Praca - jak sobie poradzić?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez hanca84 28 maja 2009, 13:05
Leczyłam się 3 krotnie na zaburzenia lękowo-depresyjne w okresie 17 - 21 lat, potem na długo minęło. Teraz mam 25 skończyłam studia, mam pracę, ale po nipowodzeniu osobistym depresja wróciła niemal z dnia na dzień z jakąś ogromną siłą. Płaczę, czuję taki ogromny smutek, którego niczym nie potrafię przełamać. Pojawiły się lęki przed jazdą samochodem, przed samotnym wyjściem do marketu, przed wszystkim w sumie. Czuje jakby to był juz koniec, koniec mojego życia. Chodzę do psychiatry, biorę leki, ale dopiero niedawno weszłam na dawkę terapeutyczną i efektu jeszcze nie ma. Chodze też na psychoterapie.
Mam obecnie problem z pracą, chcą mnie wysłac na 2 dniowe szkolenie, a ja sobie tego nie wyobrażam (pociąg, obce miasto, sama itp.). Moja bezposrednia przełożona wie o moich problemach, ale brzydko mówiąc "olewa to". Z jednej strony rozumiem, że nikt w pracy nie będzie mnie chronił ze względu na chorobe, że muszę byc pełnowartościowym pracownikiem. Staram się bardzo, pracuję chyba dobrze, pomagam, robię co mi każą. No ale to szkolenie mnie przerasta. Mam ochotę położyć się do łóżka i juz nie wstawać. Nie wierze w to, że może być lepiej, ale nie chcę z powodu depresji rezygnować z pracy, bo przecież bez pracy nie ma egzystencji.

Nie wiem co robić, możecie mi coś poradzić? Okropnie się z tym wszystkim czuję.
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 14:55
Przede wszystkim pamietaj ze nie jestes sama z tym wszystkim.
Dobrze ze chodzisz na psychoterapie i podjelas leczenie.
Wiadomoze potrzeba czasu zeby leki zaczely dzialac.
Ja proponuje zebys moze wziela sobie l4 albo szczerze porozmawiala z pracodawca- moze zrozumie.
I trzymaj sie dzielnie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez hanca84 28 maja 2009, 18:35
Nie jestem sama, bo wy jesteście i wiem, że wielu ludzi ma podobne problemy. Ale w realnym życiu nie mam za bardzo z kim porozmawiać. Jednak dla zdrowego człowieka mój problem "jazda pociagiem" jest nierealny, wymyślony i w ogóle. Tylko ktos kto miał doczynienia z depresją może mnie zrozumieć.
Z pracodawcą rozmiawiałam, pokiwał głową i nic z tego nie wyniknęło. Do tego zostałam oszukana - kierowniczka wczoraj powiedziała, że szkolenie na chwilę obecną jest niepotrzebne i że postara się to załatwić, a dziś powiedziała mojej koleżance, że sprawa jest zamknięta, jade i koniec.
Pozostaje L4, ale wiesz jak zostanie to odebrane. Nawet jak wezmę L4 od lekarza I kontaktu to i tak pewnie zagrożą mi zwolnieniem.
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 19:22
Wiem co czujesz- ja w zeszlym miesiacu mialam wyjazd i zamiast cieszyc sie ze jestem w nowym miejscu, poznawac nowych ludzi, lezalam w lozku, plakalam i odliczalam czas do powrotu.

Skoro l4 nie przejdzie to moze zaopatrzysz sie w dodatkowe leki, zacisniesz zeby i jakos bedzie !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 29 maja 2009, 17:38
Spróbuj zajac sie czyms w pociagu wez jakas ciekawa ksiazke moze, a co do leków to uwierz ze bedzie lepiej i to wkrotce :) jak tylko leki zaczna dzialac. Szkoda ze nie masz zrozumienia u pracodawcy skoro ona wie o Twojej chorobie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Praca - jak sobie poradzić?

