już prawie mnie nie ma-pustka

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

już prawie mnie nie ma-pustka

przez żadna 29 mar 2009, 21:03
witam!
pisalam tu juz kiedys, nie wiem czemu nie moge znalezc moich postow..
ale przejdzmy do rzeczy.
jak wiekszosc z Was, mnie tez meczy depresja. I chociaz nie jestem moze w bardzo ciezkim stanie, nigdy nie popelnilam proby samobojczej, nie bylam w szpitalu itd, mam wrazenie ze ta depresja przewija sie przez cale moje zycie.
Mimo ze nie mialam zadnych traumatycznych przezyc w dziecinstwie, radzilam sobie, mialam kolezanki, kochajaca rodzine,dobrze sie uczylam, sukcesy, zajecia pozalekcyjne itd. wiec nie mozna sobie tlumaczyc mojego stanu trudna sytuacja zyciowa czy urazem z przeszlosci.
Jednak czytajac Was, uswiadamiam sobie, ze ze mna jest cos nie tak, i to byc moze jest gorsze niz ciezka depresja (chociaz nie powinno sie wartosciowac ani porownywac,wiem).
Czemu? Bo mi brakuje podstawowej rzeczy: reakcji na rzeczywistosc. Okreslenia czego bym chciala,a czego nie, za czym tesknie, czego mi brakuje. We mnie nie ma uczuc. Nie mam swojego zdania, nie mam marzen,jestem stlamszona.Totalnie zablokowana i obojetna.
Oczywiscie przeklada sie to na kontakty z ludzmi. Jedna po drugiej przyjazn sie koncza, bo we mnie nie ma ani radosci z tych kontakow, ani inicjatywy, zeby cos zrobic, ani empatii do tego co przezywa dana osoba, ani dysusji,bo nie mam swojego zdania..
Do tego studia (3ci rok), ktore wybralam droga eliminacji, ktore kompletnie mnie nie interesuja, ale z drugiej strony nie wiem co innego by mnie interesowalo.
Do tego chlopak, z ktorym bylam trzy lata, a teraz nawet nie potrafie okreslic, czy bym chciala do niego wrocic czy nie? I tak to, co pamietam z bycia z nim , to stres, co mam powiedziec, i zastanawianie sie , co on we mnie widzi i dolowanie, ze on ma wiecej znajomych, zainteresowania i ze traktuje mnie jako "prosta w uzyciu".
Do tego ciagla zazdrosc, chroniczna, porownywanie sie w kolko, ilu kto ma znajomych, przyjaciol , ile osob do niego dzwoni, z kim jedzie na wakacje itd. (ogladanie zdjec na naszej-klasie-moja glowna "rozrywka" :/ )
No i co jakis czas (mniej wiecej 5-6miesiecy/rok od 4 lat) powraca depresja,razem z silnym lekiem przed ludzmi: kiedy robie sie tak skrepowana, ze w ogole boje sie odzywac, po prostu nie mam co mowic . Nie ma we mnie nic. I juz nie wiem czy to ta powracajaca depresja jest przyczyna tego braku zdania i uczuc, czy ja juz taka sie po porstu stalam przez te lata.
Obecnie jestem na Erasmusie: myslalam,ze zmiana srodowiska, sloneczny kraj, nowe wyzwania, jakos pomoga mi zaczac od nowa i "sie poukladac" ale okazuje sie , ze depresja zlapala mnie tez tu. Podczas tych 7 miesiecy nie nawiazalam zadnych przyjazni,ciagle tylko sie gdzies "doczepiam" do jakiejs grupki, a lek przed ludzmi spowodowal ze do moich wspollokatorow prawie sie nie odzywam, tak silny jest to stres,ze nie mam co mowic. Probowalam z wieloma osobami, ale po jakims czasie mnie ignoruja, bo nie powstaje zadna relacja.Wiec jestem sama.
Od 3 miesiecy ciagle siedze w pokoju, spie, chodze po internecie i unikam ludzi. I przede mna pustka: nie wiem jak wroce do Polski, bo nie mam do czego wracac. Kontakty z resztka przyjaciol mi sie bardzo rozluznily, bo kto chce sluchac ze znowu mam dola, ze nie wiem co ze soba zrobic, ze jestem tu samotna itd. Wracac zeby konczyc moje tragiczne studia?
Zaczelam brac leki,ale wiem ze to moze jakies 10% sukcesu. Reszta nalezy do mnie, tylko ze w ogole tego nie widze: jak mialabym cos zmienic? Skoro mi nie zalezy, skoro jestem tak obojetna,nie ma nic dla czego chcialabym zyc, tylko ta zazdrosc...

