jeśli możecie-pomóżcie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: jeśli możecie-pomóżcie

Avatar użytkownika
przez LucidMan 20 kwi 2009, 00:42
Nie, my nie możemy Ci pomóc. To co powinnaś robić, to już wiesz - poznawać przyczyny, a nie zajmować się objawami. Skoro to wiesz, to powinnaś wiedzieć także, że tylko Ty możesz znaleźć te przyczyny, nikt nie jest w stanie Ci w tym pomóc. Aczkolwiek terapeuta może nakierować, więc jednak spróbuj znaleźć kogoś.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: jeśli możecie-pomóżcie

przez Ridllic 20 kwi 2009, 11:17
shani, a w mieście którym studiujesz nie możesz wstąpić do psychologa ,można było by się rozpatrzyć na pewno ktoś by się znalazł ,nawet dobre i raz w tygodniu znaleźć czas na godzinkę ;)
Ridllic
Offline

Re: jeśli możecie-pomóżcie

przez katiiiii 20 kwi 2009, 21:58
Cześć czytając Twoja historie miałam wrazenie ze poniekad czytam o sobie. mam 24 lata i od 4 lat cierpie na depresje podobnie tak jak Ty dorastałam w rodzinie gdzie był, jets alkoholik ogolnie atmosfera w domu zawsze jest nerwowa. Wiem doskonale co to znaczy mieszkac pod jednym dachem z takim człowiekiem nigdy nie wiesz co cie czeka po powrocie do domu. Czuje tez podobnie jak Ty jakby we mnie były 2 osoby jedna ktora jeszcze chce coś zmienic w swoim zyciu druga ktora zupełnie sie poddała i ta druga wygrywa, same sprzeczności dla ludzi wydaje sie byc osobą pogodna a tak naprawde walcze z kazdym dniem zeby nie skończyc z tym wszystkim, trace przyjaciól, praktycznie nie wychodze z domu tez czuje paraliżujący strach przed ludzmi, i pomimo tego całego "syfu" jaki otacza mnie w domu nie umie sie z niego wydostać. Od jakiegos czasu chodze na terapie troche pomaga ale i tak musiałam zacząć brać lekarstwa. Wszystko zalezy tez od dobrego lekarza ja naszczescie trafiłam na fajna pania psycholog i psychiatre mam nadzieje ze i Tobie uda sie kogos zaufanego znaleść w mniejszych miastach trudno jest sie w ogole zorientowac gdzie mozna znalesc dobrego psychoterapeute ja trafiłam przez przypadek na poczatku było ciezko, wiesz stres zwiazany z wiazta i spowiadanie sie obcej osobie ale nie załuje. 3mam kciuki zeby uadało Ci sie wygerzebać, jestem tu nowa stresowałam sie nawet jak logowałam sie na tym forum ale ciesze sie ze moge tu z Wami pobyć moze uda nam sie jakos nawzajem pomoć pozdarwiam :smile:
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: jeśli możecie-pomóżcie

przez katiiiii 21 kwi 2009, 22:25
bardzo boje sie życia, a powinnam być do niego przygotowana, od 13 lat jestem zdana praktycznie na siebie moja mama od tylu lat wyjeżdża za granice a w domu został ojciec, który topi smutki w butelce wódki, nie wiem czemu tak jest jestem zupełnie nieporadna życiowo, boje sie że nie uda mi sie wyrwać z tego świata, gdzie ojciec ciagle o wszystko obwinia ma pretensje, mam też ogromne poczucie winy względem mamy że ma tak nieporadną córke ze ciagle musi mnie wspierać nie tylko psychicznie, mam wyrzuty że taka jestem, mam rodzeństwo całkowicie inne niż ja może też nie umieją poukładać sobie życia, ale jakoś idą do przodu, chciałabym żeby mnie zrozumieli, mam poczucie winy bo ilekroć rozmawiam z mamą ona pyta sie czy już lepiej sie czuje po tych tabletkach a ja ciagle czuje tą samą pustkę, różnica jest tylko taka że jestem przymulona, problemy nie znikneły, zresztą już po pierwszej wizycie u psychologa wszyscy oczekiwali ode mnie że zaczne tryskać humorem, a ja ciagle żyje w zawieszeniu jakby wszystko było poza mną, albo jakby wszystko gnało gdzies do przodu tylko ja stoje w tym samym punkcie. Boże jak bardzo chciałabym zmienić siebie, chciałabym żyć nie wegetować, jeżeli chodzi o przyjaciół no cóż ...wiem że nie można sie odsuwać od ludzi, że kiedys terapia sie skończy ja jakoś nie umie nawiązywac nowych znajomości a stare towarzystwo gdzieś sie porozjeżdżało mam koleżnake z króra znam sie juz od czasu ogólniaka to bedzie jakies 8,9 lat ale nie umie przed nia sie jakos otwierac, nasze kolezeństo wygląda tak że ona jest w centrum ja w jej cieniu, nie umie zerwać tej znajomości bo zostałabym sama. Studiowałam zaocznie wiec trudno było nawiazać z kims bliższe relacje wiadomo grzeczne uśmiechy, jakieś cześć rzucone od niechcenia, w sumie z jedną dziwczyna zakumplowałam sie może dlatego ze jest tez taką znerwicowana i zdołowana osobą jak ja ciągnie swój do swojego, ale i tak daleko mieszkamy od siebie ona poszła na studia magisterskie ja musiałam po licencjacie zrobić przerwe wiec kontakty ograniczyły sie do coraz rzadszych rozmow na gg jak śpiewał Rysiek Ridel samotność to taka straszna trwoga ogarnia mnie przenika mnie. Dziekuje Shani za zrozumienie i za ciepłe słowa, jeśli będe mogła Ci jakoś pomóc to napisz, pozdrawiam. Mam nadzieje ze nam sie uda
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do