przez bincia 30 maja 2009, 18:07
Kochana ma, najpierw uwierz w to, że może być lepiej! Jesteś w pełni wartościową kobietą i naprawdę nie ma się co użalać nad facetem! Pewnie teraz się wściekasz, że tak piszę ale wiem co mówię:) Facet to dodatek do życia i nie możemy od nich uzależniać naszej egzystencji! Skoro odszedł to nie był Ciebie wart! Bierz z życia pełnymi garściami i nic się nie martw:)
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
12 lut 2009, 22:08

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez hanca84 30 maja 2009, 20:55
A w którym miejscu napisałam coś o facecie?? :shock:
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 30 maja 2009, 20:57
:lol:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Praca - jak sobie poradzić?

przez wciacia 30 maja 2009, 21:08
ależ Ci współczuję.
sama pamiętam z jakim trudem chodziłam do pracy kiedy cierpiałam na depresję,kiedy zaczęłam brać leki-zanim jeszcze zaczęły działać. to było straszne. zbierałam wszystkie swoje siły,żeby dać radę. a potem kiedy wracałam do domu musiałam przynajmniej 2 godziny spać,żeby odreagować stres i zregenerować resztki sił,których i tak miałam niewiele.
ale tak naprawdę to właśnie praca trzymała mnie przy życiu i teraz sobie to cenię. wiem,że gdybym wtedy się poddała i poszła na L4 to padłabym jak mucha i już nie wstała z łóżka. czasem się poddawałam i nie szłam do pracy ale póżniej było mi jeszcze trudniej.
też wszystkiego się bałam w tamtym czasie. jazda pociągiem , autobusem,rozmowa przez telefon czy zrobienie zakupów-było dla mnie strasznym wyzwaniem.
wiem,że nieraz trzeba pozwolić sobie na to ,żeby żle się czuć...
ale wiem,że czasem trzeba stawić czoła temu,z czym się zmagamy i to przemóc...
sama musisz stwierdzić na co cię w tej chwili stać
życzę Ci dużo sił i wytrwałości...
wciacia
Offline

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez hanca84 30 maja 2009, 21:30
Mnie też praca często pomaga, mobilizuję się, chociaż rano nie chce mi się wstać z łózka. Owszem, czasem kilka dni wolnego by się przydało, jak głowa boli, albo jak na dworze leje deszcz. Ale na razie z L4 nie korzystałam, tłumacze sobie, że zawsze może być jeszcze gorzej i wtedy zwolnienie się przyda (np. zmiana leków). Tylko ta delegacja mnie przeraża, w zasadzie nawet w najlepszych okresach odczuwałam lęki w środkach komunikacji, a teraz jest pod tym względem u mnie fatalnie.
"Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie zabraknie...
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
09 maja 2009, 13:47

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 30 maja 2009, 21:36
hanca84 napisał(a):A w którym miejscu napisałam coś o facecie?? :shock:



No właśnie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Praca - jak sobie poradzić?

przez wciacia 02 cze 2009, 09:33
[Dodane po edycji:]

możliwe,że już jesteś na tym wyjeżdzie albo może nawet po. tak trudno pomóc komuś kto ma takie odczucia. wiele lęków,które mamy od dzieciństwa wynikają z tego,że ktoś nam je wpoił. zazwyczaj rodzice. straszyli nas złymi ludżmi,którzy tylko czekają,żeby zrobić nam krzywdę. oczywiście nie przeczę,że warto być ostrożnym,bo i czasy są niebezpieczne. ale przecież większość ludzi to takie same osoby jak my...które mają swoje problemy,doły,dobre dni i wcale nie myślą o tym ,żeby zrobić nam krzywdę.
wiem też,że takie lęki wiążą się nie tylko z ludżmi. ja zawsze miałam dylematy typu: a co będzie jak nie będę miała siły włożyć torby na górę i czy będę miała odwagę poprosić kogoś o pomoc, czy będę wiedziała gdzie wysiąść, czy będę miała siły otworzyć drzwi pociągu itd itd.... paranoja. zazwyczaj okazywało się,że moje dylematy nie miały uzasadnienia,bo zawsze znalazł się jakiś miły mężczyzna,który włożył moją torbę na górę,wystarczyło zapytać gdzie wysiąść i zawsze gdzieś ktoś wysiada albo wsiada ,żeby otworzyć te ciężkie drzwi.
życzę ci dużo sił i odwagi.
wciacia
Offline

Re: Praca - jak sobie poradzić?