Dodam jeszcze ze w zeszlym roku probowalam terapii: jednak po 12 spotkaniach pani psycholog stwierdzila, ze tak jak ze wszystkiego w zyciu, ja sie wycofalam (zaczelam unikac spotkan, balam sie) i nie zaangazowalam, i ze nie czuje ode mnie checi ani budowania z nia relacji, ani pracy nad soba. Wiec przerwala, mowiac ze czeka na "wyrazna decycje ode mnie". Ale to wlasnie jest moj problem! Ze nie umiem podejmowac dezycji i cale zycie sie mecze,ale i tak mi to jakos podejrzanie obojetne..

Ma ktos z Was moze podobnie? Albo moglby mi jakos doradzic?
Dziekuje
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
03 lis 2007, 23:03

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

Avatar użytkownika
przez Zosiek 29 mar 2009, 21:11
Jestem troche zszokowana jak to możliwe, ale mogłabym napisać dokładnie to samo, z tym że ja dopiero wybieram studia i z tym, że lęk zablokował mnie na tyle że w życiu się nawet nie umówiłam z facetem. Resztę wyjęłaś mi z ust. Myślałam że to ja jestem takim ewenementem zazdrości który wszystkich porównuje... z ust mi to wszystko wyjęłaś...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2009, 12:14

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez żadna 29 mar 2009, 21:39
heh,to ja tylko dodam, ze nie wiem czy sie cieszyc, ze nie jestem sama, czy smucic, ze Ty tez tak masz, czy martwic, ze nic mi nie poradzilas,
ech, nie urodzilo sie nic. Pogapie sie jeszcze pusto w ekran,moze pogram w pasjansa i spac..:/
ale pozdrawiam i skoro mamy podobny problem, bedziemy w kontakcie, co?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
03 lis 2007, 23:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

Avatar użytkownika
przez Zosiek 29 mar 2009, 22:02
Pewnie że tak. Jedyne co Ci mogę poradzić to spróbować podjąć leczenie... ja po miesiącach walki z samą sobą i dostawania szału gdy słyszałam "weź się w garść" itede poszłam do psychiatry, jestem na lekach i mam nadzieje że bedzie lepiej... także prócz tych leków spróbuj sama się zmobilizować do walki... ja wiem że też powinnam, obecnie się staram -_- a wiem że muszę... i Ty tez powinnaś... Trzymaj się ;**
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2009, 12:14

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez DEPRES 03 kwi 2009, 22:44
Hmm.. No wlasnie ta samotnosc i wyobcowanie w wiekszosci nie zrozumiale przez innych z powodu naszej innosci,dziwacznosci zwiazanej z nadwrazliwoscia,obsesjami,lekiem.itp.A to dlatego,ze 80% spoleczenstwa to sami lunatycy.Byc soba to jest podstawa sukcesu.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

Avatar użytkownika
przez Neśka 08 kwi 2009, 15:35
Jak ja... wiem, co czujesz... współczuje. Bo ja też nie potrafię nic z tym zrobić. I nikt nam nie pomoże... niestety;(:( Pozdrawiam.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez stokrotna 11 maja 2009, 15:04
Ja tez jestem calkiem obojetna w moim zyciu. Teraz jak mam depresje tym bardziej. Od tygodnia nie chodze do szkoly - pewnie zawale studia. A jestem na 4tym roku. Przynajmniej mam licencjat, ale co to za pocieszenie - zawale rok studiow i nie zrobie magistra...
Nie chodze na zajecia, bo czuje okropny lęk kiedy pomysle ze mam siedziec w szkole wsrod ludzi i z nimi rozmawiaic. Siedze w domu i gapie sie w monitor. Rodzice na mnie krzycza ze mam isc do szkoly a ja mowie ze sie boje. Przeciez przegram zycie niedlugo jesli nic sie nie zmieni. Chodze do psychiatry i psychologa. Ale leki ktore bralam (zaczelo sie od psychozy i lęku przed ludzmi, przed wszystkim)przez miesiac nie pomogly mi. Bralam Rispolept. Psychoza minela ale pozstala depresja i lęk przed zyciem. Moze powinna brac jakies antydepresanty? Nie wiem juz nic...Okropny brak perspektyw i brak sensu zycia - to czuje...
Czuje sie taka bezbronna i beznadziejna. Dni mi sie dluza. Nic nie robie tylko leze w lozku z laptopem i czytam o depresji i nerwicy..ile mozna tak zyc?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 maja 2009, 09:24

