Strach pożera światło, czyli moja historia.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Strach pożera światło, czyli moja historia.

przez Jakub Kłamca 04 wrz 2009, 02:24
Historia przedstawiona poniżej jest próbą opowiedzenia o chorobie przyczynach i skutkach wydarzeń w moim życiu. Obecnie jestem przed pierwszą wizytą u lekarza psychiatry, otwieram się przed znajomymi i nie wiem co dalej zaczynam swoje życie przeżywać od nowa. Być może dla niektórych moja historia będzie przestrogą, że życie to nie jest film, a bycie herosem, kończy się w smutku Bardzo chciałbym posłuchać waszych opinii i spostrzeżeń.

Moja historia zaczyna się w wieku lat pięciu, kiedy moja rodzicielka po raz pierwszy mnie opuściła. To była choroba zabrała ją nerwica spowodowana braniem proszków odchudzających. Do dziś pamiętam widok szpitala to jak ją zabierają zamykają piekarnie, która była naprzeciwko, a teraz jest sklepem spożywczym to tam się wszystko zaczęło. Wtedy po raz pierwszy byłem zmuszony do stworzenia własnego świata, w, którym mógłbym czuć się bezpiecznie. Stało się tak z kilku powodów towarzyszących, niestety mój drugi rodzic nigdy nie chciał mieć dzieci, nie wiedział jak się zbliżyć do mnie także pracował tyle żeby unikać spotkań z moją osobą. babcia z, która pozostawałem była chora leżała w łóżku. Nie mogła się zając mną i sobą jednocześnie. Zostałem sam i taki też świat stworzyłem osamotniony. W wieku siedmiu lat wróciła moja mama, niestety długo się nią nie nacieszyłem w wieku dziewięciu lat powiedziała, ze nie może się mną zajmować ani pomagać mi w lekcjach. Znów poczułem się opuszczony, nigdy nie zrozumiałem dlaczego moja mama to zrobiła. Pomagać mi w lekcjach nie mogła jednak być koło mnie tak. Straciłem ją ponownie, a wkrótce zobaczyłem jak ona zamyka w sobie. Wtedy rozpoczął się okres książkowy moja mama w pewnym momencie nie posiadała kolekcji harlequinów tylko ich może wypełniały one wszystkie półki w kredensie było ich ponad czterysta. Jak sądzę za każdy brak miłości od swojego męża jeden, moja mama nadal je czyta…W wieku dziewięciu lat wytworzył się we mnie ideał miłości. Niestety w moich rodzicach nigdy nie było czułości ani bliskości do siebie za to moja mama oglądała namiętnie telenowele będąc koło niej doskonale znałem role bohaterek Marii czy Manuelii taki, także przejąłem obraz uczuć jakie powinny być w związkach. W wieku lat jedenastu dowiedziałem się jak wygląda seks w zakamarkach małego podwórka kiedy grupka dzieci otoczyła dwójkę na starszej dziewczynce na betonie młodszy chłopiec pokazywał co jego tata robi z mama reszta się patrzyła. Nikt się nigdy o tym nie dowiedział, a ja zacząłem się bawić w miłość. Jak wyglądała zabawa w miłość, stwierdziłem, że fajnie być zakochanym i wprowadzać się w taki euforyczny stan jak na filmach więc może poudaje bycie zakochanym, bardzo spodobała mi się nowa zabawa w udawanie miłości na tyle, że mogłem tak przez kilka godzin sobie coś wyobrażać. Niestety to działa jak narkotyk świat staje się po nim szary i nie rzeczywisty i chcesz wrócić do swojej udawanej miłości. Moja izolacja także coraz bardziej się pogłębiała. Nie wychodziłem na moje podwórko, bo to wiązało się z traumą pobicia ale powtórzenia się jakiś scen, których widzieć , nie chciałem. Kwestia pobić była dla mnie upokarzająca, bo moi rodzice, ciągle mówili mi, że nie mam prawa nikomu oddać i mam lepiej nie wychodzić na podwórko do złych dzieci. Problem był w tym, że to były jedyne dzieci i jedyny świat realny jaki znalem. Tak skończyłem czternaście lat i byłem już duży. Wtedy zachorował mój tata, który będąc pracoholikiem ukrywał problemy z sercem i wiele innych. Skończyło się bardzo rozległym zawałem serca tata wpadł w depresje już nigdy się z niej nie podniósł, zaczęła się kolejna trauma. Nie