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 04 cze 2009, 14:04
Hej,

Mam dokladnie do samo. Lęk przed wyjazdem z wawy, ale kupielm sobie moto i sobie radze.
Jak masz samochod pojedz samochodem.

Mam takie lęki jak ty, a ostatnio musielem pojachac do Madrytu na 4 dni. Wyobrazasz sobie jaki lęk musialem czuć? Lek ten czulem juz miesiac przed wyjazdem. Generalnie mimo lekow nie chcialem z tego rezygnowac. Chcialem tam pojechac pokonac chorobe. W tym celu odpowiedniu sie przygotowalem. Do porwela wlozylem lek - afoban na napady paniki, dokadowalem konto za 100 zl, ustalilem z terapeutka ze w razie czego bede do niej dzwonil.

W koncu nadszedl dzien wyjazdu. Jechalem z kolega. Na lotnisku spoko, tylko podenerwowanie. Poniej wsiadlem do samolotu. Okazalo sie ze obok mnie siedzi
urocza blondynka o urodzie modelki. Mialem duzo szczescia - szybko zlapalismy kontakt
i w fajnej atmosfwrze przegadalismy caly lot do Frankfurtu. Nie myslalem nawet o lęku, zreszta mialem przeciez afoban. Pozjej przesiadka i lecimy do Madrytu. Po wyladowaniu
patrze dokoloa - nowe miejsce, pelana "egzotyka" no po prostu super - antynerwica!

Zamiast lękow fascynacja!

Jedziemy metrem. Przasiadka. Paprueje sobie na ludzi, na hiszpanki. W koncu trzeba za cos zaplacic. Szukam portfela - nie ma!!! Nie ma ukradli hiszpanscy zlodzienie! A w nim byl afoban - ostatnia deska ratunku!!!

O Boze co teraz robic?! Panika. Pocenie sie, bicie serca! Pal licho 150 euro. Afobanu nie mam! Jak ja sobie poradze?

Po przujscu do hotelu okazalo sie, ze w walizce mialem jeszcze pramolan - slabe to.

Natimiast pobyt w Madrycie udalo sie przetrwac dzieki temu ze od wczesnego rana mielismy zajecia, pozniej 20 minut przerwy i impreza na miescie. A na imprezach alkohol. Wracalsmy do hotelu o 2 w nocy. Zasypialem przed telewizorem i rano do biura. I tak zlecialy cale 4 dni.

W czasie zajeci pojawiajly sie napiecia, leki, zlosc gniew, ale to wszytko na szczescie nie przekroczylo poziomu ataku paniki. Jakos to przerwalem, ale rzyeczywiscie wrocielem do Wawy wyczerpany. Moze by tak nie bylo gdyby nie ukradziono mi portfela z afobanem.

Wieslaw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7731
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Re: Praca - jak sobie poradzić?

przez Mahadevi 09 cze 2009, 20:59
Kochana!
Jużwróciłaś z delegacji? Jak było?

Jestem własnie w takiej samej sytuacji jak Ty.
Niestety u mnie to nie tylko depresja, ale trwająca przynajmniej 10 lat forbia społeczna.
Od kiedy się wyprowadzilam od rodziców, wszystkie objawy się nasiliły i dodtakowo adeszła depresja. Ledwo się trzymam w pracy,a el z trudem przeżywam kazdy dzień. Każdy kontakt z człowiekiem to straszny lęk, niekiedy atak paniki. boję się tak samo jak Ty, a kazdy dzień to karkołomne zmaganie się ze zwykłymi obowiązkami, jazda komunikacją miejską.
Niedawno tez byłam w delegacji w innym mieście na szkoleniu - istny koszmar. A na delegacji mnóstwo scenek do zagrania i i interaktywnych ćwiczeń. Ale jakoś udało się to przetrwać, Tobie tez się uda.

Zapisałam sie na prawo jazdy, ale nawet za kółkiem mam lęki :(

Zapisałam się do nowego, ponoc dobrego psychiatry, ale tak bardzo nie chcę brać leków całe życie :(

Trzymam za Ciebie kciuki, oby było tylko lepiej!
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do