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez Ridllic 11 maja 2009, 15:09
stokrotna, oby jak najkrócej bo czym dłużej się odcinasz tym głębiej Cie to wciąga wyrywaj szybko z tego stanu Pozdrawiam ;)
Ridllic
Offline

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez stokrotna 11 maja 2009, 17:24
To nie bedzie takie latwe...Za bardzo sie stresuje zeby isc od ludzi. To juz 3ci raz w zyciu - pierwszy raz na 1szym roku - jakos zaliczylam w depresji wszystko z jedna poprawka.
Natomiast kiedy drugi raz cierpialam na depresje musialam wziac urlop dziekanski bo nie dalam rady chodzic do szkoly. Stresowalam sie, nie moglam sie skupic, trzeslam sie, robilo mi sie goraco, czulam calkowita pustke w glowie. Wydaje mi sie ze jestem jedyna osoba na forum ktora ma az takie problemy ze soba - nie widze siebie w ogole w przyszlosci - czuje sie tak beznadziejna...
Te slowa nie wyrazaja tego co czuje...bezkresna rozpacz,brak perspektyw, tylko sie zabic...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 maja 2009, 09:24

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez PaulaST 11 maja 2009, 17:42
Witam serdecznie,

to o czym piszesz jest trochę przerażające. Rispolept jest lekiem przeciwpsychotycznym, objawy o których piszesz wyglądają przede wszystkim na zaburzenia lękowo - depresyjne, których jedyną skuteczną formą leczenia jest psychoterapia. Jaka będzie jej forma zależy to od Ciebie, może to być terapia indywidualna, grupowa (w trudnościach o jakich piszesz mogłaby okazać się bardzo pomocna), choreoterapia, drama czy inne. Leki stosuje się tylko przez pewien czas, aby pomóc "przetrwać" osobie w radzeniu sobie z trudnościami dnia codziennego. Nie dotra one jednak do Twojego wnętrza, tłumionych urazów, nierozwiązanych spraw z przeszłości (np. niedomknięcie relacji z byłym chłopakiem) itp. Nie wiem gdzie mieszkasz i jaki masz dostęp do specjalistów psychoterapeutów, nie zniechęcaj się jednak do szukania pomocy wcześniejszymi niepowodzeniami. To psycholog jest odpowiedzialny za nawiązanie kontaktu i prowadzenie terapii, jeśli tamta osoba nie potrafiła tego zrobić świadczy to na jej niekorzyść. "Otworzyć się" i mówić o sobie jest bardzo trudno, sam fakt, że zdecydowałaś się na taką wizytę świadczy o podjęciu przez Ciebie jakiś kroków, a to już jest ważne. Terapia ma na celu odkryć przyczynę złego stanu psychicznego i znalezienie drogi jak to zmienić. I to wszystko jest możliwe, choć wymaga czasu.
Życzę powodzenia w poszukiwaniu swojej ścieżki życiowej i serdecznie pozdrawiam.

Paula Stolorz,
psycholog, Ekspert abcdepresja.pl
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 maja 2009, 17:14

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez stokrotna 11 maja 2009, 17:52
Dziekuje za te mile slowa. Czuje sie troche bardziej normalna kiedy slysze takie wyrozumiale slowa. Moja psycholog nawet nie mowi o nastepnych wizytach tylko sama musze wypytywac kiedy bedziemy mogly sie spotkac. Dlatego bylam teraz na 1szej wizycie u innej psycholog - wydaje mi sie ze bedzie lepiej.
Tak bardzo chce wyjsc z tych lękow - boje sie o swoje zycie ze dluzej nie wytrzymam w takiej beznadziei...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 maja 2009, 09:24

Re: już prawie mnie nie ma-pustka

przez DEPRES 21 maja 2009, 02:44
Depresja,dotyka ludzi inteligentnych i wrazliwych(mowa tu oczywiscie o depresji psychonerwicowej) pomysl o tych procesach.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do