mając nikogo przy sobie zacząłem się włóczyć jeździć oglądać cmentarze i kościoły. Paradoksalnie tam czułem się bezpieczny bo szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa wiązały się z cmentarzami . Może to śmiesznie brzmi, ale tylko wtedy moja rodzina była razem i miałem ich we dwoje i mnie. Także jeździłem zwiedzałem kościoły cmentarze łódź, stałem się włóczęgą. Niestety to że tata stracił pracę i wpadł w depresję skończyło się dla nas straszną biedą. Pamiętam kiedyś nauczycielkę która się spytała co jesteś taki anemiczny a ja pomyślałem jakby pani trzeci dzień nie jadła też by Pani była. Oczywiście nikomu nic nie powiedziałem nie widziałem potrzeby, zacząłem wszystko ukrywać strasznie się wstydzić, wstydzę się do tej pory. Niestety depresja mojego taty i niezaleczone nerwica mojej mamy dawały o sobie znać coraz częściej kłócąc się ze sobą. Zaczęły się upokorzenia niszczenie jednego przez drugiego wzajemne piekło a jednocześnie uzależnienie od siebie poczucie że nikogo lepszego nie mogą znaleźć osamotnienie ich samych. Wtedy rozpoczęło się piekło psychiczne znęcania się nad sobą i innymi. Znęcania psychicznego tak dużego, że moja mama płakała. Wkrótce do tych kłótni dołączyłem Ja stałem się integralną częścią tej spirali przemocy psychicznej Moi rodzice powtarzali tylko, że jestem bez uczuć, że nigdy mnie nic nie obchodziło. Wtedy przyszła śmierć zacząłem sobie ja wyobrażać a moje życie zapełniły obrazy pola drzew które usychały a na nim powieszonych trupów przez pole przechadzała się kobieta w czarnym odzieniu. Taki stan trwał dwa lata jeśli można mówić o pierwotnym smutku to ja go wtedy znalazłem nikt nigdy nie dowiedział się co się ze mną wtedy działo. Moja koleżanka na koniec podstawówki powiedziała, Kuba ale Ciebie nikt nie zna. Skończyła się podstawówka.Kolejnym traumatycznym epizodem z mojego podwórka była sytuacja kiedy moja koleżanka stała na moim podwórku a ojciec dziewczyny z podwórka próbował się do niej dopierać także podszedłem i dostał w twarz wziąłem ja za rękę i wyszliśmy z podwórka, oczywiście wiedziałem jak to się skończy zostałem pobity z pół godziny plułem krwią. Facet który mnie pobił wychował się z moją mamą na tym podwórku. Wyprowadziliśmy się w końcu liceum się kończyło. Ja przyzwyczaiłem się do tego że jest źle że trzeba wszystko ukrywać, ze mam dwa światy i zacząłem w to wkładać jak najwięcej energii. Liceum się skończyło nie dostałem się na socjologie wcale mnie to nie zdziwiło poszedłem na politechnikę, żeby utrzymać status quo osiem miesięcy na chemii wtedy umierałem, nie zrobiłem wtedy zupełnie nic, nie dostałem się po raz drugi poszedłem na zaoczne studia Zacząłem prace w sex-shopie życie miało jakiś sens Pewnego dnia wszedł do niego Pan zamknął dziw i wyjął nóż powiedział ze chce pieniądze oddalę mu je on mnie związał uciekł tydzień później wrócił byłem z kolega kazał na m się położyć położyliśmy sie do drzwi zaczął się dobijać pracownik firmy, od który odbierał pieniądze ode mnie napastnik miął znów nóż był także drugi, który trzymał drzwi pomyślałem ze jak wybiegnie na niego z na osobę, która sie dobija to zrobi jej krzywdę powiedziałem koledze ze się odwrócił i możemy wstać i go obezwładnić kolega sie zgodził ja wstałem on nie...Znalazłem się pomiędzy napastnikiem z nożem a kolega leżącym po chwili dostałem cios nożem w twarz nie poczułem zamroczyło mnie wstałem zacząłem biec za jednym z napastników złapałem go z pracownikiem filmy po chwili zorientowałem sie ze nie mam polowy nosa i krew się wokół mnie leje.Po wypadku nie uroniłem nawet łezki, usiadłem na schodach i zaśpiewałem "Always look on the bright side of Life", pobyt w szpitalu przebyłem bez problemu, także późniejszy proces moich oprawców, nawet nie bojąc się konfrontacji z nimi Myśląc ze nic się