mimo ze teraz mam satysfakcjonujaca mnie prace. Nie wiem, moze my po prostu jestesmy takimi osobowosciami, troszke niezdecydowane ;-)... Powiem ci tylko ze znam troche takich osob jak my...nie kazdy zawsze wie dokladnie czego chce. Moze to chwilowe u ciebie? Czy to jest depresja - nie wiem, nie sadze, ale moze troszeczke... skoro poplakujesz... U mnie na pewno, przeszlam to juz nie raz i teraz znowu przechodze. Tez placze z byle powodu lub nawet bez powodu. trzymaj sie!
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 mar 2008, 19:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: luna1966 i 14 gości

Przeskocz do