dzieje, gdy zadzwonił mój były szef z sex -shop i spytał czy nie podejmę wakacyjnej pracy w kinie porno zgodziłem się, okazało się, że kino porno było homoseksualnym burdelem, a ja zostałem tam bileterem i znów musiałem ukrywać swoja osobowość kolekcjonować śmieszne historie dla ludzi wszystko, po to żeby zakamuflować smutek Praca w tym kinie zniszczyła mnie moralnie kiedy np. zobaczyłem zniżkę dla młodzieży do 23 lat, a kino wyglądało w ten sposób ze były dwie sale wyglądające jak jamy z materacami i małe telewizorki to było upokarzające, a nie mogłem pokazać upokorzenia, także narodziły się kolejne historie a zakrywały rzeczywistość po woli zacząłem być znany z tego ze mnie przydarzają się najdziwniejsze historie.Zatrudniłem się w pubie, którego właścicielami, byli wspólnik i wspólniczka Pewnego dnia przyszła wspólniczka z swoja dziewczyna Zaczęły sie kłócić wspólniczka zaczęła ja wyżywać od kurew Ona wybiegła Zadzwonił do mnie wspólnik pyta, co sie dzieje Ona wtedy tańczyła pijana na parkiecie Spytał się czy sobie poradzę Myślałem ze tak W tym momencie do mnie podeszła I chciała mnie przypalić odgachem papierosa Udałem ze nie widzę Później jej powiedziałem ze chce zamknąć bo juz jest koniec ze wypiła tyle i tyle Zaczęła mnie męczyć ze to nie prawdaI ze ja oszukuje Zaczęła mi grozić W pewnym momencie przebiegła kolo baru I żucia sie na mnie z rękoma Chcąc mnie bić I krzyczała no uderz mnie Nie zrobiłem nic Po chwili powiedziała albo ty albo ja Powiedziałem dobrze ty zostajesz I rzuciłem jej klucze Wybiegła za mną krzycząc już nigdy nie będziemy przyjaciółmi Rano do mnie zadzwoniła I powiedziała żebym ja przeprosił, bo chyba źle sie zachowałem Zacząłem nowa prace Tym razem agencja doradztwa personalnego ładnie brzmi Niestety agencja chciała oszczędzać na wszystkim A zwłaszcza na pracownikach A ja miąłem ich zatrudniać I być osoba, na której mogą wylądować swój gniew Z powodu braku wszystkiego Jako student socjologii stwierdziłem ze potrzebuje praktyki i mogą mnie wykorzystać Także zacząłem pracować po 13 godzin dziennie w rożnych porach dnia. Efektem tego było chroniczne niewyspanie, zmęczenie. Kiedy wyczerpała mnie praca zostały jeszcze związki z kobietami w których ja dawałem dużo za dużo, a jednocześnie byłem jak z kamienia. Nic nie było wstanie mnie ruszyć zdradziła mnie damy rade nie interesuje się mną damy rade nie mamy nic ze sobą wspólnego damy rade. Każda z tych kobiet była ucieczką w inny świat dlatego tak szybko lądowaliśmy w łóżku, żeby szybko się ze sobą związać. Mnie interesowało żeby związek trwał bo to było moją gwarancją sensu i utrzymywania się świata w którym mogę funkcjonować. W piekle działo się coraz gorzej obecnie stosunki moi rodziców ze sobą wiążą się z ciągłym upokorzeniem tak dużym że normalny człowiek sobie nie może tego wyobrazić. Oni krzyczą codziennie wyzywając się od najgorszych mój tata jest dla mojej mamy kurwą skurwielem alfonsem , jebana dziwką karykatura człowieka a ona dła niego jest matką mateczką której nic nie jest wstanie powiedzieć. Zamienił matkę na swoją zonę. Najgorsze jest w tym to że oni się godzą i znów się kłócą Mój tata ma ciężką depresje z której nie chce się wyleczyć przyzwyczaił się do spania jedzenia spania jedzenia spania i tak na zmianę podtrzymują go w tym leki które dostaje i zajęcia na które chodzi, gdzie siedzi i jak sam mówi ogląda sufit Nasze stosunki nacechowane są krzykiem nie jadamy nigdy razem wprawia w obrzydzenie kiedy mój tata je, nikt nie może się na mnie spojrzeć bo myślę ze mnie obserwuje Mój tata z kolei doprowadza wszystkich do szaleństwa wręcz patologiczną usłużnością w której on zawsze wszystko poda zrobi za druga osobę nie można mieć jakiejkolwiek tajemnicy także wszystkie poczynania nawet szmery są przez niego kontrolowane.

Ostatnie miesiące to powolne zapadanie co ukrywam wiele rzeczy: to że nie mogę wstać rano i zasnąć w nocy że próba zaśnięcia wiąże się z traumą moich własnych myśli torturowania się przeszłością ze każdego dnia mówię sobie nienawidzę siebie nienawidzę swojego ciała za to że utyłem trzydzieści kilo nienawidzę siebie za piekło odchudzania w wieku siedmiu lat w wmówienia mi tego że od tego zależy wartość siebie, swojej seksualności za to że jestem włóczęgą i mógłbym przespać się z każda i każda kobieta mogłaby być tylko na jeden wieczór nie ważne jak jestem zaangażowany swojego umysłu, który jest opanowany przez chwilowe emocje które mogą trwać godzinami nienawidzę siebie za stworzenie dwóch światów żeby móc przeżyć nienawidzę wszystkiego i powtarzam sobie to każdego ranka. Kiedy zasypiam płacze.obserwacji Od kilku tygodni śni mi się śmierć dzień w dzień mam już coraz mniejszy kontakt z rzeczywistością dni mi uciekają czasu już nie ma można wszystko przebyć patrząc się w sufit powoli psychicznie umieram.Najmniejsze czynności wywołują u mnie krzyk co się wyleje krzyczę ktoś się na mnie spojrzy jestem obserwowany moi rodzice stali się dla mnie wrogami denerwuje mnie wszystko co zrobia wszystko doprowadza mnie do burzy w mojej głowie nieustannej walki ze wszystkim.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 wrz 2009, 23:57

Re: Strach pożera światło, czyli moja historia.

przez mjp 04 wrz 2009, 21:16
Z Twojej opowieści wynika, że miałeś/masz dość "burzliwe" życie. Już od dzieciństwa napotykałeś na różne problemy. Pewnie z niektórymi nie uporałeś się do tej pory. Co ja mogę Ci napisać - w moim nudnym życiu nie działo się nawet w połowie tyle co w Twoim.

Wydaje mi się, że te wydarzenia mogły zaburzyć psychikę. Problemy rodzinne już na starcie skomplikowały Ci życie. Ważne jest to, że mimo wszystko jakoś w społeczeństwie funkcjonujesz. Studiujesz, podejmujesz jakieś prace. Nie wiem czy próbowałeś rozmawiać z psychologiem. Może to pomogło by Ci jakoś uporządkować pewne sprawy, coś zmienić.

Ukrywanie problemów i emocji jest męczące i to mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Trzeba chyba spróbować naprostować coś niecoś.

Wspieram Cię duchowo ;)
Ogólnie, to bym chciał żeby było dobrze.
mjp
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
08 cze 2008, 13:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do